23.11.11, 21:49
yy trzeba się trzymać, Wziac w garść i Wogole ok ogarnęłam się zajmuje sobie czas ale...co jeśli już do tego doszlam niby jest ok ale nie ma celu , wszystko stracilo sens i nie ma po co żyć ? miesiac czasu Probuje radio na maksa i masa zajec żeby zagłuSzyc myśli i po co? jaki jest sens ? jaka jest puenta?
Obserwuj wątek
    • czita88 Re: cel...?? 23.11.11, 23:25
      Przede wszystkim myśl o sobie. Licz na siebie. Nie na jakąś wielką miłość (lol) czy Tego jedynego. To wszystko bzdury. Jak jesteś (sorry nie pamiętam Twojej sytuacji) z kimś kogo masz w dupie/ kto cierpi strasznie przez Ciebie/ z kim wiesz że nie czeka Cię już nic dobrego to lepiej się rozstań. Jak jest źle ale wiesz że warto, ze to przede wszystkim Twoja wina to staraj się do cholery, walcz, myśl co robisz ;( !!!
      Troszcz się o siebie, nie niszcz się - to przychodzi mi najtrudniej... Mam takie fazy góra - dół. Zwykle dól. Często się nienawidzę, i to jest najgorsze... Gdy nie mam po co zyć to wyobrażam sobie że jestem w sytuacji innych ludzi, którzy naprawdę mają przesrane... Też nie mam za bardzo celu (jakiegoś zyciowego, dalekosiężnego...). Ostatnio żyję póki co. Czasem można i dla przyjemności... Gdy mam dobry okres są to moje zainteresowania, ruch, dbanie o siebie, dopieszczanie się... Gdy zły - chlanie, ćpanie, nawet okaleczanie :P... Ch.. jeden wie co nas tam czeka, niby się nie boję, ale przestało mi się już tam śpieszyć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka