laura_d-b
10.12.06, 10:16
za Rafałem A. Ziemkiewiczem:
Internet bowiem to także coś w rodzaju globalnego szaletu, na ścianach którego
każdy doń wchodzący może w poczuciu pełnej anonimowości nabazgrolić, co akurat
chce.
Najsmutniejszą częścią blogów albo artykułów publikowanych w portalach są
komentarze internautów. Najlepiej w ogóle tam nie zaglądać. Typowy autor
większości z nich to nienawidzący wszystkich frustrat, którego jedyną życiową
radością jest opluć, zwyzywać albo w jakikolwiek inny sposób dogryźć,
najlepiej komuś znanemu. Przy wywiadzie z popularną aktorką napisze coś
złośliwego o jej obwisłym biuście, profesorowi nawsadza od głupków,
dziennikarzowi - do wyboru - że jest lizusem reżimu albo kapusiem układu, i
dopiero robi mu się lepiej. Wyobraźnia podsuwa obraz ohydnego, zaplutego
gnoma, ale rozsądek podpowiada, że jest gorzej - że poza rzeczywistością
wirtualną taka internetowa menda uchodzi pewnie za człowieka kulturalnego,
poważanego, może na stanowisku.
Poczucie anonimowości potrafi zrobić z człowieka bydlę, ale uważajcie,
cwaniaczki - ono jest złudne! Pewnego dnia, jak się to niedawno zdarzyło w
USA, ktoś coś pokręci w przeglądarce i okaże się, że można z nazwiska i adresu
ustalić, kto co wpisał, czego szukał i co zamawiał. Ależ będzie wtedy dla was
wstydu, a dla mnie radochy!
co wy na to?
czy jestescie frustratami z felietonu pana Rafała?
a moze Pan Rafał - ktory tak sie odnosi do Internautów jest frustratem?