Dodaj do ulubionych

孫子兵法

29.08.08, 20:49
I Rozważania wstępne
Wojna – powiada Sun Tzu – ma potężne znaczeniu dla narodu; jest ona sprawą
życia i
śmierci, decyduje o jego istnieniu; tak więc zgłębianie wiedzy na jej temat to
absolutna
konieczność.
Mówiąc o wojnie należy wziąć pod uwagę pięć czynników oraz dokonać kilku
porów-
nań: po pierwsze zasady, po drugie warunki pogodowe, po trzecie warunki
terenowe, po
czwarte generalicja i po piąte system.
Zasady1 łączą lud z władcą, za ich to sprawą lud umiera za władcę lub dla
niego żyje i
nie boi się podejmować działań niebezpiecznych.
Warunki pogodowe to: widność, temperatura oraz pory dnia i roku2.
Warunki terenowe to: odległość, dostępność, rozłożystość terenu, oraz to
czy teren jest
korzystny czy też działa na naszą niekorzyść3.
Z generalicją związane są takie cechy jak: wiedza, zaufanie, wyrozumiałość
4, odwaga
oraz stanowczość.
System to nic innego jak pogrupowanie, zarządzanie oraz wydatki.
Nie ma generała, który by nie słyszał o tych pięciu czynnikach. Generał
musi rozumieć
wszystkie te pięć czynników. Kto je rozumie – wygrywa, kto nie rozumie – nie
wygrywa.
Oprócz tego należy też, jak już mówiłem, dokonać kilku porównań:
Który z władców kieruje się zasadami?5
Który z generałów jest zdolniejszy?
Komu sprzyja pogoda i teren?
Czyj system łatwiej wdrożyć i kto będzie sprawniej wydawać rozkazy?
Kto dysponuje lepszym uzbrojeniem?
Czyja armia lepiej wyszkolona?
Kto mądrzej stosuje nagrody i kary?
Na tej podstawie rozsądzam losy obu stron.
Generał, który pojmie moje zasady, prowadząc wojnę zwycięży. Takiego
należy przy
sobie zatrzymać6. Ten, kto ich nie pojmie – przegra; takiego należy czym
prędzej odpra-
wić7.
Pojąwszy korzyści jakie płyną z takich rozważań, należy przyjąć określony
potencjał
bitewny, który będzie pomocny w przyszłym działaniu. Potencjał ten jednak
powinien się
zmieniać w zależności od zaistniałej sytuacji. Zawsze należy wybrać wariant
najbardziej
korzystny.
Wojna polega na wprowadzaniu w błąd. Jeśli możesz udawaj, że nie możesz;
jeśli dasz
znać, ze chcesz wykonać jakiś ruch, nie wykonuj go; jeśli jesteś blisko,
udawaj, żeś dale-
ko; jeśli wróg jest łasy na małe korzyści, zwabiaj go; jeśli w jego szeregach
dostrzegasz zamieszanie, uderzaj; jeśli jego pozycja jest stabilna, umocnij i
swoją; jeśli jest silny, uni-
kaj go; jeśli jest cholerykiem, sprowokuj go; jeśli jest nieśmiały, spraw, by
nabrał pychy;
jeśli jego wojska są skupione, rozprosz je. Uderzaj, gdy nie jest
przygotowany; zjawiaj się
tam, gdzie się tego nie spodziewa. Oto sposoby zwyciężania, których przekazać
się nie
da1.
Jeśli ktoś dokonał rozważań przed bitwą2 a potem wygrał, znać, że rozważał
długo. Je-
śli ktoś dokonał rozważań przed bitwą a potem przegrał, znać, że rozważał
krótko. Długie
rozważania oznaczają wygraną, krótkie rozważania to przegrana. A do czego może
dopro-
wadzić brak rozważań w ogóle? Oto skąd wiem, kto wygra; wiem, kto przegra.
Obserwuj wątek
    • napoj.chmielowy Re: 孫子兵法 29.08.08, 20:53
      II Działania wojenne
      Aby prowadzić wojnę – powiada Sun Tzu – potrzebujemy zazwyczaj: z tysiąc lekkich
      rydwanów, tyleż samo ciężkich rydwanów, piechoty ze sto tysięcy oraz zaopatrzenia w
      żywność na tysiące mil; tak więc dzienne wydatki – takie jak gościna dla
      posłańców, róż-
      ne kleje i farby, opłaty związane z utrzymaniem rydwanów i broni – ponoszone na
      linii
      frontu jak też i na zapleczu sięgają niebotycznych sum1. Tylko tak możemy
      wystawić stu-
      tysięczną armię.
      Celem wojny jest zwycięstwo. Jeśli szybko nie zwyciężymy, broń się stępi a morale
      wojska podupadnie. Obleganie miast powoduje tylko wyczerpanie sił i zapasów. Armia,
      która długo przebywa poza domem, jest wielkim ciężarem dla gospodarki kraju,
      który ją
      wystawił. Kiedy broń się stępi a morale wojska podupadnie, kiedy skończą się
      zapasy i sił
      zabraknie, obcy władcy skorzystają z okazji i powstaną przeciwko nam. Największy mę-
      drzec nie będzie w stanie zaradzić temu co nastąpi. Pośpiech jest złym doradcą,
      ale prze-
      dłużanie wojny w nieskończoność trudno nazwać przejawem mądrości. Niemożliwe jest,
      aby w kraju panował dostatek podczas długotrwałej wojny. Tak więc jeśli ktoś nie
      zna do-
      brze zagrożeń jakie niesie wojna, nie potrafi też dobrze spożytkować jej korzyści.
      Wprawni wojskowi nie muszą dokonywać wtórnego poboru, nie muszą po raz trzeci
      dostarczać żywności na front: w kraju zaopatrują się w broń, od wroga zaś zdobywają
      żywność, której wystarcza dla wojska.
      Dostawy na wielkie odległości drenują finanse kraju i zubażają ludność. Tam
      gdzie ar-
      mia jest blisko, ceny produktów rosną, tam gdzie ceny rosną, tam zmniejsza się
      zamoż-
      ność mieszkańców. Kiedy lud ubożeje, rosną podatki i daniny. Kiedy wyczerpią się
      zapa-
      sy i zabraknie sił, lud popadnie w nędzę. Opłaty ponoszone przez obywateli
      wyniosą 70%
      tego co posiadają, opłaty ponoszone przez kraj – zepsute rydwany i wyczerpane konie,
      zbroje, hełmy, strzały, kusze, halabardy, puklerze, tarcze, zaprzęgi wołów –
      sięgać będą
      60% dochodów.
      Mądry generał zdobywa żywność od wroga. Jedna miarka żywności lub paszy od wro-
      ga, warta jest dwudziestu miar własnej.
      Zawiść jest zachętą do zabijania wroga, zachętą do zajmowania dobytku wroga jest
      łup. Tak więc podczas bitwy rydwanów, w której zdobyto ponad dziesięć rydwanów, ten,
      kto zdobył pierwszy rydwan powinien zostać wynagrodzony. Na rydwanach tych należy
      zatknąć własne sztandary i zmieszać je ze swoimi rydwanami, a pojmanymi żołnierzami
      dobrze się opiekować. Oto co nazywam zwyciężaniem wroga i korzystaniem z jego siły.
      Podczas wojny istotne jest zwycięstwo a nie długotrwałe bitwy.
      Generał, który zna się na wojnie jest kowalem losu swego narodu, głównym filarem
      bezpieczeństwa kraju.
