Dodaj do ulubionych

Parasolki, parasolki...

08.10.07, 20:23
Dawno temu pani Koterbska śpiewnie kolorowała jesienne szarugi swoimi
"Parasolkami".
Właśnie dziś podczas zwykłych zajęć domowych powtórzoną tę
pioseneczkę sprzed lat.
Wesolutki, lekki teks o niezbyt szczęśliwym sprzedawcy parasoli w
krainie, gdzie nigdy deszcz nie pada.
Nieszczęsny z popytu kramik zwinął i wyjechał. No i wtedy zaczęło
się...no jasne...deszcze dzień i noc.
;)

No właśnie.
I z tymi parasolkami przyszło mi do głowy, aby was zapytać:

czy nie uważacie, że nadmierne rozciąganie nad kimś parasola
ochronnego jest szkodliwe?

Myślę, że taka ochrona przynosi znacznie więcej szkody niż pożytku.

P.S.
Oby jesień była jescze długa i piękna!
Obserwuj wątek
    • dwausmiechy Re: Parasolki, parasolki... 08.10.07, 20:25
      uważamy,
      "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
      • osv Re: Parasolki, parasolki... 09.10.07, 08:36
        ... nie wiem skad, ale cytujesz moje motto : ))
        Gdzies go nawet tutaj kiedys wpisywalam.
        Rozumiem to jako: na ile my sprawdzilismy sie w dzialaniu, we wlasnej
        postawie i we wlasnym zachowaniu.

        Trudne warunki i ekstremalne sytuacje sprawdzaja kondycje czlowieka
        i jego dobre mniemanie o sobie.
        Milo mi, ze i Ty uzywasz tego motta : ))
        Zycie bedzie nas sprawdzac jeszcze dlugo...

        osv : ))
        • dwausmiechy Re: Parasolki, parasolki... 09.10.07, 09:14
          "Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej" - Wisława Szymborska


          A ty dokąd,
          tam już tylko dym i płomień!
          - Tam jest czworo cudzych dzieci,
          idę po nie!

          Więc, jak to,
          tak odwyknąc nagle
          od siebie?
          od porządku dnia i nocy?
          od przyszłorocznych śniegów?
          od rumieńca jabłek?
          od żalu za miłością,
          której nigdy dosyć?

          Nie żegnająca, nie żegnana
          na pomoc dzieciom biegnie sama,
          patrzcie, wynosi je w ramionach,
          zapada w ogień po kolana,
          łunę w szalonych włosach ma.

          A chciała kupić
          bilet,
          wyjechać na krótko,
          napisać list,
          okno otworzyć po burzy,
          wydeptać scieżkę w lesie,
          nadziwić sie mrówkom,
          zobaczyć jak od wiatru
          jezioro się mruży.
          Minuta ciszy po umarłych
          czasem do późnej nocy trwa.

          Jestem naocznym świadkiem
          lotu chmur i ptaków,
          słyszę, jak trawa rośnie
          i umiem ją nazwać,
          odczytałam miliony
          drukowancyh znaków,
          wodziłam teleskopem
          po dziwacznych gwiazdach,

          tylko nikt mnie dotychczas
          nie wzywał na pomoc
          i jeśli pożaluję
          liścia, sukni, wiersza -

          Tyle wiemy o sobie,
          ile nas sprawdzono.

          Mówię to wam
          ze swego nieznanego serca
          • Gość: no...no...no... Re: Parasolki, parasolki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.07, 09:24
            OSV widocznie była przed Szymborską, skoro to jej:)))))))
            • osv Re: Parasolki, parasolki... 09.10.07, 09:33
              ...zawsze ta uprzejmosc no...no...no... : )

              Literatura, jak muzyka jest uniwersalna i powszechna...
              nie chodzilo mi o zrodlo, bo znane...
              ale, ze cytat przemawia do wielu ... to sie czasem nazywa
              nadawanie " na tej samej fali "...
              • Gość: no...no...no... Re: Parasolki, parasolki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.07, 09:39
                Eeee, Ty OSV coś kręcisz, piszesz, że źródło znane, a powyżej pytasz "nie wiem
                skąd":)))
                Ale nie, żebym się czepiała, może ja po prostu jeszcze nie do końca się
                obudzilam :)))
                Milego dnia i powodzenia w myśleniu "na tej samej fali" z Noblistką. Wiesz,
                musisz też wziąć pod uwagę, że zwyczajnie zazdrosna jestem:)))
                ;) Wybacz, czasem człowiek ma slabsze momenty w życiu:)*
    • takajednatam Re: Parasolki, parasolki... 08.10.07, 20:27
      Nieszczęsny sprzedawca wyjechał oczywiście z braku popytu:)
      A ja "połknęłam" trochę słówek i literek z pośpiechu, albo i z braku
      parasolki.
      ;)

      P.S.
      Nie mam zastrzeżeń do pięknej i długiej jeszcze jesieni:)
      • osv Re: Parasolki, parasolki... 09.10.07, 08:45
        .... i ta najpiekniejsza, Galczynskiego...
        ... " nawet ta zgubiona parasolka " : ))

        " Nie ma zlej pogody, sa tylko nieodpowiednie/zle/ ubrania." -
        mowi tutejsze przyslowie.

        ...a ja do kasztanow. Maja magiczna moc. : ))
    • polam5 Re: Parasolki, parasolki... 08.10.07, 22:59
      Podobno umysl jest jak parasol - pracuje tylko wtedy kiedy jest otwarty
      • Gość: no...no...no... Umysł jest jak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.07, 23:08
        Może jak spadochron...Kiedy jest otwarty, masz szansę na przetrwanie:)
        kiedy jest otwarty , masz szansę na wspaniałe widoki i na bezpieczne lądowanie
        po wyskokach:)))
        • polam5 Re: Umysł jest jak 08.10.07, 23:42
          Niestety racja ze wtedy tylko "masz szanse" bo podobnie jak ze spadochronem - najpierw musisz wiedziec jak go poskladac aby sie otworzyl i to wtedy kiedy chcesz, musisz umiec nim kierowac aby nie wyladowc w miejscu gdzie nie chcesz i musisz miec na wszelki wypadek noz w kieszeni aby sie odciac jak wyladujesz na drzewie.
      • osv Re: Parasolki, parasolki... 09.10.07, 08:40
        ..... i...

        " Nos parasol nawet i przy pogodzie" : )

        osv
    • polam5 Re: Parasolki, parasolki... 09.10.07, 00:07
      No moze dziwny ten tekst ale mozna go ciagle "naciagnac" do terazniejszosci


      W dziwnym mieście, w którym nigdy deszcz nie pada
      i gdzie ratusz ulepiony jest z cynfolii,
      co dzień rano kolorowy kram rozkłada
      potargany stary handlarz parasoli.
      I zachęca małych ludzi cienkim krzykiem,
      w rękach trzyma parasolki kolorowe,
      parasolki maciupeńkie, jak guziki:
      białe, żółte, fioletowe i różowe.

      Parasolki, parasolki dla dorosłych i dla dzieci!
      Parasolki, parasolki - kropla przez nie nie przeleci!
      Parasolki, parasolki. parasolki bardzo tanie!
      Parasolki, parasolki proszę brać panowie, panie!

      Mali ludzie mają małe domki z piasku
      i maleńkie samochody z plasteliny...
      Mali ludzie mają bardzo mało czasu,
      bo maleńkie są zegary i godziny...
      Muszą robić złote kule, być w teatrze,
      potem jeszcze wpaść na chwilę do sąsiada.
      Na sprzedawcę parasolek nikt nie patrzy,
      zresztą u nich przecież nigdy deszcz nie pada.

      Parasolki, parasolki dla dorosłych i dla dzieci!
      Parasolki, parasolki - kropla przez nie nie przeleci!
      Parasolki, parasolki. parasolki bardzo tanie!
      Parasolki, parasolki proszę brać panowie, panie!

      Odszedł z miasta, w którym kramik swój rozkładał
      potargany stary handlarz parasoli,
      wtedy deszcz z małego nieba zaczął padać
      na ulice i na ratusz - ten z cynfolii.
      I spostrzegli mali ludzie z małych domów,
      kiedy mieli mokre brody, mokre głowy,
      że na Rynku, przy Ratuszu nie ma kramu
      i sprzedawcy parasoli kolorowych.

      Parasolki, parasolki. parasolki bardzo tanie!
      Parasolki, parasolki proszę brać panowie, panie!
      Proszę brać, panowie, panie!
      Parasolki! Parasolki!!!
    • takajednatam Re: Parasolki, parasolki... 09.10.07, 07:41
      Widzę, że hasło "parasol ochronny" raczej skojarzył się z otwartym
      umysłem porównanym nawet do bezpiecznego spadochronu.
      Tak, świetnie! Jak najbardziej suma naszych inteligencji składa się
      na siłę naszej mądrości instynktu samozachowawczego.

      Natomiast pisząc wczoraj o parasolkachmyślałam zupełnie o czym
      innym.
      Pomyślałam o fałszywie pojętej ochronie osób trzecich, o kloszu,
      który niepotrzebnie i szkodliwie bywa zakładany tym, którzy powinni
      byli sobie poradzić a jednak nie radzą przez zwykłe lenistwo.

      P.S KAwa wypita na pohybel lenistwu, czas do zajęć ruszyć.
      Miłego dnia bez parasoli, kloszy, matni, pajęczych sieci.
      Jedynie zalecany otwarty umysł na drogę i już czas marsz!
      :)
      • duszka2 Re: Parasolki, parasolki... 09.10.07, 08:50
        Pępowinę kiedyś trzeba odciąć...znam "dzieci" które mieszkają z rodzicami prawie
        do 40-stki;-) Ale to chyba nie jest kwestia tylko wspólnego mieszkania...można
        być mamisynkiem/ czy córeczką tatusia na odległość. Na pewno sa inne formy
        "klosza" ochronnego...tak czy inaczej nalezy go dozowac i usamodzielniać
        kloszardów;-)
      • dwausmiechy Re: Parasolki, parasolki... 09.10.07, 09:31
        rodzice nadmiernie chroniący dzieci przed "zyciem" albo nie wypuszczajacy ich
        spod skrzydeł "bo sobie nie poradzi" hodując życiowych nieudaczników
        życzliwi znajomi "dla twojego dobra ja to zrobię za ciebie bo się lepiej znam",
        państwo "pomagające" (komu?) a uczące bierniści i udup.ające przedsiębiorczość

        są osoby które lubią być w jednej, lub drugiej z ról, jak na drzewie huba
    • azap13 Re: Parasolki, parasolki... 28.08.14, 12:55
      Trochę z innej beczki, ale chciałbym spytać o interpretację paru zwrotów/wyrażeń znajdujących się w tekście piosenki "Parasolki", gdyż kompletnie ich nie rozumiem w kontekście utworu.
      Mianowicie chodzi o "ratusz ulepiony jest z cynfolii" i "Muszą robić złote kule".
      Dlaczego ludzie muszą robić złote kule, i czym właściwie one są? I dlaczego ratusz jest z cynfolii?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka