05.08.07, 13:24
Stallman: Nie zamierzam mówić językiem wydawców
[2007-08-01 21:29:31]

Z Richardem Stallmanem, znanym hakerem i jednym z twórców ruchu wolnego
oprogramowania, założycielem projektu GNU oraz Free Software Foundation,
współtwórcą licencji GNU GPL rozmawia David De Ugarte.

To, co nazywamy ruchem wolnego oprogramowania, rozszerza się na copyleft, za
pomocą którego kopiuje się książki. Uważa pan, że to jest naturalne. Czy
filozofia wolnego oprogramowania i filozofia copyleft idą razem w parze?

Nie zupełnie. Książki mają różne cechy. Jedne są encyklopediami, słownikami,
praktycznymi poradnikami. Inne są o sztuce, przedstawiają opinie rożnych
ludzi. Nie sądzę, aby sprawy etyczne można było oddzielić od charakteru
książki. Książki, które służą celom praktycznym takim jak nauka języków, czy
poradniki i encyklopedie powinny być rozpowszechniane bezpłatnie. Inne
niekoniecznie. Mamy już wolną encyklopedię - Wikipedię. Największą na świecie.
Zdaję się, że istnieje też słownik hiszpański, do którego ludzie mają
bezpłatny dostęp.

A co pan sądzi o muzyce? Jak się ma do niej filozofia wolnego oprogramowania?

To jest problem bardzo złożony. Nie mam na to pytanie odpowiedzi, która by
mnie satysfakcjonowała. Na pewno ludzie powinni mieć prawo do niekomercyjnego
dzielenia się muzyką. Jest to konsekwencją zmian technologicznych. Gdy mówimy
o książkach, to kiedyś istniały wyłącznie drukarnie i tylko drukarze mogli
skutecznie drukować książki, a więc ten problem nie istniał. Był to problem
technologiczny, a nie prawny. Teraz pojawia się problem prawny. Nadchodzące
zmiany mogą zupełnie zmienić nasze prawa. Nie zmienią fundamentalnych zasad
moralnych, na których one się opierają. Te pozostają niezmienne, ale zmieniają
się zastosowania praktyczne opierające się na tych zasadach.

Odrzuca pan termin piractwo na rzecz mówienia o kopii nieautoryzowanej.

Piractwo to napaść na statki. Ta czynność jest czymś bardzo złym. Dzielenie
się z innymi ludźmi nieautoryzowanymi kopiami: muzyki, filmów, oprogramowania
jest czymś dobrym. Nazywam to kooperacją społeczną. Porównywanie tych dwóch
czynności to jakieś nieporozumienie. To akt propagandowy wydawców. Nie
zamierzam mówić językiem wydawców.

Przejdźmy teraz do free software. Czy nie uważa pan, że w perspektywie może
ono wzmocnić pozycje monopoli?

Może tak się zdarzyć, jednak nie możemy karać kogoś, tylko dlatego że chcę się
podzielić ze społeczeństwem nieautoryzowaną kopią oprogramowania.

W jaki sposób skorzystają nasi potomni na wolnym oprogramowaniu?

Będą mieli kontrolę nad wszystkimi komputerami. Kiedy używasz oprogramowania,
które nie jest wolne - kontrolę nad tym, co robi twój komputer ma autoryzowany
właściciel oprogramowania. W społeczeństwie, w którym wolne oprogramowanie
jest czymś oczywistym, kooperacja i współpraca pomiędzy członkami
społeczeństwa jest promowana, a nie zabroniona tak jak obecnie.

Czy uważa pan GPL(1) za negację własności intelektualnej?

W terminologii prawnej, możemy powiedzieć, że jest to korzystanie z praw
autorskich, a nie ich negacja. Terminy prawne są jasne. Z moralnego punktu
widzenia możemy powiedzieć, że jest to zadecydowanie niebycia strażnikiem tego
oprogramowania, niepilnowania tego, czy inni będą go kompilować, przerabiać,
ulepszać. Dlatego też uważam, że pogwałcenie licencji wolnego oprogramowania
jest czymś niemoralnym. Nie dlatego, że narusza się jakąś licencję, ale
dlatego, że narusza się licencję publiczną.

Nasz ruch hakerski ma wiele wspólnego ze światem nauki. Czy naukowcy są
podobni do hakerów? Czy ruch hakerski rozszerza się na inne sektory?

Haker, używając terminu angielskiego, oznacza kogoś, kto posługując się
zdolnościami i inteligencją, podejmuje się rozwiązania trudnego zadania. Nie
oznacza to, że ten ktoś ma pracować sam czy z innymi. Nie oznacza to też, że
ma pracować z komputerami. Można być hakerem rowerowym. Haker używa swoich
umiejętności, w celu zrobienia czegoś niespodziewanego i zaskakującego.
Oczywiście ten termin zaskoczenie należy rozumieć w sensie pozytywnym. Haker
posiada cechy wspólne z postacią bohatera średniowiecznego, który starał się
udowodnić innym, że posiada duże umiejętności rywalizując z innymi.

Ale nie robi tego dla pieniędzy?

Nie robi tego dla pieniędzy, tylko dla pokazania swojej siły, zdobycia tożsamości.

Pekka Himanen i Linus Thorvalds uważają, że ideologia wolnego oprogramowania
ma wiele wspólnego z duchem lat sześćdziesiątych w Kalifornii.

Ja nie pooddzielam tej opinii.

Nie?

Kontrkultura była przeciwko racjonalności i nauce. Z tym się nie zgadzałem i
się nie zgadzam. Jednak w duchu lat sześćdziesiątych była też inna idea, która
mówiła, że pieniądze to nie wszystko. Z tym się zgadzam całkowicie.

Czy wolne oprogramowanie sytuuje się na lewym czy prawym skrzydle sceny
politycznej?

Czuję się lewicowcem. Chciałbym, aby wolne oprogramowanie było używane przez
ludzi myślących lewicowo. W Stanach Zjednoczonych tak nie jest. Większość
użytkowników wolnego oprogramowania to ludzie o poglądach prawicowych. To
libertarianie, z którymi się nie zgadzam. Uważam, że powinniśmy dbać o
chorych, biednych. Nie powinniśmy dopuszczać do tego, aby ludzie umierali z głodu.

Możemy powiedzieć, że wolne oprogramowanie znajduje się pomiędzy lewym i
prawym skrzydłem?

Oj nie! Free Software to inne skrzydło, ale na pewno nie znajduje się one
pomiędzy prawicą i lewicą.

Można pana określić lewicowym liberałem, jednak lewica liberalna jest
technofobiczna.

Ma pan rację, jestem technofobem i uważam, że jest wiele powodów, aby nim być.
Komputery tworzą niebezpieczeństwo stworzenia państwa totalitarnego, o jakim
panu się nawet nie śniło.

Niebezpieczeństwo cyberpunku(2)?

Tak, niebezpieczeństwo zbliża się szybkimi krokami. Są plany, wedle których
będzie można za pomocą komputerów identyfikować ludzi przechadzających się po
ulicy. To jest bardzo niebezpieczne dla wolności obywatelskich. Ta technologia
w rękach opresyjnego rządu, jakim jest obecny rząd Stanów Zjednoczonych, który
nie szanuje podstawowych praw i wolności obywatelskich ani demokracji, jest
bardzo niebezpieczna.

Przypisy:
1. GPL: General Public License (Powszechna Licencja Publiczna), jedna z
licencji wolnego oprogramowania sformułowana przez Richarda Stallmana i Ebena
Moglena w 1988 roku.
2. Cyberpunk: nurt w literaturze sciene-fiction oraz filmie, który skupia się
na zaawansowanej technologii, jak komputery i technologia informacyjna,
zazwyczaj połączony z różnego rodzaju zamieszaniem w społeczeństwie np. stanem
wojennym.

tłumaczenie: Patryk Kisling

Obserwuj wątek
    • sztuk6mistrz Re: Wywiad: 05.08.07, 13:45
      Cholera! Strasznie ważne sprawy mogą być zdewaluowane w ustach bredzącego
      głupka. Lewo, prawo - co on pitoli? Do połowy mogłem się z nim zgodzić, choć
      jest w tym wiele naiwności jak o legendzie o hakerachsmile)))
      Pod koniec jego idealizm przeradza się po prostu w głupotę, którą często
      wyszydzał w swoich filmach Woody Allen.
      • tsy Re: Wywiad: 05.08.07, 14:32
        sztuk6mistrz napisał:

        > Cholera! Strasznie ważne sprawy mogą być zdewaluowane w ustach bredzącego
        > głupka. Lewo, prawo - co on pitoli? Do połowy mogłem się z nim zgodzić, choć
        > jest w tym wiele naiwności jak o legendzie o hakerachsmile)))
        > Pod koniec jego idealizm przeradza się po prostu w głupotę, którą często
        > wyszydzał w swoich filmach Woody Allen.
        >

        Tu znajdziesz więcej o bohaterze wywiadu:
        stallman.helion.pl/
        Jest on niewątpliwie doktrynerem, ale jego wpływ na współczesną cywilizację jest
        trudny do przecenienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka