IP: *.demo.pl 13.07.04, 12:29
o pomoc bo ja chyba nie rozumiem życia, a może mam pecha, a może coś
robie źle, może ktoś pomoże mi zrozumieć

po długim czasie samotności i nieudanych związków uwierzyłam że w końcu i
dla mnie nadszedł czas na szczęście. Mówił że mnie uwielbia, że jest mu ze
mną cudownie i że bardzo pozytywnie wpłynęłam na jego życie. Przez 7-dem
miesięcy byliśmy razem, ale na odległość. Dzieliło nas kilkaset kilometrów,
spotykaliśmy się co kilka tygodni, codzienne telefony, maile, rozmowy. Mówił
że chce żebym za jakiś czas przeprowadziła się żebyśmy byli tak naprawde
razem. I nagle poczułam że coś jest nie tak- oboje byliśmy bardzo
zapracowani, nie mieliśmy dla siebie czasu, ale też zauważyłam że on nie mówi
o nas- kiedy pytałam dlaczego i czy coś jest nie tak odpowiadał że wszystko w
porządku, tylko ta odległość. W końcu zaczęłam być przygnębiona, było kilka
kłotni przez telefon. Po ostatniej postanowiliśmy dać sobie troche czasu,
minęły dwa tygodnie spotkałam się z nim: rozmawialiśmy, śmialiśmy się,
przytulał mnie czule jak kiedyś, a kiedy powiedziałam że musimy porozmawiać
odpowiedział że nie wie co mi powiedzieć bo czuje się ze mną dobrze, ale
przyzwyczaił się do tego że ja jestem tu a on tam że trudno mu podjąć decyzje
o wspólnym mieszkaniu, że ma mentlik w głowie. ps. dodam że on jest po
rozwodzie
Jutro mam się z nim spotkać, co mam mu powiedzieć? odejdz jeśli nie chcesz
być ze mną, jeśli mnie nie kochasz czy schować dume do kieszeni i walczyć ale
czy jest o co, czy to powinna być już teraz wyłącznie jego decyzja? nie wiem
co zrobić, nie chce popełnić kolejnego błędu i dlatego prosze jeśli ktoś moze
mi coś doradzić, czasami tak z boku jest łatwiej ocenić sytuacje

dziekuje za opinie
ten sam wątek umieściłam na formu psychologia
Obserwuj wątek
    • kamea5 Re: prosze... 13.07.04, 12:39
      jesli ktos jest dłuzszy czas sam zaczyna w pewnym sensie sie do tej sytuacji
      przyzwyczajać...podjecie decyzji o wspolnym zamieszkaniu jest bardzo
      trudne...macie swoje przyzwyczajenia,pewne zachowania ktore moga poczatkowo
      przeszkadzac i nie byc akceptowalne przez druga strone...musisz dac mu na
      podjecie własciwej decyzji i tez nie przewidzisz skutków...byłam w podobnej
      sytacji i wspolne zamieszkanie wszystko popsuło...;)
      • meduza4 Re: prosze... 13.07.04, 12:44
        A ja sie nie zgodze z ta opinia... Po dwoch latach gadania do sciany,
        tluczenia sie na swieta do kogos z rodziny dla zasady, bo swiat nie
        wypada spedzac samemu, po wakacyjnych wedrowkach moimi szlakami
        samotnosci, tudziez po innych przyjemnosciach i nieprzyjemnosciach
        jakie oferuje zycie ludziom bedacym panami wlasnego losu... czasem
        mam zwyczajnie ochote wszystko zmienic i poprzestawiac na glowie.
        • kamea5 Re: prosze... 13.07.04, 12:50
          ...probowac nalezy ,oczywisie...tylko ludzie po przejsciach robia sie czasem
          strasznymi egocentrykami i zaczynaja sie problemy...nie jestem fanka pustych
          scian ,natomiast wszysko etapami,bez nadmiernych emocji i nacisków...
        • samowolny Re: prosze... 13.07.04, 12:57
          widzisz meduza bo ty juz masz ten przesyt samotnosci po nieudanym związku ,
          organizm juz odreagował,zregenerował sie i naponuff oczekuje napływu tej
          adrenaliny związanej z byciem z druga osobą..znam ten ból "sam rodziłem":))))
          A u partnera założycielki tego posta widac owy przesyt jeszcze nie nastapił
          i upaja sie samotnoscia mając jeszcze w spomnieniach te złe chwile które
          spowodowały rozstanie i to go powstrzymuje przed ponownym współnym
          zamieszkaniem..po prostu potrzebuje jeszcze troche czasu
          • meduza4 Re: prosze... 13.07.04, 13:00
            No tak, ale ja sie samotnoscia upajalam cale dwa miesiace, nie wiedzialam
            co ze swoim szczesciem robic, wiec przestawilam meble i uszylam nowe
            zaslonki, itd... po czym z czasem mi mina rzednac zaczela :-(
            Ile mozna sie upajac?
            • samowolny Re: prosze... 13.07.04, 13:08
              mnie potrzebne było ponad rok a potem stwierdziłem ze powtarzam te same
              czynnosci jak rok temu i trzeba by zmeinic to bo mnie zabija rutyma i
              powielanie tego samego no i "wyszedłem do ludzi":)))))
              Dlatego czas dla poszczególnych ludzi jest inny ....
              • meduza4 Re: prosze... 13.07.04, 13:25
                A mnie moze i rok bylby potrzebny, gdyby nie to, ze to kran cieknie
                i uszczelke trzeba wymienic, to kolanko sie zapchalo w zlewie,
                to z wiertarki za 60 PLN sie dymi przy probie przewiercenia jakiejs
                solidniejszej sciany, to cos tam innego... Robota niewdzieczna, na
                fachowca brak kasy, chlop by sie w domu chociaz do tego przydal ;-)
                • kamea5 Re: prosze... 13.07.04, 13:31
                  ...proponuje zaprzyjaznic sie z hydraulikiem i bedzie po problemie..;P
                • samowolny Re: prosze... 13.07.04, 13:34
                  ja z kolei nie musiałem na sile szukac kobiety bo gotować umiem,pranie i
                  sprzątanie nie stanowia dla mnie tajemnicy,prasowac lubie i nie dam żadnej
                  kobiecie prasowac moich ubrań, czyli poprostu było mni znacznie lżej i
                  odpoczywałem psychicznie po rozwodzie bp zycie codzienne nie jest dla mnie
                  problemem..
                  powtarzam z uporem maniaka co człek to inny przypadek:)))
                  • Gość: zosia Re: prosze... IP: *.demo.pl 13.07.04, 13:47

                    troche mnie podnieśliście na duchu bo właściwie myślałam że takie wątpliwości
                    to objaw że nic już do mnie nie czuje, ale to pytanie chyba musze zadać jemu...

                    dzięki
                    • samowolny Re: prosze... 13.07.04, 13:55
                      nie pytaj bo sie sploszy...takie rzeczy przeca widac gołym okiem:)))
                      no fakt ale wyam kobieta to trza codziennie powtarzać bo macie kłopoty z
                      zapamietywaniem jak sie raz powie:)))
                      • kamea5 Re: prosze... 13.07.04, 14:34
                        ...a chcesz w ucho dostac?..;)
                        • samowolny Re: prosze... 13.07.04, 14:49
                          o prosze i jak sie prawde w oczy powie to nie ma argumentów słownych i sie
                          rękoczyny zaczynają:))) a potem mówi ze przemoc w rodzinie , bo zupa zasłona i
                          inne takie a kończy sie na "wódko pozwól żyć":))
                          • kamea5 Re: prosze... 13.07.04, 15:00
                            zemdlałam z wrazenia...biedni mezczyzni napastowani przez swoje cyborgi
                            zony...do szafy marsz...:PPPPPPPP
                            • samowolny Re: prosze... 13.07.04, 15:13
                              chciałem zaznaczyc ze mnie ten problem nie dotyczy bo w pore sie rozwiodłem:))))
                              • kamea5 Re: prosze... 13.07.04, 15:15
                                udało Ci sie ja mojego byłego meza "zakatowałam' i zakopałam w ogrodku...;PPPP
                                • samowolny Re: prosze... 13.07.04, 15:33
                                  no ale możesz ogłaszać że byłaś z nim aż do śmierci:))) bo wierz ze rozwód
                                  jest pojmowany jako "grzech"
                                  • kamea5 Re: prosze... 13.07.04, 15:38
                                    jestem "grzesznica"...egzorcyste czas wołać...;PPPP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka