kolejar 23.02.08, 04:36 Jak to jest, że polscy dziennikarze niemieckiego radia (RMF-FM) nie rzucają gremialnie tej podłej, antypolskiej pracy i NATYCHMIAST nie przechodzą na pozycje PiS i pracy w mediach patriotycznych??? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ryko Re: Ryko wyjaśnij! 28.02.08, 17:47 Zejdę na poziom torów kolejowych i Ci odpowiem. Od lat nastu pracuję w amerykańskiej, globalnej korporacji i zapewniam Cię, że ten fakt bezpośrednio przekłada się na cel i sposób działania tej firmy w Polsce. Każda firma działa na rzecz swojego właściciela i zgodnie z jego wytycznymi, chyba nie masz co do tego żadnych wątpliwości, i nie mówimy tu o jakiś patologicznych przykładach (jak np. firm państwowych). Bardzo dobrą, wręcz rewelacyjną odpowiedź w stosunku do firm z rynku medialnego znajdziesz w dzisiejszej Rzepie: www.rp.pl/artykul/99185.html Fragment na zachętę: "...Pytanie o wpływ inwestycji zagranicznych jest szczególnie istotne, gdy chodzi o media, gdyż odgrywają one fundamentalną rolę we współczesnych demokracjach. Nie są tylko częścią systemu gospodarczego, ale też politycznego. Czy rzeczywiście wystarczy formalne oddzielenie spraw biznesowych od redakcyjnych oraz wielość właścicieli, by być spokojnym o wolność słowa i uznawać to za gwarancję braku uzależnienia od wpływów zewnętrznych? Gdyby większość mediów w Meksyku należała do koncernów amerykańskich, to na każdym politologicznym seminarium uniwersyteckim uznawano by to za najlepszy dowód uzależnienia tego kraju od potężnego sąsiada. Tyle że – o ile mi wiadomo – od 1960 r. inwestycje zagraniczne w mediach są w Meksyku zakazane. Także Kanadyjczycy konsekwentnie wypowiadają się przeciwko otwarciu rynku mediów dla zagranicznych inwestorów. W Niemczech przed paru laty żywe były obawy przed inwazją magnatów medialnych z importu: Silvio Berlusconiego i Ruperta Murdocha. A gdy brytyjski Mecom (właściciel 51 proc. udziałów w spółce Presspublica, wydawcy „Rzeczpospolitej” – przyp. red.) przejął gazetę „Berliner Zeitung”, wybuchła prawdziwa histeria. Pamiętajmy przy tym, że w Niemczech udział inwestorów zagranicznych w mediach, zwłaszcza drukowanych, i tak jest znikomy. Wybitny niemiecki medioznawca Horst Röper uspokajał, że niebezpieczeństwo przejęcia wydawnictw przez cudzoziemców nie jest duże i że na rynku gazet codziennych prawie nie ma kapitału zagranicznego. Dlaczego więc tego rodzaju obawy i niepokoje prawomocne w Kanadzie, Niemczech, Australii czy Meksyku miałyby być nieuzasadnione w Polsce? Przecież w przypadku Polski nie chodzi o jedną, dwie czy trzy gazety, lecz o 80 proc. rynku. Przy tym, jak wiemy, problem struktury własności jest u nas tym bardziej skomplikowany, że kapitał rodzimy jest zwykle postkomunistycznej proweniencji i często tworzył się w niejasnych okolicznościach..." Odpowiedz Link