babalaba
01.10.12, 15:33
Piszę bo jestem chyba po raz pierwszy w życiu po drugiej stronie skali.
Trwa to od wczesnej wiosny: nie jestem na lekach, nie mam manii, nie mają na to wpływu bodźce zewnętrzne.
Chyba płynę z prądem. Pilnuję się, sprawdzam tu i teraz, samouspokajam. Bywają jeszcze wahnięcia, ale szybko je łapię.
To nowe doświadczenie. Zaczynam cieszyć się życiem, w jego drobiazgach: słońcem na twarzy, rowerem, sałatką z buraczków. Towarzyszy mi uczucie, że wszystko co zrobię będzie ok, że się już nie boję.
Ustabilizowała mnie terapia pogłębiona. 6 rok mija, ale warto było. Otwieram się na świat i ludzi.
Nadal jestem jak akrobata, co na linie łapie równowagę. Ale idę, wolno, sama. Z czasem i na ziemię zejdę, żeby poczuć co znaczy prawdziwy grunt pod nogami.
Piszę bo to moje doświadczenie. Warto spróbować i poddać się leczeniu. Poddać się.