splenda
14.12.05, 16:39
Mam awersje do patelni bo przeczytalem (a co, moze mam napisac ze wymyslilem
sam?), ze patelnia to problemy zdrowotne MUROWANE (czyli dla wrazliwych:
gwarantowane).
Nawet ten fajny przepis oli to patelnia, chociaz ja uzywalem garnka ale co za
roznica i tak lekkie palenie w zoladku bylo...). Cyberski tez: smazone
zimniaczki. Pewnie ze dobre ale te konsekwencje??
Ja patelnie uzywam tylko BARDZO rzadko i nawet to za duzo. Kto ma patelnie w
domu nie bedzie nigdy zdrowy. Czytam ze ola jeset na diecie: olu, pierwsze co
to wyeliminuj patelnie i zaraz sie wszystko zmieni i polepszy.
Ciekawe czy jest tu ktos kto uwaza ze ja nie mam racji a patelnia (no, nie
czepiajcie sie chodzi o smazenie na patelni, zadne takie inne, ok?)????
I drugie, jak sie wyeliminuje patelnie z kuchni CALKOWICIE to obawiam sie ze
wegetarianie steraca 90% wartosci smakowych bo czytalem tu o jakichs ladnie
podsmazonych kotletach sojowych.
Bedac z wizyta u mojego wegetarianskiego kolegi zawsze cos gotuje i
przysmaza...mocne przyprawy (ja nie lubie mocnych) po wyjsciu lece do
najblizszego sklepu po butlke wody... palenie w zoladku murowane do rana.
Wspomnienie o nastepnym obiadku pozwala mi natychmiast zapomniec o pieniadzach
ktore jest mi winien a sa to spore pieniadze.... Nie chce, niech je sobie
zatrzyma tylko nie karm mnie czlowieku tymi strasznymi potrawami. Co do soi to
przypominam panom ze niedobre sa na meskosc.