      • napoj.chmielowy Re: 孫子兵法 29.08.08, 20:57
        III Obmyślanie forteli
        Prowadząc wojnę – powiada Sun Tzu – najlepiej zdobyć kraj w stanie
        nienaruszonym,
        zniszczenie kraju jest gorszą alternatywą. Lepiej też jest przejąć całą armię
        przeciwnika
        niż ją wybić. Przejęcie choćby dywizji, brygady czy plutonu więcej przyniesie
        korzyści
        niż pozbycie się tych żołnierzy. Odnoszenie zwycięstw za każdym razem to nie
        jest naj-
        lepsze wyjście, najlepiej jest bowiem pojmać armię przeciwnika bez walki.
        Najważniejszym zadaniem podczas prowadzenia wojny jest krzyżowanie planów bi-
        tewnych przeciwnika, nieco mniej ważne jest burzenie jego sojuszów, na trzecim
        miejscu
        dopiero jest pokonywanie go w walce, a obleganie miast jest najgorszym rozwiązaniem.
        Oblężenie miasta można podjąć tylko w ostateczności. Wykonanie tarcz i ruchomych
        obo-
        zowisk, przyszykowanie broni i sprzętu zajmie ze trzy miesiące, wzniesienie
        wałów ob-
        lężniczych to kolejne trzy miesiące. Jeśli generał nie potrafi się pohamować i
        żołnierze,
        jak rój mrówek, obsiądą mury miasta, jedna trzecia z nich zginie, a miasto i tak
        nie zosta-
        nie zdobyte. Oto tragedia jaką niesie za sobą taki atak.
        Wprawny wojskowy zdobywa wroga bez walki, zajmuje zamieszkane miasta bez oblę-
        żenia i w krótkim czasie zdobywa kraj. Odnosi zwycięstwa nie trudząc żołnierzy.
        Podbija-
        jąc świat1 należy się bowiem imać rożnych sposobów, czy też – jak kto woli –
        forteli.
        Kiedy mamy dziesięciokrotną przewagę liczebną, należy okrążyć wroga. Kiedy mamy
        pięciokrotną przewagę, należy go zaatakować. Kiedy nasza przewaga jest tylko
        dwukrot-
        na, należy rozproszyć jego wojska. W przypadku gdy obie armie są sobie równe, należy
        sprawić, by wróg zaatakował pierwszy. Kiedy wróg ma przewagę, należy się
        wycofać. Je-
        śli zaś siły wroga są większe nie do porównania, należy go unikać. Słaba a
        uparta armia
        jest łatwym kąskiem dla silnego wroga.
        Dobry generał jest doradcą władcy. Jeśli doradca ma wielką wprawę, kraj
        staje się mo-
        carstwem. Jeśli doradca jest nieudolny, kraj słabnie.
        Na trzy sposoby może władca zaszkodzić armii:
        Nie wiedząc czy generał może się posunąć na przód, kazać mu się posuwać lub nie
        wiedząc czy generał może się wycofać, kazać mu się wycofać – jest to krępowanie
        gene-
        rała.
        Nie znając się na sprawach wojskowych, wydawać rozkazy generałom – jest to wpro-
        wadzanie zamieszania w armii.
        Nie znając możliwości wojska, wtrącać się do kierowania nim – jest to
        wprowadzanie
        niepewności w armii.
        Kiedy wojsko jest zmieszane i brak mu pewności, władcy krajów ościennych
        korzysta-
        jąc z okazji zaatakują. To się nazywa zaprzepaszczeniem zwycięstwa poprzez wprowa-
        dzanie chaosu.
        Jest pięć sposobów na zwycięstwo:
        Wiedzieć kiedy walczyć, a kiedy nie walczyć
        Umieć wykorzystać różnicę w liczebności wojsk obu stron
        Sprawić, by od szeregowca po władcę wszyscy mieli wspólny cel
        Być gotowym, aby zaatakować nieprzygotowanego wroga
        Posiadać generała, który jest zdolny, oraz władcę, który się nie wtrąca.
        Oto droga do zwycięstwa.
        Mówi się też: znając przeciwnika i siebie, nie sposób przegrać starcia; nie
        znając prze-
        ciwka, a znając siebie, na jedną wygraną przypadnie też i jedna porażka; nie
        znając ani
        przeciwnika ani siebie, żadnej bitwy wygrać się nie da.
        • napoj.chmielowy Re: 孫子兵法 29.08.08, 21:01
          IV Forma militarna1
          Dawni mistrzowie sztuki wojennej – powiada Sun Tzu – zadbawszy o to, aby ich nie
          pokonano, czekali na sposobność pokonania wroga. O to, aby nas nie pokonano,
          sami mo-
          żemy zadbać, ale to czy pokonamy wroga, zależy od niego samego. Tak więc wprawni
          wojskowi potrafią się uchronić przed porażką, lecz nie potrafią sprawić, aby
          wróg się dał
          pokonać. Mówi się więc: Można wiedzieć jak zwyciężać, a jednak nie zwyciężyć.
          Jeśli nie można zwyciężyć, należy się schować. Jeśli nadarza się sposobność
          wygranej,
          należy zaatakować. Chować się należy, gdy wróg dysponuje większą siłą; atakować zaś,
          gdy przewaga jest po naszej stronie. Dobrze się schować, to jakby się zapaść pod
          ziemię.
          Dobrze przeprowadzony atak jest jak grom z jasnego nieba. Tak to się właśnie można
          uchronić jak też i odnieść pełnię zwycięstwa.
          Pewność wygranej, kiedy zwycięstwo dla wszystkich jest oczywiste, nie świadczy o
          bystrości umysłu. Kiedy cały świat chwali nasze zwycięstwa to też nie jest
          najlepiej2. Pod-
          niesienie opadłego liścia3 nie jest przecież dowodem wielkiej siły. Jeśli ktoś
          dostrzega
          słońce i księżyc, nie znaczy to, że ma sokoli wzrok. Jeśli ktoś słyszy odgłosy
          gromów, nie
          świadczy to o niebywałym słuchu. Ci, których starożytni nazywali wprawnymi w sztuce
          wojennej, nie tylko wygrywali, ale wygrywali z łatwością. Zwycięstwa znakomitych ge-
          nerałów nie były pokazem ich waleczności ani nie przyniosły im rozgłosu. Wygrywali,
          nie popełniając błędu. A dlatego, że nie popełnili błędu, cokolwiek
          przedsięwzięli prowa-
          dziło do zwycięstwa, bo oni zwyciężali już pokonanego. Wprawni wojskowi, zajmują
          więc pozycję, na której nie mogą przegrać, a jednocześnie nie stracić okazji do
          pokonania
          wroga. Dlatego też przyszły zwycięzca najpierw wygrywa, a potem walczy4, przegrany
          zaś najpierw wdaje się w walkę, a potem stara się wygrać. Dobremu wojskowemu nie
          obojętne są zasady5 i system – to od niego zależy powodzenie.
          Zasady wojenne6 mówią: po pierwsze rozmiary, po drugie wielkości, po trzecie
          liczeb-
          ność, po czwarte porównanie, po piąte zwycięstwo.
          Znając rozmiary, będziemy wiedzieć jak wielkie są potrzeby. Wiedząc jakie są
          potrze-
          by, poznamy liczebność wojsk. Znając liczebność wojsk, będziemy je mogli porównać.
          Porównawszy je, dowiemy się kto wygra.
          Tak więc zwycięzca jest jak głaz przyrównany do kamyczka7, przegrany zaś jak
          kamy-
          czek przyrównany do głazu. Zwycięska armia, dzięki swej formie militarnej, jest
          jak gór-
          ski wodospad wpadający w stumilową otchłań.
          • napoj.chmielowy Re: 孫子兵法 29.08.08, 21:05
            V Potencjał bitewny1
            Utrzymanie w ryzach dużej czy małej armii – powiada Sun Tzu – to niewielka
            różnica,
            wszystko sprowadza się do hierarchii. W dowodzeniu małą czy dużą armią też niewielka
            różnica, chodzi tylko o werble i sztandary. Cała armia może przyjąć natarcie wroga i
            wyjść zwycięsko, rzecz tylko w umiejętnym wykorzystaniu działań rutynowych i z
            zasko-
            czenia. Bitwa może wyglądać jak rozbijanie jajka wielkim głazem, trzeba tylko dobrze
            wykorzystać słabe i mocne strony.
            Podczas każdej bitwy jest tak, iż zaczyna się bitwę rutynowo, a wygrywa
            atakując z za-
            skoczenia. Działania rutynowe i z zaskoczenia są jak niebo i ziemia – ich cykl
            nigdy się
            nie kończy; albo też jak rzeki – nigdy się nie wyczerpią. Kiedy jedno się
            kończy, drugie
            się zaczyna, niczym księżyc i słońce; kiedy jedno zamiera, drugie się odradza
            jak cztery
            pory roku. Nut w muzyce jest tylko pięć, a jednak brzmień jest więcej niż
            ktokolwiek kie-
            dy usłyszał. Barw w przyrodzie jest też tylko pięć, a jednak liczba kolorów jest
            oszołamia-
            jąca. Tak samo też jest tylko pięć smaków, a jednak można nieustannie zaskakiwać
            pod-
            niebienie czymś nowym2. Tak też na potencjał bitewny składają się tylko
            działania rutyno-
            we i atak z zaskoczenia, a jednak kombinacje tych dwu są niewyczerpane.
            Działanie ruty-
            nowe i atak z zaskoczenia nawzajem się tworzą, niczym okrąg nie mają początku
            ani koń-
            ca. Któż je może wyczerpać?
            Potencjał bitewny powinien być jak rwący potok porywający kamienie. Cios powinien
            być jak pęd drapieżnego ptaka, który dopada swą ofiarę. Wprawnego wojskowego pozna-
            je się więc po tym, iż jego potencjał bitewny napawa trwogą i każdy jego cios
            jest dobrze
            wymierzony. Potencjał bitewny jest jak naciągnięcie cięciwy, sam cios zaś – jak
            puszcze-
            nie strzały.
            W rozgardiaszu bitewnym może być widać zamieszanie, a jednak musi panować tam
            porządek; w chaotycznym starciu wojska mogą kręcić się w kółko, ale nie mogą
            przegrać.
            Zamieszanie rodzi się z porządku3, płochliwość bierze się z odwagi, a słabość
            wynika z
            siły. Uporządkowanie chaosu to kwestia odpowiedniej hierarchii, zastąpienie
            płochliwości
            odwagą to kwestia potencjału bitewnego, zastąpienie słabości siłą to kwestia
            formy mili-
            tarnej. Tak więc dobry wojskowy urabia sobie wroga a ten jest mu posłuszny. Co wróg
            dostaje, to bierze. Zwab go przynętą i oczekuj gotów do walki.
            Dobrym generałom zależy więc na potencjale bitewnym, a nie na poszczególnych żoł-
            nierzach, potrafi więc wybrać odpowiednich żołnierzy do nadania armii odpowiedniego
            potencjału, a wojska jego będą jak toczące się bale i głazy. Bale i głazy bowiem
            na rów-
            nym terenie leżą nieruchomo, na pochyłym zaś toczą się. Jeśli mają kanty,
            zatrzymają się,
            jeśli są obłe, pędu ich nic nie zatrzyma. Potencjał bitewny wprawnego dowódcy to jak
            obłe głazy staczające się z ogromnej góry.
            • napoj.chmielowy Re: 孫子兵法 29.08.08, 21:11
              VI Słabe i mocne strony1
              Kto się zawczasu stawi na pole bitwy, ten może spokojnie czekać na wroga –
              powiada
              Sun Tzu – a, kto się zjawi poniewczasie i będzie zmuszony do pośpiechu, ten się
              tylko
              zmęczy. Tak więc dobry wojskowy komenderuje wrogiem i nie daje mu się wodzić za
              nos. Przynętą można zwabić wroga, a ten się zbliży; jeśli zaś chcemy, by się
              zatrzymał,
              musimy zadać mu straty. Kiedy wróg odpoczywa, można dać mu zajęcie; kiedy jest syty,
              można go zagłodzić; kiedy rozbije się obozem, można go zmusić do wymarszu.
              Atakuj tam, gdzie będzie musiał podążyć z odsieczą2; rzucaj się na niego,
              kiedy ten się
              nie spodziewa. Maszerując przez ziemię niczyją, tysiąc mil można przejść i nie
              czuć zmę-
              czenia. Zwycięskie natarcie jest to uderzenie tam, gdzie obrona jest niemożliwa;
              obrona
              kończy się odparciem ataku wtedy, gdy atakowana pozycja jest nie do zdobycia. Dobry
              atak więc to taki, którego wróg nie potrafi odeprzeć; dobra obrona to taka,
              której wróg nie
              potrafi przełamać. Niewidzialny i niesłyszalny, taki to potrafi władać losami wroga.
              Atak, którego nie sposób odeprzeć, to atak w słaby punkt. Ucieczka się
              powiedzie, kie-
              dy wróg nie będzie tak szybki jak my. Kiedy więc pragnę walczyć, to choćby się wróg
              ufortyfikował i okopał, to i tak będzie ze mną walczył, a ja będę atakował tam,
              gdzie naj-
              bardziej boli. Kiedy nie chcę walczyć, obieram sobie teren i umacniam się na
              nim, wróg
              ze mną walczyć nie będzie, jeśli zmylę go, aby udał się w innym kierunku.
              Zmuszam go, by się odkrył, a sam się nie odkrywam, dlatego moje siły są
              skoncentro-
              wane a jego rozproszone. Moje siły są zgromadzone w jednym miejscu, jego zaś rozpro-
              szone w dziesiątkach miejsc – jest to zasada 1/10, która daje mi przewagę
              liczebną nad
              wrogiem. Atakując wielką armią małe oddziały, oszczędzam swe wojsko. Wróg nie może
              wiedzieć o miejscu, gdzie chcę stoczyć z nim bitwę. Jeśli bowiem nie będzie tego
              wie-
              dział, umocni się w wielu miejscach i przyjdzie mi walczyć małymi oddziałami. Jeśli
              umocni czoło, będzie słaby na tyłach; jeśli umocni tyły, będzie słaby na czele;
              jeśli umoc-
              ni lewe skrzydło, będzie słaby na prawym skrzydle; jeśli umocni prawe skrzydło,
              będzie
              słaby na lewym skrzydle. Wszędzie będzie osłabiony. Kto się tak umacnia, traci
              na liczeb-
              ności; ten, kto zmusza wroga to takich działań, zyskuje przewagę liczebną.
              Jeśli się wie gdzie i kiedy dojdzie do walki, można wędrować tysiące mil na
              miejsce
              starcia. Nie znając miejsca ani czasu, lewe skrzydło nie zdoła osłonić prawego
              ani prawe
              lewego, tyły nie zabezpieczą czoła ani czoło tyłów. A co dopiero jeśli część
              wojska jest
              oddalona o dziesiątki mil, a część porozrzucana w promienie kilku mil? Myślę
              sobie: pań-
              stwo Yue dysponuje wprawdzie większą siłą niż my, ale czy potrafi ją
              wykorzystać? Mó-
              wię więc: zwycięstwo jest możliwe! Choć siła ich wielka, można sprawić, by jej
              nie użyli.
              Należy więc zliczyć ich siły, a poznamy ich plany, należy ich sprowokować, a
              pozna-
              my logikę ich działań, dać im się pokazać, a poznamy ich mocne i słabe strony,
              trzeba ich
              wybadać, a poznamy gdzie mają nadmiar a gdzie niedobór. Doskonała forma militarna to
              taka, której nie sposób wybadać. Jeśli nie sposób go wybadać, szpiedzy o nim nie
              doniosą,
              a mądre głowy nie pokrzyżują naszych planów. Sposoby zwyciężania są niepojęte dla
              ludu, choćby mu je wyjawić. Każdy może poznać jak odnoszę zwycięstwo, ale nikt nie
              wie, jakim sposobem mi się to udaje. Nie należy więc używać dwa razy tego samego
              for-
              telu, możliwości jest bowiem nieskończenie wiele.
              Wojsko jest jak woda. Płynący strumień omija wzniesienia i mknie w dół.
              Wojsko uni-
              ka silnych stron wroga i uderza tam gdzie wróg jest słaby. Strumień przybiera
              kształt jaki
              nadaje mu teren, wojsko zwycięża tak, jak mu wróg na to pozwala. Armia nie ma więc
              stałego potencjału bitewnego, tak jak woda nie ma stałego kształtu.
              Ten, kto się potrafi dostosować do zmian po stronie wroga i dzięki temu
              zwyciężyć,
              tego można nazwać bogiem1. Pięć żywiołów nie zwycięża bez przerwy2, cztery pory roku
              nie trwają przez cały czas, słońce wschodzi i zachodzi3, księżyc raz jest w
              nowiu a raz w
              pełni.
              • napoj.chmielowy Re: 孫子兵法 29.08.08, 21:17
                VII Starcie
                Jest ogólnie przyjęta zasadą w armii – powiada Sun Tzu – że generał
                otrzymuje polece-
                nia od władcy, zbiera żołnierzy, zjednuje sobie lud i staje do walki;
                najtrudniejsze jednak
                jest samo starcie. Trudność tkwi w prostowaniu tego co zawiłe i uzyskiwaniu
                korzyści z
                niedogodności1. Należy więc sprawić, by szlak wroga był najbardziej kręty i
                zwabić go na
                przynętę; wyruszyć później i dotrzeć na do celu wcześniej niż on. Na tym właśnie
                polega
                sztuka zawiłości.
                Starcia bywają korzystne, ale bywają też niebezpieczne. Jeśli będziemy gnać
                armię z
                całym ekwipunkiem, aby zająć korzystną pozycję, spóźnimy się; jeśli zrezygnujemy
                z wo-
                zów transportowych, zaopatrzenie przepadnie. Tak więc gdy wojsko śpieszy przez setki
                mil bez zbroi2, noc i dzień bez odpoczynku, aby przebyć dwa razy dłuższy
                dystans, to ge-
                nerałowie zostaną pojmani w niewolę. Jeśli na czele wojska idą żołnierze pełni
                werwy, a
                zmęczeni ciągną się w tyle, tylko jedna dziesiąta wojsk dotrze do celu. Jeśli
                chcemy prze-
                być 50 mil na wyścigi z czasem, aby osiągnąć jakąś korzyść, stracimy generała i
                pół ar-
                mii. Jeśli chcemy pokonać 30 mil na wyścigi z czasem, aby osiągnąć jakąś
                korzyść, straci-
                my 1/3 armii. Armia bez zaplecza zginie, armia bez prowiantu zginie, a armia bez
                sprzętu
                też zginie.
                Nie znając planów obcych państw, nie sposób nawiązać z nimi kontakt. Nie
                znając to-
                pografii terenu: gór, lasów, rzek i innych przeszkód naturalnych, nie sposób
                kierować
                przemarszem armii. Bez przewodnika znającego dobrze okolice, nie da się wykorzystać
                możliwości terenowych.
                Wojna to ciągłe wprowadzanie w błąd. Ruszaj gdy widzisz korzyść 3, kiedy
                twoje woj-
                ska są rozproszone, połącz oddziały; warunki bowiem nieustannie się zmieniają.
                Szybcy
                jak wiatr, spokojni jak las, zapalczywi niczym ogień, niewzruszeni jak góry,
                niepoznani
                jak ciemność, gwałtowni niczym piorun – tacy wini być żołnierze. Kiedy zdobędą
                wioskę,
                dzielą się na grupy w zależności od tego jak liczna jest dana wieś, kiedy zajmą
                jakiś ob-
                szar dzielą się biorąc pod uwagę korzyści terenu 4. Rozważają najpierw, kto
                silniejszy, a
                dopiero potem ruszają. Kiedy ktoś zawczasu wie jak wykorzystać zawiłości dla własnej
                korzyści, ten opanował sztukę starć bitewnych.
                Księga doktryny wojskowej5 mówi: „Słowa stają się niedosłyszalne, dlatego
                też uderza
                się w werble; widok zaś utrudniony, dlatego używa się sztandarów.” Werble i
                sztandary są
                uchem i okiem armii. Dzięki nim osiągamy jednomyślność: odważni nie muszą sami
                przeć naprzód, płochliwi nie muszą się wycofywać w pojedynkę. Na tym polega kierowa-
                nie wielką liczbą ludzi. Nocą należy używać płonących żagwi i werbli, a w dzień zaś
                sztandarów; wszystko po to, aby sprostać wymogom ludzkiego słuchu i wzroku.
                Armia może stracić zapał, dowództwo może stracić rozum. Rankiem zapał jest naj-
                większy, podczas dnia maleje, a o zmierzchu każdy myśli już tylko o powrocie. Dobry
                wojskowy unika więc wroga rwącego się do walki, atakuje, kiedy wróg jest już
                znużony;
                na tym polega wykorzystanie zapału. Dyscypliną należy atakować rozgardiasz, spokojem
                uderzać w panikę; na tym polega wykorzystanie emocji. Z bliska atakować armię, która
                przybywa z daleka, wypoczętym wojskiem, nacierać na wycieńczonego wroga, na tym po-
                lega wykorzystanie siły. Nie należy atakować wroga, którego formacje są dobrze
                ustawio-
                ne a w szeregach panuje porządek: na tym polega wykorzystanie zmieniających się wa-
                runków.
                Jest zasadą wojskowych, aby: nie atakować wroga, kiedy ten jest na
                wzniesieniu, lub
                kiedy może się na nie wycofać; nie gonić armii, która udaje, że ucieka; nie
                uderzać, kiedy
                wróg tryska zapałem; nie dać się zwabić na przynętę; nie podążać za armią
                wycofującą się
                na własny teren; otaczając wroga, nie należy tego czynić szczelnie – wroga na
                straconej
                pozycji nie należy zbytnio przypierać do muru, bo wtedy może wpaść w szał i bić
                się bez
                opamiętania.
                Oto jak należy prowadzić wojnę.
                • napoj.chmielowy Re: 孫子兵法 29.08.08, 21:50
                  VIII Zmienne warunki
                  Jest ogólnie przyjętą zasadą w armii – powiada Sun Tzu – że generał otrzymuje
                  polece-
                  nia od władcy, zbiera żołnierzy, zjednuje sobie lud. Nie obozuje on na
                  zniszczonym tere-
                  nie; zawiera sojusze z władcami, przez których terytoria wiodą ważne szlaki; nie
                  zatrzy-
                  muje się na wyczerpanej ziemi; kiedy jest osaczony, myśli jak się wydostać;
                  kiedy nie ma
                  wyjścia – walczy. Są szlaki, którymi się nie chodzi; są armie, których się nie
                  atakuje; mia-
                  sta, których się nie oblega; obszary, o które się nie walczy; są też rozkazy
                  władcy, których
                  się nie wykonuje.
                  Dobrego generała poznać po tym, że potrafi wykorzystać zmieniające się
                  warunki. Jeśli
                  generał nie potrafi wykorzystać zmieniających się warunków, to choćby doskonale znał
                  topografię terenu, nie wykorzysta tej wiedzy. Kto dowodzi wojskiem a jest
                  nieświadomy
                  zmiennych warunków, choćby znał pięć powyższych zasad, wojsko się do nich nie zasto-
                  suje.
                  Kto więc potrafi myśleć, ten rozważać będzie korzystne i niekorzystne aspekty
                  jedno-
                  cześnie. Rozważywszy korzystne strony, może mieć on pewność co do wykonania swego
                  zadania, rozważywszy to co nie jest po jego myśli, może wybrnąć z trudnej sytuacji.
                  Wroga należy ujarzmić, stawiając go w niekorzystnej sytuacji; nie dać mu
                  odpocząć,
                  zwabić go, by się udał tam, gdzie tego chcemy.
                  Wojna nie polega na tym, aby oczekiwać, iż wróg się nie zjawi, ale na tym,
                  aby go od-
                  powiednio przyjąć. Wojna nie polega też na tym, aby oczekiwać, że wróg nie
                  zaatakuje,
                  ale na tym, aby uniemożliwić mu ten atak.
                  Pięć niebezpieczeństw czyha na generała:
                  Jeśli się śmierci nie boi, może zginąć;
                  Jeśli boi się o swe życie, może wpaść w niewolę;
                  Jeśli jest wybuchowy, łatwo go sprowokować;
                  Jeśli jest dumny z siebie, można go urazić;
                  Jeśli jest zbyt pobłażliwy dla ludzi, to ma problem.
                  Oto wady generałów, źródło wszelkich nieszczęść w armii. Jeśli armia zostaje
                  rozbita,
                  a sam generał ginie, powodem z całą pewnością jest owe pięć niebezpieczeństw.
                  Nie moż-
                  na ich nie rozważać.
                  • napoj.chmielowy Re: 孫子兵法 29.08.08, 21:54
                    IX Ruchy wojsk
                    Co się tyczy użycia wojsk – rzecze Sun Tzu – i kontaktu z wrogiem to:
                    Przemierzając góry należy trzymać się dolin, obozować na otwartym
                    wzniesieniu, nie
                    piąć się w górę podczas natarcia – tak się dowodzi wojskiem w górach.
                    Przeprawiwszy się przez rzekę, oddal się od brzegu. Kiedy wróg musi przejść
                    przez
                    rzekę, nie należy go atakować zanim się nie przeprawi, należy poczekać aż cześć jego
                    wojsk stanie na naszym brzegu i wtedy uderzyć: wiele na tym skorzystamy. Jeśli
                    chcemy
                    walczyć, to nigdy nie należy atakować znad rzeki. Obozuj na otwartym wzniesieniu
                    nigdy
                    w dolnym biegu rzeki1 – tak się dowodzi wojskiem w terenie rzecznym.
                    Przemierzając mokradła zrób to jak najszybciej i nie zatrzymuj się ani na
                    chwilę. Jeśli
                    dojdzie do starcia na mokradłach i grzęzawiskach, należy się oprzeć skrzydłem o
                    mokre
                    poszycie a za sobą mieć skupiska drzew – tak się dowodzi wojskiem na mokradłach i
                    grzęzawiskach.
                    Na równinie zajmij teren otwarty mając wzniesienie po prawej stronie, dzięki
                    temu bę-
                    dziesz miał przed sobą teren pomyślny a niepomyślny za sobą – tak się dowodzi
                    wojskiem
                    na równinie.
                    Stosując się do tych właśnie zasad, żółty cesarz pokonał swych czterech rywali2.
                    Dogodnym miejscem dla armii są wzniesienia; unikać należy nisko położonych tere-
                    nów. Armii sprzyja słońce, cień jej nie służy, potrzebne jej prowiant i sprzęt;
                    jeśli przy
                    tym nie będą jej nękać choroby, to zwycięstwo pewne. W pobliżu pagórków, nasypów czy
                    wałów należy ustawić się w słońcu i oprzeć się o wzniesienia prawym skrzydłem. Takie
                    oto korzyści daje wojsku ukształtowanie terenu.
                    Kiedy w czas ulewnego deszczu wody rzeki są wzburzone, należy poczekać aż się
                    uspokoją. Tam gdzie teren pełny jest wąwozów, kotlin, niecek, zarośli, jarów
                    oraz zagłę-
                    bienia gdzie gromadzi się wilgoć należy jak najszybciej się stamtąd wydostać i
                    nie zbliżać
                    się. Należy trzymać się z dala od takich miejsc, wróg zaś powinien być ich jak
                    najbliżej.
                    Powinniśmy stać przodem do takiego terenu, a wróg winien mieć go na tyłach. Kiedy
                    masz wokół siebie przełęcze, stawy porośnięte trzciną oraz mroczne i gęste lasy,
                    należy je
                    dokładnie przeszukać, takie miejsce są bowiem często kryjówką zdrajców.
                    Kiedy wróg jest blisko i zachowuje pełny spokój – to znak, że jest pewny
                    swego. Jeśli
                    jest daleko i rzuca wyzwanie – oznacza to, iż chce byśmy się do niego zbliżyli.
                    Jeśli obo-
                    zuje na płaskim otwartym terenie – to chce nas zwabić. Jeśli drzewa zaszumią –
                    znak, że
                    nadchodzi; jeśli wróg maskuje się w wielu miejscach wśród poszycia – chce nas
                    zmylić;
                    jeśli ptaki wzlatują – przygotowuje zasadzkę; jeśli zwierzyna ucieka – zajmuje
                    teren; jeśli
                    wysoko unoszą się tumany pyłu– nadciągają rydwany; jeśli dym rozchodzi się nisko
                    i roz-
                    ciąga na dużej połaci – nadchodzi piechota; jeśli kłęby dymu są porozrzucane i
                    wąskie –
                    wróg zbiera drewno na opał; kiedy są małe i falują – wróg rozbił się obozem.
                    Jeśli słowa
                    jego są wyważone, a sam umacnia swą pozycję – będzie nacierał; jeśli jest mocny
                    w sło-
                    wach i mknie naprzód – wycofa się. Kiedy lekkie wozy wyjeżdżają na czoło i
                    zajmują po-
                    Aby wróg nie mógł zatruć wody.
                    zycje na skrzydłach – wróg ustawia formacje; jeśli prosi o rozejm, nie zwierając
                    traktatu1
                    – to podstęp; jeśli mknie naprzód demonstrując siłę żołnierzy i rydwanów –
                    nadszedł czas;
                    jeśli zatrzyma się w pół drogi – to przynęta. Jeśli wojsko podpiera się na
                    włóczniach –
                    znać, że głodne; kiedy czerpiący wodę, najpierw sami piją – znać, że szeregi
                    wroga są
                    spragnione; jeśli dostrzegając okazję, nie korzysta z niej – jest zmęczony.
                    Jeśli gdzieś zla-
                    tują się ptaki – wroga tam nie ma; jeśli nocą da się słyszeć okrzyki – w obozie
                    wroga pa-
                    nuje niepokój; jeśli wśród wojska panuje zamęt – znać, że generałowie tracą
                    kontrolę; je-
                    śli chorągwie przemieszczają się z kąta w kąt – rokosz; jeśli dowódcy łatwo
                    unoszą się
                    gniewem – wszyscy są zmęczeni. Kiedy armia karmi konie zbożem, a sama je mięso i
                    chowa kociołki znad ognisk – znak, że nie wróci do obozu i jest gotowa na
                    wszystko. Jeśli
                    dowódcy zwracają się do wojska spokojnym tonem i cicho – znać, że utracili zaufanie
                    podwładnych; ciągłe nagradzanie oznacza kłopoty; nieustanne karanie nie przynosi do-
                    brych skutków; jeśli generał wpierw grzmi na podwładnych, a potem się ich boi,
                    to nie
                    jest to przejaw inteligencji; jeśli wróg śle posłów, znać, że chce odpocząć.
                    Jeśli wróg zieje
                    nienawiścią, a jednak zbliżywszy się nie atakuje ani też się nie wycofuje,
                    należy zachować
                    baczność i uważnie obserwować jak się potoczą sprawy.
                    Nie jest wcale prawdą, że im więcej wojska tym lepiej; wystarczy tylko nie
                    być bez-
                    bronnym i zgromadzić dostatecznie dużą siłę, rozpoznać wroga oraz zjednać sobie
                    ludzi 2 –
                    to wszystko. Tylko ten, kto nie bierze pod rozwagę sytuacji i lekceważy wroga,
                    jest na
                    straconej pozycji.
                    Jeśli nie zjednałeś sobie jeszcze żołnierzy a już wyznaczasz im kary, nie
                    będą ci po-
                    słuszni, a nieposłuszne wojsko staje się bezużyteczne. Jeśli ich już sobie
                    zjednałeś, a nie
                    karzesz, to też na nic się nie przydadzą. Wydawaj rozkazy w sposób cywilizowany, wy-
                    magaj dyscypliny – wtedy wygrasz. Częste wydawanie rozkazów uczy posłuszeństwa,
                    rzadkie wydawanie rozkazów też uczy – ale nieposłuszeństwa. Rozkazy, dyscyplina
                    i za-
                    ufanie są korzystne zarówno dla dowództwa jak i dla żołnierzy.
                    • napoj.chmielowy Re: 孫子兵法 29.08.08, 22:01
                      X Ukształtowanie terenu
                      Teren – powiada Sun Tzu – dzielimy na: otwarty, zamknięty, sztywny, wąski,
                      niebez-
                      pieczny i odległy. Jeśli zarówno nasza armia jak i wróg ma łatwy dostęp do
                      terenu, taki te-
                      ren nazywamy otwartym. Najkorzystniej jest wtedy zająć wzniesione i nasłonecznione
                      miejsce i zabezpieczyć drogi zaopatrzenia. Teren, na który łatwo wkroczyć, ale
                      wycofać
                      się trudno to teren zamknięty. Jeśli wróg na takim terenie nie jest dobrze
                      umocniony – na-
                      leży atakować a zwycięstwo jest pewne; jeśli natomiast wróg jest dobrze
                      przygotowany –
                      przegrana to totalna klęska, gdyż nie sposób się będzie wycofać. Teren, na
                      którym nikomu
                      nie opłaca się uderzać to teren sztywny. Na takim terenie nie należy dać się
                      złapać wrogo-
                      wi na przynętę. Jeśli wróg próbuje nas zwabić, należy się wycofać, by zachęcić
                      go do ude-
                      rzenia, po czym zaatakować go wpół drogi – tak odniesiemy wielką korzyść. Co do wą-
                      skiego terenu, jeśli zajmiemy go przed wrogiem, należy zgromadzić wojsko i oczekiwać
                      wroga, jeśli wróg zjawi się tam pierwszy i zgromadził wojsko, nie należy
                      uderzać, jeśli
                      nie zgromadził wojska, należy przypuścić atak. Na terenie niebezpiecznym – jeśli
                      zajmie-
                      my go pierwsi – należy się ustawić na wzniesionym i nasłonecznionym miejscu, jeśli
                      wróg zajmie go jako pierwszy, nie należy się dać zwieść jego przynętom. W
                      przypadku te-
                      renu odległego, kiedy siły są równe, trudno jest walczyć, tak więc bitwa jest
                      niewskazana.
                      Oto sześć zasad dotyczących terenu. Obowiązkiem generała jest wziąć je pod rozwagę.
                      Na wojnie zdarzają się: ucieczki, nieposłuszeństwo, zapaści, upadki, chaos i
                      porażki.
                      Te zjawiska nie są klęskami powodowanymi przez siłę wyższą, ale wynikiem błędów w
                      dowodzeniu. Przecież kiedy żołnierze po obu stronach dysponują taką samą siłą
                      rażenia,
                      atakowanie jednym dziesięciu, kończy się niechybnie ucieczką. Kiedy wojsko jest
                      mocne
                      a dowódca słaby, nieposłuszeństwo jest pewne. Posiadanie silnego dowódcy i słabego
                      wojska, prowadzi do zapaści. Kiedy się dowódcy pogniewają na generała i nie będą
                      słu-
                      chać jego rozkazów, kiedy napotkawszy wroga, z gniewu sami rozpoczną natarcie, ozna-
                      czać to będzie, że generał nie umie wykorzystać swej władzy – a to już upadek.
                      Kiedy ge-
                      nerał jest ugięty i pobłażliwy, nie czyni najlepiej, dowódcy i wojsko nie są z
                      sobą zżyci,
                      hierarchia jest niejednoznaczna – oto chaos. Kiedy generał nie umie oszacować
                      sił wroga,
                      małym oddziałem atakuje duży, słabą armią atakuje mocną i nie wystawia jednostki
                      dobo-
                      rowej – poniesie porażkę1. Oto sześć dróg prowadzących do przegranej.
                      Obowiązkiem ge-
                      nerała jest wziąć je pod rozwagę.
                      Ukształtowanie terenu jest sprzymierzeńcem armii. Rozpoznanie planów wroga,
                      osza-
                      cowanie ryzyka i odległości – oto styl doskonałego generała. Ten, kto o tym wie
                      i podej-
                      mie walkę – wygra, ten, kto o tym nie wie i podejmie walkę – przegra. Jeśli więc
                      warunki
                      na polu bitwy wróżą zwycięstwo, a władca nakazuje nie walczyć – należy walczyć.
                      Jeśli
                      warunki na polu bitwy są niekorzystne, a władca rozkazuje walczyć – nie należy
                      podejmo-
                      wać walki. Taki generał, który atakując nie szuka sławy, wycofując się nie czuje
                      wstydu, a
                      na celu ma jedynie bezpieczeństwo żołnierzy i dobro władcy – jest skarbem dla kraju.
                      Jeśli traktujemy żołnierzy jak małe dzieci, nie straszne im głębokie wąwozy.
                      Jeśli ko-
                      chamy ich jak własnych synów, gotowi są poświęcić życie. Jeśli zaś traktować ich
                      będzie-
                      my surowo, staną się nieposłuszni; jeżeli pokochamy za bardzo, nie będziemy
                      potrafili
                      wydać im rozkazu, jeśli zatracą dyscyplinę, nie zapanujemy nad nimi, będą jak
                      zepsute
                      dzieci – do niczego się nie przydadzą.
                      Jeśli nasze wojska mogą atakować, a wiemy, że wróg nie może – połowa zwycięstwa
                      po naszej stronie. Jeśli wróg może atakować, a nie wie, że my nie możemy
                      atakować – po-
                      łowa zwycięstwa po naszej stronie. Jeśli wróg może atakować i wie, że my też możemy
                      atakować, a nie wie, że ukształtowanie terenu nie pozwala mu na atak – połowa
                      zwycię-
                      stwa po naszej stronie. Ten, kto zna się na wojnie, nie waha się podejmować
                      odpowied-
                      nich kroków, jego działania są nieskrępowane. Stąd też powiedzenie: Ten, kto zna
                      siebie i
                      wroga, będzie zawsze wygrywał, a jeśli zna warunki pogodowe i ukształtowanie terenu,
                      zwycięstwo jego będzie całkowite.
                      • napoj.chmielowy Pytanie. 29.08.08, 22:09
                        Biorąc pod uwagę te fragmenty "Sztuki wojny" kto waszym zdaniem jest zwycięzcą w
                        "wojnie rusko-gruzińskiej pod olimpijską flagą"?
                        • chlorofil1 Odpowiedź 29.08.08, 22:28
                          napoj.chmielowy napisał:

                          > Biorąc pod uwagę te fragmenty "Sztuki wojny" kto waszym zdaniem jest zwycięzcą
                          > w
                          > "wojnie rusko-gruzińskiej pod olimpijską flagą"?

                          Zwycięscą będzie Jarosław Kaczyński tylko musi wyposażyć pisarmię w odpowiednie
                          uzbrojenie, np. takie:
                          en.wikipedia.org/wiki/E_bomb
                        • censorship Re: Pytanie. 29.08.08, 22:36
                          Chlorofilku!
                          Ruscy też to mają:
                          ru.wikipedia.org/wiki/%D0%AD%D0%BB%D0%B5%D0%BA%D1%82%D1%80%D0%BE%D0%BC%D0%B0%D0%B3%D0%BD%D0%B8%D1%82%D0%BD%D0%B0%D1%8F_%D0%B1%D0%BE%D0%BC%D0%B1%D0%B0
                          • napoj.chmielowy WSI w każdej wsi. 29.08.08, 23:00
                            XIII Wywiad
                            Jeśli wystawimy 100 000 żołnierzy, którzy będą przemierzać bezkresne połacie
                            ziemi,
                            koszty poniesione przez obywateli i państwo sięgną niebotycznych sum1; na
                            froncie i na
                            zapleczu powstanie zamęt a 700 000 ludzi na skraju wyczerpania będzie się błąkać
                            po dro-
                            gach2 nie mając z czego żyć. Wojna może trwać wiele lat, a jedna bitwa może
                            przesądzić
                            o zwycięstwie. Ten, kto ceni sobie bogactwo ponad rozpoznanie wroga, nie
                            postępuje jak
                            człowiek, nie jest wodzem armii, nie jest sprzymierzeńcem władcy ani też nie ma
                            zielone-
                            go pojęcia o tym, jak należy zwyciężać. Tak więc światły władca i rozsądny
                            generał za-
                            wsze wygrywają; osiągają to, czego pospolity człowiek osiągnąć nie potrafi – a
                            wszystko
                            to dzięki temu, że wiedzą wcześniej. Wiedzy takiej nie można otrzymać od bogów, nie
                            można jej zdobyć przez obserwację rzeczywistości, nie można jej też wyczytać z
                            gwiazd.
                            Jedynym sposobem, aby poznać wroga, to zdobyć wiadomości o nim od kogoś innego.
                            Wyróżniamy pięć rodzajów szpiegów: miejscowi, wtajemniczeni, nawróceni, martwi
                            oraz żywi. Kiedy wszyscy oni działają jednocześnie, nikt się niczego nie domyśla
                            – oto
                            boski plan, skarb każdego władcy. Szpiedzy miejscowi rekrutują się spośród
                            autochtonów.
                            Szpiedzy wtajemniczeni wywodzą się spośród urzędników wroga. Szpiedzy nawróceni, to
                            tacy, którzy służyli wrogowi, a teraz służą nam. Martwi zaś mają za zadanie
                            przekazywać
                            fałszywe informacje, aby nasi szpiedzy zdemaskowali ich w obozie wroga. Żywi
                            szpiedzy
                            to ci, którzy wracają z informacjami o wrogu.
                            Nie ma takiej osoby w armii, która byłaby traktowana z większą troską niźli
                            szpieg; nie
                            ma nikogo, kto byłby szczodrzej wynagradzany niźli szpieg; żadne inne działania nie
                            mogą już być owiane większą tajemnicą niż działania wywiadu. Kto nie jest
                            mędrcem, nie
                            może posługiwać się szpiegami; kto nie posiadł dobrych manier i nie jest otwarty
                            na dru-
                            giego człowieka, nie może korzystać z wywiadu; kto nie potrafi postępować rozważnie,
                            ten nie dojrzy korzyści w zeznaniach szpiega. Rozwaga, tylko rozwaga, a szpieg
                            nie bę-
                            dzie bezużyteczny! Jeśli zeznania szpiega nie zostały jeszcze odtajnione, a już
                            ktoś o nich
                            rozpowiada, zarówno gadułę jak i szpiega należy zabić.
                            Zanim zaatakujemy armię albo rozpoczniemy oblężenie miasta czy też podejmiemy
                            próbę zabójstwa, należy wpierw dowiedzieć się: kto dowodzi, kim są jego
                            przyboczni, ad-
                            iunkci, strażnicy i podwładni. Tego nasz szpieg musi się dowiedzieć.
                            Należy odszukać w swoich szeregach szpiegów wroga, przekonać ich do siebie i
                            wyko-
                            rzystać3, udzielić stosownych instrukcji i wysłać z powrotem do obozu wroga4. W
                            ten spo-
                            sób pozyskamy szpiega nawróconego, działającego na naszą korzyść. Dzięki niemu pozy-
                            skamy sobie szpiegów miejscowych i wtajemniczonych. Dzięki niemu, będzie można
                            przekazać martwych szpiegów wrogowi. Dzięki niemu, żywi szpiedzy będą mogli spokoj-
                            nie czynić swą powinność. Najważniejszym zadaniem wywiadu jest pozyskanie informa-
                            cji, a pozyskać ją można najszybciej od szpiega nawróconego, dlatego też należy
                            go trak-
                            tować z szacunkiem.
                            Dawnymi czasy dynastia Yin1 doszła do władzy, za sprawą Yi Zhi, który był
                            urzędni-
                            kiem na dworze dynastii Xia2. Dynastia Zhou3 doszła do władzy dzięki Lü Ya,
                            który pełnił
                            służbę na dworze dynastii Yin. Dlatego też światli władcy i rozsądni wodzowie,
                            wybierają
                            najzdolniejszych, aby ci służyli im jako szpiedzy – stąd ich wielkie zwycięstwa.
                            Wywiad
                            to podstawa działań wojennych, dzięki niemu armia może się posuwać naprzód.
                            • napoj.chmielowy Chytre sztuczki dla silniejszych. 29.08.08, 23:54
                              Oszukaj władcę, aby przeprawić go przez morze1
                              Kiedy twoje linie obrony są dobrze umocnione, słabnie wola walki2. Nikogo nie
                              zasko-
                              czy to, co widać na co dzień. Jeśli jakiś sekret jest powszechnie znany,
                              przestaje być se-
                              kretem. Jeśli ktoś jest nadmiar szczery, chowa coś w zanadrzu3.
                              Jeśli jest jakiś ciemny interes do zrobienia, nie należy go wykonywać za
                              plecami wro-
                              ga. Tylko głupiec bowiem kradnie w środku nocy i zabija w ciemnym zaułku. Prawdziwy
                              strateg tak nie postępuje.
                              Niegdyś, kiedy Kong Rong4 został otoczony, generał Tai Shici obmyślił plan
                              wydosta-
                              nia się z oblężenia. Wybrał dwóch jeźdźców, każdemu z nich dał łuk, strzały i tarczę
                              strzelniczą, po czym cała trójka opuściła twierdzę. Ani oblężeni, ani oblegający
                              nie ukry-
                              wali zdziwienia. Tai Shici popędził zaś konie do okopu pod murami miasta, gdzie
                              umoco-
                              wawszy tarcze, kazał żołnierzom ćwiczyć strzelanie do celu. Kiedy skończyli
                              strzelać,
                              wrócili z powrotem do twierdzy. Powtarzano ten manewr kilka dni, aż wojskom
                              oblegają-
                              cym oczy się z nudów same do snu zamykały. Wtedy Tai Shici nie powtarzał już manew-
                              ru z ćwiczeniami. Zorganizował wojsko, nakarmił i co koń wyskoczy pognał z twierdzy,
                              wymykając się w ten sposób z oblężenia. Kiedy wróg się spostrzegł, uciekający
                              byli już
                              daleko.
                              • napoj.chmielowy Chytre sztuczki dla silniejszych. 29.08.08, 23:56
                                Oblężenie miasta Wei ratunkiem dla Zhao
                                Wróg skoncentrowany nie jest tak dobry jak wróg rozproszony. Lepiej atakować,
                                kiedy
                                wróg jest słaby. Atakowanie silnego wroga, to nie najlepszy pomysł.
                                Z wojskiem należy się obchodzić jak z wodą: jeśli płynie bystrym nurtem,
                                należy ją
                                rozdzielić, kopiąc kanały; jeśli prąd wód jest słaby, można wody wstrzymać za pomocą
                                grobli.
                                Kiedy armia Qi ratowała państwo Zhao, Sun Bin rzekł do generała Tian Ji:
                                – Przecież aby rozsupłać zamotany węzeł, nie można się do niego zabierać z
                                pięściami;
                                aby rozdzielić walczących, nie można bić, gdzie popadnie. Należy rozbić
                                skoncentrowane
                                siły wroga i atakować małe oddziały. Okroić jego formę militarną i zniweczyć
                                potencjał
                                bitewny. Wtedy sytuacja sama się rozwiąże.
                                • napoj.chmielowy Chytre sztuczki dla silniejszych. 29.08.08, 23:58
                                  Zabij pożyczonym mieczem
                                  Jeśli jesteś pewien co do wroga, a wciąż masz wątpliwości co do sojusznika,
                                  spraw
                                  niech sojusznik zabije wroga. Nie marnuj własnych sił. Bacz na bilans zysków i
                                  strat.
                                  Jeśli wiesz, kto jest twym wrogiem, a na horyzoncie pojawi się ktoś trzeci,
                                  kto rośnie w
                                  siłę, wykorzystaj go do zniszczenia wroga.
                                  Zheng Huangong zanim zaatakował państwo Kuai, wypytał najpierw o
                                  najbitniejszych,
                                  najzdolniejszych, najmądrzejszych i najbardziej odważnych oficerów w państwie
                                  Kuai, po
                                  czym wpisał ich nazwiska na listę, oświadczając pisemnie, iż nada im stanowiska
                                  i przy-
                                  dzieli ziemie państwa Kuai, jakie zdobędzie. Następnie przygotował przed murami
                                  miasta
                                  mały ołtarzyk, pod którym zakopał ową listę, ofiarując koguta i knura na znak
                                  zawarcia
                                  przymierza. Władca państwa Kuai, obawiając się rebelii, kazał zabić swych
                                  najlepszych
                                  oficerów. Zheng Huangong zaatakował Kuai i zdobył je. (Księga mistrza Han Fei,
                                  „Zbiór
                                  wewnętrzny, część II”wink
                                  Kiedy Zhuge Liang zawarł przymierze z państwem Wu wymierzone przeciw Wei, a
                                  Guan Yu oblegał miasta Rangyang i Fancheng, Cao Cao – dowódca wojsk Wei – zamie-
                                  rzał przenieść stolicę. Sima Yi wraz z Jiang Ji poradzili mu jednak tak:
                                  – Liu Bei i Sun Quan są wprawdzie krewnymi, ale w rzeczy samej wiele ich
                                  dzieli. Je-
                                  śliby Guan Yu osiągnął, co zamierza, Sun Quanowi nie było by to na rękę. Dlatego
                                  warto
                                  by wysłać ludzi w ślad za nim, obiecując mu cześć terytoriów Jiangnanu, wtedy
                                  oblężenie
                                  Fanchengu ustanie.
                                  Cao Cao posłuchał rady i dzięki temu Guan Yu został pojmany 1. (Księga mądrości
                                  wojskowej, „Zwój IX”wink.
                                  • napoj.chmielowy Re: Chytre sztuczki dla silniejszych. 30.08.08, 00:04
                                    Wypoczęty atakuj zmęczonych
                                    Wystarczy, że przeciwnik będzie wycieńczony, a nie będziesz musiał walczyć.
                                    W ten
                                    sposób na nic się zda jego siła, a twoja słabość nie mu nie pomoże.
                                    Oto jest sposób na wroga. Sztuka wojny Sun Tzu’ego mówi wszak: „Kto się
                                    zawczasu
                                    stawi na pole bitwy, ten może spokojnie czekać na wroga; a kto się zjawi
                                    poniewczasie i
                                    będzie zmuszony do pośpiechu, ten się tylko zmęczy. Tak więc dobry wojskowy komen-
                                    deruje wrogiem i nie daje mu się wodzić za nos”. W Sztuce wojny jest często mowa o
                                    tym, jak należy atakować wroga. Chodzi bowiem o potencjał bitewny: nie w tym
                                    rzecz by
                                    wybrawszy dogodne miejsce oczekiwać wroga, ale w tym by za pomocą prostych manew-
                                    rów skomplikować wrogowi życie, ustabilizowanym wojskiem atakować wojska zmienne,
                                    wojskiem, w którym występują drobne niestabilności, atakować armię wielce
                                    niestabilną,
                                    z postoju atakować wojska maszerujące, z wolnego marszu atakować w wojska pędzące w
                                    pośpiechu, z pozycji centralnej atakować obszary wahadłowe1.
                                    Tak właśnie Guan Zhong trzymał armie w kraju, przygotowując ją do wojny.
                                    (Zapiski
                                    historyka, „Zwój LXII: Biografia panów Guan i Yan”wink2.
                                    Sun Bin pojmał w ten sposób Pang Juana pod Malingiem. (Zapiski historyka, „Zwój
                                    LXV: Biografia Sunów oraz pana Wu Qi”wink3.
                                    Li Mu strzegł Yanmenu. Długo nie wdawał się w walkę, przygotowując się tylko.
                                    Kie-
                                    dy doszło do starcia, pokonał hordy Hunów. (Zapiski historyka, „Zwój LXXXI:
                                    Biografia
                                    panów Lian Po oraz Lin Xiangru”wink1.
                                    • napoj.chmielowy Chytre sztuczki dla silniejszych. 30.08.08, 00:13
                                      Pozostałe sztuczki zdradzę poprzez e-mail kazdemu chętnemu Wubekowi (Wubeczce).
                                      Nie będę ich upubliczniał bo jeszcze nasi rodzimi Masters of War zmądrzeją i nie
                                      spełni się moja klątwa:
                                      pl.youtube.com/watch?v=RsYA1fp6Z5o
                        • hurysa1 Re: Pytanie. 30.08.08, 11:59
                          napoj.chmielowy napisał:

                          > Biorąc pod uwagę te fragmenty "Sztuki wojny" kto waszym zdaniem jest zwycięzcą
                          > w
                          > "wojnie rusko-gruzińskiej pod olimpijską flagą"?

                          www.dziennik.pl/dziennik/europa/article230156/W_Gruzji_przegrali_wszyscy_Polska_tez.html
                          • map4 Re: Pytanie. 01.09.08, 08:08
                            Rosjanie podpisali umowę z Turkmenistanem, na mocy której przejęli transport
                            turkmeńskiego gazu do Europy.

                            Pierwotna trasa miała omijać tereny kontrolowane przez Rosję zapewniając Europie
                            dwóch niezależnych sprzedawców gazu. Teraz został jeden. Europa monopol gazowy
                            zawdzięcza więc panu Saakaszwilemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka