Dodaj do ulubionych

O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat?

26.09.09, 10:41
Wegetarianie czesto mowia/pisza, ze nie jedza miesa, bo oni nie zabijaja zwierzat. Ja jem mieso i tez nie zabijam tych zwiarzat :) Wychodze z zalozenia, ze skoro kawalek schabu lezy juz w lodowce w misnym i nie jest juz zywym zwierzeciem, to co za roznica, czy ja zjem ten schab, czy zje go ktos inny, czy nikt nie zje, zepsuje sie i zjedza go robale.
Wg mnie idea wegetarianizmu w takim kontekscie jest bez sensu. Bo jesli jakis wege nie zje danego kawalka miesa, to kupi i zje go ktos inny...albo robale w ostatecznosci. Temu kawalkowi miesa w sklepie juz i tak nie przywrocicie zycia tym, ze go nie kupicie i nie zjecie.
Rozumiem, ze ktos nie je miesa, bo nie lubi ale dlatego, zeby nie skrzywdzic martwego juz zwierzecia w lodowce sklepowej???
Obserwuj wątek
    • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.09.09, 14:13
      magically napisała:

      > Rozumiem, ze ktos nie je miesa, bo nie lubi ale dlatego, zeby nie skrzywdzic ma
      > rtwego juz zwierzecia w lodowce sklepowej???


      Troszke jeszcze musisz zrozumiec w zyciu i otworzyc swoj umysl,
      ale jestes mloda osoba wiec wszystko przed toba :)
      Wegetarianie, o ktorych piszesz, nie jedza miesa nie dlatego,
      zeby nie krzywdzic martwych zwierzat w lodowce, ale zeby
      nie finansowac biznesu, co do ktorego wyrazaja sprzeciw natury
      etycznej. Podobnie nie kupie innego towaru, ktory z etycznych
      wzgledow wzbudza moje obiekcje (kradziony, wytworzony z wykorzystaniem
      dzieci itp). Kupowanie takich produktow oznaczaloby moja zgode
      na ten proceder i jest dodatkowo pozytywna informacja dla
      producenta czy np. zlodzieja, ze jest popyt na tego typu towar.
      Odpowiedz wegetarianina:"bo ja nie zabijam zwierzat" jest skrotem myslowym.
      Naprawde znaczy to: nie chce uczestniczyc w procederze handlu miesem,
      ktory wiaze sie z maltretowaniem i zabijaniem zwierzat. Ktos, kto kupuje
      mieso w nim uczestniczy. Oczywiscie zaraz pojawia sie posty forumowych
      trolli, ze wegetarianie sa niekonsekwentni, poniewaz wiele zwierzat
      ginie na polach uprawnych, aby mogli jesc chleb- chyba, ze tym razem
      wymysla mniej wyswiechtane pseudoargumenty. Pozdrawiam
      • magically Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.09.09, 15:50
        Jest wielu wegetarian, ktorzy nie kupuja z tego powodu miesa, ale juz buciki czy
        torebka ze skory nie stanowi dla nich problemu.
        • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.09.09, 16:59
          magically napisała:

          > Jest wielu wegetarian, ktorzy nie kupuja z tego powodu miesa, ale juz buciki czy
          > torebka ze skory nie stanowi dla nich problemu.

          Masz racje, rzeczywiscie tak sie zdarza, ale po pierwsze- nie do wszystkiego
          trzeba dochodzic od razu, a fakt niejedzenia miesa za wzgledow etycznych
          moze byc wstepem dla pozniejszej szerszej i glebszej filozofii.
          Po drugie przyznam sie szczerze, ze sama uzywam jeszcze butow i torebek,
          ktore kupilam w czasach, kiedy jadlam jeszcze mieso. Jakkowiek
          decyzja o niekupowaniu miesa dziala ze skutkiem natychmiastowym-
          nie kupuje miesa zatem nie ma go w moim domu i w moim zoladku, tak decyzja
          o niekupowaniu skorzanych butow owocuje tylko tym, ze nie bedzie nowych skorzanych
          butow w mojej szafie, natomiast stare nie wyparuja. Zastanawialam sie
          tez czy nie wyrzucic skorzanych przedmiotow, ale byloby to
          zwykle marnotrastwo. Nie wykasowalabym tez tym aktem mojej "miesozernej"
          przeszlosci.
          Poza tym, nie obraz sie, nie jest na miejscu krytyka wegetarian za to,
          ze nosza skorzane buty ze strony osoby, ktora sama kupuje skorzane
          buty a do tego je mieso, nie widzac w tym zadnego problemu. To tak jakbys
          zarzucala sasiadce niekonsekwencje, poniewaz raz przytula swoje dziecko
          a raz daje mu klapsa, a sama trzepala swoje malenstwo ile wlezie, konsekwentnie
          i bez przytulania, uwazajac to za sluszne.
          • magically Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.09.09, 17:18
            freepig napisała:

            > Poza tym, nie obraz sie, nie jest na miejscu krytyka wegetarian za to,
            > ze nosza skorzane buty ze strony osoby, ktora sama kupuje skorzane
            > buty a do tego je mieso, nie widzac w tym zadnego problemu.

            Tu nie chodzi mi o krytyke tego, ze chodza w butach ze skory, nie sobie chodza,
            a nawet nie jedza miesko ze smakiem, jak ja. Dla mnie przyklad z butami dowodzi
            o ich hipokryzji. Ktos kto faktycznie tak brzydzi sie zabijaniem zwierzat czulby
            rowna odraze noszac piekna skorzana torebke czy buty. No ale taka torebka to
            musi byc cool ;)
            • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.09.09, 18:11
              magically napisała:

              > Tu nie chodzi mi o krytyke tego, ze chodza w butach ze skory, nie sobie chodza,
              > a nawet nie jedza miesko ze smakiem, jak ja. Dla mnie przyklad z butami dowodzi
              > o ich hipokryzji.

              Krytykujesz hipokryzje wegetarian i do tego odnioslam sie w poprzednim poscie.

              >Ktos kto faktycznie tak brzydzi sie zabijaniem zwierzat czulby
              > rowna odraze noszac piekna skorzana torebke czy buty. No ale taka torebka to
              > musi byc cool ;)

              Nie zawsze jest to takie automatyczne, czasem trzeba czasu by
              zrozumiec i powiazac pewne fakty. Ja na przyklad cale swoje zycie bylam
              straszna hipokrytka, poniewaz brzydzilam sie zabijaniem, kochalam
              zwierzeta i jadlam rozne potrawy miesne, ktore byly cool,
              a do tego kupowalam rozne cool torebki.
              Takiej hipokryzji uczeni jestesmy od dziecka, nie jest latwo
              wyrwac sie z gleboko zakorzenionych w psychice schematow.
      • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.09.09, 20:02
        Oczywiscie zaraz pojawia sie posty forumowych
        > trolli, ze wegetarianie sa niekonsekwentni, poniewaz wiele
        zwierzat
        > ginie na polach uprawnych, aby mogli jesc chleb- chyba, ze tym
        razem
        > wymysla mniej wyswiechtane pseudoargumenty. <
        A nie giną?A twoje argumenty to jakie są?Niewyświechtane i nie
        pseudo?
        >
        ale zeby
        > nie finansowac biznesu, co do ktorego wyrazaja sprzeciw natury
        > etycznej.<
        Ten biznes musi być bo ludzie muszą jeść.
        Głupi odrzuca to co widzi i trzyma się tego co myśli
        • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.09.09, 20:16
          m.rycho napisał:

          > > Oczywiscie zaraz pojawia sie posty forumowych
          > > trolli, ze wegetarianie sa niekonsekwentni, poniewaz wiele
          > > zwierzat ginie na polach uprawnych, aby mogli jesc chleb- chyba,
          > > ze tym razem wymysla mniej wyswiechtane pseudoargumenty.

          > A nie giną?

          Oczywiście zaraz pojawią się posty forumowych nie-troli, z niewyświechtanym i poważnym, jak kobyła w dziewiątym miesiącu, argumentem: "kto by się tam przejmował jakąś przypadkowo zdeptaną mrówką.". :-)
        • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.09.09, 20:29
          m.rycho napisał:

          >A twoje argumenty to jakie są?Niewyświechtane i nie
          > pseudo?

          Moje sa niewyświechtane i nie pseudo, ale mozesz uwazac inaczej.

          > Ten biznes musi być bo ludzie muszą jeść.

          Czyzbys uwazal, ze ja nie jem? Otoz jem i mam sie dobrze bez tego biznesu.

          > Głupi odrzuca to co widzi i trzyma się tego co myśli

          Mowisz o sobie?
          • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.09.09, 21:28
            freepig napisała:

            > Czyzbys uwazal, ze ja nie jem? Otoz jem i mam sie dobrze bez tego
            > biznesu.

            To mniej więcej tak, jak ja. Nie jem płetw rekina i mam się dobrze bez tego
            biznesu.
            • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.09.09, 21:58
              > To mniej więcej tak, jak ja. Nie jem płetw rekina i mam się dobrze bez tego
              > biznesu.

              A dlaczego nie jesz pletw rekina? Wzruszasz sie losem rekinow czy pletwy sa niedostepne w sklepie?
              • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.09.09, 23:07
                freepig napisała:

                > A dlaczego nie jesz pletw rekina? Wzruszasz sie losem rekinow czy
                > pletwy sa nie dostepne w sklepie?

                Z wielu powodów. W 65% ze względów etycznych - uważam, ze to nieładnie zabijać
                te przemiłe zwierzątka. W 20% ze względów zdrowotnych - jestem przekonany, że
                jedzenie płetw z rekina powoduje raka i choroby serca. W 10% ze względów
                ekologicznych - wierzę, że zabijanie rekinów powoduje ocieplenie klimatu, kwaśne
                deszcze, eutrofizację i zanieczyszczenie wód. W 4% ze względów społecznych,
                ponieważ myślę, że jedzenie rekinów jest przyczyną głodu światowego. I wreszcie
                w 1% ze względów smakowych - nie gustuję w potrawach z rekina.

                Myślę, że dostatecznie wyczerpująco wyjaśniłem swoje motywy?
                • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 27.09.09, 00:04
                  misiu-1 napisał:

                  > Myślę, że dostatecznie wyczerpująco wyjaśniłem swoje motywy?

                  Nic nie wyjasniles, wykrecasz sie od odpowiedzi i serwujesz glupawa parafraze motywacji wegetarianskich, co do ktorych wiemy jaki masz stosunek.
                  Wiec jak to jest? Brakuje ci odwagi, zeby przyznac, ze rekiny sa w okrutny sposob
                  zabijane? (Odcina im sie pletwy i wrzuca okaleczone do wody, w ktorej
                  dogorywaja, opadajac w glebiny morza, gdzie nie ma tlenu.)
                  Czy raczej wstydzisz sie przyznac, ze w ogole cie to nie rusza?
                  • szopen_cn Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 28.09.09, 02:32
                    freepig napisała:

                    > misiu-1 napisał:
                    >
                    > > Myślę, że dostatecznie wyczerpująco wyjaśniłem swoje motywy?
                    >
                    > Nic nie wyjasniles, wykrecasz sie od odpowiedzi i serwujesz
                    glupawa parafraze m
                    > otywacji wegetarianskich, co do ktorych wiemy jaki masz stosunek.
                    > Wiec jak to jest? Brakuje ci odwagi, zeby przyznac, ze rekiny sa
                    w okrutny spos
                    > ob
                    > zabijane? (Odcina im sie pletwy i wrzuca okaleczone do wody, w
                    ktorej
                    > dogorywaja, opadajac w glebiny morza, gdzie nie ma tlenu.)
                    > Czy raczej wstydzisz sie przyznac, ze w ogole cie to nie rusza?

                    W kwesti technicznej.
                    Albowiem nic nie jest w stanie obalic slusznej tezy tak jak
                    uzasadnianie jej bezsensownymi argumentami.

                    1. Rekiny wyrzucane ze statku po odcieciu pletw sa juz martwe wiec
                    nie dogorywaja opadajac w glebiny morza. Cwaniakow, ktorzy gotowi
                    by byli do obcinania pletw z zywego rekina naturalna selekcja
                    eliminuje bardzo skutecznie.

                    2. W glebinach morza jest wystarczajaco duzo tlenu by zycie
                    spokojnie sie toczylo.

                    Czyli uwazac nalezy by uzywac sensownych argumentow bo inaczej
                    latwo sie osmieszyc.

                    Teraz, zeby nie wyszlo na to, ze ja jestem zwolennikiem zupy z
                    pletw rekina.
                    Najlepszy argument widzialem na t-shircie na Filipinach:
                    "Only soft dicks eat shark fin"

                    A z bardziej powaznych to finning jest po prostu nie tyle okrutny
                    ile jest niesamowitym marnotrastwem i dlatego jest zakazany
                    w wielu miejscach na swiecie a powinien byc zakazany wszedzie.

                    Zabijanie tak istotnej w ekosystemie ryby tylko po to by pozyskac
                    kilka kilo pletw wyrzucajac kilkadziesiat kilogramow miesa jest
                    operacja zupelnie bezsensowna. Tym bardziej, ze "lowcy" poluja na
                    jak najwiesze rekiny bo cena pletw rosnie wraz z rozmiarem.
                    Faktycznie mozna powiedziec, ze mieso z tak duzych rekinow nie jest
                    zadnym smakolykiem i do jedzenia nie bardzo sie nadaje wiec
                    pozostaje tylko wyrzucic ale uzytecznosc duzych rekinow w
                    ekosystemie jest bardzo duza wiec nie powinno sie ich eliminowac.

                    Byc moze zdziwi cie to, ale to wlasnie rozmaite organizacje i
                    zrzeszenia wedkarzy i rybakow najglosniej i najskuteczniej walcza o
                    powszechne zakazanie tej procedury.

                    Osobiscie rekiny powyzej powiedzmy 1.5 do 2 metrow ostroznie i
                    delikatnie wypuszczam na wolnosc bo nie widze sensu zabijania ich
                    jesli nie mam zamiaru ich zjesc.

                    Te mniejsze laduja w zamrazarce, bez pletw bo aby rekin nadawal sie
                    do zjedzenia pierwsza rzecza, ktora nalezy zrobic po zlowieniu (i
                    zabiciu) jest odciecie pletw, ogona i spuszczenie krwi.
                    • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 29.09.09, 00:22
                      szopen_cn napisał:

                      > 1. Rekiny wyrzucane ze statku po odcieciu pletw sa juz martwe wiec
                      > nie dogorywaja opadajac w glebiny morza. Cwaniakow, ktorzy gotowi
                      > by byli do obcinania pletw z zywego rekina naturalna selekcja
                      > eliminuje bardzo skutecznie.

                      Czyzby?

                      www.youtube.com/watch?v=C2UKgLsOhRM&NR=1
                      www.youtube.com/watch?v=Xb7QstaBHxU&feature=related
                      en.wikipedia.org/wiki/Shark_finning
                      > 2. W glebinach morza jest wystarczajaco duzo tlenu by zycie
                      > spokojnie sie toczylo.

                      Fauna zyjaca w glebinach jest bardzo uboga- nie dociera tam światło, nie ma roślin fotosyntetyzujących, a co za tym idzie, tlen- jesli nawet jest- jest go niewiele i tylko szczegolnie przystosowane stworzenia moga tam zyc. Ranny rekin, ktory opadnie na dno, na pewno sie udusi.

                      > Czyli uwazac nalezy by uzywac sensownych argumentow bo inaczej
                      > latwo sie osmieszyc.

                      Zanim zaczniesz udzielac rad zadbaj o poprawnosc u siebie.

                      >finning jest po prostu nie tyle okrutny
                      ile jest niesamowitym marnotrastwem.

                      Mowisz na temat okrucienstwa, a wiemy, ze jestes zawodowym
                      rzeznikiem. W kwestii rzekomej znikomosci okrucienstwa zadawanego zwierzetom
                      mozesz byc autorytetem tylko dla samego siebie. Opowiadaj wiec sobie
                      te bajeczki do snu, nie pozwalajac na glebsza refleksje nad tym, co robisz.
                      • szopen_cn Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 29.09.09, 03:40
                        To ja tu milo podajec ci porzadne i racjonalne argumenty przeciwko
                        lowieniu rekinow w celu uzyskania wylacznie pletw i w dodatku
                        pisze, ze w 100% zgadzam sie z koniecznoscia zakazania tej
                        procedury a ty mnie od rzeznikow wyzywasz???

                        Mniejsza o to. Przezyje bez bolu.
                        Jestem tez wedkarzem, mysliwym, nurkuje itd.

                        Ale dalej bede prostowal niescislosci i bledne argumenty bo akurat
                        w tej sprawie istotne jest by nie uzywac agrumentow, ktore ideai
                        zaszkodza.

                        Z twojej powyzszej wypowiedzi wynika, ze nie masz zbyt wielkiego
                        pojecia o rekinach i tym jak sie zycie w oceanie toczy.

                        W obydwu powyzej zalinkowanych klipach z youtube rekin, ktoremu
                        odcinaja pletwy jest juz martwy.

                        W pierwszym (tu sie moge pochwalic, ze rozumien co ta pani mowi
                        nawet bez napisow) rekin zlowiony na tzw longline (kolejna
                        procedura, ktora powinna byc zakazana) i prawie zupelnie utopiony i
                        tak ma prawie odcieta glowe kiedy ucinaj mu pletwy.

                        W drugim, rekin ta sama metoda zlowiony ale wyciagniety z duzej
                        jest tez juz martwy jako rezultat szoku barycznego.

                        Jak pisalem odciecie pletw zywemu rekinowi to zajecie dla
                        samobojcow.

                        Druga kwestia braku tlenu na glebinach tez nie ma nic do rzeczy z
                        rekinami. Pominmi juz fakty, ze wiele rekinow i innych ryb zyje na
                        glebokosci kilkuset metrow bo jest tam wystarczajaco duzo tlenu.

                        Kwestia biologi rekinow. Otoz rekiny jako takie sa tak zbudowane,
                        ze musza plywac do przodu by oddychac. Inaczej nie moga oddychac i
                        po prostu tona (niby absurdalne jak na rybe ale taka jest
                        rzeczywistosc).

                        Kiedy rekin nie plynie do przodu dusi sie i tonie w moze 10 minut
                        (dlatego rekiny lowione w sieci nie ruszaja sie na tych filmach),
                        czyli nawet jesli rekin bylby zywy po obcieciu pletw i wyrzucony za
                        burte to udusi sie w kilka minut zanim opadnie (o ile opadnie) na
                        tyle gleboko by zmniejszona ilosc tlenu miala jakiekolwiek
                        znaczenie.

                        Aczkolwiek mozemy sie roznic w kwesti podejscia do zycia to mozemy
                        tez zgadzac sie w wielu kwestiach. Lowienie rekinow na pletwy,
                        plowanie na slonie dla klow czy nosorozce dla rogow jest z mojego
                        punktu widzenia jednakowo bezsensowne i jednakowo powinno byc
                        zakazane.
                        • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 30.09.09, 00:52
                          >To ja tu milo podajec ci porzadne i racjonalne argumenty przeciwko
                          >lowieniu rekinow w celu uzyskania wylacznie pletw i w dodatku
                          >pisze, ze w 100% zgadzam sie z koniecznoscia zakazania tej
                          >procedury a ty mnie od rzeznikow wyzywasz???
                          >Mniejsza o to. Przezyje bez bolu.
                          >Jestem tez wedkarzem, mysliwym, nurkuje itd.

                          Jestes tez wedkarzem? To czytaj, co pisza o finningu w portalu
                          Wedkarskiego Swiata:
                          "Jako główną przyczynę zagrożenia autorzy raportu wymieniają
                          przełowienie oraz tzw. finning, polegający na odcinaniu płetw
                          żywym rekinom, które następnie są wyrzucane do morza."
                          http://www.wedkarskiswiat.pl/content/view/1369/40

                          Nurkujesz? To siegnij do magazynu "Nurkowanie" nr 3 z 2004 r,
                          jest tam artykul pt."Ratujmy rekiny" - oto cytaty:
                          "Bardzo czesto rekiny po pozbawieniu pletw sa wrzucane w stanie zywym
                          do morza."
                          "Rekiny po wyciagnieciu na poklad kutra sa traktowane bezpardonowo.
                          Koncowy efekt "polowu"- odciete zywym jeszcze rekinom pletwy."

                          Wszelkie powazne zrodla podaja, ze rekiny sa czesto zywe
                          w czasie obcinania pletw i wrzucania do wody, tylko ty
                          kwestionujesz okrucienstwo tego procederu przesuwajac swoja uwage na marnotrastwo.

                          Nie wyzywam cie od rzeznikow, sam sie przyznajesz do tego zawodu,
                          wiec tylko nadmieniam, ze ktos taki jak ty jest anty-autorytetem
                          w kwestii oceny cierpienia zwierzat. Poza tym dziwne, ze sie obruszasz
                          -jeszcze nie tak dawno temu promieniowales duma z powodu swojej profesji.

                          >Aczkolwiek mozemy sie roznic w kwesti podejscia do zycia to mozemy
                          >tez zgadzac sie w wielu kwestiach. Lowienie rekinow na pletwy,
                          >plowanie na slonie dla klow czy nosorozce dla rogow jest z mojego
                          >punktu widzenia jednakowo bezsensowne i jednakowo powinno byc
                          >zakazane.

                          Dobre i to, choc sprobuj czasem spojrzec na zwierzeta z ich,
                          a nie twojego, punktu widzenia. Wtedy przekonasz sie, co jest najlepsze
                          dla ryby w wodzie czy kaczki w locie. Mozliwe, ze w kwestiach
                          innych niz zabijanie mozemy sie zgadzac- pomijajc twoje
                          krwawe hobby, wygladasz na uczciwego czlowieka.
                          • seth.destructor Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 30.09.09, 01:19
                            Dobre i to, choc sprobuj czasem spojrzec na zwierzeta z ich,
                            > a nie twojego, punktu widzenia. Wtedy przekonasz sie, co jest najlepsze
                            > dla ryby w wodzie czy kaczki w locie.

                            Jak można patrzeć z punktu widzenia zwierzęcia nie będąc nim? Ja sobie mogę wyobrazić, że jestem ptakiem i latam po niebie, ale to jest tylko moja wyobraźnia i ja sobie z tego zdaję sprawę. Ale jak byłem mały, to wymyślałem, że bawię się z Bolkiem i Lolkiem w pisakownicy i potem opowiadałem, że się to działo naprawdę. Tylko, że w tym wieku nie odróżnia się jeszcze prawdy od kłamstwa, wizji i fantasmagorii od rzeczywistości i snów od jawy...
                            • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 30.09.09, 23:10
                              seth.destructor napisał:

                              > Jak można patrzeć z punktu widzenia zwierzęcia nie będąc nim?

                              Wystarczy posiadac wiedze o tym zwierzeciu i zdolnosc empatii.
                              • seth.destructor Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 10.10.09, 20:22
                                Tylko dlaczego te fantastyczne cechy muszą się nierzadko wiązać z całkowitym brakiem empatii w stosunku do osób jedzących mięso? Nie mam w sumie nic przeciwko ideologii antyzabijaniowej, do momentu, gdy nie zaczyna się ona wiązać z ideologią zabijaniową mnie, bo jem mięso.
                                • brumbak111 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 10.10.09, 22:26
                                  seth.destructor napisał:
                                  Nie mam w sumie nic przeciwko
                                  > ideologii antyzabijaniowej, do momentu, gdy nie zaczyna się ona wiązać z
                                  ideologią zabijaniową mnie, bo jem mięso.
                                  ...
                                  masz fobię
                                  wymyślasz sobie zagrożenie którego nie ma

                                  Jezeli zas chodzi o to o co chodzi z tym nie zabijaniem zwierząt

                                  to zacznij np, od Owidiusza

                                  czy księgi Tirukkural

                                  vegetarianizm.w.interia.pl/wierszyki.htm
                                • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 13.10.09, 00:32
                                  seth.destructor napisał:

                                  > Tylko dlaczego te fantastyczne cechy muszą się nierzadko wiązać z całkowitym br
                                  > akiem empatii w stosunku do osób jedzących mięso? Nie mam w sumie nic przeciwko
                                  > ideologii antyzabijaniowej, do momentu, gdy nie zaczyna się ona wiązać z ideol
                                  > ogią zabijaniową mnie, bo jem mięso.

                                  Nie wiem dlaczego mialabym wspolczuc jedzacym mieso. Czy dzieje im sie jakas krzywda?
                                  Wspolczuje maltretowanym i zabijanym zwierzetom i zalezy mi na tym, by ludzie
                                  zrozumieli, ze maja wybor, ze mozna zyc i byc zdrowym czlowiekiem bez spozywania miesa, bez
                                  zadawania tego ogromu cierpien zwierzetom rzeznym. Ty masz prawo mnie nie sluchac, odejsc,
                                  powiedziec ze myslisz inaczej, ominac wegetarianskie forum szerokim lukiem, ale nie mozesz sugerowac,
                                  ze wyznaje "ideologie zabijaniowa ciebie".
                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 14.10.09, 13:26
                                    freepig napisała:

                                    > zalezy mi na tym, by ludzie zrozumieli, ze maja wybor

                                    Skoro tak ci zależy, to najpierw sama postaraj się zrozumieć, że mieć wybór nie
                                    oznacza wcale postąpić tak, jak TY tego chcesz, tylko tak, jak tego chce ten, co
                                    ma wybór. To typowa lewacka mentalność - wycierać sobie gębę "wolnością" i
                                    "prawem wyboru", gdy jednocześnie marzy się o zakazach. Za pierwszej komuny też
                                    były "wybory" i każdy mógł wybrać. Jak nie Cyrankiewicza to Jaroszewicza.
                                    • szuwary4 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 15.10.09, 13:02
                                      Misiu-1! Halo! Obudź się! (wytrzeźwiej?) Czytajże uwazniej! Przecież
                                      freepig pisze wyraźnie, zwracając się do destruktorka, cyt: "Ty masz
                                      prawo mnie nie słuchać, odejść, powiedzieć, ze myślisz inaczej,
                                      ominąć wegetariańskie forum szerokim łukiem..." Zwróc uwagę na: masz
                                      prawo.... powiedzieć, ze myślisz inaczej...
                                      • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 15.10.09, 17:04
                                        szuwary4 napisała:

                                        > Misiu-1! Halo! Obudź się! (wytrzeźwiej?) Czytajże uwazniej!

                                        Nigdy nie bywam nietrzeźwy, a czytam uważnie. W dodatku pamiętam, co zostało napisane kiedyś.

                                        > Przecież freepig pisze wyraźnie, zwracając się do destruktorka,
                                        > cyt: "Ty masz prawo mnie nie słuchać, odejść, powiedzieć, ze
                                        > myślisz inaczej ominąć wegetariańskie forum szerokim łukiem..."

                                        W dyskusjach z freepig już dawno wyszło na jaw, że w jej ustach "masz prawo" oznacza "póki co", bo z utęsknieniem wygląda czasów, kiedy wegusiom uda się z pomocą przymusu prawnego narzucić wszystkim swoje przekonania. Dlatego też "masz wybór" oznacza: "twoim (póki co tylko moralnym) obowiązkiem jest wybrać tak, jak ja sobie tego życzę".

                                        > Zwróc uwagę na: masz prawo.... powiedzieć, ze myślisz inaczej...

                                        Właśnie zwróciłem uwagę. Masz prawo - co? Zrobić inaczej? Nie. Powiedzieć, że myślisz inaczej lub ominąć forum szerokim łukiem. Pewnie w tym wyśnionym przez freepig świecie, w którym nikt nie ma prawa jeść mięsa, ma za to prawo powiedzieć, że myśli inaczej. Oczywiście - póki co.
                                        • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 16.10.09, 02:05
                                          misiu-1 napisał:

                                          >Nigdy nie bywam nietrzeźwy, a czytam uważnie. W dodatku pamiętam,
                                          >co zostało napisane kiedyś.

                                          Pamietasz echo swoich wlasnych slow, manipulancie.

                                          >W dyskusjach z freepig już dawno wyszło na jaw, że w jej ustach "masz prawo"
                                          >oznacza "póki co", bo z utęsknieniem wygląda czasów, kiedy wegusiom uda się
                                          >z pomocą przymusu prawnego narzucić wszystkim swoje przekonania. Dlatego też
                                          >"masz wybór" oznacza: "twoim (póki co tylko moralnym) obowiązkiem jest wybrać
                                          >tak, jak ja sobie tego życzę".

                                          Powiedzialam ci kiedys, ze poki co masz pelne prawo jesc mieso,
                                          podobnie jak ja w chwili obecnej mam prawo mowic co mysle na
                                          temat jedzenia miesa. Wszystko, co do tego dorabiasz to twoje bezczelne manipulacje.
                                          Nigdy nie wypowiadalam sie za wprowadzeniem zakazu jedzenia miesa.
                                          Jest to tak abstrakcyjny temat, ze w ogole mnie nie obchodzi.
                                          Jak potocza sie losy przyszlych pokolen, jak zmieni sie ich moralnosc, jakie
                                          wprowadza zmiany w prawie i czy je wprowadza to bedzie ich problem.
                                          Ja zyje w mojej rzeczywistosci i jesli mowie ludziom, ze maja wybor,
                                          to dlatego, ze wiele osob uwaza jeszcze, ze czlowiek nie ma
                                          wyboru, poniewaz jedzenie miesa jest mu niezbedne do zdrowego zycia,
                                          tym samym odsuwajac etyczny problem na posledni plan.
                                          Jesli uda mi sie sprowokowac u kogos okruch refleksji, jest to dla mnie
                                          satysfakcja, poniewaz bardzo zalezy mi na tym, by ludzie wydobyli u
                                          siebie uspione poklady wrazliwosci.

                                          >Właśnie zwróciłem uwagę. Masz prawo - co? Zrobić inaczej? Nie. Powiedzieć,
                                          >że myślisz inaczej lub ominąć forum szerokim łukiem. Pewnie w tym wyśnionym przez
                                          >freepig świecie, w którym nikt nie ma prawa jeść mięsa, ma za to prawo powiedzieć,
                                          >że myśli inaczej. Oczywiście - póki co.

                                          Zrobic inaczej masz tym bardziej prawo- wszak takie jest prawo,
                                          nic ci zlego nie zrobie, zlosliwy manipulancie.


                                          • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 16.10.09, 19:11
                                            Ale się bezczelna kłamczucha wypiera, jak żaba błota. Kilkakrotnie powtórzona
                                            fraza "póki co masz prawo", marzenia o "rewolucji":

                                            > Jezeli "rewolucjonisci" wygraja, przyszle pokolenia beda sie
                                            > dziwic, jak czlowiek mogl byc kiedys tak okrutny dla zwierzat i
                                            > nieodpowiedzialny wzgledem planety.

                                            I komu jeszcze chcesz wciskać ciemnotę o swoim braku zainteresowania zmianą
                                            prawa w kierunku narzucenia wegetarianizmu, skoro wyziera on z twoich postów jak
                                            diabłu ogon spod ornatu?
                                            • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 16.10.09, 23:59
                                              >Ale się bezczelna kłamczucha wypiera, jak żaba błota. Kilkakrotnie powtórzona
                                              >fraza "póki co masz prawo", marzenia o "rewolucji"

                                              Licz sie ze slowami, zalosny manipulancie.
                                              Przypomnij sobie, jak masz taka dobra pamiec, co znaczyla owa "rewolucja"
                                              pisana w cudzyslowie, poniewaz bylo to przeze mnie wyjasnione chwile wczesniej
                                              w tym samym watku-
                                              "rewolucja" w postaci masowego zaprzestania jedzenia miesa" i byla to
                                              ironiczna odpowiedz na twoje glupie teksty o "komunistycznej propagandzie",
                                              "lewicowej kalce" i "proletariacie zastepczym".
                                              O zadnych srodkach przymusu prawnego niejedzenia miesa NIGDY nie
                                              pisalam i jest to wylacznie twoja chora wyobraznia.
                                              Pisalam za to tak:
                                              "Pewnie, ze chodzi o uboj sam w sobie, ale oszolomstwo nie jest glupie
                                              i wie, ze zakazanie uboju samego w sobie jest rzecza niemozliwa.
                                              Jedyne, co mozna zrobic, ze skutkiem natychmiastowym, to poruszyc ludzkie
                                              sumienie."
                                              Jak juz powiedzialam wczesniej- nie interesuja mnie glupie, niemozliwe,
                                              absurdalne rozwiazania prawne. Za to ciebie bardzo interesuje, zeby komus
                                              cos wmowic, nurzajac sie w oszczerstwach. Oprocz przymusow prawnych i
                                              przemocy wmawiales mi tez nienawisc do ludzi, a wszystko to mialo wynikac
                                              ze slowka "poki co". Poki co, jedz sobie spokojnie w swietle prawa twoje
                                              miesko - nic nie wskazuje na to, ze cos sie w tej kwestii ma zmienic.

                                              Kazdy moze zapoznac sie z tokiem dyskusji w watku:
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,353,90497304,90497304,Jak_czesto_w_ciagu_doby_ortodoksyjny_.html
                                              i zobaczyc czy gdzielolwiek postulowalam zakaz prawny spozywania miesa.
                                          • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 16.10.09, 22:07
                                            freepig napisała:


                                            >jesli mowie ludziom, ze maja wybor,
                                            > to dlatego, ze wiele osob uwaza jeszcze, ze czlowiek nie ma
                                            > wyboru, poniewaz jedzenie miesa jest mu niezbedne do zdrowego
                                            zycia,
                                            > tym samym odsuwajac etyczny problem na posledni plan.<
                                            Człowiek jest wszystkożerny i na każdym pokarmie "pociągnie" lepiej
                                            lub gorzej.Jeżeli uważasz,że bez mięsa da się dobrze odżywiać to go
                                            nie jedz ale jeżeli myślisz ,że ci co jedzą mięso mają z tego powodu
                                            jakieś problemy etyczne to mogę cię zapewnić że się głęboko mylisz.

                                            Głupi odrzuca to co widzi i trzyma się tego co myśli
                                            • brumbak111 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 16.10.09, 23:29
                                              m.rycho napisał:

                                              . jeżeli myślisz ,że ci co jedzą mięso mają z tego powodu
                                              > jakieś problemy etyczne to mogę cię zapewnić że się głęboko mylisz.
                                              >.
                                              i tu sie głęboko mylisz:
                                              po pierwsze
                                              głeboko się mylisz uwazajac się za reprezentanta jednolitej grupy o
                                              jednolitych pogladach( zjadaczy miesa)
                                              po drugie
                                              fakty są inne: wiele osób jadajacych mieso odczuwa , że zabijanie tak wysoko
                                              rozwinietych istot jak np, świnia czy wól na mięso łaczy się dla nich z
                                              dyskomfortem psychicznym

                                              wiel osób jadajacych mieso rezygnuje ze zjadania pewnych rodzajów mieśa np,
                                              koniny własnie ze względu na dyskomfort psychniczny - gdyz spożycie takiego
                                              mieśa kojarzyłoby się ze wspaniałym zwierzęciem z którym kontakt ( ze
                                              zwierzęciem) daje im radośc czy przyjemnośc czy relaks
                                              • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 17.10.09, 00:14


                                                brumbak111 napisał:

                                                wiele osób jadajacych mieso odczuwa , że zabijanie tak wysoko
                                                > rozwinietych istot jak np, świnia czy wól na mięso łaczy się dla
                                                nich z
                                                > dyskomfortem psychicznym<
                                                Zapewne są tacy co tak myślą ale jest ich niewiele.Żeby jeść trzeba
                                                zabić,nic tu innego nie da się wymyśleć .
                                                >
                                                wiel osób jadajacych mieso rezygnuje ze zjadania pewnych rodzajów
                                                mieśa np,
                                                > koniny własnie ze względu na dyskomfort psychniczny - gdyz
                                                spożycie takiego
                                                > mieśa kojarzyłoby się ze wspaniałym zwierzęciem z którym kontakt (
                                                ze
                                                > zwierzęciem) daje im radośc czy przyjemnośc czy relaks<
                                                To są marginalne sprawy ,znakomita większość jadających mięso nie
                                                zaprząta sobie tym głowy tak samo jak wegetarianie nie myślą bez
                                                przerwy o owadach i gryzoniach które masowo giną przy uprawie i
                                                ochronie roślin które potem zjadają.
                                                >głeboko się mylisz uwazajac się za reprezentanta jednolitej grupy o
                                                > jednolitych pogladach( zjadaczy miesa)<
                                                Nie uważam się za reprezentanta nikogo innego niż samego siebie.Po
                                                prostu wielokrotnie biesiadując przy stole nie słyszę narzekania na
                                                los właśnie zjadanych zwierząt i dlatego myślę ,że dla znakomitej
                                                większości nie stanowi to jakiegokolwiek problemu.

                                                >
                                                • brumbak111 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 17.10.09, 08:50
                                                  m.rycho napisał:


                                                  > Zapewne są tacy co tak myślą ale jest ich niewiele.Żeby jeść trzeba
                                                  > zabić,nic tu innego nie da się wymyśleć .
                                                  .........
                                                  zeby jeśc nie trzeba zabijać czujących istot o wysoko rozwinietej psychice
                                                  i zdolnosci do odczuwania bółu

                                                  utwierdzasz się w blednym przekonaniu że jest niewieleosób jadających
                                                  mięso które odczuwają dyskomfort psychiczny w sprawie zjadania zwierząt

                                                  ty tez zapewne miałbys dyskomfort psychiczny gdyby zaproponowano ci
                                                  delfininę lub psinę

                                                  > To są marginalne sprawy ,znakomita większość jadających mięso nie
                                                  > zaprząta sobie tym głowy
                                                  ...
                                                  to prawda ,że wiekszośc nie zaprzata sobie głowy - ale wynika to też z
                                                  psychologicznego zabiegu odsuwania od siebie mysli o tym skąd i w jaki sposób
                                                  mieso które jest na talerzu się tu znalazło

                                                  Wiele wnioslyby tu badania konsumenckie:
                                                  oto propozycja takich badań
                                                  - Konsumenci zaproszeni są do udziału w teście w zakresie pozyskiwania
                                                  zywnosci naturalnej
                                                  nie sa informowani dokładnie czego się od nich oczekuje- gdyz jak ty to juz
                                                  stwierdziłeś a jak to niżej opisze
                                                  badanie dotyczy czynnosci powszechnie (?) żza nie powodujace dyskomfortu:

                                                  Zaaranżowane jest pomieszczenie w którym znajduje sie kilka bramek
                                                  a komputer losowo wybiera kolejnośc ich otwierania sie :
                                                  od konsumenta oczekuje sie pozyskania produktu spozywczego
                                                  za bramką czeka tez hostessa/host która/ry uprzejmie infomuje o zadaniu i
                                                  asystuje

                                                  Bramka Nr 1 _ pomidor rosnący na krzaku
                                                  nalezy zerwac pomidor i pokroic go na plasterki

                                                  Bramka nr 2 pieczarki - zerwac pieczarkę i pokroic

                                                  Bramka Nr 3 - karp - asystentka/stent [pomaga wyjac rybe z wody i
                                                  przytrzymuje ją, rybe nalezy ogłuszyc i oddciac głowe

                                                  Bramka nr 4 - kura
                                                  podobnie

                                                  Bramka nr 5 - swinia
                                                  - aby ulatwić zadanie konsumentowi obslugiwałby on tylko przyciski
                                                  - przycisk A/ skuteczna ogłuszarka elektryczna
                                                  - przycisk B/ specjalistyczny pistolet do zabijania świn

                                                  Psycholog za pomoca kamer obserwuje reakcje konsumenckie.

                                                  I jaki byłby wg ciebie wynik ?
                                                  ( próba konsumencka losowa - wiekszosc stanowiliby oczywiście zjadacze miesa )


                                                  tak samo jak wegetarianie nie myślą bez
                                                  > przerwy o owadach i gryzoniach które masowo giną przy uprawie i
                                                  > ochronie roślin które potem zjadają.
                                                  ....
                                                  próbujesz porównywac nieporównywalne:
                                                  nie porównuj owada do wysoko rozwiniętego ssaka
                                                  nie porównuj zdarzeń w Naturze( człowiek w niej funkcjonuje) do celowo
                                                  zaplanowanych hodowli i systemu zabijania jaki ma miejsce w hodowli zwierząt
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 17.10.09, 09:41
                                                    Znów pojawił się b***baczek ze swoimi żałosnymi teoryjkami, jakoby jego
                                                    psychiczne problemy były wśród ludzi normą.

                                                    b***bak111 napisał:

                                                    > próbujesz porównywac nieporównywalne:
                                                    > nie porównuj owada do wysoko rozwiniętego ssaka
                                                    > nie porównuj zdarzeń w Naturze( człowiek w niej funkcjonuje) do
                                                    > celowo zaplanowanych hodowli i systemu zabijania jaki ma miejsce w
                                                    > hodowli zwierząt

                                                    To nie jest nieporównywalne. Wręcz przeciwnie - i tu, i tu chodzi o celowe i
                                                    planowe zabijanie zwierząt. I nie tylko owadów, ale np. małych gryzoni, daleko
                                                    lepiej rozwiniętych niż np. kury. Bagatelizowanie tego dowodzi tylko twojej
                                                    hipokryzji
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 00:11
                                                    misiu-1

                                                    > To nie jest nieporównywalne. Wręcz przeciwnie - i tu, i tu chodzi o celowe i
                                                    > planowe zabijanie zwierząt. I nie tylko owadów, ale np. małych gryzoni, daleko
                                                    > lepiej rozwiniętych niż np. kury.

                                                    W kwestii technicznej: male gryzonie NIE sa daleko lepiej rozwiniete
                                                    od kury. Szkoda, ze pokutuje takie mniemanie, ze ptaki sa glupie i
                                                    slabo rozwiniete. To nieprawda.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 00:32
                                                    freepig napisała:

                                                    > W kwestii technicznej: male gryzonie NIE sa daleko lepiej
                                                    > rozwiniete od kury. Szkoda, ze pokutuje takie mniemanie, ze ptaki
                                                    > sa glupie i slabo rozwiniete. To nieprawda.

                                                    Owszem, SĄ daleko lepiej rozwinięte od kury, ponieważ są ssakami. Zdarzają się
                                                    inteligentne ptaki, ale należy ich szukać wśród papug czy krukowatych, a nie kur.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 01:17
                                                    > Owszem, SĄ daleko lepiej rozwinięte od kury, ponieważ są ssakami. Zdarzają się
                                                    > inteligentne ptaki, ale należy ich szukać wśród papug czy krukowatych, a nie ku
                                                    > r.

                                                    Nie masz racji. Ssaki nie powstaly z ptakow, by moc twierdzic, ze sa na wyzszym ewolucyjnie szczeblu. Ptaki i ssaki to dwie rozne drogi ewolucyjne, ktore laczy ze soba tylko wspolne pochodzenie od gadow. Ptaki sa diametralnie rozne od ssakow, jednak rozwinely wysoka inteligencje, czesto przewyzszajaca inteligencje ssakow.
                                                    Kury sa inteligentnymi ptakami, maja bardzo dobra pamiec i posluguja sie "jezykiem" obejmujacym co najmniej 60 "slow".
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 16:55
                                                    freepig napisała:

                                                    > Nie masz racji.

                                                    Owszem, mam. Tak, jak pisałem - bywają inteligentne ptaki, ale kury się do nich
                                                    nie zaliczają. Gdyby pojemność pamięci i zróżnicowanie wydawanych dźwięków
                                                    świadczyło o inteligencji, fortepian i twardy dysk zostawiłyby cię daleko w
                                                    tyle, a gdyby tak jeszcze fortepian z twardym dyskiem...
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 02:05
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    > Owszem, mam. Tak, jak pisałem - bywają inteligentne ptaki, ale kury się do nich
                                                    > nie zaliczają. Gdyby pojemność pamięci i zróżnicowanie wydawanych dźwięków
                                                    > świadczyło o inteligencji, fortepian i twardy dysk zostawiłyby cię daleko w
                                                    > tyle, a gdyby tak jeszcze fortepian z twardym dyskiem...

                                                    Twoje podejscie dowodzi opornosci i braku otwartosci na wiedze
                                                    a takze upieraniu sie za wszelka cene przy swoim zdaniu.
                                                    A moglbys poczytac i dowiedziec sie wielu zaskakujacych rzeczy o kurzej inteligencji.

                                                    www.ferma.viva.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=96&Itemid=57
                                                    Artykul wprawdzie z wegetarianskiej strony ale w calosci oparty
                                                    na literaturze dotyczacej badan naukowych na kurach.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 08:22
                                                    freepig napisała:

                                                    > Twoje podejscie dowodzi opornosci i braku otwartosci na wiedze
                                                    > a takze upieraniu sie za wszelka cene przy swoim zdaniu.

                                                    Moim zdaniem dowodzi tego twoje podejście. Ideologiczna fiksacja i beton.

                                                    > A moglbys poczytac i dowiedziec sie wielu zaskakujacych rzeczy o kurzej
                                                    > inteligencji.
                                                    > www.ferma.viva.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=96&Itemid=57
                                                    > Artykul wprawdzie z wegetarianskiej strony ale w calosci oparty
                                                    > na literaturze dotyczacej badan naukowych na kurach.

                                                    Czytałem już wcześniej o niebywałej inteligencji ptaków, które wiedziały o
                                                    urodzinach ukochanego przywódcy Narodu Pólnocno-Koreańskiego. To coś z tej samej
                                                    serii. Nawiedzona agitka pro-zwierzęca, odrzucająca przesadą. To być może, że
                                                    kury są inteligentniejsze od niektórych ludzi. Wiem nawet, od których ludzi. Od
                                                    tych nawiedzonych badaczy, którzy wypisują takie brednie. :-)
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 23.10.09, 17:08
                                                    misiu-1 napisal:

                                                    > Moim zdaniem dowodzi tego twoje podejście. Ideologiczna fiksacja i beton.

                                                    Sam jestes beton. Mowimy o inteligencji kur a nie o ideologiach.

                                                    > Czytałem już wcześniej o niebywałej inteligencji ptaków, które wiedziały o
                                                    > urodzinach ukochanego przywódcy Narodu Pólnocno-Koreańskiego. To coś z tej same
                                                    > j
                                                    > serii. Nawiedzona agitka pro-zwierzęca, odrzucająca przesadą. To być może, że
                                                    > kury są inteligentniejsze od niektórych ludzi. Wiem nawet, od których ludzi. Od
                                                    > tych nawiedzonych badaczy, którzy wypisują takie brednie. :-)

                                                    Glupie zarciki majace przykryc ignorancje. Nikt nie porownuje inteligencji kur do
                                                    ludzkiej. Podaje ci dowody na to, ze inteligencja kur nie jest "daleko nizsza"
                                                    od inteligencji gryzoni. A badania naukowe sa dla ciebie "be", bo ich wyniki nie
                                                    zgadzaja sie to z twoim stereotypem myslowym. Zalosne.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 23.10.09, 17:49
                                                    freepig napisała:

                                                    > Sam jestes beton. Mowimy o inteligencji kur a nie o ideologiach.

                                                    Ja piszę o wpływie wyznawanej ideologii na obserwacje i interpretacje tych
                                                    obserwacji.

                                                    > Glupie zarciki majace przykryc ignorancje.

                                                    Na ten wykwit chamstwa spuszczę zasłonę milczenia.

                                                    > Nikt nie porownuje inteligencji kurdo ludzkiej.

                                                    Dlaczego bezczelnie kłamiesz?
                                                    "Te zdolności kognitywne kur przewyższają zdolności małych ludzkich dzieci"

                                                    > Podaje ci dowody na to, ze inteligencja kur nie jest "daleko
                                                    > nizsza" od inteligencji gryzoni. A badania naukowe sa dla ciebie
                                                    > "be", bo ich wyniki nie zgadzaja sie to z twoim stereotypem
                                                    > myslowym. Zalosne.

                                                    Podajesz mi sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i obserwacją pseudodowody, ze
                                                    stronki aktywistów pro-zwierzęcych, znanych z wciskania ideologicznych kłamstw i
                                                    ciemnoty.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 24.10.09, 18:17
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    > freepig napisała:
                                                    > > Glupie zarciki majace przykryc ignorancje.

                                                    > Na ten wykwit chamstwa spuszczę zasłonę milczenia.

                                                    ROTFL.
                                                    Spusc sobie "zaslone milczenia"- nic innego zrobic nie mozesz.
                                                    Bo zeby cos powiedziec, to trzeba najpierw cos wiedziec.
                                                    A jesli twoim argumentem jest to, ze gryzonie
                                                    "sa daleko lepiej rozwinięte od kury, ponieważ są ssakami"
                                                    to jestes ignorantem i to w dodatku niereformowalnym,
                                                    bo zamykajacym sie na wiedze naukowa.
                                                    Zdybys zmienil zdanie, to proponuje ci na poczatek do przeczytania
                                                    ksiazke "Tajemnice ptakow", napisana przez wybitnego polskiego zoologa
                                                    Jana Sokolowskiego.

                                                    >Dlaczego bezczelnie kłamiesz?
                                                    >"Te zdolności kognitywne kur przewyższają zdolności małych ludzkich dzieci"

                                                    A to akurat jest prawda- w wieku dopiero ok. 7 miesiecy dzieci zaczynaja rozumiec, ze
                                                    cos, co zostalo schowane, nadal istnieje. Stad zabawa w "a kuku" zaczyna sprawiac
                                                    im frajde. I ptaki te zdolnosc posiadaja.

                                                    >Podajesz mi sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i obserwacją pseudodowody, ze
                                                    >stronki aktywistów pro-zwierzęcych, znanych z wciskania ideologicznych kłamstw i
                                                    >ciemnoty.

                                                    Jak chcesz, to nie czytaj artykulu tylko przestudiuj bibliografie.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 24.10.09, 23:15
                                                    freepig napisała:

                                                    > Zdybys zmienil zdanie, to proponuje ci na poczatek do przeczytania
                                                    > ksiazke "Tajemnice ptakow", napisana przez wybitnego polskiego
                                                    > zoologa Jana Sokolowskiego.

                                                    Żebym zmienił zdanie, musiałbym zobaczyć studium porównawcze. Naukowcy nazbyt
                                                    często demonstrują emocjonalny stosunek do obiektu swoich badań, więc do pochwał
                                                    ptaków głoszonych przez pasjonata ptaków należy podchodzić z dystansem. Tak samo
                                                    zresztą, jak do pochwał gryzoni, głoszonych przez specjalistę od gryzoni. To
                                                    zresztą nie tylko cecha naukowców. Każdy, kto chodził do szkoły, zauważył, że
                                                    nauczyciele zastanawiająco często uważają swoje przedmioty za najciekawsze i
                                                    najważniejsze.

                                                    > A to akurat jest prawda - w wieku dopiero ok. 7 miesiecy dzieci
                                                    > zaczynaja rozumiec, ze cos, co zostalo schowane, nadal istnieje.
                                                    > Stad zabawa w "a kuku" zaczyna sprawiac im frajde. I ptaki te
                                                    > zdolnosc posiadaja.

                                                    Zatem ty kłamiesz, że autorzy nie dokonują takich porównań, a autorzy
                                                    manipulują, porównując zdolności poznawcze dorosłych ptaków z niemowlętami, dla
                                                    lepszego efektu nazywając je "małymi dziećmi".

                                                    > Jak chcesz, to nie czytaj artykulu tylko przestudiuj bibliografie.

                                                    Patrz wyżej.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 25.10.09, 23:20
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >Żebym zmienił zdanie, musiałbym zobaczyć studium porównawcze.

                                                    Po co? Kury zademonstrowaly w badaniach swoja inteligencje,
                                                    wiele umiejetnosci rownych ssakom naczelnym.
                                                    Kury ucza sie nowych rzeczy i wiedze te przekazuja swym mlodym,
                                                    rozumieja zwiazki przyczynowo-skutkowe itd.
                                                    Masz prawo nie uznawac nauki i nie dowierzac naukowcom, tkwiac
                                                    w swoim przekonaniu, ze kura jest daleko mniej rozwinieta od
                                                    gryzonia (bo ty tak uwazasz). Jednak takie stanowisko nie jest
                                                    powaznym argumentem w dyskusji.


                                                    >Naukowcy nazbyt
                                                    >często demonstrują emocjonalny stosunek do obiektu swoich badań, więc do pochwał
                                                    >ptaków głoszonych przez pasjonata ptaków należy podchodzić z dystansem.

                                                    Skad mozesz wiedziec, jesli nie czytales ksiazki?
                                                    z tego co wiem, naukowcy w trakcie badan nie opiekuja sie zwierzetami-
                                                    czynia to inni ludzie. Z obiektami badan spedzaja minimum potrzebnego czasu.
                                                    A tak na zdrowy rozsadek- kto ma przeprowadzac badania naukowe, jak
                                                    nie specjalisci, pasjonaci danej dziedziny. Badania na kurach prowadza
                                                    profesorowie i doktorowie zoologii, behawiorysci, etolodzy- ludzie najbardziej
                                                    kompetentni zarowno jesli chodzi samo badanie, jak i jego interpretacje.

                                                    >Zatem ty kłamiesz, że autorzy nie dokonują takich porównań, a autorzy
                                                    >manipulują, porównując zdolności poznawcze dorosłych ptaków z niemowlętami, dla
                                                    >lepszego efektu nazywając je "małymi dziećmi".

                                                    Naukowcy porownuja niektore zdolnosci poznawcze, a nie inteligencje.
                                                    Inteligencja to pojecie ogolne- sklada sie na nia wiele czynnikow.
                                                    Mogli uscislic, ze chodzi o 7-miesieczne niemowleta (w wersji angielskiej
                                                    jest "small babies" wiec jest jasne, ze chodzi o niemowleta). Czy cos by to
                                                    zmienilo? Czy powiedzialbys "Ot ciekawe, nie spodziewlem sie tego po
                                                    kurach"? Watpie. Z zasady negujesz wszystko, co nie zgadza sie z twoim
                                                    widzimisie i tym sposobem zapedzasz sie w kozi rog.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.10.09, 13:39
                                                    freepig napisała:

                                                    > Po co? Kury zademonstrowaly w badaniach swoja inteligencje,
                                                    > wiele umiejetnosci rownych ssakom naczelnym.

                                                    Po to, żeby przekonać się, co zademonstrowały gryzonie. Czy kury potrafią na
                                                    przykład wysłać najsłabszą spośród siebie po to, żeby spróbowała nieznanego
                                                    pożywienia, a potem obserwować ją przez pewien czas, zanim same nie zaczną go
                                                    jeść? Gryzonie to potrafią.

                                                    > Masz prawo nie uznawac nauki i nie dowierzac naukowcom, tkwiac
                                                    > w swoim przekonaniu, ze kura jest daleko mniej rozwinieta od
                                                    > gryzonia (bo ty tak uwazasz). Jednak takie stanowisko nie jest
                                                    > powaznym argumentem w dyskusji.

                                                    Twoja argumentacja też nie jest poważna, ponieważ jednostronna. Jeśli
                                                    dowiedziałaś się czegoś tylko o kurach, w dodatku z propagandowej stronki
                                                    wegetarian, żywotnie zainteresowanych manipulowaniem opinią publiczną w kierunku
                                                    niejedzenia kur, nie daje ci to żadnych podstaw do porównań międzygatunkowych.

                                                    > Skad mozesz wiedziec, jesli nie czytales ksiazki?

                                                    > A tak na zdrowy rozsadek- kto ma przeprowadzac badania naukowe, jak
                                                    > nie specjalisci, pasjonaci danej dziedziny. Badania na kurach prowadza
                                                    > profesorowie i doktorowie zoologii, behawiorysci, etolodzy- ludzie
                                                    > najbardziej kompetentni zarowno jesli chodzi samo badanie, jak i jego
                                                    > interpretacje.

                                                    Zdrowy rozsadek podpowiada właśnie rezerwę w stosunku do wyników badań
                                                    pasjonatów danej dziedziny. Zwłaszcza w stosunku do interpretacji uzyskanych
                                                    wyników.

                                                    > Czy cos by to zmienilo? Czy powiedzialbys "Ot ciekawe, nie spodziewlem sie
                                                    > tego po kurach"?

                                                    Nic by to nie zmieniło, bo na manipulację jestem dość odporny. Inteligencja,
                                                    która budzi mój szacunek, zaczyna się grubo powyżej IQ100, więc nie załapują się
                                                    ani kury, ani szczury. Zdolność do zauważenia, że przedmiot może być schowany,
                                                    albo do skojarzenia koloru ze szkodliwością pokarmu, to prymitywne umiejętności.

                                                    > Z zasady negujesz wszystko, co nie zgadza sie z twoim
                                                    > widzimisie i tym sposobem zapedzasz sie w kozi rog.

                                                    To chyba napisałaś do siebie?
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 27.10.09, 00:08
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >Twoja argumentacja też nie jest poważna, ponieważ jednostronna. Jeśli
                                                    >dowiedziałaś się czegoś tylko o kurach, w dodatku z propagandowej stronki
                                                    >wegetarian, żywotnie zainteresowanych manipulowaniem opinią publiczną w kierunku
                                                    >niejedzenia kur, nie daje ci to żadnych podstaw do porównań międzygatunkowych.



                                                    Smieszny spektakl, kiedy zapedziwszy sie w kozi rog wykonujesz zabawne ruchy odwracania kota ogonem.

                                                    To TY potraktowales problem jednostronnie, nie majac podstawowej wiedzy na temat ptakow i nie znajac badan naukowych dotyczacych inteligencji kur. Zeby postawic teze, ze "male gryzonie sa daleko lepiej rozwiniete niz kury", a wiec dokonac porownania roznych grup systematycznych zwierzat, nie zazadales tez od siebie studium porownawczego, tak zasadniczo, jak sie potem okazalo, przez ciebie wymaganego.
                                                    Zrozum, ze nie jest moja intencja wykazanie "wyzszosci" kury nad mysza polna. Poziom inteligencji gryzoni jest bardzo zroznicowany i przymykam oko na to, ze manipulujesz, mowiac o gryzoniach ogolnie, kiedy w rzeczywistosci chodzi w dyskusji o gatunki zyjace na polach uprawnych. Zalezy mi natomiast na sprostowaniu potocznej opinii, jaka reprezentujesz, ze kura jest szczegolnie glupim zwierzeciem. A do podwazenia twojej z palca wyssanej tezy wystarcza to, ze najwyzszej rangi specjalisci dowiedli wysokiej inteligencji kur i posiadania przez nie roznych zdolnosci kognitywnych, wlasciwych ssakom naczelnym.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 27.10.09, 11:17
                                                    freepig napisała:

                                                    > Smieszny spektakl, kiedy zapedziwszy sie w kozi rog wykonujesz zabawne
                                                    > ruchy od wracania kota ogonem.

                                                    Śmieszny spektakl, w którym swoją śmierdzącą hipokryzję, na kształt belki w oku,
                                                    zaślepiającej cię na kwestię masowego zabijania szkodników upraw, usiłujesz
                                                    przykryć absurdalną pyskówką na mało istotny temat.

                                                    > To TY potraktowales problem jednostronnie, nie majac podstawowej wiedzy na
                                                    > temat ptakow i nie znajac badan naukowych dotyczacych inteligencji kur.

                                                    Wręcz przeciwnie - to ty, nie mając podstawowej wiedzy na temat gryzoni i nie
                                                    znając badań naukowych dotyczących ich inteligencji, traktujesz problem
                                                    jednostronnie.

                                                    > Zrozum, ze nie jest moja intencja wykazanie "wyzszosci" kury nad mysza
                                                    > polna. Poziom inteligencji gryzoni jest bardzo zroznicowany i przymykam
                                                    > oko na to, ze manipulujesz, mowiac o gryzoniach ogolnie, kiedy w
                                                    > rzeczywistosci chodzi w dyskusji o gatunki zyjace na polach uprawnych.

                                                    Twoje intencje są jasne - chcesz zabijanie zwierząt przez siebie przedstawić
                                                    jako mało istotne i niewarte wzmianki, w odróżnieniu od zabijania "zwierząt
                                                    posiadających różne zdolności kognitywne, właściwe ssakom naczelnym." przeze mnie.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 17.10.09, 15:38
                                                    brumbak111 napisał:

                                                    > Zaaranżowane jest pomieszczenie w którym znajduje sie kilka bramek
                                                    > a komputer losowo wybiera kolejnośc ich otwierania sie :
                                                    > od konsumenta oczekuje sie pozyskania produktu spozywczego
                                                    > za bramką czeka tez hostessa/host która/ry uprzejmie infomuje o zadaniu i
                                                    > asystuje
                                                    >
                                                    > Bramka Nr 1 _ pomidor rosnący na krzaku
                                                    > nalezy zerwac pomidor i pokroic go na plasterki
                                                    >
                                                    > Bramka nr 2 pieczarki - zerwac pieczarkę i pokroic
                                                    >
                                                    > Bramka Nr 3 - karp - asystentka/stent [pomaga wyjac rybe z wody i
                                                    > przytrzymuje ją, rybe nalezy ogłuszyc i oddciac głowe
                                                    >
                                                    > Bramka nr 4 - kura
                                                    > podobnie
                                                    >
                                                    > Bramka nr 5 - swinia
                                                    > - aby ulatwić zadanie konsumentowi obslugiwałby on tylko przyciski
                                                    > - przycisk A/ skuteczna ogłuszarka elektryczna
                                                    > - przycisk B/ specjalistyczny pistolet do zabijania świn
                                                    >
                                                    > Psycholog za pomoca kamer obserwuje reakcje konsumenckie.


                                                    Nic dodac nic ujac. Swietnie to zobrazowales.
                                                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 17.10.09, 23:31
                                                    brumbak111 napisał:
                                                    >I jaki byłby wg ciebie wynik ?<
                                                    Nie mam pojęcia jaki.Ja jak zabijam rybę czy kurę nie odczuwam nic
                                                    specjalnego,ktoś to w rodzinie musi zrobić bo wszyscy lubią mięso a
                                                    na "żywca" nie jadamy.
                                                    >próbujesz porównywac nieporównywalne:
                                                    > nie porównuj owada do wysoko rozwiniętego ssaka

                                                    A o gryzoniach zapominasz?Wytłumacz myszce polnej zabijanej podczas
                                                    żniw, że jej życie jest mniej warte od świni.
                                                    >> nie porównuj zdarzeń w Naturze( człowiek w niej funkcjonuje) do
                                                    celowo
                                                    > zaplanowanych hodowli i systemu zabijania jaki ma miejsce w
                                                    hodowli zwierząt<
                                                    Odwracasz ciąg zdarzeń,hodowla jest celem zaspokojenia potrzeb
                                                    żywnościowych ludzi a zabijanie jest tylko jedną z czynności do tego
                                                    prowadzącą.Wy wegetarianie zwykle przedstawiacie to jakby celem
                                                    hodowli było nikomu nie potrzebne zabijanie niewinnych zwierząt co
                                                    zwykłym bajdużeniem.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 10:36
                                                    > A o gryzoniach zapominasz?Wytłumacz myszce polnej zabijanej
                                                    podczas
                                                    > żniw, że jej życie jest mniej warte od świni.


                                                    ty sie najpierw martw o to co jest do uniknięcia,a nie tym co
                                                    nieuniknione.
                                                    link:forum.gazeta.pl/forum/w,353,99381495,99381495,_ICHTIwege
                                                    tar
                                                    ianka_wiem_glupia_nazwa_sie_waha.html
                                                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 12:27
                                                    108108atma napisał:
                                                    >ty sie najpierw martw o to co jest do uniknięcia,a nie tym co
                                                    > nieuniknione.<
                                                    To nie w tym problem.Ja nie martwię się ani o te gryzonie ani o te
                                                    świnie i krowy idące na rzeź.To jest tylko odpowiedź na zarzuty,że
                                                    można uniknąć zabijania przy pozyskiwaniu pokarmu na dużą skalę.
                                                  • gonzo44 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 12:44
                                                    m.rycho napisał:

                                                    > To nie w tym problem.Ja nie martwię się ani o te gryzonie ani o te
                                                    > świnie i krowy idące na rzeź.To jest tylko odpowiedź na zarzuty,że
                                                    > można uniknąć zabijania przy pozyskiwaniu pokarmu na dużą skalę.

                                                    Te zarzuty to czysta hipokryzja i nieznajomość skali - weźmy
                                                    chociażby takie szczury, których populacja idzie w miliardy - na
                                                    każdego człowieka przypada ich po kilka. A są to jak wiadomo
                                                    zwierzęta inteligentne, czujące, z zachowaniami społecznymi. Kuda im
                                                    w stopniu rozwoju to takiej np. kury albo krowy (o przysłowiowo
                                                    durnym spojrzeniu)? Kuda populacji krów do populacji szczurów?
                                                  • gonzo44 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat - PS 19.10.09, 12:58
                                                    "Kuda im w stopniu rozwoju to takiej np. kury albo krowy"
                                                    oczywiście powinno być:
                                                    "Kuda do ich stopnia rozwoju takiej np. kurze albo krowie"

                                                    (koryguję specjalnie dla freepig - nie zawsze odróżniającej
                                                    oczywiste pomyłki od kontekstu).
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 13:04
                                                    a kto chce zabijać szczury?puknij sie w łepek.
                                                  • gonzo44 szczury... 19.10.09, 13:11
                                                    108108atma napisał:
                                                    > a kto chce zabijać szczury?puknij sie w łepek.
                                                    no właśnie - kto? rozumiem, że ty nie chcesz...
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 12:46
                                                    >To jest tylko odpowiedź na zarzuty,że
                                                    > można uniknąć zabijania przy pozyskiwaniu pokarmu na dużą skalę.
                                                    >

                                                    a kto tak powiedział ,że mozna uniknąć zabijania?
                                                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 13:19
                                                    108108atma napisał:
                                                    >a kto tak powiedział ,że mozna uniknąć zabijania?<
                                                    Skoro uważasz że nie można to jest stwierdzenie idące w dobrym
                                                    kierunku.Tylko dlaczego ja mam nie jeść mięsa by ograniczyć
                                                    zabijanie a wegetarianie mogą jeść to co chcą mimo, że też
                                                    towarzyszy temu śmierć?
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 13:34
                                                    > Tylko dlaczego ja mam nie jeść mięsa by ograniczyć
                                                    > zabijanie a wegetarianie mogą jeść to co chcą mimo, że też
                                                    > towarzyszy temu śmierć?

                                                    bo co innego wyrwac marchewkę ,nie posiadającą układu nerwowego i
                                                    prawie żadnej świadomosci,a co innego zaszlachtować krowę czy świnie,
                                                    lub jak ludozercy człowieka.
                                                  • gonzo44 marchewka... 19.10.09, 13:39
                                                    108108atma napisał:

                                                    > bo co innego wyrwac marchewkę ,nie posiadającą układu nerwowego i
                                                    > prawie żadnej świadomosci,a co innego (...)

                                                    a więc jakąś (szczątkową?) świadomość marchewka jednak posiada...
                                                    hmmmm...
                                                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 13:43
                                                    108108atma napisał:
                                                    >bo co innego wyrwac marchewkę ,nie posiadającą układu nerwowego i
                                                    > prawie żadnej świadomosci,a co innego zaszlachtować krowę czy
                                                    świnie,
                                                    > lub jak ludozercy człowieka.<
                                                    Nie chodzi o tą marchewkę czy jakiekolwiek inne rośliny tylko o
                                                    zabijanie naszych konkurentów chętnych do zjadania tych roślin w
                                                    całym okresie ich rozwoju , ochrony i zbioru.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 14:10
                                                    > Nie chodzi o tą marchewkę czy jakiekolwiek inne rośliny tylko o
                                                    > zabijanie naszych konkurentów chętnych do zjadania tych roślin w
                                                    > całym okresie ich rozwoju , ochrony i zbioru.

                                                    musisz bronić siebie,swojej rodziny i upraw,obojętnie czy zagrożeniem
                                                    jest człowiek czy zwierzę (oczywiscie należy dobierać odpowiednie
                                                    środki do tej obrony).tak samo by przeżyc, musisz oddychać i sie
                                                    poruszać,a wtedy również zabijasz małe zwierzęta,jest to nieuniknione
                                                    i nic na to nie poradzisz.
                                                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 14:25
                                                    108108atma napisał:
                                                    >musisz bronić siebie,swojej rodziny i upraw,obojętnie czy
                                                    zagrożeniem
                                                    > jest człowiek czy zwierzę (oczywiscie należy dobierać odpowiednie
                                                    > środki do tej obrony).tak samo by przeżyc, musisz oddychać i sie
                                                    > poruszać,a wtedy również zabijasz małe zwierzęta,jest to
                                                    nieuniknione
                                                    > i nic na to nie poradzisz<
                                                    Pełna zgoda,też tak myślę.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 14:44
                                                    m.rycho napisał:

                                                    > 108108atma napisał:
                                                    > >musisz bronić siebie,swojej rodziny i upraw,obojętnie czy
                                                    > zagrożeniem
                                                    > > jest człowiek czy zwierzę (oczywiscie należy dobierać odpowiednie
                                                    > > środki do tej obrony).tak samo by przeżyc, musisz oddychać i sie
                                                    > > poruszać,a wtedy również zabijasz małe zwierzęta,jest to
                                                    > nieuniknione
                                                    > > i nic na to nie poradzisz

                                                    dokończę...ale zabijanie zwierzat by je jeść, nie jest konieczne, ani
                                                    nieuniknione i możesz tego uniknąć ,nie jedząc mięsa.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 15:03
                                                    108108atma napisał:

                                                    > dokończę...ale zabijanie zwierzat by je jeść, nie jest konieczne, ani
                                                    > nieuniknione i możesz tego uniknąć ,nie jedząc mięsa.

                                                    Podobnie zabijanie zwierząt, żeby jeść rośliny też nie jest konieczne ani
                                                    nieuniknione i możesz tego uniknąć, nie jedząc roślin.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 15:44
                                                    > Podobnie zabijanie zwierząt, żeby jeść rośliny też nie jest
                                                    konieczne ani
                                                    > nieuniknione i możesz tego uniknąć, nie jedząc roślin.

                                                    cos jeść muszę,i wybrałem mniejsze zło.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 17:46
                                                    108108atma napisał:

                                                    > cos jeść muszę,i wybrałem mniejsze zło.

                                                    Ja też coś jeść muszę i wybrałem dobro.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 09:19
                                                    > Ja też coś jeść muszę i wybrałem dobro.

                                                    wystarczy do rzeźni zajrzeć, by się przekonać jakie jest twoje
                                                    perwersyjne i wykolejone pojecie dobra.
                                                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 12:02
                                                    108108atma napisał:
                                                    >wystarczy do rzeźni zajrzeć, by się przekonać jakie jest twoje
                                                    > perwersyjne i wykolejone pojecie dobra.<
                                                    A wczoraj twirdziłeś:
                                                    >a kto ci tu karze dawać mi wiary?
                                                    i gdzie ja powiedziałem że chcę ten świat naprawiać? <
                                                    Co ci te rzeźnie przeszkadzają, mięsa przecierz nie jadasz ani
                                                    świata nie naprawiasz.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 12:50
                                                    > Co ci te rzeźnie przeszkadzają, mięsa przecierz nie jadasz ani
                                                    > świata nie naprawiasz.

                                                    rzeźnia nie jest tworem "świata"tylko owocem braku człowieczeństwa
                                                    w pewnych ludziach,a to mozna próbować naprawić,szczególnie dlatego
                                                    że twór ten niesie wielki cierpienie,wielu istotom.
                                                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 13:06
                                                    108108atma napisał:
                                                    >rzeźnia nie jest tworem "świata"tylko owocem braku człowieczeństwa
                                                    > w pewnych ludziach,a to mozna próbować naprawić,szczególnie
                                                    dlatego
                                                    > że twór ten niesie wielki cierpienie,wielu istotom.<
                                                    O jakim braku człowieczeństwa ty mówisz?Ludzie jedzą mięso i to jest
                                                    fakt bezsporny i mało kto chce z tego zrezygnować.Tego sobie nikt
                                                    nie wymyślił, tak nas ukształtowała ewolucja a nie żadne
                                                    ideologie.Dlaczego człowiek ma rezygnować z tego co jest mu
                                                    potrzebne?Jak uważasz inaczej to możesz eksperymentować na własnym
                                                    organiźmie ale inni nie chcą i nie są to ich wymysły tylko
                                                    racjonalne decyzje poparte dostępną wiedzą. To w jaki sposób zabijać
                                                    zwierzęta by te potrzeby zaspokoić ?Te zwierzęta trzeba zabić i to
                                                    jest poza dyskusją.Masz lepszy pomysł niż rzeźnie?
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 13:56
                                                    > Ludzie jedzą mięso i to jest
                                                    > fakt bezsporny

                                                    a kto powiedział że nie

                                                    >mało kto chce z tego zrezygnować.

                                                    nie tak mało,bo coraz więcej ludzi przechodzi na wegetarianizm...ale
                                                    nawet jak by mało ,co to ma do rzeczy?


                                                    >Tego sobie nikt
                                                    > nie wymyślił, tak nas ukształtowała ewolucja a nie żadne
                                                    > ideologie.

                                                    nie opowiadaj głupot,nie było zadnej ewolucji...zostałeś po prostu
                                                    zwiedziony.a nawet tylko teoretycznie zakładając na potrzeby dyskusji
                                                    (dla tych którzy wierzą że była ewolucja)to czlowiek nie ma zadnych
                                                    uwarunkowań ewolucyjnych które by determinowaly konieczność jedzenia
                                                    miesa.

                                                    >Dlaczego człowiek ma rezygnować z tego co jest mu
                                                    > potrzebne?

                                                    otoz wlasnie mu to nie jest potrzebne.


                                                    >Jak uważasz inaczej to możesz eksperymentować na własnym
                                                    > organiźmie ale inni nie chcą


                                                    wegetarianizm to nie zaden eksperyment,tylko dieta towarzysząca
                                                    człowiekowi od tysięcy lat.

                                                    >Te zwierzęta trzeba zabić i to
                                                    > jest poza dyskusją.

                                                    bzdura,nie trzeba ich zabijać...jak będzie to konieczne,bo nie będzie
                                                    nic innego do jedzenia,to wtedy na ten temat pogadamy.
                                                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 14:40
                                                    108108atma napisał:
                                                    >nie tak mało,bo coraz więcej ludzi przechodzi na
                                                    wegetarianizm...ale
                                                    > nawet jak by mało ,co to ma do rzeczy?<

                                                    To ma do rzeczy że z tego powodu rzeźnie są niezbędne bo nie wszyscy
                                                    przeszli na wegetariabizm.
                                                    > nie opowiadaj głupot,nie było zadnej ewolucji<
                                                    A dzieci przynosi bocian.
                                                    >otoz wlasnie mu to nie jest potrzebne.<
                                                    Jak ci nie potrzebne to nie jedz inni uważają ,że potrzebne i chcą
                                                    jeść.
                                                    > wegetarianizm to nie zaden eksperyment,tylko dieta towarzysząca
                                                    > człowiekowi od tysięcy lat.<
                                                    jako marginalny sposób odżywiania.
                                                    >bzdura,nie trzeba ich zabijać<
                                                    Na żywca mamy jeść zwierzęta?
                                                    >jak będzie to konieczne,bo nie będzie
                                                    > nic innego do jedzenia,to wtedy na ten temat pogadamy.<
                                                    nie ma takiej szansy,rośliny bez zwierząt w większości mogą się
                                                    obyć ,zwierzęta w tym i ludzie bez roślin nie przeżyją.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 15:58
                                                    > To ma do rzeczy że z tego powodu rzeźnie są niezbędne bo nie wszyscy
                                                    > przeszli na wegetariabizm.

                                                    to tak jak byś powiedział że w jakimś plemieniu jest potrzebny wielki
                                                    gar do gotowania ludzi,bo niektórzy z czlonkow plemienia to nadal
                                                    kanibale.rzeźnie nie są niezbędne,tylko potrzebne tym co chcą dalej
                                                    jesc mieso.

                                                    > A dzieci przynosi bocian.
                                                    ewolucja to wymysł tego samego pokroju.
                                                    ta teoria to "jeden wielki czlowiek z piltdown"
                                                  • gonzo44 logika atmy 21.10.09, 14:26
                                                    108108atma napisał:

                                                    > to tak jak byś powiedział że w jakimś plemieniu jest potrzebny
                                                    >wielki gar do gotowania ludzi,bo niektórzy z czlonkow plemienia to
                                                    >nadal kanibale.rzeźnie nie są niezbędne,tylko potrzebne tym co chcą
                                                    >dalej jesc mieso.

                                                    nie - tak to tylko ty mogłbyś (i mogłeś) powiedzieć. po pierwsze
                                                    dlatego, że kanibalizm jest zabroniony prawem i karalny - nawet na
                                                    Nowej Gwinei - a rzeźnie nie.

                                                    po wtóre należałoby powiedzieć (gdyby dbać o logikę, czym ty sobie
                                                    głowy nie zawracasz), nie "niektórzy z członków plemienia to
                                                    kanibale" tylko "prawie wszyscy to nadal kanibale" - to nie
                                                    niektórzy ludzie jedzą mięso, tylko prawie wszyscy.

                                                    no i po trzecie więc rzeźnie są nie "tylko potrzebne tym, co chcą
                                                    dalej jeść mięso" lecz są potrzebne przytłaczającej większości ludzi.

                                                    takie są własciwe proporcje, a próba ich odwracania jest żałosnym
                                                    chciejstwem i zwykłą manipulacją - aż śmieszną w swej nieporadności.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 15:52
                                                    108108atma napisał:

                                                    > nie tak mało,bo coraz więcej ludzi przechodzi na wegetarianizm...ale
                                                    > nawet jak by mało ,co to ma do rzeczy?

                                                    Wegetarianizm jest znany od wieków, zawsze był wynaturzeniem garstki nawiedzeńców i nigdy nie przyjął się w większej skali, ponieważ jest sprzeczny z naturą człowieka.

                                                    > nie opowiadaj głupot,nie było zadnej ewolucji...zostałeś po prostu
                                                    > zwiedziony.a nawet tylko teoretycznie zakładając na potrzeby dyskusji
                                                    > (dla tych którzy wierzą że była ewolucja)to czlowiek nie ma zadnych
                                                    > uwarunkowań ewolucyjnych które by determinowaly konieczność jedzenia
                                                    > miesa.

                                                    Człowiek ma wszystkie potrzebne anatomiczne i fizjologiczne przystosowania do jedzenia mięsa.

                                                    > otoz wlasnie mu to nie jest potrzebne.

                                                    A właśnie, że jest. Nie jesteś upoważniony do orzekania, co jest, a co nie jest potrzebne innym ludziom. Mów tylko za siebie. Jeśli tobie mięso nie jest potrzebne, to go sobie nie jedz. Nikt cię do tego nie zmusza.

                                                    > wegetarianizm to nie zaden eksperyment,tylko dieta towarzysząca
                                                    > człowiekowi od tysięcy lat.

                                                    Wegetarianizm to od tysięcy lat ten sam, powtarzany wielokrotnie eksperyment, który, jako się rzekło, nigdy się nie przyjął.

                                                    > bzdura,nie trzeba ich zabijać...jak będzie to konieczne,bo nie będzie
                                                    > nic innego do jedzenia,to wtedy na ten temat pogadamy.

                                                    Owszem, trzeba zabijać. Było, jest i będzie to konieczne. Tak samo dla ciebie, jak i dla mnie, choćbyśmy preferowali zabijanie innych zwierząt.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 14:38
                                                    m.rycho napisał:

                                                    >Ludzie jedzą mięso i to jest
                                                    > fakt bezsporny i mało kto chce z tego zrezygnować.Tego sobie nikt
                                                    > nie wymyślił, tak nas ukształtowała ewolucja a nie żadne
                                                    > ideologie.Dlaczego człowiek ma rezygnować z tego co jest mu
                                                    > potrzebne?

                                                    Ewolucja nie jest procesem zakonczonym- rezygnacja ludzi z miesa pod wplywem wiedzy naukowej na temat zywienia i zmiana moralnosci w kwestii zycia innych czujacych istot, to moze byc kolejny etap w ewolucji czlowieka.

                                                    >Jak uważasz inaczej to możesz eksperymentować na własnym
                                                    > organiźmie ale inni nie chcą i nie są to ich wymysły tylko
                                                    > racjonalne decyzje poparte dostępną wiedzą.

                                                    Masz prawo nie chciec i odzywiac sie tradycyjnie, co nie znaczy, ze wegetarianizm nie bedzie sie rozwijal i umacnial coraz bardziej, az moze w koncu stanie sie powszechny.


                                                    >Masz lepszy pomysł niż rzeźnie?

                                                    Oczywiscie. Wegetarianizm.

                                                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 16:44
                                                    freepig napisała:
                                                    >Ewolucja nie jest procesem zakonczonym- rezygnacja ludzi z miesa
                                                    pod wplywem wi
                                                    > edzy naukowej na temat zywienia i zmiana moralnosci w kwestii
                                                    zycia innych czuj
                                                    > acych istot, to moze byc kolejny etap w ewolucji czlowieka.<
                                                    Ewolucja oczywiście jest permanentna i nikt nie wie co przyniesie bo
                                                    nikt nie wie jak będą zmieniały się warunki zewnętrzne determinujące
                                                    jej kierunek.Ewolucja nie bierze pod uwagę tego co odczuwają inne
                                                    istoty tylko "stara się" optymalnie zapewnić przeżycie jak
                                                    największej ilości osobników poszczególnych gatunków i jest aż do
                                                    bólu w tej sprawie egoistyczna a empatia w świecie przyrody
                                                    praktycznie nie występuje.Zdażają się przypadki życia różnych
                                                    gatunków zwierząt i roślin w symbiozie ale tylko wtedy gdy wszyscy
                                                    na tym korzystają.
                                                    >Masz prawo nie chciec i odzywiac sie tradycyjnie, co nie znaczy, ze
                                                    wegetariani
                                                    > zm nie bedzie sie rozwijal i umacnial coraz bardziej, az moze w
                                                    koncu stanie si
                                                    > e powszechny<
                                                    Może tak ,życzę szczęścia i zdrowia ale coś szanse na to widzę
                                                    niewielkie bo jakkby był lepszy to już zapewne dosyć dawno ludzie
                                                    byliby w większości wegetarianami bo to zapewniłoby większy rozwój
                                                    populacji. Skoro jednak jak na razie jest jak jest to
                                                    chyba "zbiorowa mądrość" uważa inaczej.
                                                    Masz lepszy pomysł niż rzeźnie?Ja nie mam i dlatego zadałem takie
                                                    pytanie bo powszechne przejście ludzi na wegetarianizm jest w
                                                    obecnej praktycznie niemożliwe.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 23:13
                                                    m.rycho napisał:

                                                    > Ewolucja oczywiście jest permanentna i nikt nie wie co przyniesie bo
                                                    > nikt nie wie jak będą zmieniały się warunki zewnętrzne determinujące
                                                    > jej kierunek.Ewolucja nie bierze pod uwagę tego co odczuwają inne
                                                    > istoty tylko "stara się" optymalnie zapewnić przeżycie jak
                                                    > największej ilości osobników poszczególnych gatunków i jest aż do
                                                    > bólu w tej sprawie egoistyczna a empatia w świecie przyrody
                                                    > praktycznie nie występuje.

                                                    Dobor naturalny ma juz prawie zerowy wplyw na ewolucje czlowieka.
                                                    Czynnikiem, ktory wplywa na ksztalt naszego gatunku jest sam czlowiek
                                                    i jego postepowanie. W trakcie rozwoju filogenetycznego rozwinela sie
                                                    u ludzi wyjatkowa inteligencja, jak tez zdolnosc empatii. Dzieki
                                                    wysoko rozwinietej uczuciowosci czlowiek dba o najslabszych, chorych
                                                    i uposledzonych przedstawiscieli wlasnego gatunku, co stoi w zasadniczej sprzecznosci
                                                    z prawami obowiazujacymi w naturze. Naturalna konsekwencja filozofii
                                                    ochrony slabszych jest rozszerzenie kregu wspolczucia na inne slabsze
                                                    istoty. Bycie dobrym czlowiekiem, niezabijanie i niekrzywdzenie-
                                                    to najwyzsze wartosci moralne promowane w toku ewolucji kulturalnej
                                                    czlowieka. Wegetarianie ze swoja filozofia wspolczucia i niezabijania
                                                    zajmuja w niej szczytne miejsce.


                                                    > Może tak ,życzę szczęścia i zdrowia ale coś szanse na to widzę
                                                    > niewielkie bo jakkby był lepszy to już zapewne dosyć dawno ludzie
                                                    > byliby w większości wegetarianami bo to zapewniłoby większy rozwój
                                                    > populacji. Skoro jednak jak na razie jest jak jest to
                                                    > chyba "zbiorowa mądrość" uważa inaczej.

                                                    Zmiana mentalnosci roznorodnych grup ludzkich, uksztaltowanych
                                                    w toku wychowania rodzinnego, spolecznego i religijnego nie moze
                                                    odbyc sie z dnia na dzien. Ewolucja jest powolnym,
                                                    choc czasem skokowym procesem. Niewykluczone, ze wegetarianizm
                                                    w niedalekiej przyszlosci rowniez odnotuje taki skok.

                                                    > Masz lepszy pomysł niż rzeźnie?Ja nie mam i dlatego zadałem takie
                                                    > pytanie bo powszechne przejście ludzi na wegetarianizm jest w
                                                    > obecnej praktycznie niemożliwe.

                                                    Nie patrz na to, ze powszechny wegetarianizm jest w chwili obecnej
                                                    niemozliwy. Patrz na to, co TY mozesz zrobic w kwestii holokaustu
                                                    czujacych inteligentnych stworzen. A mozesz zrobic cos natychmiast
                                                    - przestac je zjadac. Rozumiem jednak, ze do takiej decyzji trzeba
                                                    samemu dojrzec.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 00:08
                                                    freepig napisała:

                                                    > Wegetarianie ze swoja filozofia wspolczucia i niezabijania
                                                    > zajmuja w niej szczytne miejsce.

                                                    Najwięcej zbrodni popełnia się w imię najpiękniejszych idei. Komuniści, z hasłami równości braterstwa i ochrony słabszych i upośledzonych na ustach wymordowali 100 milionów ludzi. Wegetarianie, ze swoją filozofią współczucia i niezabijania już teraz dokonują podpaleń, zamachów bombowych, aktów wandalizmu, a nawet zabójstw.
                                                    "I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości." (2Kor 11:14)
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 00:57
                                                    > Najwięcej zbrodni popełnia się w imię najpiękniejszych idei. Komuniści, z hasła
                                                    > mi równości braterstwa i ochrony słabszych i upośledzonych na ustach wymordowal
                                                    > i 100 milionów ludzi. Wegetarianie, ze swoją filozofią współczucia i niezabijan
                                                    > ia już teraz dokonują podpaleń, zamachów bombowych, aktów wandalizmu, a nawet z
                                                    > abójstw.
                                                    > "I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości." (2K
                                                    > or 11:14)

                                                    Czy w zwiazku z tym sugerujesz ze ja, jak i inni wegetarianie obecni na tym forum oraz wegetarianie powszechnie znani i szanowani sa potencjalnymi mordercami w imie swych pieknych idei? Sugerujesz, ze zaczniemy dokonywac jak komunisci masowych mordow na ludziach? Opamietaj sie. W imie najpiekniejszych idei ludzie uczynili i czynia wiele dobra, czy tego nie dostrzegasz? Dzieki idei ochrony slabszych i uposledzonych ludzie ci maja prawo do godnego zycia.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 08:45
                                                    freepig napisała:

                                                    > Czy w zwiazku z tym sugerujesz ze ja, jak i inni wegetarianie obecni na
                                                    > tym forum oraz wegetarianie powszechnie znani i szanowani sa potencjalnymi
                                                    > mordercami w imie swych pieknych idei? Sugerujesz, ze zaczniemy dokonywac
                                                    > jak komunisci ma sowych mordow na ludziach? Opamietaj sie.

                                                    Przed 1917 rokiem Włodzimierz Iljicz Uljanow był znanym i szanowanym
                                                    człowiekiem, bywałym i starannie wykształconym. Zapewne znającym go trudno było
                                                    przypuszczać, że dla swojej, z pozoru pięknej, idei zacznie mordować. A gdyby
                                                    ktoś wyraził takie przypuszczenie, pewnie usłyszałby: "opamiętaj się".
                                                    Jak napisałem, "obrońcy zwierząt" już dopuszczają się aktów terroryzmu. To są fakty.

                                                    > W imie najpiekniejszych idei ludzie uczynili i czynia wiele dobra, czy
                                                    > tego nie dostrzegasz?

                                                    Dostrzegam. Widzę też, co sprawia, że jedni czynią dobro, a drudzy zło. Sprawia
                                                    to stosunek do człowieka i jego wolności. Dobro czynią ci, którzy akceptują
                                                    człowieka takiego, jakim jest i szanują jego wolność i suwerenność w
                                                    podejmowaniu decyzji. Zło czynią zaś ci, którzy chcą człowieka zmieniać,
                                                    manipulować nim, kształtować według swoich idei. Jak nie da się namową, to
                                                    przymusem. Ci z zaburzoną hierarchią wartości, dla których idea jest ważniejsza
                                                    od człowieka. Ponieważ jednak człowiek zmienić się tak łatwo nie daje, rodzi się
                                                    w nich frustracja, a ludzi zaczynają postrzegać jako przeszkody na drodze do
                                                    urzeczywistnienia swojej pięknej idei. A przeszkody się usuwa.

                                                    > Dzieki idei ochrony slabszych i uposledzonych ludzie ci maja
                                                    > prawo do godnego zycia.

                                                    Przez ideę ochrony słabszych i upośledzonych, całej reszcie odbiera się prawo do
                                                    godnego życia, okrada się i zniewala. Słabsi i upośledzeni mają z tego niewiele.
                                                    Doświadczenie uczy, że wszystko, za co się wezmą lewicowcy, przynosi skutki
                                                    dokładnie przeciwne do zamierzonych. Jeśli więc obiecują pokój i dobrobyt,
                                                    przyniosą wojnę i nędzę.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 11:55
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >Przed 1917 rokiem Włodzimierz Iljicz Uljanow był znanym i szanowanym
                                                    >człowiekiem, bywałym i starannie wykształconym. Zapewne znającym go trudno było
                                                    >przypuszczać, że dla swojej, z pozoru pięknej, idei zacznie mordować. A gdyby
                                                    >ktoś wyraził takie przypuszczenie, pewnie usłyszałby: "opamiętaj się".
                                                    >Jak napisałem, "obrońcy zwierząt" już dopuszczają się aktów terroryzmu. To są fakty.

                                                    No dobrze, ale co wegetarianie maja wpolnego z Wlodzimierzem Iliczem?
                                                    Jak mozna probowac porownywac cos, czego de facto nie ma. Wegetarianie
                                                    oprocz nielicznej grupy wichrzycieli, ktorzy posuwaja sie do nielegalnych
                                                    sposobow demonstracji swej frustracji za co zreszta odpowiadaja karnie,
                                                    sa zwyklymi spokojnie funkcjonujacymi w spoleczenstwie ludzmi. Imputowanie,
                                                    ze maja zamiar popelniac zbrodnie rowne leninowskim, to powazna bezpodstawna
                                                    szykana i jesli kierujesz ja do mnie jest na to paragraf w kodeksie karnym. To jest fakt.


                                                    >Dostrzegam. Widzę też, co sprawia, że jedni czynią dobro, a drudzy zło. Sprawia
                                                    >to stosunek do człowieka i jego wolności. Dobro czynią ci, którzy akceptują
                                                    >człowieka takiego, jakim jest i szanują jego wolność i suwerenność w
                                                    >podejmowaniu decyzji. Zło czynią zaś ci, którzy chcą człowieka zmieniać,
                                                    >manipulować nim, kształtować według swoich idei. Jak nie da się namową, to
                                                    >przymusem. Ci z zaburzoną hierarchią wartości, dla których idea jest ważniejsza
                                                    >od człowieka. Ponieważ jednak człowiek zmienić się tak łatwo nie daje, rodzi się
                                                    >w nich frustracja, a ludzi zaczynają postrzegać jako przeszkody na drodze do
                                                    >urzeczywistnienia swojej pięknej idei. A przeszkody się usuwa.


                                                    Czytajac to, co piszesz, mam przed oczami np. kosciol katolicki z wszystkimi
                                                    mordami w imie Boga. Wegetarianie nie mordowali i nie morduja i chwala im za to.
                                                    Pomimo niechlubnych kart w historii Kosciola, daleka jestem od twierdzenia,
                                                    ze wyznawanie religii jest zlem a religijni ludzie sa niebezpieczni. Uwazam tez,
                                                    ze ludzie ci maja prawo sie spotykac i glosic swoja wiare a nawet zachecac
                                                    do niej innych. Nie widze zadnego powodu, by odmawiac wegetarianom prawa do
                                                    gloszenia swych pogladow i mowienia glosno o filozofii wegetarianskiej.


                                                    >Przez ideę ochrony słabszych i upośledzonych, całej reszcie odbiera się prawo do
                                                    >godnego życia, okrada się i zniewala. Słabsi i upośledzeni mają z tego niewiele.
                                                    >Doświadczenie uczy, że wszystko, za co się wezmą lewicowcy, przynosi skutki
                                                    >dokładnie przeciwne do zamierzonych. Jeśli więc obiecują pokój i dobrobyt,
                                                    >przyniosą wojnę i nędzę.

                                                    Mow o sobie, ja nie czuje uszczerbku na mojej godnosci w zwiazku z tym,
                                                    ze dzieci uposledzone maja swoje szkoly i instytucje wychowawcze, ze inwalidzi
                                                    maja swoje przywileje, ze osoby chore otoczone sa opieka medyczna, ze
                                                    istnieja schroniska dla zwierzat itd.


                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 17:38
                                                    freepig napisała:

                                                    > No dobrze, ale co wegetarianie maja wpolnego z Wlodzimierzem
                                                    > Iliczem?

                                                    Lewicowe dążenia do budowania "nowego świata" i kształtowania "nowego człowieka".

                                                    > Jak mozna probowac porownywac cos, czego de facto nie ma.

                                                    Lenina już rzeczywiście nie ma, a mimo to wciąż świetnie nadaje się jako obiekt
                                                    porównań. Podobnie, jak inni wybitni przywódcy socjalistyczni - Hitler, Stalin,
                                                    Pol Pot czy Mao Ze Dong.

                                                    > Wegetarianie oprocz nielicznej grupy wichrzycieli, ktorzy posuwaja
                                                    > sie do nielegalnych sposobow demonstracji swej frustracji za co
                                                    > zreszta odpowiadaja karnie, sa zwyklymi spokojnie funkcjonujacymi
                                                    > w spoleczenstwie ludzmi.

                                                    Tak samo, jak komuniści. Nieliczne grupy wichrzycieli same niczego są w stanie
                                                    zdziałać. Wielu z pozoru spokojnie funkcjonujących w społeczeństwie ludzi, kiedy
                                                    przyjdzie co do czego, zamienia swoje ciche poparcie na czynne.

                                                    > Imputowanie, ze maja zamiar popelniac zbrodnie rowne leninowskim,
                                                    > to powazna bezpodstawna szykana i jesli kierujesz ja do mnie jest
                                                    > na to paragraf w kodeksie karnym. To jest fakt.

                                                    ROTFL.

                                                    > Czytajac to, co piszesz, mam przed oczami np. kosciol katolicki z
                                                    > wszystkimi mordami w imie Boga. Wegetarianie nie mordowali i nie
                                                    > morduja i chwala im za to.

                                                    Kościół katolicki z wszystkimi swoimi mordami w imię Boga nie wyrządził nawet
                                                    jednego procenta tych zbrodni, które popełnili socjaliści. Nieprawdą jest, że
                                                    wegetarianie nie mordowali. Aktywiści tzw. "praw zwierząt" mają na sumieniu i
                                                    morderstwa.

                                                    > Pomimo niechlubnych kart w historii Kosciola, daleka jestem od
                                                    > twierdzenia, ze wyznawanie religii jest zlem a religijni ludzie sa
                                                    > niebezpieczni.

                                                    Napisałem już, po czym poznać ludzi niebezpiecznych. Obojętnie, jakiej dotyczy
                                                    to religii - katolickiej czy ekologistycznej.

                                                    > Uwazam tez, ze ludzie ci maja prawo sie spotykac i glosic swoja
                                                    > wiare a nawet zachecac do niej innych. Nie widze zadnego powodu,
                                                    > by odmawiac wegetarianom prawa do gloszenia swych pogladow i
                                                    > mowienia glosno o filozofii wegetarianskiej.

                                                    Nikt wegetarianom tego prawa nie odmawia.

                                                    > Mow o sobie, ja nie czuje uszczerbku na mojej godnosci w zwiazku z
                                                    > tym, ze dzieci uposledzone maja swoje szkoly i instytucje
                                                    > wychowawcze, ze inwalidzi maja swoje przywileje, ze osoby chore
                                                    > otoczone sa opieka medyczna, ze istnieja schroniska dla zwierzat
                                                    > itd.

                                                    Twoja sprawa. Być może nie czujesz też uszczerbku na swojej godności w związku z
                                                    tym, że socjaliści uważają cię za bezrozumne stworzenie, niezdolne zatroszczyć
                                                    się, jeśli nie o innych, to nawet o siebie. Mnie to uwłacza.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 00:05
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >Lewicowe dążenia do budowania "nowego świata" i kształtowania "nowego człowieka".

                                                    To zadnej nowej idei dazacej do zmiany obyczajow w takim razie nie
                                                    powinno sie promowac w obawie przed przypisaniem konotacji z komunizmem.
                                                    A ja zewszad slysze jak mi gadaja w radiu i telewizji- jedz ryby, albo-
                                                    uzywaj toreb ekologicznych. Komunisci paskudni.

                                                    >Lenina już rzeczywiście nie ma, a mimo to wciąż świetnie nadaje się jako obiekt
                                                    >porównań. Podobnie, jak inni wybitni przywódcy socjalistyczni - Hitler, Stalin,
                                                    >Pol Pot czy Mao Ze Dong.

                                                    Nie chodzi o to, ze nie ma Lenina, ale o to ze nie ma przedmiotu porownania
                                                    czyli zbrodni na ludzkosci w przypadku wegetarian.

                                                    >Tak samo, jak komuniści. Nieliczne grupy wichrzycieli same niczego są w stanie
                                                    >zdziałać. Wielu z pozoru spokojnie funkcjonujących w społeczeństwie ludzi, kiedy
                                                    >przyjdzie co do czego, zamienia swoje ciche poparcie na czynne.

                                                    Nigdy nie zabije ani nie popre mordowania ludzi. Dlaczego bezczelnie wciaz
                                                    wmawiasz wegetarianom takie intencje? Jestes opetany przez jakies urojenia.

                                                    >Kościół katolicki z wszystkimi swoimi mordami w imię Boga nie wyrządził nawet
                                                    >jednego procenta tych zbrodni, które popełnili socjaliści. Nieprawdą jest, że
                                                    >wegetarianie nie mordowali. Aktywiści tzw. "praw zwierząt" mają na sumieniu i
                                                    >morderstwa.

                                                    Chcesz sie spierac o liczby?- nie w tym rzecz, kto byl "lepszy".
                                                    Wegetarianie nie dokonywali i nie dokonuja mordow na ludzkosci- o to
                                                    chodzi a nie o jeden przyklad zabojstwa na koncie pana X.

                                                    >Twoja sprawa. Być może nie czujesz też uszczerbku na swojej godności w związku z
                                                    >tym, że socjaliści uważają cię za bezrozumne stworzenie, niezdolne zatroszczyć
                                                    >się, jeśli nie o innych, to nawet o siebie. Mnie to uwłacza.

                                                    Rozumiem zatem, ze uwlacza ci to, ze dzieci uposledzone maja swoje
                                                    szkoly i instytucje wychowawcze, ze inwalidzi maja swoje przywileje, ze osoby chore
                                                    otoczone sa opieka medyczna, ze istnieja schroniska dla zwierzat itd.
                                                    Twoja sprawa. Mnie to nie uwlacza.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 08:58
                                                    freepig napisała:

                                                    > To zadnej nowej idei dazacej do zmiany obyczajow w takim razie nie
                                                    > powinno sie promowac w obawie przed przypisaniem konotacji z komunizmem.
                                                    > A ja zewszad slysze jak mi gadaja w radiu i telewizji- jedz ryby, albo-
                                                    > uzywaj toreb ekologicznych. Komunisci paskudni.

                                                    Między reklamą a inżynierią społeczną jest duża różnica.

                                                    > Nie chodzi o to, ze nie ma Lenina, ale o to ze nie ma przedmiotu porownania
                                                    > czyli zbrodni na ludzkosci w przypadku wegetarian.

                                                    W 1916 roku nie było jeszcze żadnych zbrodni Lenina, a w 1932 - Hitlera.

                                                    > Nigdy nie zabije ani nie popre mordowania ludzi. Dlaczego bezczelnie wciaz
                                                    > wmawiasz wegetarianom takie intencje? Jestes opetany przez jakies urojenia.

                                                    To jeszcze zobaczymy, czy nie poprzesz.
                                                    Przypominam, że piszę nie o wegetarianach jako takich, tylko ich podzbiorze -
                                                    "obrońcach praw zwierząt" i ogólnie - ekologistach. I niczego nie wmawiam, bo
                                                    ich wrogie człowiekowi intencje są doskonale widoczne w tym, co mówią, piszą i
                                                    robią. Masowe ofiary ich działań już są - miliony ludzi umierają na malarię -
                                                    chorobę, którą już kiedyś opanowano, przy użyciu środka o nazwie DDT. Ale
                                                    ekologistyczni fanatycy doprowadzili pod nigdy nie udowodnionymi zarzutami do
                                                    wycofania tego środka z użycia. FBI uznała organizacje ekologistyczne za
                                                    największe wewnętrzne zagrożenie terrorystyczne, Kongres USA uchwalił Animal
                                                    Enterprise Terrorism Act, a ty śmiesz mi bezczelnie wciskać, że komuś coś wmawiam?

                                                    > Chcesz sie spierac o liczby?- nie w tym rzecz, kto byl "lepszy".
                                                    > Wegetarianie nie dokonywali i nie dokonuja mordow na ludzkosci- o to
                                                    > chodzi a nie o jeden przyklad zabojstwa na koncie pana X.

                                                    Przykład jest jeden, ponieważ to przykład. Ale znamienny. Podałem ci wyżej inny
                                                    przykład, tym razem masowych ofiar zielonego lewactwa.

                                                    > Rozumiem zatem, ze uwlacza ci to, ze dzieci uposledzone maja swoje
                                                    > szkoly i instytucje wychowawcze, ze inwalidzi maja swoje przywileje, ze
                                                    > osoby chore otoczone sa opieka medyczna, ze istnieja schroniska dla
                                                    > zwierzat itd.
                                                    > Twoja sprawa. Mnie to nie uwlacza.

                                                    Nie poradzę nic na to, żeś ślepa i widzisz wąsko, jak koń z klapkami na oczach.
                                                    Dzieci upośledzone mają swoje szkoły, a osoby chore są otoczone opieką nie
                                                    dzięki socjalistom, ale mimo ich działalności. Pierwsza komuna też
                                                    szczyciła się tym, że odbudowała Warszawę (bo bez bolszewików pozostałaby na
                                                    wieki w gruzach), zbudowała drogi i mosty, a telewizja pokazywała, jak towarzysz
                                                    Edward Gierek wbijał łopatę w ziemię.
                                                    Uwłaczające jest to, że socjaliści uważają ludzi za bezrozumne bydło, które bez
                                                    ich, socjalistów, pomocy nie poradzi sobie z zapewnieniem ludziom opieki
                                                    medycznej i wykształcenia, nie zadba o ludzi upośledzonych czy ubogich. Trzeba
                                                    więc całe to bydło objąć socjalistyczną opieką. To, oczywiście, socjaliści
                                                    ideowi, czyli "pożyteczni idioci". Druga, dopełniająca grupa socjalistów, to
                                                    kanalie, które doskonale wiedzą, po co ten socjalizm wprowadzają - dla władzy i
                                                    pieniędzy rabowanych ludziom pod pozorem tej "opieki". A ponieważ ta opieka to
                                                    tylko pozór, a nie rzeczywisty cel, więc każdy widzi, jak wygląda.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 23.10.09, 15:55
                                                    >Między reklamą a inżynierią społeczną jest duża różnica.

                                                    Jedni mowia: jedz ryby, bo to zdrowe; a drudzy mowia: nie jedz zwierzat,
                                                    bo to niehumanitarne. Ot, duza roznica. Szczegolnie jak ktos sie panicznie
                                                    boi, ze zbyt wielu ludziom spodoba sie bardziej druga opcja.

                                                    >W 1916 roku nie było jeszcze żadnych zbrodni Lenina, a w 1932 - Hitlera.

                                                    A w VII wieku nie bylo krucjat i swietej inkwizycji.

                                                    >Masowe ofiary ich działań już są - miliony ludzi umierają na malarię -
                                                    >chorobę, którą już kiedyś opanowano, przy użyciu środka o nazwie DDT. Ale
                                                    >ekologistyczni fanatycy doprowadzili pod nigdy nie udowodnionymi zarzutami do
                                                    >wycofania tego środka z użycia.

                                                    Przykra historia. I niech bedzie przestroga dla politykow,
                                                    by swoje decyzje podejmowali na podstawie rzetelnych informacji.

                                                    >FBI uznała organizacje ekologistyczne za
                                                    >największe wewnętrzne zagrożenie terrorystyczne, Kongres USA uchwalił Animal
                                                    >Enterprise Terrorism Act, a ty śmiesz mi bezczelnie wciskać, że komuś coś wmawiam


                                                    Moje dzialania nie niosa zadnego zagrozenia dla nikogo.
                                                    Ani ja, ani inni wegetarianie obecni na tym forum nie maja z tym
                                                    nic wspolnego. Nie mam zamiaru ponosic odpowiedzialnosci za
                                                    czyjes czyny. Jesli ktos jest czegos winny niech zostanie ukarany.
                                                    Przestan wmawiac ludziom rzeczy, ktore ich nie dotycza.

                                                    >Nie poradzę nic na to, żeś ślepa i widzisz wąsko, jak koń z klapkami na oczach.
                                                    >Dzieci upośledzone mają swoje szkoły, a osoby chore są otoczone opieką nie
                                                    >dzięki socjalistom, ale mimo ich działalności.

                                                    Sam jestes ograniczony i pochloniety obsesjami. Jesli uwazasz, ze powstanie
                                                    tych miejsc to sluszna rzecz w ramach idei ochrony i pomocy slabszym to
                                                    mow tak od razu a nie krec i nie wplatuj do wszystkiego polityki. Nie pisalam
                                                    o tych miejscach w kontekscie zaslugi socjalistow. Nie wykorzystuj forum o
                                                    wegetarianizmie do ekspresji swojego zacietrzewienia politycznego.



                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 23.10.09, 18:08
                                                    freepig napisała:

                                                    > Jedni mowia: jedz ryby, bo to zdrowe; a drudzy mowia: nie jedz
                                                    > zwierzat, bo to niehumanitarne. Ot, duza roznica.

                                                    Jak widać, kiedy ci to potrzebne, jesteś gotowa nawet zdyskredytować
                                                    zaangażowanie swoich ideologicznych pobratymców. Różnica jest taka, że ci,
                                                    którzy mówią: "jedz ryby", niczego nie podpalają, nie podkładają bomb i nie
                                                    znajdują się z tego powodu pod ścisłą obserwacją organów ścigania.

                                                    > A w VII wieku nie bylo krucjat i swietej inkwizycji.

                                                    I co z tego? Prawdopodobnie w swojej chorej wyobraźni uroiłaś sobie, że jestem
                                                    katolikiem i usiłujesz kłuć szpileczką. W ciemno i bez sensu. Uważaj, żebyś się
                                                    we własny tyłek nie ukłuła.

                                                    > Przykra historia. I niech bedzie przestroga dla politykow,
                                                    > by swoje decyzje podejmowali na podstawie rzetelnych informacji.

                                                    A jakże. Niech to będzie przestrogą dla polityków, że uleganie zielonym lewakom
                                                    może przynieść tylko szkody.

                                                    > Moje dzialania nie niosa zadnego zagrozenia dla nikogo.
                                                    > Ani ja, ani inni wegetarianie obecni na tym forum nie maja z tym
                                                    > nic wspolnego. Nie mam zamiaru ponosic odpowiedzialnosci za
                                                    > czyjes czyny. Jesli ktos jest czegos winny niech zostanie ukarany.
                                                    > Przestan wmawiac ludziom rzeczy, ktore ich nie dotycza.

                                                    Owszem, dotyczą. Twoje tłumaczenia są tego rodzaju, jakie co jakiś czas mamy do
                                                    czynienia w odniesieniu do islamskiego terroryzmu. Wmawia się ludziom, że zwykli
                                                    muzułmanie nie identyfikują się i nie popierają garstki terrorystów, a potem
                                                    przydarza się atak na World Trade Center i agencje prasowe z niejakim
                                                    zdziwieniem podają wiadomości o wiwatujących tłumach na ulicach arabskich miast.
                                                    Ale jakby co to nie popierają.

                                                    > Sam jestes ograniczony i pochloniety obsesjami. Jesli uwazasz, ze
                                                    > powstanie tych miejsc to sluszna rzecz w ramach idei ochrony i
                                                    > pomocy slabszym to mow tak od razu a nie krec i nie wplatuj do
                                                    > wszystkiego polityki. Nie pisalam o tych miejscach w kontekscie
                                                    > zaslugi socjalistow. Nie wykorzystuj forum o wegetarianizmie do
                                                    > ekspresji swojego zacietrzewienia politycznego.

                                                    Kolejny przykład twojej hucpy. Sama wplotłaś w dyskusję wątek o "pomaganiu
                                                    słabym i chorym" i ochoczo przez parę postów go kontynuowałaś, a teraz śmiesz mi
                                                    to bezczelnie wytykać?
                                                    W jakim kontekście była o tym mowa - każdy widzi.
                                                  • freepig Idee i naduzycia 23.10.09, 16:08
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >To jeszcze zobaczymy, czy nie poprzesz [chodzi o mordowanie ludzi]

                                                    >Przykład jest jeden, ponieważ to przykład. Ale znamienny. Podałem ci wyżej inny
                                                    >przykład, tym razem masowych ofiar zielonego lewactwa.

                                                    Kazda najszczytniejsza idee mozna probowac podwazyc a ludzi ja reprezentujacych zdyskredytowac,
                                                    posuwajac sie do niecnego zabiegu skorelowania z dzialaniami innych ludzi, naduzywajacych
                                                    idei i wladzy. A juz szczegolnie idea dobra czlowieka bedzie czesto i gesto miec
                                                    przyklady niewlasciwego wprowadzania w zycie przez roznych ludzi badz grupy ludzi.
                                                    Podobnie dzieje sie z idea ochrony srodowiska i zwierzat. Jesli stosuje sie ja
                                                    w oderwaniu od dobra czlowieka, prowadzi to do nieszczesc.To samo dotyczy drugiej
                                                    strony medalu. Dbanie o interesy czlowieka, powinno przechodzic przez filtr dobra
                                                    srodowiska i zwierzat w nim zyjacych. Inaczej prowadzi to do katastrof, konczacych
                                                    sie nieodwracalnymi zniszczeniami w przyrodzie, wytepieniem gatunkow zwierzat,
                                                    rozchwianiem rownowagi biologicznej w ekosystemach, zmianami klimatycznymi,
                                                    zanieczyszczeniami itd. Dlugofalowe skutki takiego postepowania sa destrukcyjne dla
                                                    czlowieka i przyszlych pokolen.

                                                    Jesli w dalszym ciagu masz zamiar utozsamiac moja filozofie z aktami przemocy
                                                    a do tego podwazac szczerosc moich deklaracji o niestosowaniu i niepopieraniu przemocy,
                                                    to ja wycofuje sie z tej karykaturalnej dyskusji. Poszukaj sobie inny worek treningowy
                                                    na wyladowanie swoich napiec, zalow i agresji.
                                                  • misiu-1 Re: Idee i naduzycia 23.10.09, 18:18
                                                    Lewizna cały czas jedzie na tym samym patencie - kiedy po raz kolejny z rzędu
                                                    budowanie "nowego, wspaniałego świata" kończy się zbrodniami, wtedy słyszymy
                                                    "system się sprawdził, zawiedli ludzie". GWno prawda. Ludzie są zawsze tacy
                                                    sami. Zło tkwi głęboko i nieusuwalnie w lewicowej ideologii. To samo dotyczy
                                                    lewackiej ideologii tzw. "praw zwierząt". Akty przemocy, dokonywane przez jej
                                                    aktywistów, to nie żadne "wypaczenia" tylko immanentne cechy.
                                                    Insynuowanie mi wyładowywania napięć, żalów i agresji dlatego, że potępiam
                                                    lewackich barbarzyńców z całą ich, godną swoich nosicieli, ideologią to hucpa.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 18:06
                                                    freepig napisała:

                                                    > Ewolucja nie jest procesem zakonczonym- rezygnacja ludzi z miesa
                                                    > pod wplywem wiedzy naukowej na temat zywienia i zmiana moralnosci
                                                    > w kwestii zycia innych czujacych istot, to moze byc kolejny etap w
                                                    > ewolucji czlowieka.

                                                    Historia już udowodniła, że wegetarianizm to ślepa uliczka ewolucji norm
                                                    społecznych. Co jakiś czas powtarzają się takie eksperymenty, nie przyjmując
                                                    jednak na dłuższą metę.

                                                    > Masz prawo nie chciec i odzywiac sie tradycyjnie, co nie znaczy,
                                                    > ze wegetarianizm nie bedzie sie rozwijal i umacnial coraz
                                                    > bardziej, az moze w koncu stanie sie powszechny.

                                                    Masz prawo odżywiać się wegetariańsko, co nie znaczy, że wegetarianizm nie
                                                    będzie się zwijał i osłabiał, aż może w końcu całkiem ustanie.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 23:43
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >Historia już udowodniła, że wegetarianizm to ślepa uliczka ewolucji norm
                                                    >społecznych. Co jakiś czas powtarzają się takie eksperymenty, nie przyjmując
                                                    >jednak na dłuższą metę.

                                                    Wegetarianizm wprawdzie znany jest juz od dawna jako skladnik mysli filozoficznej
                                                    i religii, jednak tak nasilonego zjawiska, jakie mamy obecnie, do tej pory nie bylo.
                                                    Wegetarianami sa ludzie z roznych warstw spolecznych i o roznych zawodach, zarowno ludzie
                                                    wierzacy jak i ateisci, polaczeni wspolna idea niezjadania zwierzat z powodow
                                                    etycznych lub zdrowotnych. Wegetarian w naszej kulturze
                                                    przybywa, staja sie nimi zarowno ex-miesozercy, jak
                                                    i rosna nowe pokolenia dzieci zrodzonych w wegetarianskich rodzinach. Zycie wegetarianina
                                                    z roku na rok staje sie prostsze: powstaje coraz wiecej sklepow, restauracji, kawiarni,
                                                    powstaja przedszkola wegetarianskie i szkoly z wegetarianskim cateringiem.
                                                    Bycie wegetarianinem nie oznacza juz wyrzekania sie ulubionych smakow potraw,
                                                    jest duzo producentow z coraz smaczniejsza zywnoscia alternatywna. Czytalam
                                                    o nowatorskiej propozycji wprowadzenia we wszystkich rzymskich restauracjach i barach
                                                    przynajmniej jednej wegetarianskiej i jednej weganskiej pozycji w menu.
                                                    Czasy sie zmieniaja na lepsze dla wegetarian, wiec powinno ich przybywac.

                                                    >Masz prawo odżywiać się wegetariańsko, co nie znaczy, że wegetarianizm nie
                                                    >będzie się zwijał i osłabiał, aż może w końcu całkiem ustanie.

                                                    Nic na to nie wkazuje. Wegetarianie w Europie to przede wszystkim wyksztalceni
                                                    aktywni ludzie w wieku reprodukcyjnym, ich dzieci od urodzenia nie jedza miesa.
                                                    Zmienia sie nastawienie spoleczne do diety wegetarianskiej, wyniki badan naukowych
                                                    swiadczacych na korzysc wegetarianizmu staja sie powszechnie znane i uznawane
                                                    przez coraz wiecej autorytetow. Teraz nawet juz kilkuletnie dzieci podejmuja
                                                    decyzje niejedzenia miesa i coraz czesciej udaje im sie zyskac akceptacje ich wyboru
                                                    przez rodzicow, psychologow i lekarzy. Wegetarianizm powoli staje sie atrakcyjnym
                                                    wyborem nie tylko ze wzgledu na etyke, ale rowniez zdrowie.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 00:22
                                                    Propaganda sukcesu. W rzeczywistości wegetarianizm, podobnie jak inne
                                                    wynaturzenia społeczne, staje się popularny w pogrążających się w barbarzyństwie
                                                    krajach Zachodu, zastępujących swoją wielowiekową kulturę i tradycję
                                                    chrześcijańską ekologistycznymi zabobonami. Ciężar rozwoju ludzkiej cywilizacji
                                                    przenosi się coraz bardziej do krajów dalekiej Azji, a tam wegetarianizm,
                                                    wypływający, odmiennie niż u nas, z religijnych tradycji, jest w odwrocie.
                                                    Wskazuje na to stały i regularny wzrost spożycia mięsa.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 10:45
                                                    > krajach Zachodu, zastępujących swoją wielowiekową kulturę i
                                                    tradycję
                                                    > chrześcijańską

                                                    jak byś wiedział z kad przybyli nasi przodkowie (indoeuropejczycy)
                                                    (a
                                                    przybyli z terenów Persji i Indii)i jaka była ich pierwotna
                                                    kultura ,to byś wiedział że powrót do wegetarianizmu,to powrót do
                                                    jednego z aspektów naszej pierwotnej kultury,nasi przodkowie byli
                                                    Aryjczykami,czyli zwolennikami kultury wedyjskiej.
                                                    i choćbyś nie wiem co bełkotał,to faktów nie zmienisz.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 10:49
                                                    skąd nie z kad
                                                    przepraszam czytelników za błąd.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 11:32
                                                    Bzdury wypisujesz. Najpierw poczytaj sobie trochę o Ariach i ich kulturze.
                                                    Poczytaj o składanych przez nich krwawych ofiarach, a może ci się w głowie rozjaśni.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 12:18
                                                    > Poczytaj o składanych przez nich krwawych ofiarach,

                                                    składano ofiary,takie i tak jak Bóg sobie życzył,tak samo Abraham i
                                                    izraelici składali ofiary ze zwierzat na zyczenie Boga...te same Pisma
                                                    Swiete które Arjom nakazywały składać ofiary ze zwierząt,nakazywały im
                                                    by byli laktowegetarianami.a do tego zakazują ofiar ze zwierząt w
                                                    dzisiejszych czasach.

                                                    to ty powinieneś sie dokształcić.

                                                    jesli Bóg sobie życzy ofiary ze zwierzęcia,to niema w tym nic złego,on
                                                    wie co robi,i jest to dobre i dla ofiary i składajacego ofiarę.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 17:46
                                                    108108atma napisał:

                                                    > > Poczytaj o składanych przez nich krwawych ofiarach,

                                                    > składano ofiary,takie i tak jak Bóg sobie życzył,tak samo Abraham i
                                                    > izraelici składali ofiary ze zwierzat na zyczenie Boga...te same
                                                    > Pisma Swiete które Arjom nakazywały składać ofiary ze
                                                    > zwierząt,nakazywały im by byli laktowegetarianami.a do tego
                                                    > zakazują ofiar ze zwierząt w dzisiejszych czasach.

                                                    Plącze ci się już wszystko. Abrahamowi i Izraelitom nikt nie imputuje religijnie
                                                    motywowanego wegetarianizmu, więc twoje porównanie jest do bani. Ty natomiast
                                                    chciałbyś widzieć w Ariach wegetarian, więc ich krwawe ofiary obalają twoje mrzonki.

                                                    > to ty powinieneś sie dokształcić.

                                                    Nie rozśmieszaj ludzi.

                                                    > jesli Bóg sobie życzy ofiary ze zwierzęcia,to niema w tym nic
                                                    > złego,on wie co robi,i jest to dobre i dla ofiary i składajacego
                                                    > ofiarę.

                                                    Który Bóg? Brahma, Wisznu czy może Śiwa?
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 18:22
                                                    > Plącze ci się już wszystko. Abrahamowi i Izraelitom nikt nie
                                                    imputuje religijni
                                                    > e
                                                    > motywowanego wegetarianizmu,

                                                    przykład Abrahama i izraelitów miał pokazać tylko że ofiary ze
                                                    zwierząt w tamtych czasach były zalecane przez Boga,nie tylko Arjom.

                                                    nie mi sie plącze ,tylko ty jak zwykle nadinterpretujesz fakty.

                                                    > chciałbyś widzieć w Ariach wegetarian,

                                                    ja nie muszę nic chcieć,oni byli wegetarianami i zwolennikami
                                                    kultury wedyjskiej.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 18:32
                                                    108108atma napisał:

                                                    > przykład Abrahama i izraelitów miał pokazać tylko że ofiary ze
                                                    > zwierząt w tamtych czasach były zalecane przez Boga,nie tylko
                                                    > Arjom.

                                                    Ponawiam pytanie - przez którego Boga?

                                                    > nie mi sie plącze ,tylko ty jak zwykle nadinterpretujesz fakty.

                                                    Owszem, popełniłeś bzdurę, bo postawiłeś tezę, jakoby wegetarianizm, ze względu
                                                    na pochodzenie od Ariów, wynikał z prastarej, wedyjskiej kultury. Pytam więc
                                                    jeszcze raz - który z wedyjskich bogów nakazywał krwawe ofiary ze zwierząt?

                                                    > ja nie muszę nic chcieć,oni byli wegetarianami i zwolennikami
                                                    > kultury wedyjskiej.

                                                    ROTFL.
                                                    Nie ośmieszaj się.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 08:16
                                                    > Ponawiam pytanie - przez którego Boga?



                                                    i znowu musisz sie dokształcić,bo masz tak samo skrzywione pojecie na
                                                    temat kultury wedyjskiej,jak kiedyś angielski najężdzca na Indie i nie
                                                    jedno nie autoryzowane źródło na świecie.Anglicy gdy widzieli że
                                                    hindusi wielbią różne osobistości wymieniane w literaturze
                                                    wedyjskiej,to myśleli że kultura wedyjska to wiara w wielu Bogów i tak
                                                    to swoje zrozumienie przekazywali na świecie,co jest kompletna
                                                    bzdurą,bo sama literatura wedyjska mówi jasno że najwyższa osoba Boga
                                                    jest tylko jeden,a wielu natomiast jest półbogów.literatura wedyjska
                                                    mówi jasno że Bogiem jest Wisznu,ale jest też wielu półbogów i jednym
                                                    z głównych półbogów jest Sziwa i Brahma .autorytetem w tej kwestii
                                                    jest literatura wedyjska,a nie jacyś spekulanci umysłowi i
                                                    pseudonaukowcy.
                                                    Bóg jest tylko jeden,tylko że chrześcijanie i muzułmanie nie maja
                                                    pojęcia jak wygląda.a najbardziej niedorzeczne jest jak próbują mówić
                                                    kto Bogiem jest,a kto nim nie jest,sami nie wiedząc jak
                                                    wygląda.niektórzy myslą że jedyny imiona jakie posiada Bóg,to te w
                                                    Biblii,a niektórzy że te w Koranie.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 17:21
                                                    108108atma napisał:

                                                    > > Ponawiam pytanie - przez którego Boga?

                                                    > i znowu musisz sie dokształcić,bo masz tak samo skrzywione pojecie
                                                    > na temat kultury wedyjskiej [...]

                                                    Twój słowotok dobitnie świadczy, że chlapnąłeś bzdurę, nie wiesz, jak
                                                    odpowiedzieć na prostą kwestię, więc lejesz wodę w nadziei, że ktoś to kupi i
                                                    wybrniesz. Nie wybrniesz. Powtarzam pytanie - który z wedyjskich bogów nakazał
                                                    zarazem krwawe ofiary i wegetarianizm?
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 17:27
                                                    na twoją niezdolnosc do muslenia,nic nie jestem w stanie poradzić.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 17:30
                                                    108108atma napisał:

                                                    > na twoją niezdolnosc do muslenia,nic nie jestem w stanie poradzić.
                                                    >

                                                    myślenia nie muslenia,sorry za ta literówkę.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 18:04
                                                    108108atma napisał:
                                                    > na twoją niezdolnosc do muslenia,nic nie jestem w stanie poradzić.

                                                    Wystarczy, jak poradzisz sobie ze swoją.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 18:32
                                                    zresztą tak jak napisałem wcześniej,te same pisma Wedyjskie które
                                                    polecały Arjom ofiary ze zwierząt,nakazywały im wegetarianizm.a w
                                                    obecnym czasie zakazują takich ofiar ze zwierzat.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 20:16
                                                    108108atma napisał:

                                                    > zresztą tak jak napisałem wcześniej,te same pisma Wedyjskie które
                                                    > polecały Arjom ofiary ze zwierząt,nakazywały im wegetarianizm.a w
                                                    > obecnym czasie zakazują takich ofiar ze zwierzat.

                                                    Które pisma wedyjskie nakazywały Ariom przed wiekami zarazem ofiary ze zwierząt
                                                    i wegetarianizm? Krótko, bez wykrętów i kłamstw, i z podaniem źródeł.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 10:49
                                                    ofiary są polecane przez rytuały Ved, mianowicie Sama, Yajur, Rg i
                                                    Atharva.

                                                    ofiary ze zwierzat,to między innymi Aśvamedha yajna albo gomedha
                                                    yajna

                                                    zabijania zwierząt na mieso zabrania np.Manu samhita
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 18:03
                                                    Ofiary rytualne to niekoniecznie ofiary ze zwierząt. Rośliny też składano w
                                                    ofierze. Krwawe ofiary ze zwierząt w religiach hinduskich to wyłącznie kult
                                                    bogini Kali.
                                                    Tak, czy owak, starożytni Ariowie nie byli wegetarianami, więc rzekome ślady ich
                                                    wegetarianizmu w naszej kulturze to czysta fantazja.

                                                    "The life of the tribal Aryans was focused around the central fireplace called
                                                    the Yagna. Dinner time was social time. The tribe would gather around the
                                                    central fireplace, and share news, and the days happenings. Those who tended the
                                                    central fireplace also cooked for the rest of the tribe. This was a very special
                                                    job. The fire tenders were the go-between between the fire god and the people.
                                                    These fire tenders, later on, formed the caste of priests. The Aryans ate
                                                    meat
                                                    , vegetables, fruit, bread, milk, and fish. The word for guest was
                                                    Go-Ghna or eater of beef."
                                                    http://india.mrdonn.org/aryan.html

                                                    "Przed 1000 rokiem p.n.e wegetarianizm nie był popularny wśród mieszkańców
                                                    subkontynentu indyjskiego. Ariowie - koczowniczy lud, który miał duży wpływ na
                                                    kształtowanie się kultury i religii współczesnych Indii, nie odmawiali sobie
                                                    mięsa. Jadali baraninę, mięso kóz oraz wołowinę, którą przygotowywano na
                                                    specjalne okazje. Na ich stołach nie brakowało również nabiału."

                                                    https://ugotuj.to/przepisy_kulinarne/1,97456,6445954,Indyjska_kuchnia_wegetarianska.html
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 19:08
                                                    > Ofiary rytualne to niekoniecznie ofiary ze zwierząt.

                                                    oczywiście że tak,ja nigdzie nie twierdziłem że tylko ze
                                                    zwierząt.zgadza się,rośliny również ofiarowywano.

                                                    >Krwawe ofiary ze zwierząt w religiach hinduskich to wyłącznie kult
                                                    > bogini Kali.

                                                    nie masz pojęcia o czym mówisz.były ofiary ze zwierząt nie związane
                                                    z Boginią Kali...przykłady takich ofiar juz ci dałem wcześniej,a
                                                    pozatym regulacje dotyczące jak nalezy pełnić ofiary przed Boginią
                                                    Kali i jakie zwierzę mozna jej ofiarować,są również zawarte w
                                                    literaturze wedyjskiej,gdzie Bóg mówi że wielbienie półbogów jest w
                                                    rzeczywistości pośrednim wielbieniem jego samego,bo półbogowie są
                                                    jego reprezentantami...ale też jasno Bóg (Wisznu jest najwyższym
                                                    Panem) tam mówi że najlepiej wielbić go bezpośrednio.

                                                    faktycznie, literatura wedyjska daje instrukcje, że jeśli ktoś chce
                                                    koniecznie jeść mięso,to może to zrobić,ale pod warunkiem że
                                                    zwierzę ofiaruje Bogini Kali i może to być tylko koza.ale to nie
                                                    oznacza że Wedy pochwalają zabijanie zwierząt dla jedzenia mięsa.
                                                    Chodzi o to by proceder jedzenia mięsa ograniczyć jak
                                                    najbardziej.ale generalnie zalecenie (Manu samhita)są takie żeby go
                                                    nie jeść w ogóle.

                                                    podobnie jest z alkoholem,w kulturze wedyjskiej zabrania sie go pić
                                                    w ogóle,ale biorąc pod uwagę fakt że i tak pojawią sie jakieś osoby
                                                    które i tak go będą piły,to Wedy daja instrukcje które regulują ten
                                                    proceder,by go ograniczyć do minimum.
                                                    (tu trzeba zaznaczyć jeszcze jeden fakt,że przyzwolenie na
                                                    sporadyczne picie alkoholu mieli kszatrijowie czyli wojownicy)


                                                    > Tak, czy owak, starożytni Ariowie nie byli wegetarianami,

                                                    bzdura,jedynie nieliczni sięgali czasami po mięso i
                                                    alkohol,generalnie byli wegetarianami.

                                                    mnie nie interesują jakieś opinie czy domniemania,bo takich w tym
                                                    temacie jest bardzo wiele,niektóre kompletnie niedorzeczne,ja biorę
                                                    pod uwagę fakty jakie sa zawarte w literaturze Wedyjskiej.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 19:19
                                                    wiadomo że jak będzie "grzebał",tak jak teraz "grzebiesz" w
                                                    necie,to znajdzie kupę różnych nonsensów na ten temat.wiec zamiast
                                                    chwytac sie czego popadnie,poczytaj literaturę Wedyjska.przy okazji
                                                    dowiesz sie czegos o swoich przodkach.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 15:42
                                                    108108atma napisał:

                                                    > rzeźnia nie jest tworem "świata"tylko owocem braku człowieczeństwa
                                                    > w pewnych ludziach,a to mozna próbować naprawić,szczególnie dlatego
                                                    > że twór ten niesie wielki cierpienie,wielu istotom.

                                                    Rzeźnia jest owocem człowieczeństwa tak samo, jak pola pszenicy. I jedno, i
                                                    drugie, niesie cierpienie niższym organizmom, co jednakowoż jest uzasadnioną i
                                                    godziwą ceną za zapewnienie pożywienia człowiekowi.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 15:35
                                                    108108atma napisał:

                                                    > wystarczy do rzeźni zajrzeć, by się przekonać jakie jest twoje
                                                    > perwersyjne i wykolejone pojecie dobra.

                                                    Wykolejony jesteś ty sam, podobnie jak inni lewacy. Jak powiedział rosyjski
                                                    dysydent, E.Kuzniecow, "Socjalizm niewiele wymaga od człowieka wymaga tylko, by
                                                    pokochał to, czego normalny człowiek nienawidzi, a znienawidził to, co normalny
                                                    człowiek kocha." Dlatego tam, gdzie normalny człowiek widzi dobro, ty
                                                    dostrzegasz zło. Tymczasem zabijanie zwierząt dla pożywienia jest dobrem. Uczy
                                                    tego sama natura, od początku przeznaczając jedne organizmy na pokarm dla innych.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 00:03
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    Tymczasem zabijanie zwierząt dla pożywienia jest dobrem. Uczy
                                                    > tego sama natura, od początku przeznaczając jedne organizmy na pokarm dla innych.

                                                    W naturze pojecie dobra i zla nie istnieje, wiec natura w kwestii
                                                    etyki nie moze nas uczyc. Sa to pojecia stworzone przez czlowieka, ktory posiadl zdolnosc wartosciowania swoich czynow. Zabijanie dla kazdego rozsadnego czlowieka jest zlem, ktore co najwyzej w pewnych okreslonych okolicznosciach mozna usprawiedliwic.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 00:44
                                                    freepig napisała:

                                                    > W naturze pojecie dobra i zla nie istnieje, wiec natura w kwestii
                                                    > etyki nie moze nas uczyc.

                                                    Nieprawda. Może nas uczyć. Życie uważamy powszechnie za dobro. Wolimy żyć niż
                                                    nie żyć, a pełną życia Ziemię uważamy za lepsze miejsce niż martwy Księżyc.
                                                    Jeśli więc życie uznajemy za dobro, to dobrem jest to, co temu życiu służy. A
                                                    życiu służy istniejący na Ziemi łańcuch pokarmowy.

                                                    > Sa to pojecia stworzone przez czlowieka, ktory posiad
                                                    > l zdolnosc wartosciowania swoich czynow. Zabijanie dla kazdego
                                                    > rozsadnego czlowieka jest zlem, ktore co najwyzej w pewnych
                                                    > okreslonych okolicznosciach mozna usprawiedliwic.

                                                    Dla rozsądnego człowieka złem jest zabijanie ludzi, a nie zwierząt. Dopiero, gdy
                                                    człowiek zatraca swój zdrowy rozsądek i zaczyna kierować się wydumanymi, chorymi
                                                    ideologiami, postrzega zabijanie zwierząt w kategoriach zła, a ponieważ sama
                                                    natura temu przeczy, swój dysonans poznawczy tłumi wymyślając sobie
                                                    "usprawiedliwione okoliczności".
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 13:32
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >Nieprawda. Może nas uczyć. Życie uważamy powszechnie za dobro. Wolimy żyć niż
                                                    >nie żyć, a pełną życia Ziemię uważamy za lepsze miejsce niż martwy Księżyc.
                                                    >Jeśli więc życie uznajemy za dobro, to dobrem jest to, co temu życiu służy. A
                                                    >życiu służy istniejący na Ziemi łańcuch pokarmowy.

                                                    Zupelnie rozumiem twoje zabiegi semantyczne, wszak sama bylam miesozerca
                                                    muszacym uporac sie z aspektem zabijania przez czlowieka w kontekscie jedzenia.
                                                    My, ludzie, uwazamy zycie za dobro. Zwierzeta tego nie czynia, one po prostu
                                                    zyja i chca przetrwac. Rowniez lancuch pokarmowy nie jest ani dobry
                                                    ani zly dopoki dotyczy on istot nie potrafiacych wartosciowac czynow.
                                                    One zyja i zdobywaja swoj pokarm bez zastanawiania sie nad aspektem etycznym.
                                                    Lancuch pokarmowy jakkolwiek sluzy rowniez zyciu czlowieka, to czlowiek jako
                                                    istota o rozwinietej moralnosci ma wglad w aspekt etyczny odzywiania i moze
                                                    ustawiac swoja diete w kierunku unikania zabijania, tym bardziej, ze jak
                                                    zostalo naukowo udowodnione- dieta wegetarianska sluzy zdrowiu czlowieka.
                                                    Nie ma wiec zadnych przeslanek moralnych, by uwazac zabijanie przez czlowieka
                                                    zwierzat dla pozywienia za dobro. Zas jesli natura pokazuje ci, ze zwierzeta
                                                    wola zyc niz nie zyc, czuc wygode niz niewygode, wola unikac bolu,
                                                    chca realizowac swe biologiczne potrzeby, to tym bardziej nalezy uznac,
                                                    ze swiadome zadawanie im cierpien jest zlem.


                                                    >Dla rozsądnego człowieka złem jest zabijanie ludzi, a nie zwierząt. Dopiero, gdy
                                                    >człowiek zatraca swój zdrowy rozsądek i zaczyna kierować się wydumanymi, chorymi
                                                    >ideologiami, postrzega zabijanie zwierząt w kategoriach zła, a ponieważ sama
                                                    >natura temu przeczy, swój dysonans poznawczy tłumi wymyślając sobie
                                                    >"usprawiedliwione okoliczności".

                                                    Nie za bardzo- jest wbrew naturze wspolczesnego czlowieka zadawanie smierci a
                                                    zabicie zwierzecia to rowniez zadawanie smierci i dla wiekszosci ludzi jest
                                                    to odrazajacy czyn, ktorego osobiscie nie dopusciliby sie.
                                                    Im wyzej rozwiniete zwierze, im bardziej do nas podobne,
                                                    tym opory przed zabijaniem sa wieksze. Powiedz, zabilbys wlasnorecznie
                                                    dla przyslowiowego schabowego np. szympansa? (Nie mowie o sytuacji,
                                                    kiedy musialbys to uczynic z glodu i braku pozywienia potrzebnego do zdrowego zycia.)
                                                    Naprawde rozpatrywalbys jego smierc w kategoriach dobra i nie odczulbys dysonansu
                                                    pomiedzy twoja filozofia a tym co widac?
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 18:26
                                                    freepig napisała:

                                                    > Zupelnie rozumiem twoje zabiegi semantyczne, wszak sama bylam
                                                    > miesozerca muszacym uporac sie z aspektem zabijania przez
                                                    > czlowieka w kontekscie jedzenia.

                                                    To nie są żadne "zabiegi semantyczne" i nie służą, całkowicie zbędnemu zresztą, uporaniu się z czymkolwiek, tylko proste wyjaśnienia, dlaczego zabijania zwierząt dla pożywienia nie można traktować jako zło. Żadne - ani mniejsze, ani większe.

                                                    > My, ludzie, uwazamy zycie za dobro. Zwierzeta tego nie czynia, one
                                                    > po prostu zyja i chca przetrwac. Rowniez lancuch pokarmowy nie
                                                    > jest ani dobry ani zly dopoki dotyczy on istot nie potrafiacych
                                                    > wartosciowac czynow.

                                                    Ale my nie jesteśmy nierozumnymi zwierzętami, dlatego potrafimy dostrzec, że życie jest dobre.

                                                    > One zyja i zdobywaja swoj pokarm bez zastanawiania sie nad
                                                    > aspektem etycznym. Lancuch pokarmowy jakkolwiek sluzy rowniez
                                                    > zyciu czlowieka, to czlowiek jako istota o rozwinietej moralnosci
                                                    > ma wglad w aspekt etyczny odzywiania i moze ustawiac swoja diete w
                                                    > kierunku unikania zabijania

                                                    Człowiek, jeśli nie narusza wolności innych ludzi, może swoje życie podporządkować własnym, choćby i wydumanym zasadom. Jedni uważają za złe jedzenie mięsa, a inni seks bez prokreacji. Pierwsi mają więc prawo nie jadać mięsa, a drudzy - nie używać środków antykoncepcyjnych.

                                                    > tym bardziej, ze jak zostalo naukowo udowodnione- dieta
                                                    > wegetarianska sluzy zdrowiu czlowieka.

                                                    Nieprawda. Zostało udowodnione tylko to, że tryb życia, jaki zazwyczaj prowadzą wegetarianie w krajach uprzemysłowionych, jest statystycznie zdrowszy od trybu życia prowadzonego przez całą resztę.

                                                    > Nie ma wiec zadnych przeslanek moralnych, by uwazac zabijanie
                                                    > przez czlowieka zwierzat dla pozywienia za dobro.

                                                    Nieprawda. Pomijając to, że zabijamy zwierzęta bez względu na to, czy jemy pokarm roślinny czy zwierzęcy, sam fakt, że mięso dostarcza nam pożywienia jest dostateczną przesłanką, aby zabijanie zwierząt uznać za dobro.

                                                    > Zas jesli natura pokazuje ci, ze zwierzeta wola zyc niz nie zyc,
                                                    > czuc wygode niz niewygode, wola unikac bolu, chca realizowac swe
                                                    > biologiczne potrzeby, to tym bardziej nalezy uznac, ze swiadome
                                                    > zadawanie im cierpien jest zlem.

                                                    Świadome zadawanie zwierzętom cierpień dla samego ich zadawania nie jest dobrem.
                                                    Nie o tym jednak rozmawiamy. Mówimy o zabijaniu na pokarm.

                                                    > Nie za bardzo- jest wbrew naturze wspolczesnego czlowieka
                                                    > zadawanie smierci a zabicie zwierzecia to rowniez zadawanie smierci

                                                    I ty jeszcze masz czelność pisać o "zabiegach semantycznych"? Na zaprezentowanej
                                                    przez ciebie zasadzie można by odpowiedzieć, że wyrwanie marchewki z ziemi też
                                                    jest zadawaniem śmierci, ponieważ marchewka bez wątpienia jest żywym organizmem.
                                                    Lubisz sobie strzelać w stopę?
                                                    Zadawanie śmierci nie jest wcale wbrew naturze człowieka, bo gdyby było, toby
                                                    jej nie zadawał. Tak, jak nie jest w naturze kota, żeby fruwał, więc nie fruwa.
                                                    W stosunku do człowieka, ze względu na dobro własne i społeczności, w której
                                                    żyjemy, przyjęliśmy zasadę moralną mówiącą, że zabicie człowieka jest zbrodnią.
                                                    Nie ma żadnej potrzeby, żeby podobne zasady, na własną szkodę, rozszerzać na
                                                    organizmy nie będące ludźmi.

                                                    > i dla wiekszosci ludzi jest to odrazajacy czyn, ktorego osobiscie
                                                    > nie dopusciliby sie.

                                                    Dla większości ludzi zabicie człowieka jest czynem odrażającym, którego by się
                                                    nie dopuścili. Zabicie zwierzęcia nie niesie ze sobą takich odczuć i większość
                                                    ludzi bez problemu potrafi to zrobić.

                                                    > Im wyzej rozwiniete zwierze, im bardziej do nas podobne,
                                                    > tym opory przed zabijaniem sa wieksze. Powiedz, zabilbys
                                                    > wlasnorecznie dla przyslowiowego schabowego np. szympansa? (Nie
                                                    > mowie o sytuacji, kiedy musialbys to uczynic z glodu i braku
                                                    > pozywienia potrzebnego do zdrowego zycia.)

                                                    Nie zabiłbym szympansa na mięso nie dlatego, że z wyglądu podobny, tylko
                                                    dlatego, że jest wystarczająco dużo innych zwierząt, o sprawdzonym pod względem
                                                    kulinarnym mięsie i ze względu na potencjalne zagrożenia mikrobiologiczne.

                                                    > Naprawde rozpatrywalbys jego smierc w kategoriach dobra i nie
                                                    > odczulbys dysonansu pomiedzy twoja filozofia a tym co widac?

                                                    Moja filozofia bierze się także z tego, co widać, dlatego żadnego dysonansu
                                                    poznawczego nie doświadczam.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 01:18
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >Ale my nie jesteśmy nierozumnymi zwierzętami, dlatego potrafimy dostrzec, że życie jest dobre.

                                                    Owszem, ale nie mozemy powolywac sie, ze natura uczy nas etyki. To my ludzie uznajemy zabijanie
                                                    za zle i wzdragamy sie na widok rzezni.

                                                    > Człowiek, jeśli nie narusza wolności innych ludzi, może swoje życie podp
                                                    > orządkować własnym, choćby i wydumanym zasadom. Jedni uważają za złe jedzenie
                                                    > mięsa, a inni seks bez prokreacji. Pierwsi mają więc prawo nie jadać mięsa, a d
                                                    > rudzy - nie używać środków antykoncepcyjnych.

                                                    W jaki sposob naruszam twoja wolnosc?


                                                    >Zostało udowodnione tylko to, że tryb życia, jaki zazwyczaj prowadzą
                                                    > wegetarianie w krajach uprzemysłowionych, jest statystycznie zdrowszy od trybu
                                                    > życia prowadzonego przez całą resztę.

                                                    Zostal udowodniony pozytywny wplyw diety bezmiesnej na zdrowie czlowieka.
                                                    “Właściwie zaplanowane diety wegetariańskie są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i posiadają liczne zalety zdrowotne przydatne w zapobieganiu i leczeniu niektórych schorzeń”.
                                                    (American Dietetic Association & Dietitians of Canada)

                                                    >Pomijając to, że zabijamy zwierzęta bez względu na to, czy jemy poka
                                                    > rm roślinny czy zwierzęcy, sam fakt, że mięso dostarcza nam pożywienia jest dos
                                                    > tateczną przesłanką, aby zabijanie zwierząt uznać za dobro.

                                                    Gdybys nie uznawal zabijania za dobro, trudniej by ci przychodzilo przelykanie kotletow.
                                                    Wygodna filozofia.

                                                    >Świadome zadawanie zwierzętom cierpień dla samego ich zadawania nie jest dobrem.
                                                    >Nie o tym jednak rozmawiamy. Mówimy o zabijaniu na pokarm.

                                                    Wiem dobrze o czym mowimy. Zabijanie zwierzat na pokarm jest swiadomym zadawaniem cierpienia i jest
                                                    niepotrzebne. Jedynymi przykladami ludzi, u ktorych mozna to usprawiedliwic sa np.Eskimosi,
                                                    ktorzy zabijaja zwierzeta, bo nie maja innego pokarmu.

                                                    >I ty jeszcze masz czelność pisać o "zabiegach semantycznych"? Na zaprezentowanej
                                                    >przez ciebie zasadzie można by odpowiedzieć, że wyrwanie marchewki z ziemi też
                                                    >jest zadawaniem śmierci, ponieważ marchewka bez wątpienia jest żywym organizmem.

                                                    No i pojawil sie ulubiony chwyt z marchewka. Non stop pisze o czujacych istotach
                                                    z wyksztalconym centalnym ukladem nerwowym, ale zawsze znajdzie sie jakas okazja zeby ktos wyskoczyl z marchewka.

                                                    >W stosunku do człowieka, ze względu na dobro własne i społeczności, w której
                                                    >żyjemy, przyjęliśmy zasadę moralną mówiącą, że zabicie człowieka jest zbrodnią.
                                                    >Nie ma żadnej potrzeby, żeby podobne zasady, na własną szkodę, rozszerzać na
                                                    >organizmy nie będące ludźmi.

                                                    Owszem jest potrzeba- to zabijane i umeczone przez czlowieka zwierzeta. To dla nich
                                                    warto rozszerzyc te zasade w imie wspolczucia dla ich cierpien.

                                                    >Dla większości ludzi zabicie człowieka jest czynem odrażającym, którego by się
                                                    >nie dopuścili. Zabicie zwierzęcia nie niesie ze sobą takich odczuć i większość
                                                    >ludzi bez problemu potrafi to zrobić.

                                                    Rzeznie nie maja szklanych scian a i tak ludzie omijaja je i ich temat z daleka.
                                                    A co dopiero ubabrac wlasne rece we krwi.
                                                    Niewielu widze chetnych na takie "atrakcje".

                                                    >Nie zabiłbym szympansa na mięso nie dlatego, że z wyglądu podobny, tylko
                                                    >dlatego, że jest wystarczająco dużo innych zwierząt, o sprawdzonym pod względem
                                                    >kulinarnym mięsie i ze względu na potencjalne zagrożenia mikrobiologiczne.

                                                    Czyli rozumiem, ze bez problemu w imie filozofii dobra, zabilbys szympansa
                                                    na schabowego, gdyby tylko byl w zwyczajowym menu i sterylny mikrobiologicznie.
                                                    Zostawiam to do oceny czytelnikow.

                                                    >Moja filozofia bierze się także z tego, co widać, dlatego żadnego dysonansu
                                                    >poznawczego nie doświadczam.

                                                    A jednak nie widzisz, ze mozna podac dlon inteligentnej malpie czlekoksztaltnej
                                                    zamiast podcinac jej gardlo i zyskac na tym nieporownywalnie wiecej niz chwilowy
                                                    smak miesa w gebie.
                                                  • gonzo44 uprzejmie proszę p. Moderatora 22.10.09, 09:37
                                                    ... o usunięcie postu p. freepig, zawierającego niedozwolone treści:

                                                    "Zabijanie zwierzat na pokarm jest swiadomym zadawaniem cierpienia i
                                                    jest niepotrzebne."

                                                    głoszenie podobnych treści wyczerpuje znamiona groźby bezprawnej
                                                    (art. 115 § 12 oraz art. 190 § 1 kk) - nie mylić z groźbą karalną -
                                                    polegającej w skrócie na zarzucie popełnienia przestępstwa
                                                    (a co za tym idzie groźbie spowodowania postępowania karnego) w
                                                    wyniku czynu, który w istocie przestępstwem nie jest. jak
                                                    wiadomo "zabijanie zwierząt na pokarm" karalne nie jest a
                                                    traktowanie tego faktu jako karalne "świadome a niepotrzebne
                                                    zadawanie im cierpienia" jest groźbą bezprawną właśnie.

                                                    należałoby się też zastanowić nad powszechnymi ze strony wege-
                                                    aktywistów (w tym p. freepig) pomówieniami
                                                    o "morderstwa", "wyrafinowany sadyzm" etc. - no, ale od rzemyczka do
                                                    koniczka...

                                                    uprzejmie proszę więc o skasowanie posta p. freepig (wniosek już
                                                    zgłosiłem)

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,353,100767449,101911520,Re_O_co_chodzi_z_tym_nie_zabijaniem_zwiarzat_.html
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 10:55
                                                    freepig napisała:

                                                    > Owszem, ale nie mozemy powolywac sie, ze natura uczy nas etyki. To my
                                                    > ludzie uznajemy zabijanie za zle i wzdragamy sie na widok rzezni.

                                                    Owszem, tam, gdzie ma to swoje uzasadnienie, jak najbardziej możemy się na to
                                                    powoływać. Uznajemy za złe zabijanie ludzi, a na widok rzeźni nie
                                                    wzdragaMY się, tylko wzdragaCIE się. Boście oderwani od rzeczywistości.
                                                    Wychowani na kreskówkach, w których oglądaCIE świnki mówiące ludzkim głosem.

                                                    > W jaki sposob naruszam twoja wolnosc?

                                                    Uderz w stół, a nożyce się odezwą.

                                                    > Zostal udowodniony pozytywny wplyw diety bezmiesnej na zdrowie czlowieka.
                                                    > “Właściwie zaplanowane diety wegetariańskie są zdrowe, spełniają zapotrze
                                                    > bowanie żywieniowe i posiadają liczne zalety zdrowotne przydatne w
                                                    > zapobieganiu i leczeniu niektórych schorzeń”.

                                                    Nieprawda. Zostało udowodnione tylko to, co napisałem. Nieco lepszy
                                                    statystycznie stan zdrowia wegetarian w zachodnich społeczeństwach w stosunku do
                                                    ogólnej populacji. Twój cytat nie popiera twojej tezy.

                                                    > Gdybys nie uznawal zabijania za dobro, trudniej by ci przychodzilo
                                                    > przelykanie kotletow. Wygodna filozofia.

                                                    A gdybym nie uznawał snu za dobro, trudniej przychodziłoby mi się wysypiać.
                                                    Także wygodna filozofia. Podobnie, jak szereg twoich wygodnych filozofii,
                                                    ułatwiających ci przełykanie. Na przykład - "marchewka nie czuje", "szkodniki są
                                                    tylko szkodnikami" itd.

                                                    > Wiem dobrze o czym mowimy. Zabijanie zwierzat na pokarm jest swiadomym
                                                    > zadawaniem cierpienia i jest niepotrzebne.

                                                    Nieprawda, kłamiesz. Zabijając zwierzęta na pokarm, staramy się robić to w
                                                    sposób zapewniający minimum cierpienia. I jest to potrzebne.

                                                    > Jedynymi przykladami ludzi, u ktorych mozna to usprawiedliwic sa
                                                    > np.Eskimosi, ktorzy zabijaja zwierzeta, bo nie maja innego pokarmu.

                                                    Z punktu widzenia zwierzęcia nie ma żadnej różnicy, czy mamy inny pokarm, czy
                                                    nie mamy. Człowieka nie wolno nam zabić nawet wtedy, kiedy nie mamy niczego do
                                                    jedzenia. Zabijając zwierzęta nie potrzebujemy żadnego usprawiedliwienia.

                                                    > No i pojawil sie ulubiony chwyt z marchewka. Non stop pisze o czujacych
                                                    > istotach z wyksztalconym centalnym ukladem nerwowym, ale zawsze znajdzie
                                                    > sie jakas okazja zeby ktos wyskoczyl z marchewka.

                                                    To nie jest ulubiony chwyt z marchewką, tylko logiczne konsekwencje twoich
                                                    twierdzeń. Wychodząc od (bezpodstawnie) uogólnionego stwierdzenia:
                                                    > jest wbrew naturze wspolczesnego czlowieka zadawanie smierci
                                                    uszczegółowiłaś je dopisując:
                                                    > a zabicie zwierzecia to rowniez zadawanie smierci
                                                    To typowy dla ciebie zabieg manipulacyjny. Ja tylko przypomniałem ci, że
                                                    wyrwanie marchewki to także zadawanie śmierci, więc albo twoje stwierdzenie,
                                                    jakoby zadawanie śmierci było sprzeczne z naturą człowieka to bzdura, albo
                                                    musisz uznać jego słuszność także w przypadku marchewki. A jeśli uważasz to za
                                                    "ulubiony chwyt z marchewką", to przypominam o istnieniu czegoś, co się zwie
                                                    frutarianizmem:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Frutarianizm
                                                    A jeśli z twojego punktu widzenia frutarianizm to oszołomstwo, to już wiesz, jak
                                                    wyglądasz z mojego punktu widzenia.

                                                    > Owszem jest potrzeba- to zabijane i umeczone przez czlowieka zwierzeta. To
                                                    > dla nich warto rozszerzyc te zasade w imie wspolczucia dla ich cierpien.

                                                    Nie, nie ma takiej potrzeby i nie warto tego robić. Moralność ma człowiekowi
                                                    służyć, a nie działać przeciwko niemu. Tak uczy rozum.

                                                    > Rzeznie nie maja szklanych scian a i tak ludzie omijaja je i ich temat z
                                                    > daleka. A co dopiero ubabrac wlasne rece we krwi.

                                                    Nikt nie omija rzeźni z daleka, a własne ręce we krwi ubabrze sobie za dwa
                                                    miesiące, zabijając własnoręcznie wigilijnego karpia.

                                                    > Niewielu widze chetnych na takie "atrakcje".

                                                    A jednak jest tylu chętnych, że wegusie, po początkowych próbach, chyba nawet
                                                    już zaprzestali pikiet pod stoiskami rybnymi przed świętami. W każdym razie w
                                                    ostatnich paru latach nie udało mi się żadnego spotkać, choć specjalnie się
                                                    rozglądałem.

                                                    > Zostawiam to do oceny czytelnikow.

                                                    Rozbrajająca jest ta twoja wiara w podzielanie twoich zabobonów przez zwykłych
                                                    ludzi.

                                                    > A jednak nie widzisz, ze mozna podac dlon inteligentnej malpie
                                                    > czlekoksztaltnej zamiast podcinac jej gardlo i zyskac na tym
                                                    > nieporownywalnie wiecej niz chwilowy smak miesa w gebie.

                                                    Posłuchaj sama siebie. "podaniem dłoni małpie zyskać nieporównanie więcej". Co
                                                    zyskać? Dziecięcą egzaltację? To już mięso lepsze. Swoją dłoń podaję ludziom, a
                                                    i to tylko niektórym. Tym, którzy na to zasługują.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 15:23
                                                    > wzdragaMY się, tylko wzdragaCIE się. Boście oderwani od
                                                    rzeczywistości.

                                                    od rzeczywistości jesteś oderwany właśnie ty misiu-1.
                                                    a tu mozna sie zapoznać z rzeczywistością.
                                                    link:www.otoz.pl/98.html
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 23.10.09, 16:38
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >Owszem, tam, gdzie ma to swoje uzasadnienie, jak najbardziej możemy się na to
                                                    >powoływać. Uznajemy za złe zabijanie ludzi, a na widok rzeźni nie
                                                    >wzdragaMY się, tylko wzdragaCIE się. Boście oderwani od rzeczywistości.
                                                    >Wychowani na kreskówkach, w których oglądaCIE świnki mówiące ludzkim głosem.

                                                    Rzeczywistoscia sa inteligentne i cierpiace zwierzeta przechodzace gehenne
                                                    intensywnego chowu i rzezni. Rzadko kto nie wzdraga sie na takie widoki,
                                                    ale smak schaboszczaka dla wiekszosci jest istotniejszy niz cierpienia
                                                    jakichs tam, nieznanych z imienia, zwierzat.
                                                    Rzeczywistosc tez jest taka, ze dzieci nie wychowuja sie juz w dzungli
                                                    obserwujac rodzicow z dzidami, walczacych o przetrwanie. Dzieci spontanicznie
                                                    kochaja zwierzeta i nie widze powodu, dla ktorego nalezaloby te milosc
                                                    oddzialywaniami wychowawczymi hamowac.

                                                    >Uderz w stół, a nożyce się odezwą.

                                                    Wykret przed odpowiedzia na pytanie.


                                                    >Nieprawda. Zostało udowodnione tylko to, co napisałem. Nieco lepszy
                                                    >statystycznie stan zdrowia wegetarian w zachodnich społeczeństwach w stosunku do
                                                    >ogólnej populacji. Twój cytat nie popiera twojej tezy.

                                                    Cytat jest opinia naukowcow, ktorzy po przestudiowaniu setek naukowych
                                                    badan, orzekli i podtrzymuja to, co nie przypada ci do gustu.


                                                    >A gdybym nie uznawał snu za dobro, trudniej przychodziłoby mi się wysypiać.
                                                    >Także wygodna filozofia. Podobnie, jak szereg twoich wygodnych filozofii,
                                                    >ułatwiających ci przełykanie. Na przykład - "marchewka nie czuje", "szkodniki są
                                                    >tylko szkodnikami" itd.

                                                    Nie ma zadnych przeslanek, by sen uwazac za zlo, w przypadku zabijania- sa.
                                                    To, ze marchewka nie czuje, nie jest zadna filozofia tylko faktem.
                                                    A o szkodnikach nie mowie, ze sa tylko szkodnikami.

                                                    >Nieprawda, kłamiesz. Zabijając zwierzęta na pokarm, staramy się robić to w
                                                    >sposób zapewniający minimum cierpienia. I jest to potrzebne.

                                                    Gorzej z realizacja tego minimum. Troche tego widzialam.


                                                    >To nie jest ulubiony chwyt z marchewką, tylko logiczne konsekwencje twoich
                                                    >twierdzeń.

                                                    oczywiscie, ze jest to ulubiony chwyt z marchewka, ktory wskakuje natychmiast
                                                    w luki wynikajace z uogolnien badz niedomowien. Wtedy troll
                                                    wynajduje cierpiaca marchewke i probuje wykazac brak logiki. Oczywiscie,
                                                    ze marchewki tez sie zabija, jednak kazdy normalny czlowiek, a juz na pewno
                                                    frutarianin, widzi roznice pomiedzy smiercia marchewki a smiercia swini.
                                                    Wegetarianie, na ile sa w stanie, wybieraja mniejsze zlo.

                                                    >Nie, nie ma takiej potrzeby i nie warto tego robić. Moralność ma człowiekowi
                                                    >służyć, a nie działać przeciwko niemu. Tak uczy rozum.

                                                    Rozszerzenie kregu wspolczucia rowniez na zwierzeta moze tylko czlowiekowi sluzyc.
                                                    Wszystko zgodnie z rozumem i sercem.

                                                    >Nikt nie omija rzeźni z daleka, a własne ręce we krwi ubabrze sobie za dwa
                                                    >miesiące, zabijając własnoręcznie wigilijnego karpia.

                                                    Omija omija, a ryba dla przecietnego Polaka to ani nie zwierze ani nie mieso
                                                    - przedziwne to, ale prawdziwe. W dodatku powszechnie uwaza sie, ze nie czuje bolu.

                                                    >Rozbrajająca jest ta twoja wiara w podzielanie twoich zabobonów przez zwykłych
                                                    >ludzi.

                                                    To nie zadna wiara. Wiem, jacy sa ludzie.
                                                    Akceptuja swinie czy kure na talerzu, bo tak zostali wychowani i przyzwyczajeni, ale
                                                    malpy, kota czy psa nie zjedliby- i to nie z powodu pasozytow czy nieznanego smaku,
                                                    ale dlatego, ze szczerze kochaja i sznuja te zwierzeta.

                                                    >Posłuchaj sama siebie. "podaniem dłoni małpie zyskać nieporównanie więcej". Co
                                                    >zyskać? Dziecięcą egzaltację? To już mięso lepsze. Swoją dłoń podaję ludziom, a
                                                    >i to tylko niektórym. Tym, którzy na to zasługują.

                                                    To ty posluchaj sam siebie. Bliski kontakt ze zwierzeciem jest zrodlem glebokich
                                                    pasjonujacych przezyc, ale nawet "dziecieca egzaltacja" jest watosciowsza niz
                                                    wyrachowane podzynanie gardla.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 23.10.09, 19:31
                                                    freepig napisała:

                                                    > Rzeczywistoscia sa inteligentne i cierpiace zwierzeta przechodzace
                                                    > gehenne intensywnego chowu i rzezni.

                                                    A rzeczywistością transportu lotniczego są dziesiątki tysięcy ludzkich tragedii.
                                                    Zapłakane oczy sierot. Dymiące zgliszcza budynków. Stosy płonących trzewi.
                                                    Pourywanych rąk i nóg. Głów oddzielonych od tułowi, z śmiertelnym przerażeniem
                                                    zastygłym w oczach. Setki tysięcy ton podartej blachy, tkwiącej w kałużach
                                                    skrzepłej krwi. Mózgi rozbryzgane po drzewach i okoliczne psy z czerwonymi od
                                                    krwi pyskami po nieoczekiwanej uczcie.

                                                    Jak widzisz, kilka odpowiednio dobranych określeń, trochę ładunku emocjonalnego,
                                                    obrazów przemawiających do wyobraźni i zwykłą rzecz przerabiamy na krwawy
                                                    horror. Tak właśnie wygląda wasza czarna propaganda.

                                                    > Rzeczywistosc tez jest taka, ze dzieci nie wychowuja sie juz w
                                                    > dzungli obserwujac rodzicow z dzidami, walczacych o przetrwanie.
                                                    > Dzieci spontanicznie kochaja zwierzeta i nie widze powodu, dla
                                                    > ktorego nalezaloby te milosc oddzialywaniami wychowawczymi hamowac.

                                                    Nie widzisz, bo pasuje ci nie widzieć. Wtłaczanie w dzieci falszywego,
                                                    wyidealizowanego obrazu zwierząt to działanie antywychowawcze.

                                                    > Wykret przed odpowiedzia na pytanie.

                                                    Nie wykręt, tylko zwrócenie uwagi na twoją reakcję na zwykłe zastrzeżenie
                                                    ogólnego warunku, pod jakim człowiek może realizować swoją moralną autonomię.
                                                    Może użyłem niewłaściwego przysłowia? Może odpowiedniejszym byłoby "na złodzieju
                                                    czapka gore"?

                                                    > Cytat jest opinia naukowcow, ktorzy po przestudiowaniu setek
                                                    > naukowych badan, orzekli i podtrzymuja to, co nie przypada ci do
                                                    > gustu.

                                                    Nic podobnego. Przytoczony przez ciebie cytat nie popiera tezy, jaką bardzo
                                                    chciałabyś do niego przykleić.

                                                    > Nie ma zadnych przeslanek, by sen uwazac za zlo, w przypadku
                                                    > zabijania- sa.

                                                    Jak to nie ma? Oczywiście, że są. We śnie można np. zostać okradzionym czy
                                                    zabitym. Przesłanki by się znalazły, ale tu nie chodzi o żadne przesłanki, tylko
                                                    o twój śmierdzący na kilometr hipokryzją zarzut o przykrawanie poglądów do potrzeb.

                                                    > To, ze marchewka nie czuje, nie jest zadna filozofia tylko faktem.
                                                    > A o szkodnikach nie mowie, ze sa tylko szkodnikami.

                                                    Pomijając to, że wcale nie jest faktem, a jedynie przypuszczeniem, że marchewka
                                                    nie czuje, filozofią pozostaje przypisywanie temu moralnego znaczenia. O
                                                    szkodnikach, jakimi słowami byś tego nie ujęła, wyrażasz się z lekceważeniem.
                                                    Ich cierpienie uważasz za zbyt mało ważne, żebyś się o nie miała troszczyć.

                                                    > Gorzej z realizacja tego minimum. Troche tego widzialam.

                                                    A jakże. Tak jak ja katastrof samolotów.

                                                    > oczywiscie, ze jest to ulubiony chwyt z marchewka, ktory wskakuje
                                                    > natychmiast w luki wynikajace z uogolnien badz niedomowien.

                                                    Jeśli celowo usiłuje się manipulować uogólnieniem lub niedomówieniem, bo to
                                                    sprzyja pożądanej konkluzji, wówczas trzeba się zmierzyć ze wszystkimi tego
                                                    konsekwencjami.

                                                    > Wtedy troll wynajduje cierpiaca marchewke i probuje wykazac brak
                                                    > logiki. Oczywiscie, ze marchewki tez sie zabija, jednak kazdy
                                                    > normalny czlowiek, a juz na pewno frutarianin, widzi roznice
                                                    > pomiedzy smiercia marchewki a smiercia swini.

                                                    Jeśli zadawanie śmierci jest złem, to złem jest wyrywanie marchewki, bo w ten
                                                    sposób zadaje się jej śmierć. To czysta logika. Czy trollica to zrozumiała?

                                                    > Wegetarianie, na ile sa w stanie, wybieraja mniejsze zlo.

                                                    No i pojawił się ulubiony chwyt z mniejszym złem.
                                                    Popatrz, jakie to proste. Jedno krótkie zdanko i kwestia skwitowana.

                                                    > Rozszerzenie kregu wspolczucia rowniez na zwierzeta moze tylko
                                                    > czlowiekowi sluzyc. Wszystko zgodnie z rozumem i sercem.

                                                    Bzdura. Nieuzasadnione rozszerzanie "współczucia" na zwierzęta może człowiekowi
                                                    tylko zaszkodzić. Wszystko zgodnie z rozumem. Serce jest najgorszym z doradców.

                                                    > Omija omija, a ryba dla przecietnego Polaka to ani nie zwierze ani
                                                    > nie mieso - przedziwne to, ale prawdziwe. W dodatku powszechnie
                                                    > uwaza sie, ze nie czuje bolu.

                                                    Przestań wypisywać bzdury tylko dlatego, że ci pasują do obrazka. Pokaż mi tego
                                                    Polaka, dla którego ryba to nie zwierzę i nie czuje bólu. To fałszywe
                                                    stereotypy, rozpowszechniane przez wegetariańską propagandę.

                                                    > To nie zadna wiara. Wiem, jacy sa ludzie.
                                                    > Akceptuja swinie czy kure na talerzu, bo tak zostali wychowani i
                                                    > przyzwyczajeni, ale malpy, kota czy psa nie zjedliby- i to nie z
                                                    > powodu pasozytow czy nieznanego smaku,

                                                    Twoja wiedza o ludziach ma charakter pasmanteryjny. Ludzie jedzą zarówno małpy,
                                                    koty, jak i psy. Jedzą wszystko, co się rusza. Istnieją jedynie pewne kulturowe
                                                    tabu dotyczące niektórych zwierząt, rozmaite w rozmaitych społecznościach.

                                                    > ale dlatego, ze szczerze kochaja i sznuja te zwierzeta.

                                                    I pewnie z tej wielkiej miłości i wielkiego szacunku do psa nie istnieje w
                                                    polskim języku nazwisko "Pies" (choć istnieje Kot, Lis, czy Wilk) jest natomiast
                                                    inwektywa: "ty psie!".
                                                    Spójrzmy prawdzie w oczy - charakterystyczne dla nas tabu kulinarne, obejmujące
                                                    psa, bierze się stąd, że jest on w naszej kulturze zwierzęciem użytkowym, tak
                                                    jak koń, a nie hodowlanym.

                                                    > To ty posluchaj sam siebie. Bliski kontakt ze zwierzeciem jest
                                                    > zrodlem glebokich pasjonujacych przezyc, ale nawet "dziecieca
                                                    > egzaltacja" jest watosciowsza niz wyrachowane podzynanie gardla.

                                                    Wartościowszym? Chyba dla niedojrzałych, choćby i przerośniętych, mentalnych
                                                    panienek. Nie wnikam w charakter i głębokość twoich przeżyć ze zwierzętami.
                                                    Tolerancyjny jestem. Nie moja sprawa.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 25.10.09, 23:41
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >A rzeczywistością transportu lotniczego są dziesiątki tysięcy >ludzkich tragedii.
                                                    >Zapłakane oczy sierot. Dymiące zgliszcza budynków. Stosy płonących trzewi.
                                                    >Pourywanych rąk i nóg [itd]

                                                    Chocbys nie wiem jak soczyste opisy przedstawial nie osiagniesz
                                                    zamierzonego efektu. Katastrofa lotnicza to wypadek, nieszczescie
                                                    - nie ma tu planowego zabijania i oprawcow. Gdyby samolot mial wygladac
                                                    tak jak rzeznia, nikt by do niego dobrowolnie nie wsiadl.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.10.09, 13:14
                                                    freepig napisała:

                                                    > Chocbys nie wiem jak soczyste opisy przedstawial nie osiagniesz
                                                    > zamierzonego efektu.

                                                    Czemu nie? Przecież to wszystko fakty. Gdyby znalazło się środowisko podobne do
                                                    wegetariańskiego - żywotnie zainteresowane kolportowaniem takiej propagandy i,
                                                    podobnie jak propagandę wegetariańską, powielało na tysiącach stron
                                                    internetowych, z pewnością uzbierałoby się te parę procent naiwnych.

                                                    > Katastrofa lotnicza to wypadek, nieszczescie
                                                    > - nie ma tu planowego zabijania i oprawcow. Gdyby samolot mial wygladac
                                                    > tak jak rzeznia, nikt by do niego dobrowolnie nie wsiadl.

                                                    Przypadki znęcania się nad zwierzętami w rzeźniach to wypadek, nieszczęście.
                                                    Nikt tego nie planuje. W planie jest tylko i wyłącznie zgodny z wszelkimi
                                                    procedurami, humanitarny ubój.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 27.10.09, 00:22
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >Czemu nie? Przecież to wszystko fakty.

                                                    Rzeznia to nie wehikul przenoszacy zwierzeta z jednej laki na druga, ktory od czasu do czasu zawodzi i jakies zwierzeta nieszczesliwie gina. Rzeznia to miejsce masowego zabijania, ktoremu zawsze towarzyszy cierpienie i smierc.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 27.10.09, 11:02
                                                    freepig napisała:

                                                    > Rzeznia to nie wehikul przenoszacy zwierzeta z jednej laki na druga, ktory
                                                    > od czasu do czasu zawodzi i jakies zwierzeta nieszczesliwie gina. Rzeznia
                                                    > to miejsce masowego zabijania, ktoremu zawsze towarzyszy cierpienie
                                                    > i smierc.

                                                    Rzeźnia to wehikuł, przenoszący zwierzęta z hodowli na talerz. Propaganda
                                                    wegetariańska skupia się nie na zabijaniu zwierząt, jako takim, bo to jest w
                                                    rzeźniach normalne tak, jak w podróży samolotem przemieszczanie się, ale na
                                                    rzekomo powszechnym, okrutnym znęcaniu się nad zwierzętami. I to jest taka sama
                                                    czarna propaganda, jak ta, której próbkę dałem wyżej. Obowiązujące procedury
                                                    uboju skonstruowane są pod kątem ograniczania cierpień zwierząt do minimum, a
                                                    jeśli czasem zdarzy się inaczej, to należy to traktować podobnie, jak katastrofę
                                                    samolotu - jako nieszczęśliwy wypadek.
                                                    Czarna wegetariańska propaganda nie ogranicza się zresztą wcale do rzeźni. Także
                                                    hodowle przedstawia w podobnie manipulancki sposób. I zawsze znajdą się naiwni,
                                                    którzy się na taką agitkę dadzą nabrać.
                                                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 15:10
                                                    108108atma napisał:
                                                    >dokończę...ale zabijanie zwierzat by je jeść, nie jest konieczne,
                                                    ani
                                                    > nieuniknione i możesz tego uniknąć ,nie jedząc mięsa.<
                                                    To jest właśnie prawdziwa istota sporu.Ja uważam,że bez mięsa moja
                                                    dieta nie będzie dobrze służyła mojemu zdrowiu i zdrowiu mojego
                                                    potomstwa ,ty uważasz inaczej i nic mi do tego tylko z mojego punktu
                                                    widzenie argument o rezygnacji z mięsa jest nie do przyjęcia gdyż
                                                    moje dobro jest dla mnie ważniejsze niż dobro zjadanych przezemnie
                                                    zwierzat.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 15:53
                                                    > To jest właśnie prawdziwa istota sporu.Ja uważam,że bez mięsa moja
                                                    > dieta nie będzie dobrze służyła mojemu zdrowiu i zdrowiu mojego
                                                    > potomstwa

                                                    możesz sobie tak uważać,ale to tylko twoje pobożne życzenie,bo nie
                                                    jest to oparte na żadnych dowodach.
                                                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 21:32

                                                    108108atma napisał:
                                                    >możesz sobie tak uważać,ale to tylko twoje pobożne życzenie,bo nie
                                                    > jest to oparte na żadnych dowodach.<
                                                    Z mojego punktu widzenia jest dostatecznie udowonione i nie będę
                                                    dawał wiary natchnionym naprawiaczom świata.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 09:06
                                                    > dawał wiary natchnionym naprawiaczom świata.

                                                    a kto ci tu karze dawać mi wiary?
                                                    i gdzie ja powiedziałem że chcę ten świat naprawiać?
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 23:09
                                                    108108atma napisał:

                                                    > > To jest właśnie prawdziwa istota sporu.Ja uważam,że bez mięsa
                                                    > > moja dieta nie będzie dobrze służyła mojemu zdrowiu i zdrowiu
                                                    > > mojego potomstwa

                                                    > możesz sobie tak uważać,ale to tylko twoje pobożne życzenie,bo nie
                                                    > jest to oparte na żadnych dowodach.

                                                    Jesteś w błędzie. Oświadczenie m.rycha samo z siebie jest miarodajne. W świetle
                                                    powszechnie znanej definicji WHO, "Zdrowie to nie tylko brak choroby, lecz pełny
                                                    dobrostan społeczny, psychiczny i biologiczny." Jeśli więc ktokolwiek stwierdza,
                                                    że bez mięsa nie osiągnie dobrostanu psychicznego, to wynika z tego wprost, że
                                                    mięso jest mu niezbędne dla zdrowia. c.b.d.u. i wszelka dyskusja na ten
                                                    temat jest bezprzedmiotowa.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 09:16
                                                    > powszechnie znanej definicji WHO, "Zdrowie to nie tylko brak
                                                    choroby, lecz pełn
                                                    > y
                                                    > dobrostan społeczny, psychiczny i biologiczny." Jeśli więc
                                                    ktokolwiek stwierdza
                                                    > ,
                                                    > że bez mięsa nie osiągnie dobrostanu psychicznego, to wynika z tego
                                                    wprost, że
                                                    > mięso jest mu niezbędne dla zdrowia. c.b.d.u. i wszelka
                                                    dyskusja na ten
                                                    > temat jest bezprzedmiotowa.

                                                    ROTFL
                                                    ciekawe czy jak znalazł by sie amator mięsa z twojego ciała,i
                                                    twierdził by że jest mu niezbędne do życia, bo bez tego miesa nie
                                                    osiągnie dobrostanu psychicznego,czy bys takie brednie wygadywał.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 15:23
                                                    108108atma napisał:

                                                    > ROTFL
                                                    > ciekawe czy jak znalazł by sie amator mięsa z twojego ciała,i
                                                    > twierdził by że jest mu niezbędne do życia, bo bez tego miesa nie
                                                    > osiągnie dobrostanu psychicznego,czy bys takie brednie wygadywał.

                                                    Sprawa jest prosta, choć być może byle głupiec od razu na to nie wpadnie. W
                                                    konflikcie wartości między zdrowiem jednego człowieka a życiem drugiego, wyższą
                                                    wartość przedstawia życie. Ponieważ nie wolno poświęcać większej wartości dla
                                                    mniejszej, więc nie można zabić jednego człowieka, dla ratowania zdrowia
                                                    drugiego. Inaczej jest w przypadku konfliktu życia zwierzęcia ze zdrowiem
                                                    człowieka. Zdrowie człowieka jest wartością wyższą niż życie zwierzęcia, dlatego
                                                    można i należy poświęcić drugie dla pierwszego.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 16:21
                                                    >Ponieważ nie wolno poświęcać większej wartości dla
                                                    > mniejszej,

                                                    i dlatego nie wolno zabijać zwierząt z powodu tego bo komuś to
                                                    poprawia humor i zapewnia uciechę na języku.

                                                    do zdrowia fizycznego i psychicznego człowieka nie jest konieczne
                                                    jedzenie mięsa,dlatego zabijanie zwierząt na mieso nie jest konieczne.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 18:18
                                                    108108atma napisał:

                                                    > i dlatego nie wolno zabijać zwierząt z powodu tego bo komuś to
                                                    > poprawia humor i zapewnia uciechę na języku.

                                                    Dlatego dla ludzkiego zdrowia, którego psychiczny dobrostan jest nieodłącznym
                                                    składnikiem, wolno zabijać zwierzęta.

                                                    > do zdrowia fizycznego i psychicznego człowieka nie jest konieczne
                                                    > jedzenie mięsa,dlatego zabijanie zwierząt na mieso nie jest
                                                    > konieczne.

                                                    Na to zaklęcie już ci wyżej odpowiedziałem - jest konieczne, a ty nie masz nic
                                                    do gadania na temat czyichś potrzeb. Możesz określać tylko swoje własne. Jeśli
                                                    tobie mięso nie jest potrzebne dla zdrowia, to nikt ci go nie wmusza. Dla mnie i
                                                    wielu innych jest konieczne.

                                                    Swoją drogą, to uporczywe wypowiadanie się na temat tego, co ludziom potrzebne,
                                                    a co nie, jest doskonałym dowodem na lewackie poglądy. Poczucie upoważnienia do
                                                    dyktowania ludziom ich potrzeb jest charakterystyczne właśnie dla lewactwa.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 10:12
                                                    > Swoją drogą, to uporczywe wypowiadanie się na temat tego, co ludziom
                                                    potrzebne,
                                                    > a co nie,

                                                    manipulujesz jak zwykle.ja nie decyduje za ludzi czego oni chcą,tylko
                                                    mówię o tym że z medycznego punktu widzenia człowiek nie musi jeść
                                                    miesa by być zdrowym fizycznie i psychicznie a tym samym jedzenie
                                                    miesa nie jest konieczne.rozmowa z tobą bardzo przypomina rozmowę z
                                                    pewnymi lewakami,ta skłonność do manipulacji i odwracania kota ogonem
                                                    jest u ciebie taka sama.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 10:29
                                                    108108atma napisał:

                                                    > manipulujesz jak zwykle.

                                                    Kłamiesz jak zwykle.

                                                    > ja nie decyduje za ludzi czego oni chcą,tylko
                                                    > mówię o tym że z medycznego punktu widzenia człowiek nie musi jeść
                                                    > miesa by być zdrowym fizycznie i psychicznie a tym samym jedzenie
                                                    > miesa nie jest konieczne.

                                                    Mówisz więc bzdury. Medyczny punkt widzenia jest taki, jak wynika z przyjętej
                                                    przez WHO definicji zdrowia. Jeśli ktoś nie osiąga pełnego psychicznego
                                                    dobrostanu bez spożycia mięsa, to mięso jest mu niezbędne dla zdrowia i
                                                    jedzenie go jest konieczne. Koniec dyskusji.

                                                    > rozmowa z tobą bardzo przypomina rozmowę z
                                                    > pewnymi lewakami,ta skłonność do manipulacji i odwracania kota ogonem
                                                    > jest u ciebie taka sama.

                                                    Oszczerstwa nie są żadnym argumentem.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 14:26
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    Medyczny punkt widzenia jest taki, jak wynika z przyjętej
                                                    > przez WHO definicji zdrowia. Jeśli ktoś nie osiąga pełnego psychicznego
                                                    > dobrostanu bez spożycia mięsa, to mięso jest mu niezbędne dla zdrowia i
                                                    > jedzenie go jest konieczne. Koniec dyskusji.

                                                    Jest to twoja naginana interpretacja.
                                                    WHO czy medycyna nie przejmuja sie syndromem dyskomfortu
                                                    zwiazanym z niezjedzeniem kotleta.
                                                    Podobnie nikt nie przejmuje sie zlym samopoczuciem rodzica, ktory
                                                    nie dal klapsa swojemu dziecku. A i w tym wypadku jest faktem,
                                                    ze bicie dzieci jest zabiegiem sluzacym poprawieniu samopoczucia
                                                    rodzica ( w swietle twojej interpretacji
                                                    - jest niezbednym czynnikiem pelni zdrowia psychicznego).
                                                    Szkoda tylko, ze na zdrowie dziecka ma wylacznie ujemny wplyw.
                                                    Jedno co ci trzeba przyznac to to, ze skupiajac sie teraz na dobrostanie psychicznym,
                                                    potwierdzasz fakt, ze mieso do prawidlowego funkcjonowania
                                                    organizmu czlowieka pod wzgledem fizjologicznym nie jest potrzebne.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 14:55
                                                    freepig napisała:

                                                    > misiu-1 napisał:
                                                    >
                                                    > Medyczny punkt widzenia jest taki, jak wynika z przyjętej
                                                    > > przez WHO definicji zdrowia. Jeśli ktoś nie osiąga pełnego
                                                    psychicznego
                                                    > > dobrostanu bez spożycia mięsa, to [b]mięso jest mu niezbędne dla
                                                    zdrowia[
                                                    > /b] i
                                                    > > jedzenie go jest konieczne. Koniec dyskusji.
                                                    >
                                                    > Jest to twoja naginana interpretacja.


                                                    mi już nawet sie nie chce komentować tych absurdów misia-1 i innych
                                                    trolli,ile to czasu by człowiek tracił,na odpowiadanie na wszystkie
                                                    oczywiste bzdury.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 15:20
                                                    108108atma napisał:

                                                    > mi już nawet sie nie chce komentować tych absurdów misia-1 i innych
                                                    > trolli,ile to czasu by człowiek tracił,na odpowiadanie na wszystkie
                                                    > oczywiste bzdury.

                                                    Mnie tez sie nie chce, jesli czasem to robie, to dlatego, ze nie chcialabym, by jakas mloda osoba czytajaca dyskusje wyrabiala sobie opinie o wegetarianizmie majac do dyspozycji wylacznie argumenty trolli. Przydaloby sie nas tu wiecej :)
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 18:46
                                                    freepig napisała:

                                                    > Mnie tez sie nie chce, jesli czasem to robie, to dlatego, ze nie
                                                    > chcialabym, by jakas mloda osoba czytajaca dyskusje wyrabiala
                                                    > sobie opinie o wegetarianizmie majac do dyspozycji wylacznie
                                                    > argumenty trolli. Przydaloby sie nas tu wiecej :)

                                                    Niestety, w znakomitej większości używasz tych samych argumentów, co trolle,
                                                    dlatego tak czy owak osoby czytające są na nie skazane. Nie mówiąc o tym, że
                                                    przez swoją skłonność do bezczelności, kłamstw i złośliwości, sama
                                                    niebezpiecznie zbliżasz się nieraz do poziomu trolli.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 01:26
                                                    > Niestety, w znakomitej większości używasz tych samych argumentów, co trolle,
                                                    > dlatego tak czy owak osoby czytające są na nie skazane. Nie mówiąc o tym, że
                                                    > przez swoją skłonność do bezczelności, kłamstw i złośliwości, sama
                                                    > niebezpiecznie zbliżasz się nieraz do poziomu trolli.

                                                    Z tobie wiadomych powodow zalezy ci na stworzeniu falszywego wizerunku
                                                    mojej osoby. Z niebezczelnymi, prawdomownymi i niezlosliwymi osobami
                                                    rozmawiam zwyczajnie, a i dla trolli mam sporo cierpliwosci i tolerancji.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 18:40
                                                    freepig napisała:

                                                    > Jest to twoja naginana interpretacja.
                                                    > WHO czy medycyna nie przejmuja sie syndromem dyskomfortu
                                                    > zwiazanym z niezjedzeniem kotleta.

                                                    Nieprawda. To interpretacja wynikająca wprost z definicji.

                                                    > Podobnie nikt nie przejmuje sie zlym samopoczuciem rodzica, ktory
                                                    > nie dal klapsa swojemu dziecku. A i w tym wypadku jest faktem,
                                                    > ze bicie dzieci jest zabiegiem sluzacym poprawieniu samopoczucia
                                                    > rodzica ( w swietle twojej interpretacji
                                                    > - jest niezbednym czynnikiem pelni zdrowia psychicznego).

                                                    Bzdura. Klaps wymierzony dziecku przez rodzica jest zabiegiem wychowawczym
                                                    służącym wpojeniu dziecku zasad, których nie potrafi jeszcze przyjąć rozumem.

                                                    > Szkoda tylko, ze na zdrowie dziecka ma wylacznie ujemny wplyw.

                                                    Nieprawda.

                                                    > Jedno co ci trzeba przyznac to to, ze skupiajac sie teraz na
                                                    > dobrostanie psychicznym, potwierdzasz fakt, ze mieso do
                                                    > prawidlowego funkcjonowania organizmu czlowieka pod wzgledem
                                                    > fizjologicznym nie jest potrzebne.

                                                    Bzdura, ale przydatna, bo właśnie udowodniłaś, że skupiając się teraz na
                                                    kwestiach zdrowotnych, potwierdzasz fakt, że pod względem moralnym zabicie
                                                    zwierzęcia jest w porządku.
                                                    To twój kolejny strzał w stopę. Możesz jeszcze chodzić? Jakbyś potrzebowała
                                                    obuwia ortopedycznego, daj znać.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 01:40
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >To interpretacja wynikająca wprost z definicji.

                                                    Wynikajaca dla ciebie. Podobnie jak z filozofii wegetarianizmu
                                                    wynikaja dla ciebie masowe mordy na ludzkosci.

                                                    >Klaps wymierzony dziecku przez rodzica jest zabiegiem wychowawczym
                                                    >służącym wpojeniu dziecku zasad, których nie potrafi jeszcze przyjąć rozumem.

                                                    Nie jest zabiegiem wychowawczym, poniewaz tresura to nie wychowanie.

                                                    >Bzdura, ale przydatna, bo właśnie udowodniłaś, że skupiając się teraz na
                                                    >kwestiach zdrowotnych, potwierdzasz fakt, że pod względem moralnym zabicie
                                                    >zwierzęcia jest w porządku.
                                                    >To twój kolejny strzał w stopę. Możesz jeszcze chodzić? Jakbyś potrzebowała
                                                    >obuwia ortopedycznego, daj znać.

                                                    W dalszym ciagu twierdzisz, ze wegetarianie powinni byc ciezko chorzy z powodu
                                                    swej diety? To nie naciagaj w tak smieszny sposob definicji zdrowia.
                                                    A dlaczego bym miala nie chodzic? Biegam, skacze i mam mnostwo energii
                                                    - wszak jestem zdrowa wegetarianka.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 22.10.09, 17:15
                                                    freepig napisała:

                                                    > Wynikajaca dla ciebie. Podobnie jak z filozofii wegetarianizmu
                                                    > wynikaja dla ciebie masowe mordy na ludzkosci.

                                                    Wynikająca dla każdego, kto wobec tego problemu stanie. Bardzo wielu ludziom,
                                                    dla uzyskania dobrostanu psychicznego, mięso jest niezbędne i wszelkie twoje
                                                    zaklęcia, łącznie z płaskimi manipulacyjkami, jak to drugie, z powyższych,
                                                    zdanie, są daremne.

                                                    > Nie jest zabiegiem wychowawczym, poniewaz tresura to nie
                                                    > wychowanie.

                                                    Manipulacja skojarzeniami. Jakże to typowe dla lewactwa - zamiast argumentów,
                                                    operowanie słowami-wytrychami. Klaps-tresura, mięso-morderstwo,
                                                    religia-ciemnogród itp.
                                                    Klaps to nie żadna tresura, tylko skuteczny sposób wpajania dzieciom zasad,
                                                    których nie są w stanie zrozumieć, a nie sposób pozwolić im na to, żeby
                                                    przetestowały na sobie możliwe skutki ich złamania.
                                                    Wiesz, co to tresura? To zespół czynności wykonanych przez lewicowe media,
                                                    lewicowych psychologów i "pożytecznych idiotów", które wdrukowały ci "jedynie
                                                    słuszny" pogląd na klapsa.

                                                    > W dalszym ciagu twierdzisz, ze wegetarianie powinni byc ciezko
                                                    > chorzy z powodu swej diety?

                                                    Przeczytaj jeszcze raz i zastanów się chwilę nad tym, co napisałem, bo
                                                    odpowiadasz od rzeczy. Może godzina zbyt późna na odpowiedź?
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 23.10.09, 17:03
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    >Bardzo wielu ludziom,
                                                    >dla uzyskania dobrostanu psychicznego, mięso jest niezbędne.

                                                    A bardzo wielu rodzicom, trzepanie swych dzieci, jest niezbedne.
                                                    Niestety.

                                                    >Manipulacja skojarzeniami. Jakże to typowe dla lewactwa - zamiast argumentów,
                                                    >operowanie słowami-wytrychami. Klaps-tresura, mięso-morderstwo,
                                                    >religia-ciemnogród itp.
                                                    >Klaps to nie żadna tresura, tylko skuteczny sposób wpajania dzieciom zasad,
                                                    >których nie są w stanie zrozumieć, a nie sposób pozwolić im na to, żeby
                                                    >przetestowały na sobie możliwe skutki ich złamania.

                                                    Oj, jakis ty bystry w demaskowaniu lewactwa. Szkoda, ze nie jestes rownie
                                                    blyskotliwy jesli chodzi o psychologie dziecka.
                                                    Badania naukowe pokazuja ze "klapsowane" dzieci maja czesto nizsze IQ, zmiany
                                                    osobowościowe i problemy emocjonalne. Nie istnieja powazne badania, ktore
                                                    uzasadnialyby uzycie klapsa.
                                                    Tyle mowi w tej kwesii nauka, ale misie "wiedza" lepiej.
                                                    Najlepsza i najskuteczniejsza metoda wychowawcza jest metoda modelowania.
                                                    Mowie to jako pedagog i jako matka.

                                                    >Przeczytaj jeszcze raz i zastanów się chwilę nad tym, co napisałem, bo
                                                    >odpowiadasz od rzeczy.

                                                    Przeciwnie, mowie na temat, poniewaz pamietam tok dyskusji. Wprowadziles z glosnym hukiem zamet ze
                                                    "strzalami w stopy", przykrywajacy brak sensownej odpowiedzi z twojej strony.


                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 23.10.09, 19:53
                                                    freepig napisała:

                                                    > A bardzo wielu rodzicom, trzepanie swych dzieci, jest niezbedne.
                                                    > Niestety.

                                                    Te dzieci, których rodzicom nie jest to niezbędne, zakładają swoim nauczycielom
                                                    wiadra na głowę, dokonują rozbojów i wymuszeń na kolegach, a gwałtów na koleżankach.

                                                    > Oj, jakis ty bystry w demaskowaniu lewactwa. Szkoda, ze nie jestes
                                                    > rownie blyskotliwy jesli chodzi o psychologie dziecka.

                                                    Skutkami działań ludzi "błyskotliwych w psychologii dziecka" zajmuje się wymiar
                                                    sprawiedliwości.

                                                    > Badania naukowe pokazuja ze "klapsowane" dzieci maja czesto nizsze
                                                    > IQ, zmiany osobowościowe i problemy emocjonalne. Nie istnieja
                                                    > powazne badania, ktore uzasadnialyby uzycie klapsa.

                                                    Nieprawda, kłamiesz.

                                                    > Tyle mowi w tej kwesii nauka, ale misie "wiedza" lepiej.

                                                    Nie żadna "nauka", tylko lewacka polityczna poprawność. Skutki widać na ulicach
                                                    i podwórkach. Powszechne zdziczenie i coraz większy zasięg kryminalizacji
                                                    młodzieży to właśnie rezultat.

                                                    > Najlepsza i najskuteczniejsza metoda wychowawcza jest metoda
                                                    > modelowania. Mowie to jako pedagog i jako matka.

                                                    A ja, jako ojciec i obywatel widzę, że tkwisz w świecie mrzonek.

                                                    > Przeciwnie, mowie na temat, poniewaz pamietam tok dyskusji.
                                                    > Wprowadziles z glosnym hukiem zamet ze "strzalami w stopy",
                                                    > przykrywajacy brak sensownej odpowiedzi z twojej strony.

                                                    Jeśli nie rozumiesz pojęcia "strzał w stopę", albo sensu użycia go wobec ciebie,
                                                    to trudno. Ci, którzy zrozumieją, wyciągną wnioski, a na tych, którzy nie
                                                    zrozumieją, nie zależy mi.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 25.10.09, 23:53
                                                    >Nie żadna "nauka", tylko lewacka polityczna poprawność.

                                                    Kolejny przyklad opornosci na wiedze naukowa.
                                                    Mozesz nie akceptowac wynikow badan naukowych i opinii naukowcow, ale tym samym twoj glos w dyskusji nie ma zadnej wartosci.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 26.10.09, 13:07
                                                    freepig napisała:

                                                    > >Nie żadna "nauka", tylko lewacka polityczna poprawność.
                                                    >
                                                    > Kolejny przyklad opornosci na wiedze naukowa.
                                                    > Mozesz nie akceptowac wynikow badan naukowych i opinii naukowcow, ale tym
                                                    > samym twoj glos w dyskusji nie ma zadnej wartosci.

                                                    To nie jest żadna "wiedza naukowa", tylko lewicowe zabobony i nie naukowcy są
                                                    ich autorami, a szarlatani. Teorie Trofima Łysenki, członka Akademii Nauk ZSSR,
                                                    także niegdyś uważane były przez lewicowców za "naukowe", bo głosiły to, co
                                                    komunistom było na rękę. Dziś lewica też ma swoje wygodne "teorie naukowe".
                                                    "Nowoczesne wychowanie" (oznaczające zasadzie to samo, co dawny brak wychowania)
                                                    to tylko jedna z nich. Inne to np. tzw. "gender studies", czy teorie dot. kary
                                                    śmierci. Wszystkie razem to taki współczesny łysenkizm.
                                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 27.10.09, 00:42
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    > To nie jest żadna "wiedza naukowa", tylko lewicowe zabobony i nie naukowcy są
                                                    > ich autorami, a szarlatani. Teorie Trofima Łysenki, członka Akademii Nauk ZSSR,
                                                    > także niegdyś uważane były przez lewicowców za "naukowe", bo głosiły to, co
                                                    > komunistom było na rękę. Dziś lewica też ma swoje wygodne "teorie naukowe".
                                                    > "Nowoczesne wychowanie" (oznaczające zasadzie to samo, co dawny brak wychowania
                                                    > )
                                                    > to tylko jedna z nich.

                                                    Ignorancja plus troche ulubionych fajerwerkow slownych.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 27.10.09, 11:04
                                                    freepig napisała:

                                                    > Ignorancja plus troche ulubionych fajerwerkow slownych.

                                                    Lewicowe kołtuństwo, ciemnota i zabobon.
                                                  • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 15:06
                                                    108108atma napisał:

                                                    > musisz bronić siebie,swojej rodziny i upraw,obojętnie czy zagrożeniem
                                                    > jest człowiek czy zwierzę

                                                    Wałkowane dziesiątki razy - prewencyjny atak nie jest obroną.
                                                  • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 15:46
                                                    > Wałkowane dziesiątki razy - prewencyjny atak nie jest obroną.

                                                    jaki prewencyjny atak? o czym mówisz?
                                • szuwary4 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 15.10.09, 12:40
                                  Naprawdę destruktorku chciał cie jakis wegetarianin zabić widzac
                                  jak jesz mięso? O to odwazny jesteś (albo wiesz, ze nie ma
                                  zagrozenia) wchodzac tu... do tego gniazda krwiożerczych
                                  wegetariańskich bestii. Wiesz co , skoro coś takiego cię spotkało,
                                  trzeba było sprawę zgłosić do prokuratora. Usiłowanie zabójstwa jest
                                  karalne. Równiez namawianie.
                                  • seth.destructor Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 16.10.09, 23:22
                                    1. Zabić pewnie nie dałby rady, ale takie uwagi się pojawiały, gdy przebywałem na jakiejś imprezie u polskich wegetarian. Zabić, katować, raczej jako próba wywołania u mnie takiej samej empatii, jaką oni czuli, że niby jak się mnie w klatce zamknie jak te kury męczennice, albo jak mnie się przymusowo karmić będzie jak te gęsi na wątróbkę, albo będzie się biło jak psa, albo zabijało jak zwierzęta rzeźne, to będę wiedział, co czują i tego nie zrobię. Nie działa, gdyż nie polegam na wyobraźni jako źródle uczuć.
                                    2. Tak się składa, że mieszkam w UK. Jakiś czas temu także i tutaj pro-animal activist (nie wiem, co je), próbował podłożyć bombę by zapobiec budowie laboratoriów testujących. Nie mam nic przeciwko ludziom stojącym na ulicy i przekonujących do popierania zakazu testowania całej tej chemii na zwierzętach, ale nie chciałbym się znaleźć w zasięgu działania jakiegoś psychola, który idee wegetariańskie i etyczne łączy z destrukcją. Wszyscy ci aktywiści, którzy stosują takie metody są pomyleni.
                                    • gonzo44 [...] 17.10.09, 08:08
                                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                    • gonzo44 uprzejmie proszę p. Moderatora 22.10.09, 09:33
                                      o wyjaśnienie czym różni się skasowany przez Pana mój post, w którym
                                      wyraziłem (uzasadnione) przypuszcenie, że wege-aktywiści
                                      podkładający bomby - w imię swoich chorych idei - tacy jak w
                                      przykładzie p. setha.destructora - gardłowali wcześniej na forach
                                      ("od rzemyczka do koniczka") od przykładowo tekstów p. freepig.

                                      seth.destructor napisał:

                                      > 2. Tak się składa, że mieszkam w UK. Jakiś czas temu także i tutaj
                                      >pro-animal activist (nie wiem, co je), próbował podłożyć bombę by
                                      >zapobiec budowie laboratoriów testujących. (...)nie chciałbym się
                                      >znaleźć w zasięgu działania jakiegoś psychola, który idee
                                      >wegetariańskie i etyczne łączy z destrukcją.

                                      przykładowy tekst p. freepig:

                                      "Zabijanie zwierzat na pokarm jest swiadomym zadawaniem cierpienia i
                                      jest niepotrzebne."

                                      jest karalny - wyczerpuje znamiona groźby bezprawnej (art. 115 § 12
                                      oraz art. 190 § 1 kk) - nie mylić z groźbą karalną - polegającej w
                                      skrócie na zarzucie popełnienia przestępstwa
                                      (a co za tym idzie groźbie spowodowania postępowania karnego) w
                                      wyniku czynu, który w istocie przestępstwem nie jest. jak
                                      wiadomo "zabijanie zwierząt na pokarm" karalne nie jest a
                                      traktowanie tego faktu jako karalne "świadome a niepotrzebne
                                      zadawanie im cierpienia" jest groźbą bezprawną właśnie.

                                      należałoby się też zastanowić nad powszechnymi ze strony wege-
                                      aktywistów (w tym p. freepig) pomówieniami
                                      o "morderstwa", "wyrafinowany sadyzm" etc. - no, ale od rzemyczka do
                                      koniczka...

                                      uprzejmie proszę więc o skasowanie posta p. freepig (wniosek już
                                      zgłosiłem)

                                      forum.gazeta.pl/forum/w,353,100767449,101911520,Re_O_co_chodzi_z_tym_nie_zabijaniem_zwiarzat_.html
                                      • 108108atma Re: uprzejmie proszę p. Moderatora 22.10.09, 10:57
                                        > przykładowy tekst p. freepig:
                                        >
                                        > "Zabijanie zwierzat na pokarm jest swiadomym zadawaniem
                                        cierpienia i
                                        > jest niepotrzebne."
                                        >
                                        > jest karalny - wyczerpuje znamiona groźby bezprawnej (art. 115 §
                                        12
                                        > oraz art. 190 § 1 kk) - nie mylić z groźbą karalną - polegającej
                                        w
                                        > skrócie na zarzucie popełnienia przestępstwa


                                        LOL
                                        ROTFL
                          • szopen_cn Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 30.09.09, 03:17
                            freepig napisała:


                            >
                            > Wszelkie powazne zrodla podaja, ze rekiny sa czesto zywe
                            > w czasie obcinania pletw i wrzucania do wody, tylko ty
                            > kwestionujesz okrucienstwo tego procederu przesuwajac swoja uwage
                            na marnotrast
                            > wo.

                            Widzisz, te powazne zrodla o tym jak sie rekiny w rzeczywistosci
                            zachowuja nie maja wielkiego pojecia.
                            Ja rekinow troche w zyciu zlowilem i znajomi tez.

                            Jak napisalem powyzej, w obu "przykladowych" clipach, rekin byl
                            martwy, nie ma tak odwaznych gosci by obcinac pletwy z zywych
                            rekinow.


                            > Nie wyzywam cie od rzeznikow, sam sie przyznajesz do tego zawodu,
                            > wiec tylko nadmieniam, ze ktos taki jak ty jest anty-autorytetem
                            > w kwestii oceny cierpienia zwierzat. Poza tym dziwne, ze sie
                            obruszasz

                            Wcale sie nie obruszam, powinienem byl dodac emotikon. Az tak
                            powaznie do zycia nie podchodze.

                            • szopen_cn Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 06.10.09, 00:08
                              Aby nie bylo, ze szopen tak sobie z powietrza wiedze o rekinach
                              bierze.

                              W piatek w nocy:
                              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1995354,2,1,gummy-shark.html
                              Ten rodzaj rekina akurat nie ma zebow wiec nie gryzie.
                              • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 06.10.09, 11:16
                                szopen_cn napisał:

                                > Aby nie bylo, ze szopen tak sobie z powietrza wiedze o rekinach
                                > bierze.

                                Wiedza o rekinach oparta na mlotku.
                                Kazda okazja dobra, by pochwalic sie trofeum. Tylko co wegetarianie
                                maja tu podziwiac- wielkosc i ksztalt mlotka?
                                Taki filmik tez sobie nakreciles, bohaterze?

                                www.youtube.com/watch?v=HChx1Y504gU&feature=related
                                • szopen_cn Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 07.10.09, 00:06
                                  Wiedza o rekinach oparta na rzeczywistym doswiadczeniu a nie na
                                  wyczytanych gdzies teoriach.

                                  A tak z drugiej strony to zalinkowany filmik jest swietna
                                  ilustracja tego jak zachowuje sie zywy rekin (nawet niewielki) i
                                  dlaczego nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie probowal zywemu
                                  pletw odcinac.
                                  • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 13.10.09, 00:59
                                    szopen_cn napisał:

                                    > Wiedza o rekinach oparta na rzeczywistym doswiadczeniu a nie na
                                    > wyczytanych gdzies teoriach.

                                    Podobna wiedza i umiejetnosciami technicznymi dysponuje
                                    wiekszosc Polakow w okresie wigilijnym. Mlotka tez uzywaja.

                                    • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 13.10.09, 10:16

                                      freepig napisała:
                                      > Mlotka tez uzywaja.<
                                      Młotek nie nadaje się do tego.Wystarczy raz spróbować by się o tym
                                      przekonać.
                                    • szopen_cn Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 13.10.09, 22:57
                                      freepig napisała:

                                      > szopen_cn napisał:
                                      >
                                      > > Wiedza o rekinach oparta na rzeczywistym doswiadczeniu a nie na
                                      > > wyczytanych gdzies teoriach.
                                      >
                                      > Podobna wiedza i umiejetnosciami technicznymi dysponuje
                                      > wiekszosc Polakow w okresie wigilijnym. Mlotka tez uzywaja.
                                      >

                                      1. Karpie nie maja zebow i nie gryza.
                                      2. Mlotek na zdjeciu jest w celu pokazania proporcji, uzycie mlotka
                                      ograniczone bylo do wbijania sledzi do namiotu.

                                      Widzisz, ja usiluje (chyba bezskutecznie) udowodnic, ze
                                      okrucienstwo czyli rzekome odcinanie pletw zywym rekinom jest
                                      bardzo nietrafionym argumentem w dyskusji na temat zakazu
                                      polawianie rekinow tylko po to by uzyskac z nich pletwy.

                                      Wystarczy, ze owi rybacy zadekalruja sie, ze beda zabijali rekiny
                                      przed (co i tak robia) i caly argument znika.

                                      W rzeczywistej sytuacji na swiecie jedyna droga do calkowietego
                                      zakazania tej procedury jest podkresanie szalonego marnotrastwa i
                                      szkod w ekosystemie morskim (gdzie rekiny sa niezbedne).

                                      Ja sobie zdaje sprawe, ze moze to sie wyjatkowo nie zgadzac z
                                      punktem widzenia wegetarian ale w rzeczywistosci to tylko grupy
                                      ludzi korzystajacych z naturalnych zasobow, ktorym zalezy na tym by
                                      ich dzieci i wnuki mialy taki sam dostep do tych zasobow maja
                                      realny wplyw na ich ochrone i rzeczywiscie cos robia w tej sprawie.

                                      To wedkarzom zalezy na tym by byly ryby w wodzie a mysliwym na tym
                                      by byly zwierzeta w lesie i za to placa.
                                      • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 14.10.09, 12:46
                                        Rzeczywiscie trudno pojac, co ty starasz sie bezskutecznie
                                        udowodnic. Ze okrucienstwo nie jest okrucienstwem? Ze argument
                                        okrutnego traktowania rekinow jest nietrafiony, poniewaz
                                        ludzie wykazuja podobny do twojego stopien znieczulicy?
                                        Naprawde sadzisz, ze jedynym przemawiajacym do ludzi argumentem
                                        jest marnotrastwo miesa, bo na cierpienie zwierzat nikt nie
                                        zwraca uwagi?
                                        Argument nie znika, bo zabijanie, jakkolwiek by sie nie odbywalo
                                        zawsze jest okrutne (pomijm tu eutanazje i zabicie zwierzecia jesli
                                        nie ma innego wyjscia). Czy uzyjesz mlotka, paly czy strzelby,
                                        zabijesz zwierze w miare szybko czy bedzie ono konac w meczarniach,
                                        okrucienstwo pozostanie okrucienstwem- mozna co najwyzej mowic
                                        o jego wymiarze, a i tez nie jest to takie oczywiste, ze
                                        tzw. humanitarny uboj jest mniej okrutny.
                                        Pewnie, ze rekiny, tak jak inne zwierzeta, sa niezbedne w ekosystemie,
                                        jednak nie z tego powodu nie zabijam rekinow. Coz bowiem mialoby
                                        to znaczyc? Ze uznanie przez czlowieka jakiegos zwierzecia w jego
                                        mniemaniu za mniej niezbedne w ekosystemie daje mu moralne
                                        prawo do eliminowania go?
                                        Wszelkie zabiegi typu dbanie o nature to przykrywka chroniaca
                                        przed ewentualnymi wyrzutami sumienia. Gdyby nie
                                        ona, mysliwy zostalby sam na sam z gola prawda, ze zabija tylko
                                        i wylacznie dla wlasnej przyjemnosci.

                                        >To wedkarzom zalezy na tym by byly ryby w wodzie a mysliwym na tym
                                        >by byly zwierzeta w lesie i za to placa.

                                        Zeby zwierzeta byly w lesie, a ryby w wodzie wystarczy przestac je
                                        zabijac, a w wyjatkowych sytuacjach- pomoc.
                                        • szopen_cn Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 14.10.09, 23:49
                                          freepig napisała:

                                          > Rzeczywiscie trudno pojac, co ty starasz sie bezskutecznie
                                          > udowodnic. Ze argument
                                          > okrutnego traktowania rekinow jest nietrafiony,

                                          Dokladnie to.

                                          poniewaz
                                          > ludzie wykazuja podobny do twojego stopien znieczulicy?

                                          Nie o znieczulice chodzi ale o powszechna akceptacje zabijania
                                          zwierzat w celu ich zjedzenia.

                                          > Naprawde sadzisz, ze jedynym przemawiajacym do ludzi argumentem
                                          > jest marnotrastwo miesa, bo na cierpienie zwierzat nikt nie
                                          > zwraca uwagi?

                                          Dokladnie tak,

                                          > Wszelkie zabiegi typu dbanie o nature to przykrywka chroniaca
                                          > przed ewentualnymi wyrzutami sumienia.

                                          Tu sie bardzo mylisz.

                                          Gdyby nie
                                          > ona, mysliwy zostalby sam na sam z gola prawda, ze zabija tylko
                                          > i wylacznie dla wlasnej przyjemnosci.

                                          Mysliwy sobie z tego zdaje sprawe i nic nie musi ukrywac.

                                          > >To wedkarzom zalezy na tym by byly ryby w wodzie a mysliwym na
                                          tym
                                          > >by byly zwierzeta w lesie i za to placa.
                                          >
                                          > Zeby zwierzeta byly w lesie, a ryby w wodzie wystarczy przestac je
                                          > zabijac, a w wyjatkowych sytuacjach- pomoc.

                                          A tutaj wykazujesz zupelny brak zrozumienia tego jak dzialaja
                                          ekosystemy i jak natura reguluje populacje.

                                          Na moment pominmy ryby w wodzie bo to jest ekosystem w ktorym
                                          czlowiek w zasadzie nie istnieje.

                                          I popatrzmy jak wyglada sytuacje zwierzat w lesie w Polsce.
                                          Ludzie i zwierzeta istnieja w tym samym ekosystemie, z powodu
                                          ekspansji czlowieka w zdecydowanej wiekszosci terenu nie ma juz
                                          drapieznikow typu wilk czy niedzwiedz i bolesna prawda jest to, ze
                                          ich juz nie bedzie. Drobne drapiezniki typu lis czy kuna nie maja
                                          wplywu na populacje wiekszych roslinozercow.
                                          Pozostaja zwierzeta roslinozerne, ktore jesc cos musza.

                                          I co jedza owe jelenie, dziki czy sarny?
                                          Trawke w lesie?
                                          W bajkach tylko.

                                          Glownym zrodlem ich pozywienia sa uprawy rolnicze czyli rozmaite
                                          zboza i warzywa, ktore rolnicy sobie uprawiaja.
                                          Czyli pojawia sie odwieczny konflikt o jedzenie.

                                          Z oczywistych powodow rolnicy nie sa ze strat w swoich uprawach
                                          zadowoleni. Oni uprawa roslin zarabiaja na zycie nie robia tego
                                          charytatywnie.
                                          W ich interesie jest brak dzikich zwierzat, temu chyba trudno
                                          zaprzeczyc.

                                          No i mamy sytuacje, w ktorej brak drapieznikow (spowodowany
                                          zageszczeniem ludzkiej populacji) bedzie powodowal nieograniczona
                                          ekspansje populacji duzych roslinozernych zwierzat, ktore beda
                                          zjadaly coraz wiecej upraw rolniczych.

                                          Metody rozwiazania tego problemu sa dwie.
                                          Najprostsza to usunac z ekosystemu ludzi, po prostu sie z terenu
                                          wyprowadzic, przestac uprawiac ziemie, budowac domy, drogi, miasta
                                          itd. i reintrodukowac wystarczajac ilosc drapieznikow. Populacja
                                          zwierzat sama sie doprowadzi do rownowagi.
                                          Rozwiazanie idealne ale nierealne.

                                          Druga metoda to znalezc ludzi, ktorzy za istnienie dzikich zwierzat
                                          w lesie beda gotowi zaplacic z wlasnej kieszeni bo im na tych
                                          zwierzetach naprawde zalezy. Pojawiaja sie mysliwi, zrzeszeni w
                                          kolach lowieckich. Kolo lowieckie ma prawo do polowania na danym
                                          obszarze ale za to ma obowiazek placic pokrywajac 100% strat
                                          spowodowanych przez zwierzeta w uprawach rolnikow w tym terenie.
                                          I system dziala sa dzikie zwierzeta, rolnicze straty sa pokryte
                                          wiec nie tepia oni owych zwierzat, mysliwi placa ale za to maja na
                                          co polowac.
                                          (W rzeczywistosci system jest ciut bardziej skomplikowany ale tak
                                          mniej wiecej dziala).
                                          • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 16.10.09, 01:15
                                            szopen_cn napisał:

                                            >Nie o znieczulice chodzi ale o powszechna akceptacje zabijania
                                            >zwierzat w celu ich zjedzenia.

                                            To, ze ludzie powszechnie akceptuja jakies zjawisko nie jest
                                            gwarancja wysokich zasad moralnych. Ludzie powszechnie akceptowali
                                            niewolnictwo, palenie na stosach, kanibalizm, do tej pory niestety
                                            akceptuja zabijanie innych ludzi, o czym swiadcza nie konczace sie wojny.
                                            Nasze spoleczenstwo np. powszechnie aprobuje kare smierci. Nie oznacza
                                            to, ze poslugiwanie sie argumentem okrucienstwa w wyzej wymienionych
                                            praktykach jest nietrafione. Ludzie sa wrazliwsi na cierpienie zwierzat
                                            niz ci sie wydaje, a swiadczy o tym chociazby fakt, ze zabic zwierze
                                            wlasnorecznie i bez skrupulow tylko nieliczni potrafia (i pod tym wzgledem
                                            to ty jestes wyjatkiem, nie ja). Ba, nawet patrzec
                                            nie potrafia. Czesto slysze jak miesozercy mowia-
                                            oj, gdybym mial sam zabijac te zwierzeta na pewno zostalbym wegetarianinem.
                                            Wiec nie mow mi, ze ludzie sa nieczuli na cierpienie zwierzat.
                                            Sa czuli, tylko wychowali sie w kulturze jedzenia miesa i pod tym katem
                                            uksztaltowali swoja psychike i preferencje smakowe.
                                            Jednak wielu z nich, miedzy innymi dzieki zobaczeniu na wlasne oczy
                                            okrutnego traktowania zwierzat przeznaczonych do jedzenia, zmienia
                                            swoja filozofie i styl zycia.

                                            >Mysliwy sobie z tego zdaje sprawe i nic nie musi ukrywac.

                                            Czyli wyrafinowany sadysta z ciebie.

                                            >z powodu ekspansji czlowieka w zdecydowanej wiekszosci terenu nie ma juz
                                            >drapieznikow typu wilk czy niedzwiedz

                                            I to jest na reke mysliwym, wszak wilk czy niedzwiedz to
                                            konkurencja, choc polowanka na drapiezniki to tez niezla atrakcja
                                            dla panow sadystow.

                                            "Идет охота на волков, идет охота!
                                            На серых хищников - матерых и щенков.
                                            Кричат загонщики, и лают псы до рвоты.
                                            Кровь на снегу и пятна красные флажков.

                                            Не на равных играют с волками
                                            Егеря, но не дрогнет рука!
                                            Оградив нам свободу флажками,
                                            Бьют уверенно, наверняка."

                                            >I co jedza owe jelenie, dziki czy sarny?
                                            >Trawke w lesie?
                                            >W bajkach tylko.

                                            I tak sie zaczynaja bajki mysliwych o ich nieomylnosci i niezbednej
                                            roli w przyrodzie i snucie wizji rodem z horroru na temat "nieograniczonej
                                            ekspansji populacji duzych roslinozernych zwierzat" zagrazajacych czlowiekowi
                                            i jego jedzeniu.

                                            >Metody rozwiazania tego problemu sa dwie.
                                            Jest i trzecia. Po pierwsze niech mysliwi przestana dokarmiac
                                            te zwierzeta, po drugie niech przestana je zabijac. Wtedy zobaczymy
                                            jaka jest skala zagrozenia (jesli w ogole jest) i wowczas ewentualnie bedziemy
                                            sie zastanawiac jakie dzialania podjac.
                                            • gonzo44 zrobimy, zobaczymy, zastanowimy (ewentualnie)... 16.10.09, 09:54
                                              freepig napisała:

                                              > Czesto slysze jak miesozercy mowia-oj, gdybym mial sam zabijac te
                                              >zwierzeta na pewno zostalbym wegetarianinem.
                                              co roku urzynam kilku karpiom łeb na Wigilię - takie już jest prawo
                                              Natury. na pewno nie zostanę wegetarianinem.
                                              (BTW: ty też jesteś mięsożercą - czy ci się podoba czy nie)

                                              > Jednak wielu z nich, miedzy innymi dzieki zobaczeniu na wlasne oczy
                                              > okrutnego traktowania zwierzat przeznaczonych do jedzenia, zmienia
                                              > swoja filozofie i styl zycia.
                                              Jak miałem kilka lat zobaczyłem jak dziadek z sąsiadem szlachtuje
                                              świniaka. dekapitacji kur i kurczaków nawet nie warto wspominać -
                                              tyle tego było... pomimo to żadnej filozofii ani stylu życia nie mam
                                              zamiaru zmieniać.

                                              > >Mysliwy sobie z tego zdaje sprawe i nic nie musi ukrywac.
                                              > Czyli wyrafinowany sadysta z ciebie.
                                              skowyt oszołoma

                                              > Jest i trzecia. Po pierwsze niech mysliwi przestana dokarmiac
                                              > te zwierzeta, po drugie niech przestana je zabijac. Wtedy zobaczymy
                                              > jaka jest skala zagrozenia (jesli w ogole jest) i wowczas
                                              >ewentualnie bedziemy sie zastanawiac jakie dzialania podjac.

                                              "zrobimy, zobaczymy, zastanowimy się (ewentualnie)" - niezła
                                              brednia - niech Bóg nas broni przed tego rodzaju nieodpowiedzialnymi
                                              pomysłami. to czym się takie eksperymenty kończą nie trzeba
                                              zgadywać, wszyscy to wiedzą - na przykładzie chociażby znanych
                                              historii z Australii, plag żabek, królików, dingo itp.

                                              weźmy chociażby takie miłe, puszyste króliczki:

                                              turystyka.wp.pl/katn,1,pid,8590568,showPollResults,1,wid,8567552,artykul.html

                                              ...pewnie trza by biedaków podokarmiać co?

                                              ekosystemy od milionów lat regulują się same - w oparciu o zjadanie
                                              jednych osobników przez drugie - czy ci się podoba czy nie. i nagle -
                                              w imię chorej ideologii - miałoby się zaburzać równowagę, ustaloną
                                              przez miliony lat, przestać zabijac zwierzęta, przez myśliwych np.,
                                              a "później się zobaczy" ??? toż to rewolucja i wstrząs dla
                                              ekosystemu większa niż swego czasu dowiezienie królików do
                                              Australii. większa niż swego czasu pojawienie się człowieka na
                                              Ziemi!!!

                                              toż to socjaliści utopijni roili sobie trzeźwiej... niestety stopień
                                              nieodpowiedzialności powodowanej ideologią bywa porażający...
                                              • freepig Re: zrobimy, zobaczymy, zastanowimy (ewentualnie) 17.10.09, 00:47
                                                gonzo44 napisał:

                                                >na pewno nie zostanę wegetarianinem.

                                                OK. I co z tego? Nie rozumiesz o czym mowa.

                                                >ty też jesteś mięsożercą - czy ci się podoba czy nie

                                                W zadnym wypadku nie jestem miesozerca, nie spozywam zadnego miesa.

                                                > Jak miałem kilka lat zobaczyłem jak dziadek z sąsiadem szlachtuje
                                                > świniaka. dekapitacji kur i kurczaków nawet nie warto wspominać -
                                                > tyle tego było... pomimo to żadnej filozofii ani stylu życia nie mam
                                                > zamiaru zmieniać.

                                                OK. I co z tego? Nadal nie rozumiesz, ze nie prowadze sondazu na temat
                                                ile osob ma zamiar pozostac przy swojej miesozernej diecie.

                                                > "zrobimy, zobaczymy, zastanowimy się (ewentualnie)" - niezła
                                                > brednia - niech Bóg nas broni przed tego rodzaju nieodpowiedzialnymi
                                                > pomysłami. to czym się takie eksperymenty kończą nie trzeba
                                                > zgadywać, wszyscy to wiedzą - na przykładzie chociażby znanych
                                                > historii z Australii, plag żabek, królików, dingo itp.

                                                Ty juz twoich bogow do ekosystemu nie mieszaj i doucz sie najpiejw
                                                o przyczynach zachwiania rownowagi biologicznej w ekosystemach
                                                Australii i skad wziely sie zwierzeta, ktore staly sie plaga.

                                                > ...pewnie trza by biedaków podokarmiać co?

                                                Jesli przeczytasz dokladnie to do czego sie odnosisz, to zobaczysz
                                                ze jestem przeciwko dokarmianiu dzikich zwierzat, a co tu dopiero
                                                mowic o obcych przybyszach wprowadzonych bezmyslnie pomiedzy
                                                endemiczna faune Australii.

                                                > ekosystemy od milionów lat regulują się same - w oparciu o zjadanie
                                                > jednych osobników przez drugie - czy ci się podoba czy nie.

                                                Dokladnie tak jest i zaden mysliwy nie jest potrzebny by
                                                naturalny ekosystem dzialal zgodnie ze swoim biologicznym planem.

                                                >i nagle -w imię chorej ideologii - miałoby się zaburzać równowagę, ustaloną
                                                > przez miliony lat, przestać zabijac zwierzęta, przez myśliwych np.,
                                                > a "później się zobaczy" ??? toż to rewolucja i wstrząs dla
                                                > ekosystemu większa niż swego czasu dowiezienie królików do
                                                > Australii. większa niż swego czasu pojawienie się człowieka na
                                                > Ziemi!!!

                                                To nie mysliwi sa gwarancja rownowagi trwajacej od miliardow lat,
                                                tym bardziej, ze czlowiek istnieje zaledwie od 40 tysiecy lat (Cro
                                                -Magnon) a natura radzila sobie doskonale bez niego.
                                                Czlowiek zniszczyl naturalne srodowisko i wytepil tysiace
                                                gatunkow zwierzat. I do tej pory nie potrafi zostawic w
                                                spokoju ostatnich zwierzat zyjacych na skrawkach naturalnych ekosystemow.
                                                • gonzo44 Re: zrobimy, zobaczymy, zastanowimy (ewentualnie) 17.10.09, 08:27
                                                  freepig napisała:
                                                  > >ty też jesteś mięsożercą - czy ci się podoba czy nie
                                                  > W zadnym wypadku nie jestem miesozerca, nie spozywam zadnego miesa.

                                                  że nie spożywasz to się domyślam. chciałem tylko dać do zrozumienia,
                                                  że w każdym przypadku kłamałaś pisząc "Czesto slysze jak miesozercy
                                                  mowia"... mięsożercy nie mówią.

                                                  na resztę wywodów szkoda czasu - w żaden sposób nie odnoszą się do
                                                  podstawowego faktu, że podejście w rodzaju "zrobimy i zobaczymy co
                                                  będzie" jest dobre w piaskownicy. na szczęście dzieciom zabiera się
                                                  zbyt ostre zabawki.
                          • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 30.09.09, 08:55
                            freepig napisała:

                            > Dobre i to, choc sprobuj czasem spojrzec na zwierzeta z ich,
                            > a nie twojego, punktu widzenia.

                            Jak już spojrzysz na stonkę ziemniaczaną czy innego drutowca z ich, a nie
                            własnego, punktu widzenia, nie zapomnij opisać wrażeń.

                            > Wtedy przekonasz sie, co jest najlepsze
                            > dla ryby w wodzie

                            To zależy, dla jakiej. Na przykład na karpia dobra jest kukurydza.

                            > czy kaczki w locie.

                            a lot of marjoram.
          • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 27.09.09, 20:38
            freepig napisała:
            > Moje sa niewyświechtane i nie pseudo, ale mozesz uwazac inaczej.<
            Uważam inaczej
            >Czyzbys uwazal, ze ja nie jem?<
            Czyżbym gdziekolwiek i w jakikolwiek sposób cos takiego twierdził?
            >Otoz jem i mam sie dobrze bez tego biznesu.<
            Otóż ja jem mięso i jeszcze parę miliardów ludzi to robi i mieliby
            się niedibrze bez tego biznesu co jest wystarczającym powodem by ten
            biznes miał się całkiem nieźle.
            >Głupi odrzuca to co widzi i trzyma się tego co myśli
            >
            > Mowisz o sobie?<
            Do siebie nie pisuję.
            • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 28.09.09, 01:59
              m.rycho napisał:

              > Czyżbym gdziekolwiek i w jakikolwiek sposób cos takiego twierdził?

              Klopoty z pamiecia czy mysleniem? Twoje slowa: "Ten biznes musi być bo ludzie muszą jeść."
              A zatem, w mysl tej tezy, gdyby biznesu miesnego nie bylo, ludzie nie mogliby jesc.
              Jest to nonsens, wiec zasugerowalam ci, ze osoby, ktore biznes miesny odrzucily,
              jednak jedza i maja sie dobrze.
              A ty na to, ze przenigdzie i nijak nie twierdziles, ze jest inaczej.
              ROTFL

              > Otóż ja jem mięso i jeszcze parę miliardów ludzi to robi i mieliby
              > się niedibrze bez tego biznesu co jest wystarczającym powodem by ten biznes miał się całkiem nieźle.

              Alez ja dobrze wiem, ze biznes miesny ma sie niezle. Caly czas
              powtarzam, ze dopoki ludzie beda myslec tak jak ty, dopoty zwierzeta
              beda maltretowane i zabijane dla was, biedaczkow, ktorzy sadza,
              ze spozywanie miesa jest niezbedne, by miec sie dobrze.

              >Do siebie nie pisuję.

              Do siebie nie pisujesz, ale pisujesz o sobie.
              • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 28.09.09, 08:40

                freepig napisała:
                > Klopoty z pamiecia czy mysleniem? Twoje slowa: "Ten biznes musi
                być bo ludzie m
                > uszą jeść."<
                >
                A zatem, w mysl tej tezy, gdyby biznesu miesnego nie bylo, ludzie
                nie mogliby j
                > esc.
                Rozmowa była o mięsie a nie o jedzeniu ogólnie w związku z czym całe
                Twoje wywody są ,delikatnie rzecz ujmując,nie na temat.
                >
                Caly czas
                > powtarzam, ze dopoki ludzie beda myslec tak jak ty, dopoty
                zwierzeta
                > beda maltretowane i zabijane dla was, biedaczkow, ktorzy sadza,
                > ze spozywanie miesa jest niezbedne, by miec sie dobrze.<
                Zaspokajanie moich podstawowych potrzeb życiowych stoi zawsze na
                pierwszym miejscu.Skoro uważam ,że jedzenie mięsa jest niezbędne dla
                prawidłowego rozwoju i życia to cała reszta już jest tylko prostą
                konsekwencją.Nie czuję się biedzczkiem, uważam raczej wegetarian za
                ofiary swojego sposobu myślenia i postrzegania świata.
                I żeby była jasność,nie namawiam was do zmiany tej filozofii,buntuję
                się tylko wtedy gdy Tobie podobni zaczynają rozmawiać z takimi jak
                ja w sposó który Ty prezentujesz czyli arogancki i pełen pogardy.
                • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 29.09.09, 00:46
                  m.rycho napisał:

                  > Rozmowa była o mięsie a nie o jedzeniu ogólnie w związku z czym całe
                  > Twoje wywody są ,delikatnie rzecz ujmując,nie na temat.


                  Rozmowa byla o miesie, ale ty odniosles sie do jedzenia ogolnie.
                  Jesli w slowniku definicja slowa "jedzenie" bedzie brzmiala
                  "konsumowanie miesa", przyznam ci racje.

                  > Zaspokajanie moich podstawowych potrzeb życiowych stoi zawsze na
                  > pierwszym miejscu. Skoro uważam ,że jedzenie mięsa jest niezbędne dla
                  > prawidłowego rozwoju i życia to cała reszta już jest tylko prostą
                  > konsekwencją.
                  > I żeby była jasność,nie namawiam was do zmiany tej filozofii,buntuję
                  > się tylko wtedy gdy Tobie podobni zaczynają rozmawiać z takimi jak
                  > ja w sposó który Ty prezentujesz czyli arogancki i pełen pogardy.

                  Mam wiele szacunku i tolerancji dla takich jak ty, ale nie wymagaj
                  ode mnie, ze bede cie glaskac po glowce, kiedy wciskasz sie
                  w dyskusje, w ktorej wyjasniam autorce postu na czym polega kwestia etyczna niejedzenia miesa, ze swoja jedynie sluszna miesozerna wizja i podtekstami o glupocie. Jesli nie chcesz promowac swojej wizji, a do tego
                  czujesz sie dotkniety z powodu zlego potraktowania za wypisywanie bzdur i tandetnych
                  sloganow, nie wchodz na drugi raz na forum, ktore nie dotyczy zaspokajania miesem
                  podstawowych potrzeb życiowych ani niezbednosci miesa do zycia. Jesli chcesz sobie o tym bezstresowo pogawedzic, przejdz na forum milosnikow kielbasy z grilla.
                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 29.09.09, 08:59
                    freepig napisała:
                    >
                    Mam wiele szacunku i tolerancji dla takich jak ty, ale nie wymagaj
                    > ode mnie, ze bede cie glaskac po glowce, kiedy wciskasz sie
                    > w dyskusje, w ktorej wyjasniam autorce postu na czym polega
                    kwestia etyczna nie
                    > jedzenia miesa, ze swoja jedynie sluszna miesozerna wizja i
                    podtekstami o glupo
                    > cie. <
                    Sprawiasz wrażenie osoby nierozumiejącej istoty forum publicznego.Tu
                    się nikt nie wciska,tu wejść może każdy i wyrażać swoje zdanie które
                    też podlega krytycznej ocenie.
                    Zdanie na zakończenie każdej mojej wypowiedzi na wszelkich forach GW
                    gdzie jest wymagane logowanie jest stałym dodatkiem i powinnaś o
                    tym wiedzieć chociażby z tego powodu,że sama też cos zawsze masz
                    wklejone w swoich wypowiedziach.
                    Po tym moim wpisie pojawi się inne zdanie które nie musi mieć
                    pośredniego lub bezpośredniego związku z aktualnie prowadzoną
                    dyskusją.
                    >
                    > Rozmowa byla o miesie, ale ty odniosles sie do jedzenia ogolnie.<
                    Rozmowa była o mięsie i odniosłem się do mięsa.
                    "Ludzie mają niezwykłą potrzebę szukania diabła u innych,żeby nie
                    musieć dostrzegać go w sobie samych."
                    Javier Cercas
                    • freepig Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 30.09.09, 00:08
                      m.rycho napisał:

                      >Sprawiasz wrażenie osoby nierozumiejącej istoty forum publicznego.Tu
                      >się nikt nie wciska,tu wejść może każdy i wyrażać swoje zdanie które
                      >też podlega krytycznej ocenie.

                      Sprawiasz wrazenie osoby nierozumiejacej tego, co czyta. Nie powiedzialam,
                      ze nie mozesz sie wciskac i plesc trzy po trzy. Powiedzialam ci, ze
                      jezeli juz wciskasz sie na forum, ktore dotyczy niejedzenia miesa i
                      wypowiadasz sie w sposob kategoryczny, ze jedzenie miesa jest niezbedne do
                      zycia, nie dziw sie, ze wegetarianski rozmowca okazuje ci malo sympatii.

                      >Zdanie na zakończenie każdej mojej wypowiedzi na wszelkich forach GW
                      >gdzie jest wymagane logowanie jest stałym dodatkiem i powinnaś o
                      >tym wiedzieć chociażby z tego powodu,że sama też cos zawsze masz
                      >wklejone w swoich wypowiedziach.

                      Moje motto, jak i motto innych uzytkownikow jest oddzielone od tresci wypowiedzi.
                      U ciebie wygladalo to tak:
                      "Ten biznes musi być bo ludzie muszą jeść.
                      Głupi odrzuca to co widzi i trzyma się tego co myśli"
                      Odebralam to wiec jako odpowiedz na moj post. Jesli zdarzylo ci sie
                      to niecelowo- nie ma sprawy, wybaczam :)
                      • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 30.09.09, 09:30
                        freepig napisała:
                        >
                        Sprawiasz wrazenie osoby nierozumiejacej tego, co czyta. Nie
                        powiedzialam,
                        > ze nie mozesz sie wciskac i plesc trzy po trzy. Powiedzialam ci, ze
                        > jezeli juz wciskasz sie na forum, ktore dotyczy niejedzenia miesa
                        i
                        > wypowiadasz sie w sposob kategoryczny, ze jedzenie miesa jest
                        niezbedne do
                        > zycia, nie dziw sie, ze wegetarianski rozmowca okazuje ci malo
                        sympatii.<
                        Nie kategoryczny.Ja tak uważam ale mogę się mylić tylko że na razie
                        uważam ten pogląd za bardziej prawdopodobny niż wasz,że można się
                        całkowicie bez mięsa obyć. Mięso jest DLA MNIE niezbędne do
                        życia,inni interesują mnie w tej sprawie dosyć niewiele, chcą to
                        jedzą chcą to nie i każdemu życzę zdrowia i szczęścia.
                        >Odebralam to wiec jako odpowiedz na moj post. Jesli zdarzylo ci sie
                        > to niecelowo- nie ma sprawy, wybaczam :) <
                        Przynajmniej jakiś jeden optymistyczny akcent w tej dyskusji ale
                        cóż, poczekajmy wszak
                        >Gutta cavat lapidem.<
                        :)
                        • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 30.09.09, 15:32
                          >Mięso jest DLA MNIE niezbędne do
                          > życia,

                          było od razu powiedzieć ,że nie jesteś człowiekiem.
                          • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 30.09.09, 15:42
                            108108atma napisał:
                            >było od razu powiedzieć ,że nie jesteś człowiekiem<
                            ?
                            • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 30.09.09, 15:59
                              > ?

                              myśl...mysl,moze zrozumiesz.
                              • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 01.10.09, 00:11

                                108108atma napisał:
                                >myśl...mysl,moze zrozumiesz.<
                                2+2=5

                                • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 01.10.09, 08:03
                                  > 2+2=5

                                  oj,coś kiepsko ci to myślenie idzie...
                                  • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 01.10.09, 08:38

                                    108108atma napisał:
                                    >oj,coś kiepsko ci to myślenie idzie...<
                                    6?
                                    • ekstra.dupcia Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 06.10.09, 14:45
                                      m.rycho, chcesz cukierka?
    • brumbak111 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 27.09.09, 18:28
      magically napisała:

      > Wegetarianie czesto mowia/pisza, ze nie jedza miesa, bo oni nie zabijaja zwierz
      > at. Ja jem mieso i tez nie zabijam tych zwiarzat :) Wychodze z zalozenia, ze
      skoro kawalek schabu lezy juz w lodowce w misnym i nie jest juz zywym zwierzeciem
      > , to co za roznica, czy ja zjem ten schab, czy zje go ktos inny, czy nikt nie z
      > je, zepsuje sie i zjedza go robale.
      > Wg mnie idea wegetarianizmu w takim kontekscie jest bez sensu. .
      \
      cała twoja wypoweidź jest bez sensu
      na temat czym jest wegetarianizm i jaki jest jego sens wypisano tomy - przez
      ostatnie ponad 2 tysiace lat
      wiec poczytaj
      np, wypowiedzi byłego prezydenta Słowenii

      jeżeli chodzi o postawienie przez ceibie zagadnienia miesa w sklepie" to juz i
      tak zabite"
      to jest to typowe zagadnienie konsumenckie
      np./
      czy jeżeli w sklepie jest juz reklamówka z plastiku to czy ja ja kupie czy nie
      to kupi ktos inny i ilosc smieci się nie zmieni

      jednak gdy takich wyborów dokonują miliony konsumentów to wynik ich
      głosowania zakupowgo może byc różny
      • seth.destructor Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 30.09.09, 01:24
        Jak widać praktycznie, wegetarian jest na tyle mało, że nikt się nie przejmuje tego typu próbami ograniczenia produkcji mięsa, a tego typu próby (czyli powstrzymywania się od zakupu mięsa celem ograniczenia jego produkcji i zlikwidowania zabijania zwierząt) nie wpłynęły w ogóle na podaż mięsa.

        Jednocześnie wegetarian jest na tyle dużo, że opłaca się zakładać restauracje wegetariańskie. Ciekawe, jaki procent restauracji w Polsce albo w dowolnym kraju jest wegetariańska?
        • snajper55 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 07.10.09, 02:20
          seth.destructor napisał:

          > Jednocześnie wegetarian jest na tyle dużo, że opłaca się zakładać restauracje w
          > egetariańskie.

          Sądzisz, że to wegetarianie w nich jedzą ? Sam odwiedzam takie miejsca, na
          przykład dla zupy z soczewicy. To, ze ktoś jada potrawy bezmięsne nie znaczy
          jeszcze, że jest wegetarianinem.

          S.
          • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 07.10.09, 09:31
            > > Jednocześnie wegetarian jest na tyle dużo, że opłaca się
            zakładać restaur
            > acje w
            > > egetariańskie.
            >
            > Sądzisz, że to wegetarianie w nich jedzą ?

            a nie jedzą?
            • snajper55 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 07.10.09, 11:44
              108108atma napisał:

              > > > Jednocześnie wegetarian jest na tyle dużo, że opłaca się
              > zakładać restaur
              > > acje w
              > > > egetariańskie.
              > >
              > > Sądzisz, że to wegetarianie w nich jedzą ?
              >
              > a nie jedzą?

              Nie tylko wegetarianie, więc ilość tych restauracji wcale nie świadczy o ilości
              wegetarian. Czy teraz już zrozumiałaś ?

              S.
              • 108108atma Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 07.10.09, 14:28
                > Nie tylko wegetarianie,

                właśnie,z tym sie zgodzę...na drugi raz pisz do rzeczy.

                >Czy teraz już zrozumiałaś ?

                bardziej skup sie na tym co z tego co piszesz wynika,nisz na tym co ja
                rozumiem.
                • snajper55 Czyli nie zrozumiałaś. :( 10.10.09, 15:07
                  S.
          • seth.destructor Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 10.10.09, 20:24
            To jest kwestia smaku. Ja nie chodzę do restauracji wegetariańskich, bo potrawy tego typu mi nie smakują i są strasznie jałowe.
    • z_plus_z Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 11.10.09, 13:44
      Żeby powszechny wegetarianizm "wypalił", musiano by zakazać produkcji mięsa w
      ogóle. Uwzględniając pewne trendy "jewropejskie", to dość realna przyszłość -
      mięso niedostępne prawie wcale, a te dostępne - np. w cenie 90 zł / kg
      (oczywiście z "ekologicznej" hodowli) w wybranych, zaakceptowanych przez
      corocznie odnawiane "akcyzy", sklepy.

      Nie wiem tylko jak silne jest lobby producentów żywca.

      Pomijam w rozważaniu szarą strefę, która ba pewno jakoś się wytworzyła skutkując
      de facto jeszcze gorszym standardem chowu zwierząt...
      • m.rycho Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 11.10.09, 16:12
        z_plus_z napisał:

        > Żeby powszechny wegetarianizm "wypalił", musiano by zakazać
        produkcji mięsa w
        > ogóle.<
        Oraz wytłuc wszystkie inne zwierzęta na ziemi tylko czy akurat o to
        chodzi obrońcom zwierząt?
      • misiu-1 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 11.10.09, 16:33
        z_plus_z napisał:

        > Żeby powszechny wegetarianizm "wypalił", musiano by zakazać
        > produkcji mięsa w ogóle. Uwzględniając pewne trendy
        > "jewropejskie", to dość realna przyszłość

        W sumie być może należałoby sobie tego życzyć, bo takie posunięcie mogłoby
        przepełnić czarę goryczy i wreszcie położyć kres barbarzyńskim rządom
        eurosocjalistów.

        > Nie wiem tylko jak silne jest lobby producentów żywca.

        To mało istotne. Ważniejsza jest siła lobby konsumentów.
    • szwagier.ignaca To jest oczywiste :) 12.10.09, 13:15
      magically napisała:

      > Wegetarianie czesto mowia/pisza, ze nie jedza miesa, bo oni nie zabijaja zwierzat.

      Nie zabijają i nie popierają zabijania. Kupując mięso albo częstując kogoś mięsem, masz udział w zabijaniu. To jest oczywiste :)
      • m.rycho Re: To jest oczywiste :) 12.10.09, 14:58
        szwagier.ignaca napisał:
        >Nie zabijają i nie popierają zabijania. Kupując mięso albo
        częstując kogoś m
        > ięsem, masz udział w zabijaniu.
        To jest oczywiste :) <
        Zabijają tylko jakoś nie bardzo chcą to przyjąć do wiadomości.Sam
        fakt naszego istnienia niesie ze sobą konieczność jedzenia a żeby
        ten pokarm pozyskać musisz kogoś zabić.
        • ekstra.dupcia Do m.rycho 12.10.09, 18:10
          Chcesz cukierka?
          • m.rycho Re: Do m.rycho 13.10.09, 10:13

            Chcesz poczęstować?
    • arletka.c O co chodzi? 15.10.09, 11:42
      A w czym jest problem?
      O co chodzi autorce postu?
      • des4 Re: O co chodzi? 15.10.09, 12:05
        w zasadzie niewiadomo...podobnie jak niewiadomo o co chodzi
        wszystkim nawiedzonym misjonarzom...
    • tempeh-service Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 16.10.09, 09:24
      ... no z grubsza chodzi o nie zabijanie zwierząt :)
      • seth.destructor Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 16.10.09, 23:25
        Jedzenie mięsa zwierząt, które same sobie umarły jest podobno niezdrowe, nie wiem dlaczego.
        • tempeh-service Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 19.10.09, 17:08
          ja wiem dla czego, chodzi o czas...
          jaki upłynie od chwili śmierci do chwili znalezienia i rozpoczęcia
          konsumpcji ;-)
    • brumbak111 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 20.10.09, 17:11
      magically napisała:

      > Wegetarianie czesto mowia/pisza, ze nie jedza miesa, bo oni nie zabijaja
      zwierz. Ja jem mieso i tez nie zabijam tych zwiarzat :) Rozumiem, ze ktos nie
      je miesa, bo nie lubi ale dlatego, zeby nie skrzywdzic ma
      > rtwego juz zwierzecia w lodowce sklepowej???
      ..
      chodzi m.in o to:
      forum.gazeta.pl/forum/w,353,8338651,8338651,uboczne_skutki_obiadkow_miesnych.html
    • brumbak111 Re: O co chodzi z tym nie zabijaniem zwiarzat? 21.10.09, 18:26
      m.in o to
      od paru tysiecy lat
      o to samo

      forum.gazeta.pl/forum/w,353,84008397,84053425,Re_uzebienie_doroslego_czlowieka_.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka