Dodaj do ulubionych

Chyba trace szanse zycia.....

IP: *.76.classcom.pl 24.03.05, 19:34
Poznalem dziewczyne.Jestem zachwycony-inteligentna,wrazliwa,piekna.....
Studiujemy razem,ostatnio spedzilismy u mnie kilka dni.Wlasnie wyszla i
powiedziala,ze mnie kocha,ale sobie nie radzi,nie chce nikogo rozczarowac,boi
sie i nie mozemy sie wiecej spotykac.
Nie wiem co sie stalo.Jest mi przykro
Obserwuj wątek
    • aniolek82 Re: Chyba trace szanse zycia..... 24.03.05, 21:58
      Hmm, rozumiem co czujesz. Myśle że powinieneś dać jej troche czasu. Widocznie
      została kiedyś zraniona, albo to ona kogoś zraniła i nie chce popełnić tego
      błędu drugi raz. Spróbuj się z nią zaprzyjażnić ale niczego od niej na razie
      nie wymagaj. Wierze ze wam sie uda. Powodzenia :)
      • Gość: Paulo Do Aniolka IP: *.76.classcom.pl 24.03.05, 22:37
        Wiesz jak sie do nie zwracalem? .....Aniolek.
        • aniolek82 Re: Do Aniolka 24.03.05, 22:45
          Milutkie :)))
          • Gość: Paulo Re: Do Aniolka IP: *.76.classcom.pl 24.03.05, 22:53
            Ale Ty jestes innym Aniolkiem,prawda? Bo rok urodzenia-82 tez by sie zgadzal.
            • aniolek82 Re: Do Aniolka 24.03.05, 22:59
              Wygląda na to że jestem innym aniołkiem... a szkoda. Chciałabym wiedzieć że
              jest ktoś, kto kocha mnie tak , jak Ty swojego Aniołka. :)
              • Gość: Paulo Re: Do Aniolka IP: *.76.classcom.pl 24.03.05, 23:01
                Dziekiuje za cieple slowa.Mam teraz silna potrzebe komunikacji z ludzmi.
                Pozdrawiam
                • aniolek82 Re: Do Aniolka 24.03.05, 23:04
                  Proszę bardzo :) I polecam sie na przyszłość :) Trzymam kciuki za ułożenie sie
                  wszystkich spraw :)
    • Gość: Kaśka Re: Aleś wymyślił tytuł wątku..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 23:23
      ja myślę, że ona to "kocham Cię" rzuciła tak sobie - na odchodne, co pewnie
      miało znaczyć "było miło, ale się skończyło". Tylko w romansidłach i
      melodramatach zdarzają się takie historie, że ktoś kogoś porzuca, mimo, że
      kocha. W prawdziwym życiu takie rzeczy się nie zdarzają. Jeśli ktoś kogoś
      naprawdę kocha, to go nie zostawia. NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI, nie ma takiego
      powodu, dla którego można zrezygnować z MIŁOŚCI! A Ty? Dlaczego nie dociekałeś
      prawdy? Może ją znasz? Może jesteś już z kimś związany, ona była tą trzecią i
      właśnie dlatego odeszła? Sorry - tak sobie tylko "głośno" myślę... ;-))
      • Gość: mckl Re: Aleś wymyślił tytuł wątku..... IP: *.acn.waw.pl 24.03.05, 23:29
        Albo strasznie mloda jesteś, albo na wskroś idealistka. W życiu zdarzają się
        takie rzeczy, o których nawet filozofom się nie śniło.
        • Gość: Kaśka Re: Aleś wymyślił tytuł wątku..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 23:44
          Nie jestem młoda i nie idealizuję. Ja właśnie kocham naprawdę
          • Gość: mckl Re: Aleś wymyślił tytuł wątku..... IP: *.acn.waw.pl 24.03.05, 23:51
            I życzę ci szczęścia w tej miłości. Ale gdyby okazało się, że ty kochasz, a on
            juz nie i będzie chciał odejść, zatrzymasz go siłą ? W imię twojej milości ?
            • Gość: Kaśka Re: Aleś wymyślił tytuł wątku..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 00:27
              mckl- ale o co Ci tak właściwie chodzi? Ty nie pojmujesz istoty miłości!
              Miłość nie jest zaborcza, miłość nie rujnuje nikomu życia. Jeśli się kogoś
              kocha - pragnie się jego szczęścia. Nawet wtedy, gdy obiekt miłości odchodzi.
              Ktoś, kogo kochasz NIE JEST TWOJĄ WŁASNOŚCIĄ, więc pozwalasz mu odejść jeśli
              zechce. Jeśli traktujesz kogoś jak swoją własność, jeśli uzurpujesz sobie prawo
              wyłączności - to NIE JEST TO MIŁOŚĆ. Zrozumiesz to jak pokochasz naprawdę.
              • Gość: mckl Re: Aleś wymyślił tytuł wątku..... IP: *.acn.waw.pl 25.03.05, 22:28
                Od kiedy to w miłości nie ma w ogóle zaborczości i od kiedy to nie wymaga ona
                wyłączności ?? Wolisz się dzielić kimś kogo kochasz, albo dawać tylko trochę,
                inne trochę zachowując dla kogoś ?
                Dziwne to troche, nie uważasz?
                Nie zmienię zdania, że twoje podejście do miłości to czysty idealizm, a w życiu
                niestety aż tak idealnie nie ma. Miłość to nie kwiatki, motylki i ciągłe
                patrzenie sobie w oczy. Miłość to ciężka praca, to wspólne z partnerem
                rozwiązywanie problemów, to umiejętność pójścia na kompromis, to zdolność do
                rozmowy na każdy temat,wtedy gdy jest to potrzebne, ale i zdolność milczenia i
                przemilczenia, to wzajemne wypracowane zaufanie, to wspieranie się w trudnych
                sytacjach, to zdolność do poświęceń, to umiejętność dawania ale i brania. To
                jeszcze wiele innych rzeczy.
                • Gość: samanta Re: Aleś wymyślił tytuł wątku..... IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 25.03.05, 22:54
                  Każdy zwiazek to inny rodzaj miłości.
                  Miłość jest ciężka praca, nieraz poświeceniem i być może bohaterka wątku tego
                  się przestraszyła.
                  Prawdopodobnie jej miłość była zbyt słaba, by ponosić trud budowania związku z
                  partnerem i dlatego odeszła.
                  Nie chciała go zwodzić, że gotowa jest na wszystko, by z nim być.
                  A jej "kocham" znaczyło pewnie tyle co "bardzo Cie lubie".
                • Gość: Kaśka Re: Aleś wymyślił tytuł wątku..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 23:09
                  mckl- ależ ja się z Tobą zgadzam! Zgadzam się ze wszytkim co napisałeś! I nawet
                  o tej wyłączności i zaborczości. Naprawdę! Jeśli kochamy - to dajemy i
                  bierzemy. Pragniemy być ze sobą do końca świata. Czasem jednak zdarza się -
                  niestety, że czyjesz uczucie "wypala się", a druga strona kocha nadal z taką
                  samą mocą. I co wtedy? Trzymać siłą? Czy to coś da? Sądzę, że nie da! Dlatego w
                  imię miłości własnie, dla jego szczęścia, dlatego, że go kocham pozwolę Mu
                  odejść. Myślisz, że idealizuję? Może masz rację, ale tak właśnie pojmuję istotę
                  prawdziwej miłości
          • malitka2 Re: Aleś wymyślił tytuł wątku..... 25.03.05, 00:07
            coz.. Zgadzam się z Kasią w 100%... a myślenie dlaczego tak zrobiła i gdybanie
            co by było gdyby jest stratą czasu. Jezeli się kocha to chce się być przy tej
            osobie - bolesne ale prawdziwe. Ja się przez dłuzszy czas oszukiwałam i
            szukałam wyjasnienia dla dziwnego zachowania osoby , w ktorej się zakochałam. W
            sumie do tej pory szukam, a minął już prawie rok. Nie ma co gdybać .. Uczucie
            ktore jest zawarte w słowie kocham jest tak wielkie ze wszystko powinno
            przezwycięzyć. NIe potrzeba czasu , albo jest coś od razu , albo czegoś nie
            ma.. Ale coz.. zyczę mimo wszystko powodzenia - z całego serca.
      • white.falcon Poza nawiasem, ale nie do końca na temat 24.03.05, 23:33
        Kasiu, uderzyła mnie jedna rzecz, którą powiedziałaś - mianowicie ta kwestia o
        MIŁÓŚCI i fakcie, że jeżeli rzeczywiście się kocha, to nie zostawia się kogoś
        innego. Powiedziałaś oczywistą PRAWDĘ z gatunku PRAWD, do których dochodzi się
        długo, a tak naprawdę, to są ciągle na wyciągnięcie ręki.
        • Gość: exman Re: Poza nawiasem, ale nie do końca na temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 00:16
          Spokojnie, spokojnie...ona musi gdzieś dać plamę, zaczekaj, będziesz miał
          reason to leave. Pozdrawiam, bo sam poznałem taką jedną, spod skorpiona była
          cholera jedna ...a taka piękna miłość.
    • malinka48 Re: Chyba trace szanse zycia..... 25.03.05, 09:58
      coś Ci powiem jako starsza pani:)))jak coś wymyka Ci się z rąk,to nie łap na
      siłę,tylko kopnij i idż dalej:))Powodzenia.
    • Gość: aa bb Re: Chyba trace szanse zycia..... IP: 82.139.26.* 25.03.05, 14:53
      Ludzie dajcie spokój. Przecież niektórzy w swoich wyborach kierują sie
      rozsądkiem a nie sercem. I jest to oczywiste że można wyrzec sie
      miłości,związku z kimś, bo na przykład widzimy więcej przeszkód niż plusów z
      danego związku. Czasami tak byba. Więc proszę nie piszcie,ze nie ma takiej
      możliwości, zeby nie być ze sobą mimo miłości.
      • Gość: Kaśka Re: Chyba trace szanse zycia..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 20:23
        Masz prawo mieć swoje zdanie - jak każdy, a więc i ja też mogę. Potrzymuję więc-
        jeśli rozum wkracza i rozważa każde "za i przeciw" to nie jest miłość, co
        najwyżej afekt, takie małe zauroczenie...
        • Gość: aa bb Re: Chyba trace szanse zycia..... IP: 82.139.26.* 25.03.05, 20:37
          Ja nie twierdze że kierowanie sie rozumem w milości jest dobre, ale tak sie
          zdarza. Może tak właśnie zdarzyło sie również w przypadku paulo.
          • Gość: samanta Re: Chyba trace szanse zycia..... IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 25.03.05, 21:15
            Miłość powinna być najważniejsza w życiu, ale nie mozna kierować się egoizmem.
            Kocham, to muszę być z tą osobą, nawet jeśli skrzywdzę ją i jej najbliższych.
            W miłości trzeba widziec dobro drugiego człowieka, a nie tylko nasze.
            Kocham mężczyznę, to zniszczę jego życie rodzinne, odciągnę go pięknej,
            młodej żony, ktora mie ma chwilowo czasu na rozrywki,
            bo pracuje i zajmuje się wychowaniem dwójki maleńkich dzieci,
            ktora jest wspaniała zoną, poświęcajacą się dla rodziny.
            Tylko chwilowo ma zbyt duzo obowiazków.
            Czy samotna kobieta, która ma dużo wolnego czasu, nudzi się w zyciu, zyje
            tylko imprezami, odciagając meżczyznę od żony robi to z miłości do niego?.
            Gdyby naprawde go kochala, dbała by o jego szczęście rodzinne i wiedziała,
            że po jakimś czasie będzie cierpiał, gdy zauroczenie pryśnie.
            Będzie miał żal do kochanki i wyrzuty sumienia, że tak łatwo rozbił coś
            trwałego. Zniszczył swoją rodzinę.
            Miłość nie krzywdzi.
            • Gość: Paulo Wrocila.... IP: *.76.classcom.pl 05.04.05, 01:43
              ....boi sie,ale mnie kocha.
              • aniolek82 Re: Wrocila.... 05.04.05, 20:34
                :))) W takim razie gratuluje i życzę powodzenia. Widzisz, marzenia się spełniają
                :)))
                • Gość: Paulo Re: Wrocila.... IP: *.76.classcom.pl 05.04.05, 20:50
                  Dzisiaj nie miala czasu i czuje sie tak samotnie.Boje sie,ze znow ucieknie.
                  Wiesz co? Zblizam sie do 30-ki,ale teraz dopiero potrafie zdefiniowac
                  milosc.Wszystko inne jest mi takie obojetne...
                  Chyba dotychczas nikogo nie kochalem. Pozdrawiam Cie Aniolku82
                  • aniolek82 Re: Wrocila.... 06.04.05, 10:14
                    Nie przejmuj sie tym, że dzisiejszy wieczór spędzacie osobno. Bedą jeszcze
                    setki, tysiące wieczorów wspólnych i pięknych :) "Nieobecność gasi małe uczucia
                    ale rozpala wielkie, niczym wiatr, co gasi świeczkę, ale wznieca pożar".
                    • Gość: Paulo Re: Wrocila.... IP: *.76.classcom.pl 06.04.05, 10:32
                      sliczne slowa Aniolku82. I oczywiscie masz racje.Pozdrawiam
                      • aniolek82 Re: Wrocila.... 06.04.05, 10:35
                        Ja również pozdrawiam i życzę miłego dnia w miłym towarzystwie :) Cieszę sie że
                        znalazłeś sie wśród ludzi, którzy dowiedzieli się czym jest miłość. Oby trwała
                        wiecznie :)
              • eva221 Re: Wrocila.... 06.04.05, 11:58
                I co.....?
    • eva221 Re: Chyba trace szanse zycia..... 06.04.05, 11:55
      To spraw,aby przestała się bać lub daj sobie spokój....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka