kjwojtas
24.04.17, 07:13
W ostatnim tekście określiłem zwolenników referendum dotyczącego przynależności do aglomeracji warszawskiej jako debili - i zdanie to podtrzymuję.
Jednak zbliżone stanowisko mentalne występuje po stronie władzy gminnej. W zasadzie, to chyba nie tyle debilizm, co sk...two lub coś tp.
W Kurierze, którego wkładką było oświadczenie Rady Gminy w sprawie inicjatywy referendalnej, jest artykuł Głównego Specjalisty Referatu Ochrony Środowiska i Gospodarki Komunalnej UG w Raszynie Jarosława Kozłowskiego dotyczący zanieczyszczenia powietrza.
Po przeczytaniu mogę stwierdzić, że głupota nie jest udziałem tylko członków PO, a dotyka w równym stopniu ludzi związanych z PiS.
Ostatnio, po utracie zajęcia związanego z urzędniczymi decyzjami dotyczącymi wycinki drzew na posesjach - parę osób z tego referatu należałoby wyrzucić na "zbity pysk", bo są obciążeniem dla podatnika. Tu właśnie zachodzi ten przypadek. Wspomniany "G(ł)ówny Specjalista", na podstawie ALERTU ogłoszonego przez Mazowiecki Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego, który to alert zobowiązuje do jedynie zwiększonego monitoringu, wymyśla zalecenia i obostrzenia zupełnie bezpodstawne.
Z jednej strony straszy skutkami przebywania na świeżym powietrzu jako skutku zanieczyszczonego, a z drugiej zaleca jazdę na rowerze. Sugeruje zakaz palenia w kominkach, czy używanie sprzętu ogrodniczego. Rozumiem, że dalsza kolejność to zakaz grillowania, a przede wszystkim palenia papierosów - bo to i szkodliwe i zanieczyszcza środowisko. Podobno ma też być zakaz używania zapałek - to prosta konsekwencja rozwoju tej "twórczości".
Sam fakt, że z alertu, który mówi o MOŻLIWOŚCI wystąpienia przekroczeń - nie wolno wyciągać tak daleko idących wniosków - to jedno. Drugie - to jakie te wnioski. Czy my, jako mieszkańcy Gminy, musimy finansować tego typu urzędników?
I ciekawostka. Polskie przepisy dotyczące zanieczyszczenia powietrza są znacznie bardziej restrykcyjne niż w Niemczech. Na zachodniej granicy stan przekroczenia norm ma bez mała ciągły charakter. Tymczasem nam, Polakom, wmawia się nadmierne wytwarzanie zanieczyszczeń. Można domniemywać, że jest to działalność celowa - spuścizna rządów PO. Zatem wspomniany urzędas działa wbrew zamiarom i intencjom obecnego rządu tworząc medialną otoczkę dla np. ograniczenia wydobycia węgla. A jak się sprzeda kopalnie - to wtedy zmieni się normy. Tyle, że Niemiec będzie właścicielem. O to chodzi?
Ciekaw jestem, co na ten temat ma do powiedzenia Zaręba - chyba, że jest już tylko figurantem, którego urzędnicy okręcają dookoła palca.