jedrus1a
24.11.05, 05:49
Lek dla twardych palaczy
link ogólny:
serwisy.gazeta.pl/nauka/0,0.html
Link szczegółowy:
serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3029707.html
Tomasz Ulanowski 23-11-2005, ostatnia aktualizacja 23-11-2005 18:39
Będzie nowy lek dla tych, którzy sami nie potrafią rzucić palenia. - Wyniki
badań nad nim są obiecujące - mówią naukowcy.
Zaledwie 5 proc. osób, które rzuciły palenie, zrobiło to dzięki silnej woli.
Pozostali potrzebują pomocy - od opieki psychologa po środki farmakologiczne.
Najprostsze to zawierające nikotynę pastylko do ssania, gumy do żucia,
plastry, inhalatory. Innego rodzaju lekiem jest Zyban. Ten specyfik nie
zawiera nikotyny. Wynaleziono go przypadkowo, pracując nad lekiem na
depresję. Zyban powoduje wydzielanie się w mózgu dopaminy, a więc działa
trochę tak jak nikotyna (bez uzależniania).
Pomoże i nawet trochę uspokoi.
W przyszłym roku na rynku powinien się znaleźć pierwszy w historii lek, który
opracowano specjalnie dla pragnących rzucić nałóg palaczy. Jego nazwa
chemiczna brzmi vareniclina. Obecnie przechodzi procedury rejestrujące w USA
i Europie. Vareniclina przykleja się do tego samego receptora (alfa-4 beta-2)
w mózgu co nikotyna. Przyczepia się i blokuje nikotynie do niego dostęp. Ma
jeszcze jedną zaletę, niezwykle cenną z punktu widzenia osoby rzucającej
palenie. Oprócz blokowania delikatnie pobudza receptor, łagodząc objawy głodu
nikotynowego. Lek nie pozostawia więc byłego palacza sam na sam ze stresem
towarzyszącym odstawieniu papierosów.
Wyniki badań nad varenicliną przedstawiono w zeszłym tygodniu podczas
tegorocznego kongresu Amerykańskiego Stowarzyszenia Kardiologicznego. - Są
obiecujące - mówiła dr Serena Tonstad z uniwersytetu w Oslo, która oprócz
pracy naukowej na co dzień zajmuje się także leczeniem palaczy.
Przeprowadzone pod jej kierownictwem testy skuteczności leku trwały rok i
objęły ok. 2 tys. nałogowców. Badanych podzielono na trzy grupy. Pierwszej z
nich przez 12 tygodni rano i wieczorem podawano vareniclinę, drugiej - Zyban,
a trzeciej - placebo.
Na początku badani mogli palić, lecz po dziewięciu tygodniach kuracji nawet
jeden "dymek" dyskwalifikował. Po 12 tygodniach skończyli przyjmowanie leków.
Przez kolejnych 40 tygodni byli obserwowani przez naukowców, którzy
regularnie mierzyli im poziom tlenku węgla w wydychanym powietrzu (by
sprawdzić, którzy z nich rzucili palenie, a którzy nie). Po roku okazało się,
że spośród osób biorących vareniclinę 44 proc. ciągle powstrzymywało się od
palenia. Zyban okazał się skuteczny w przypadku 30 proc. badanych, a placebo
dla prawie 18 proc. Jak podkreślają naukowcy vareniclina jak każdy lek na
palenie jest przeznaczona tylko dla tych, którzy chcą rozstać się z nałogiem.
Najpierw przyjemność, potem ból głowy.
Na całym świecie pali 1,3 mld ludzi. Eksperci szacują, że co roku ofiarą
nałogu pada 5 mln palaczy. Palenie zbiera bardziej śmiertelne żniwo niż
alkohol, narkotyki, samobójstwa, morderstwa i AIDS razem wzięte.
Nałogowcy oczywiście zdają sobie sprawę z tego, że palą na własną szkodę - 70
proc. z nich chciałoby rzucić palenie. Sęk w tym, że zdecydowanej większości
się nie udaje. Dlaczego? Bo nikotyna uzależnia mocniej niż kokaina -
fizycznie i psychicznie. W Europie spośród palaczy, którzy mieli poważne
problemy z sercem (bóle wieńcowe, zawał) ponad połowa nadal pali! W USA
spośród palaczy, którzy przeszli operację usunięcia raka płuc lub krtani,
również co drugi nie potrafi rozstać się z nałogiem.
Siła nikotyny bierze się stąd, że inicjuje ona wydzielanie się w mózgu
dopaminy - neuroprzekaźnika, który sprawia nam przyjemność. Pojawienie się
nikotyny sprawia też, że organizm zaczyna wydzielać więcej adrenaliny i
glukozy, zwiększa się też ciśnienie krwi, a puls i oddech przyspieszają.
Słowem, papieros daje palaczowi energetycznego "kopa". To uczucie kończy się
jednak po około pół godzinie, potem zaczynają się objawy głodu nikotynowego -
pojawia się nieodparta chęć ponownego zapalenia, a potem także niepokój,
nerwowość, zmęczenie czy ogólne pogorszenie nastroju, bóle głowy. Dlatego tak
trudno odstawić palenie.
A jednak warto.
Pierwsze pozytywne efekty odstawienia nikotyny są widoczne niemal
natychmiast - po 20 minutach uspokaja się serce, a ciśnienie tętnicze wraca
do normy. Po 12 godzinach do normy wraca poziom tlenku węgla w organizmie. Po
dwóch dniach wraca normalne czucie smaku i zapachu. Po 1-3 miesiącach
poprawia się kondycja fizyczna, ryzyko zawału serca zaczyna maleć. Dalsze pół
roku abstynencji przynosi ulgę w dusznościach i kaszlu, znika ciągłe uczucie
zmęczenia.
Po roku abstynencji ryzyko zachorowania na chorobę wieńcową spada o połowę.
Dziesięć lat bez dymka oznacza o połowę mniejsze ryzyko zachorowania na raka
płuc. I wreszcie po 15 latach od rzucenia były palacz wraca do normy - tak
jakby nigdy nie palił. Jak policzono w encyklopedii zdrowia "Gazety", przez
30 lat nałogu palacz wyda na papierosy ponad 40 tys. złotych (zakładając, że
codziennie kupuje jedną paczkę za 4 złote). Dużo więcej trzeba wydać na
leczenie chorób wywołanych paleniem. Amerykanie oszacowali, że takie choroby
kosztują ich 150 mld dolarów rocznie. Więc choć ceny leków pomagających
rzucić wydają się wysokie, to palenie jest dużo droższe.
Pozdro.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty.