madafaka1985 19.01.15, 08:06 dlaczego bordy nasze kochane wszystko odwlekają. ? od zrobienia drobnych zakupów po badania lekarskie? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
marekgazek Re: Prokrastynacja 19.01.15, 09:26 bo chcą żeby ktoś za nich to zrobił. Jak termin się zbliża to wtedy histeryjka w stylu rycerzyku pomóż bo księzniczce coś się stanie Odpowiedz Link
madafaka1985 Re: Prokrastynacja 19.01.15, 10:14 Gazeczku jestem Twoim dobrym koleszką:) tak dokładnie:) borderka z ktora mialem przyjemnosc wszystko ale to WSZYSTKO odkladala....od rachunkow, po zdrowie, jedzenie, sprzatanie i sama mowila ze jej sie nie chce. co wiecej poza soba...zero.obowiazkow, nawet w pracy robili za nia bo ona robila szum i aferki. mozna bylo odniesc wrazenie ze zycie u niej to nieustajaca wojna ze wszystkimi i o wszystko! snula opowiesci..sensacje z wypiekami na dziewiczej buzince ale na drugi dzien kiedy pytalem - sadzac ze takie AFERY to nie mijaja od tak - okazywalo sie ze.po temacie :D. Wszyscy byli nieokielznanymi wariatami i nikt tak jak ona nie potrafil wyjsc z sytuacji. peszek chcial ze nawiazalem kontakty szerokie z jej bylymi wspolpracownikami i innymi personami...kurwa jakie tam byly story to Ridley Skot z Wajda by mogli nakrecic film - taka mieszanke Powstania Warszawskiego z Obcym :D. Co wiecej...ciezko wyobrazic sobie ze okolo 13 innych osob bylo wariatami :D Odpowiedz Link
marekgazek Re: Prokrastynacja 19.01.15, 10:27 Wiem madafaka. Będę jutro na FB. Możemy pogaworzyć :) No wariacikami to wszyscy tylko nie ona. Wszyscy źli. Standardziki. Te same pieśni wszystkie. W jeden kocioł to samo. Ile można wytrzymywanko robić takich rzeczy. Cosik jak cosik. To jest po prostu męczące a potem pierońsko nudne. Bleeee..... Odpowiedz Link
madafaka1985 Re: Prokrastynacja 19.01.15, 10:47 jednocześnie bordziki potrafio zburzyć pałac kultury i zbudować go od nowa i ponownie rozpierdolić. dlatego mam głębokie przekonanie - z szacunkiem do problemu - ze one są patentowanymi leniami - ktore wola zagonic niewolnika niz same ruszyc umyc gary. co wiecej - proste czynnosci ktore nie powoduja scisku w glowie maja walor terapeutyczny:) no ale jak taka ksiezna ma robic proste czynnosci jak starcie kurzy w domu robi sama tylko w obliczu wizyty ruchacza zeby nie wyjsc na chlewiare. ? natomiast w reszcie prozy zyje z grzybem w kubku, ktorego pielegnuje poto zeby w finale.zadzwonic do bylego i powiedziec.."aaaa grzyb z kubka atakuje aaaaaaa kochany przybadz i zrob cos z tym aaaaa" Odpowiedz Link
lolek8453 Re: Prokrastynacja 19.01.15, 11:08 jakie to wszystko znajome , u mnie najlepsze było jak byłem chory - plecy mi strzeliły - oczywiście panna uważała że ściemniam , budze się rano , a tamta zasuwa , biega po dworzu coś wyrzuca - myślę o kurczę nareszcie zmiana , zostałem wysłuchany i wreszcie ktoś mi pomoże , żona dostała olśnienia i wzieła się w końcu do roboty. Okazało się że jej rodzice jadą do nas , oczywiście przyjechali , ona bidna umęczona tym sprzątaniem , ja tyran leże w wyrze i nic nie robię . Powiedziała że u nas to normalne ona zasuwa a ja browar i tv - ona ofiara a ja leser , ręce opadają. Wszystko u niej dało się odłożyć na póżniej , sprzątanie , gotowanie , lekarze ,praca , każdy powód był dobry żeby nic nie robić albo przełożyć - a najlepiej żeby zrobić to za nią. Na końcu usłyszałem jak z płaczem mówiła mi że byłem nie dobry bo do lekarzy z nią nie jeżdziłem (zawsze z nią byłem - sama się bała) , pytam jak to przecież jak byłaś chora albo badania to byłem z Tobą . Ona - ostatnio u ginekologa ze mną nie byłeś - o kurwa zaniemówiłem. Jak ja się w łóżku z bólu wieczorem skręcałem na rwę kulszową to ex powiedziała : idź spać do drugiego pokoju , wiercisz się strsznie a ja rano do pracy idę i sie nie wyśpię przez Ciebie. Można - można Odpowiedz Link
madafaka1985 Re: Prokrastynacja 19.01.15, 11:18 moja mi mowila tak...."jak juz tak lubisz...pomagac to zrob to i to"...a potem..."pomogles tym ludziom to pewnie cos chcieli i Cie wydoili...ja mam inaczej Ty masz korbe w glowie". Ja nie jestem caregiverem ale zycie jest tak skonstruowane ze jak pomagasz - co jest NORMALNE - to i Tobie pomoga. dla niej kazda prosba to bylo juz knucie ze ktos ja chce wyruchac na dobroc...ja pokazywalem ze pomaganie to cos zwyklego. sa kutasy co wykorzystuja ale tych mam na radarze. no ale coz ja mialem korbe. :D Odpowiedz Link
marekgazek Re: Prokrastynacja 19.01.15, 12:49 Sprzątanie to długi temat. :). Non toperek syf i umiejętność jego zrobienia wtrymiga. Wpuścić bordera do pustego pokoju to ściany zburzy żeby tylko był syfik. Sprzątanie na przyjazdy kogoś to też klasyk. Ogólnie na większości pól normalnego żyćka odwrotnie niż powinno być. I rzeczywiście. Lenistwa nie można nazwać chorobą. Jak jest czas na buszowanie po neciku. oglądanie serialików. Bieganinka po sklepach to są siły. Uczciwa pracunia to dla nich coś niedozakaceptowanka. Najlpiej dać na tacy. Dasz na złotej to ci powie taki bordzik że źle wypolerowane. Lenie, lenie i jeszcze raz lenie. :) Odpowiedz Link
wendd Re: Prokrastynacja 19.01.15, 13:09 uhm:) to mówicie Panowie, że Wasze kawalerskie mieszkanka są tak codziennie, własnoręcznie i bez okazji na błysk wypolerowane?:) no szacun:) Odpowiedz Link
madafaka1985 Re: Prokrastynacja 19.01.15, 13:37 oczywiście, że nie są. w pewnym sensie pozwalamy sobie na przejaskrawienie opowieści oraz czepienie się pewnych aspektów życia naszych milusińskich żeby uwypuklić problem. nie przemawia przez nas żadna ironia ani chęć używania sobie. tylko jeżeli już dasz się złapać na strunę od fortepianu zakończoną hakiem rzeźnickim i uzmysławiasz sobie pewne sytuacje i schematy to światło zaczyna inaczej padać na aspekty naszego dotychczasowego życia. jeżeli luba upycha mądrości do głowy (pod których urokiem byłem niewątpliwie i to one mnie w niej zafascynowały, a nie np seks i branie koki) oraz prezentuje pewne unikatowe podejście do prozy życia, które mnie zafascynowało - a następnie patrzysz po tych mądrościach i patrzysz na te prozę z lubą w której tkwisz i nagle masz halooo w głowie. 1. ona zna traktaty moralne o moralności i dorobek filozofów greckich o człowieczeństwie - a człowieka na ulicy gnoi bo ten idzie "zbyt wolno" 2. zna wszelką myśl humanistyczną i wszelkie poglądy z pierwiastkiem boskim - a kpi i szydzi z tych, którzy mają swoje wierzenia i praktykę, 3. poznaje Twoje ulubione formy spędzania czasu, głaska je a następnie zalewa ja napalmem dewaluacji, 4. widzisz że ona potrafi zrobić wszystko - WSZYSTKO - a potem nie robi już nic - NIC - co więcej mówi że to co robiła było tak NUDNE, że rzygać jej się chce dochodzisz do wniosku następującego: Zaburzenie cholernie nie fajna, rzecz...nie rozumiesz zapewne nawet 1% bólu, cierpienia i ścisku jaki przeżywa ale jednocześnie jakoś kurwa trudno zrozumieć, że nagle zaczyna się cichutkie przebąkiwanie świadomości, która jak już maska może opaść mówi: "ze wszystkich wcześniejszych bawiłam się z Tobą zacnie, bardzo dobry poziom, szacunek kulturka i same orgazmy ale wiesz co WYPIERDALAJ. niemniej masz plus duży bo jakoś to dłuuugo trwało zanim do ciebie dotarłam i cię rozłożyłam". więc wypierdoliłem tak klasycznie, po szlachecku i z dumą i na koniu choć z lekko złamanym mieczem :) aaaa i znaczek na drogę, cytuję: "zakochałeś się to Twój problem" :D Odpowiedz Link
wendd Re: Prokrastynacja 19.01.15, 14:10 A jednak:) Ale spoko to tylko żart był:) Do Twojego powyższego wywodu mogę dodać jeszcze, że nie tylko zna te wszystkie złote, filozoficzne przepisy na dobre, zgodne i wartościowe życie z ludźmi ale też je głośno głosi wielu gromadzącym się wkoło niej słuchaczom. Co więcej! udziela profesjonalnych i bardzo mądrych rad jak mądrze wychowywać dzieci i jak odnieść sukcesy w związku, w pracy, w towarzystwie:) Ludzie słuchają z zapartym tchem i podziwem dla jej głębokiej życiowej mądrości, łagodności i fascynującej osobowości:) i bardzo chcą bliżej ją poznać. Wypada wiarygodnie. A co najlepsze to ja coraz bardziej odnoszę wrażenie, że ona nie ściemnia (albo nie zawsze ściemnia) tylko po prostu nie jest zdolna spojrzeć na siebie i na głoszone przez siebie treści z boku. Z jakiegoś powodu nie potrafi skonfrontować siebie, swoich zachować i swojego życia z tą życiową filozofią, w którą głęboko wierzy. Odpowiedz Link
lolek8453 Re: Prokrastynacja 19.01.15, 14:56 Moja nowa kawalerka nie błyszczy bez przesady ale to co się działo to trzeba zobaczyć na własne oczy - szkoda że fotek nie zrobiłem. Burdel taki że mi było wstyd kogoś zapraszać a jak sprzątałem to dostawałem opierd.. że znowu coś źle zrobiłem , ona posprząta tylko nie dzisiaj , może jutro , a może w weekend ....Generalnie do łazienki bałem się wchodzić , wolałem do piwnicy iść do drugiej , myślę że takiego hardcoru nie miałbym gdybym mieszkał z 3 facetami z problemami alkoholowymi. Żadne argumenty i persfazja do niej nie dochodziły. No a ale wśród jej słuchaczy , kogo była wina za cały ten syf - oczywiście moja , ona nie ma już siły po mnie sprzątać. Odpowiedz Link
marekgazek Re: Prokrastynacja 20.01.15, 11:31 Brudne gaciorki walające się popółeczcce z drogimi kosmetykami. Wszyściutko wciskane pod wyrko jakby samo miało zniknąć. Samemu pranko zrobić to nie. Sprzątanko to w zasadzie wszystko wciskane do szafeczek gdzie popadnie. Potem smrodek. :) Odpowiedz Link
madafaka1985 Re: Prokrastynacja 19.01.15, 15:54 Oczywiście. Znajomość wszelkich systemów filozoficznych jest ugruntowana i wiarygodna. Nie tworzy przecież tego od początku :). Jednocześnie kompletnie nie przekuwa się to na jakość własną. Ta jakość prezentowana niestety rozmieniana jest na drobne i tonie w szambie zaburzenia. Chyba najgorszą dla mnie świadomością było właśnie zaakceptowanie tego że to niewątpliwe piękno które prezentowała, piękno wiedzy - roztrzaskiwała w zupełnie dziwnych rejonach gdzie był brud, smutek i żal. co więcej nie utrzymała tego że ktoś jeden i wartościowy to piękno pielęgnował. inna sprawa że potrafiła przekreślić w sekundzie nawet swoją wiedzę na jakiś temat i porzucić ją i spalić w imię jakiś nowych systemów, które do niedawna uważała za niedorzeczne. to ta strona kameleona. jak ja się zajmowałem robieniem kiełbasek na grillu to ona musiała nauczyć się robić kiełbaski lepsze niż robi najlepszy mistrz kiełbasek na świcie, a tym samym moje kiełbaski wychodziły już chujowo i blado o czym mnie delikatnie informowała; jak ja potrafiłem naprawić silnik samochodu to ona też potrafiła naprawić samochodu i autobusu :D natomiast były rejony mojej wiedzy dla niej nieosiągalne i niestety tam waliła najcięższym kalibrem bo chciała to jakoś oderwać i poznać. niestety - poległa. nauka była niemożliwa więc przeszła next level. Odpowiedz Link
lolek8453 Re: Prokrastynacja 19.01.15, 15:14 a jeszcze się spytam o temat spóżniania się i szykowania godzinami - czy to też cecha wspólna. U mnie było to notoryczne , idziemy na imprezy , czekam z kumplem już przy aucie , ex się szykuję , czekamy 15 minut , generalnie nie palę ale jaram już 2 fajkę i czuję że mnie wkurw bierze , 30 minut - lecę do tej łazienki - czy raczysz jeszcze dzisiaj wyjść , tak kochanie już idę jeszcze włosy wysuszę , czekamy kolejne 15 minut , wsiada do auta , jeszcze muszę pazury wymalować , jedź ostrożniej , strasznie trzęsie w tym aucie , źle pomaluje. Zawoże ją do pracy - jak zawsze zaspała , gnam przez miasto żeby jak najmniej się spóżniła , udało się 5 minut tylko spóźnienia , wysiada niezadowolona - gdybym ja prowadziła to bym sie nie spóźniła. Hmm , wieczorem idę na jazdę testową autkiem które jej kupiłem żeby do pracy śmigała , jakieś 3 miesiące temu , zawieszenie rozpieprzone na amen - już teraz wiem jak to się jeździ żeby spać jak najdłużej a jak namniej się spóźnić. Odpowiedz Link
madafaka1985 Re: Prokrastynacja 19.01.15, 16:44 Lolku drogi, tematy spóźnień to osobna bajeczka i storeczki z tym związane są najwyższej jakości (przepraszam za zdrobnienia ale Mareczek Gazeczek mnie zagazował nimi ;)). Generalnie na samym początku wszystko śmigało jak śmigło w apaczu. Było na czas i z precyzją szwajcarskiego zegarmistrza. Niestety później chuj trafił całokształt. Zaczęło się od kwestii ze wstawaniem. Jak każdy normalny lubię pospać i czasem trafia mi się w sobotę leżeć do 12..z moją panią po upojnym seksie na początku faktycznie leżeliśmy do 14 niemniej potem kiedy chciałem coś zaplanować... no nie szło. moja pani regularnie wstawała z łóżka około 12-13 (weekendy), rozruch do 15 - i potem myśli - cóż można zrobić z tak pięknie rozpoczętym weekendem???:) Oczywiście muszę dodać, że nie robiłem jakiś afer z tego powodu ale czułem nienagannie jak marnuję czas w związku z powyższym. oczywiście jak na dworze jebało żabami lub było depresyjnie można było zachomikować nie mniej to była już potem norma. wiosna-lato jedyne okresy gdzie jakoś hulało ale i tak 11 to najwcześniej. czasem zdarzało mi się najść moją białogłowę rankiem po wieczornej imprezie - to był hardcore - że jestem żandarmem, że nad nią stoję jak Himmler i że ona czuje się osaczona - a mi po prostu było żal zdupcającego przede mną pięknego dnia. W tym miejscu muszę skromnie dodać, że w momencie kiedy ja zalibacjowałem alkoholowo i chciałem poleżeć...to wtedy ona była cała gotowa i wyszykowana i szydziła ze mnie "pochlało się to teraz zgon a ja chcę wyjść...bo jest tak pięknie"...ja zbierałem zwłoki bez rozruchu i działałem bo to nie problem (trochę na wstecznym) ale bez problemu, natomiast moja luba do końca dnia, cyklicznie przypominała mi o mojej kiepskiej formie, miała błysk w oku i tak jakby radość że mam skacowaną pałę :). później stwierdziłem w zamroczeniu że ona może bidna, umęczona, a sen robi dobrze - więc odpuściłem i sam śmigałem żeby korzystać z dnia, oczywiście obraza była na całego - więc często siedzieliśmy w domu bez sensu. Paradoks co do imprezowania był taki, że wieczorami nigdy jej się nie chciało, wolała posiedzieć w domu....jak pasowaliśmy a ja jechałem do siebie to nazajutrz dowiadywałem się że była impreza petarda....:D (zastrzegam na początku wszędzie razem) Stawałem na głowie i wymyślałem cuda na kiju z wyjściami, ale każdy wie, i to nie istotne czy po drugiej stronie stoi bord czy nie - że z czasem, jak widać że każda próba, pomysł - spełzają na niczym, to ręce opadają. Faktem jest, że mam bardzo twardy charakter i ani nie rezygnowałem ze swoich pasji, rodziny i innych przyjemności będąc ze swoją panią. odkładałem wiele spraw i zarzucałem bo chciałem być bliżej niej ale ze swojego życia nie rezygnowałem. ona to czuła i torpedowała ale nieskutecznie. punktualność w naszych relacjach była elegancka. wiedziała że jak się spóźni to będę potworem. oczywiście były manipulacyjne przesuwania godzin, ładnie ubrane w "jakieś sprawy, potrzeby i momenty" ale wtedy wiedziałem przynajmniej i nie czekałem jak pies pod oknem. Do pracy notorycznie zaspana i spóźniona. Jaja jak arbuzy. podróż do pracy jak droga Brusa Willisa we wszystkich szklanych pułapkach razem wziętych. Strzelaniny, czołgi, kusze i maczety. zasieki z ludzi ze złą karmą i hardcorowe wydarzenia!!! Najbardziej wkurwiającym motywem było w późniejszym okresie kłamanie na potęgę. Miała gdzieś iść, coś zrobić, z kimś się spotkać. czułem na kilometr, że buja jak fotelik bujany.wystarczyło mi kilka pytań żeby wiedzieć, że kręci na potęgę i nie robiła tego o czym mówiła. zaczęły się wymyślania jakiś odpoczynków, własnych zajęć sam na sam. siedzenie w pracy od rana do nocy... już wiem, ze to był moment wyciszania wspomnień i w ogóle wyciszania jakiejkolwiek emocjonalno-duchowej relacji. każda próba spotkania - jak naloty dywanowe nad Lipskiem - bombardowana. za zimno, za ciepło, złe miejsce, co będziemy robić?a po co? a głowa boli, a to a tamto a sramto. ja do domku zawijałem z myślą, że bidna będzie siedzieć sama i strapiona no ale łączyłem się z nią "myślami" ona natomiast łączyła się z operatorem taksówek i zaiwaniała w jakieś miłe dla siebie rejony miasta :) Odpowiedz Link
marekgazek Re: Prokrastynacja 20.01.15, 11:11 A tak miło przecież zagazować trochę :))) Twardy charakterek i nierezygnacja ze znajomych to podstawka uwalniania się od kwaśnego bordera. U mnie to samiutko było. Ci mi najlepsi i najważniejsi było napieprzanko w nich jacy to głupi i jak mi szkodzą. W mojej pasyjce stawałem się coraz bardziej chujowuitki i najlepeij jak bym z tego zrezygnował. Co jest bzdurką bo wszyscy inni mi mowili, że coraz lepsiutko. Lolku. Spóxnianie klasyczny temacik. Jak można zdążyć do pracy na jakąś godzinkę jak się wyłazi z domeczku pól godziny po czasie. No ale Twoja to wina bo nie sprawdziłeś autobusów dokładnie. Pewnie jakiś taki powinien być do przenoszenia w czasiku. Czemu mnie obudziłeś o normalnej godzinie przed pracą. Czyli o 14 na przykładzik. Jak nie budziłem pytanko zadaję. K.rwa mać zwlekam cię z wyrka od 1,5 godzineczki. To ty mówiłaś że "masz ciężką depresję". Odpowiedzionko - nie prawda nic takiego nie było. :) Na ostatnią minutkę na pociąg bo trzeba w łazience posiedzieć godzine a potem kawunię dopić. No i chujkowato bo pociąg nie czeka. Odjechał. Afera na dworcu na cały ryjek. Jak mogłeś tak zaplanować czas jeśli nam uciekł pociąguś. I wojenki bo na głowę wejść sobie nie dawałem i podkulonko ogonka też nie. P.S Spotkałem dziś sąsiadkę. Znów mi mówi "dzień dobry". I goda do mnie. Widzę u Pana cosik spokoju. Nie ma pewnie tej dziewoi co tak darała japę" :) Odpowiedz Link
madafaka1985 Re: Prokrastynacja 20.01.15, 11:49 Maruniu, tak właśnie. znajomi to zazwyczaj mi źle życzyli albo - w jej mniemaniu - biegałem na korbie. raz czy dwa pożaliłem się na stosunki w pracy, to odgórnie uznała, że w takiej pracy już by jej nie było. więcej. zamiast konstruktywnie doradzić jak można wyjść z opresji lub niewygodnych emocji - radą było ojebanie roboty i rzucenie wszystkim w chuj, żeby uzyskać stan mistrzowskiej niezależności. mistrzyni i królowa życiowej ustawki. menagerka wszelkich zjawisk. Ważna kwestia. Piękne, kwieciste słowa o niezależności i samodzielności, organizacji i zarządzaniu - ALE INNYMI. Odpowiedz Link
brz_a_sk Re: Prokrastynacja 21.01.15, 22:44 poproś sąsiadkę by miał baczenie na Ciebie - kobiece oko jak widzisz ma sens :) następny razem poproś o lustrację na wstępie :) zanim zaczną się wrzaski ;) Odpowiedz Link
rebelef Re: Prokrastynacja 25.02.15, 22:48 jestem borderem. odwlekam sprawy do ostateczności. nienawidzę tego, ale ciągle to robię, mimo prób wykonywania prac od razu. mam wahania nastroju z amplitudą dzienną, godzinną. sprawa głupiego odpisania na sms-a- dostaję wiadomość. i tu im bardziej oficjalnie muszę odpisać tym większy stres oczywiście. odpisuję od razu będąc w dobrym nastroju. będąc w kiepskim odkładam telefon, bo nie czuję się na siłach, myśląc 'odpiszę będąc w lepszym nastroju' i zapominam, mija dzień i jest mi głupio, mam wyrzuty sumienia z tego powodu i myślę, że już nie ważne. potem dana osoba się nie odzywa, a ja myślę, że jest na mnie zła, ale nadal nie odpisuję, bo przecież zasługuje na więcej (ta osoba), skoro musiała czekać. odwlekanym czynnością nadaję wyższą rangę przez to, że ktoś na nie czeka. więc po jakimś czasie jak dana osoba dzwoni i trafi w b. dobry humor (mam tylko cierpliwych znajomych) umawiam się i piekę ciasto, kupuję wino i jestem superprzyjaciółką, superdziewczyną tak jakbym chciała wynagrodzić czekanie. mechanizm słaby, bo bliscy i tak nie mogą na mnie polegać. tak oto potrafię nie odbierać tel od rodziny przez 2 tyg, nie pójść na zaliczenie, bo mogę się jeszcze nauczyć i na poprawie napisać lepiej, nie oddać obrazów na zaliczenie, bo jeszcze mogę nad nimi popracować- żadnego własnego obrazu nie uznaję za skończonego i przez to ze średnią z innych przedmiotów ponad 4,5 zostać wyrzucona ze studiów... itd itd prokrastynacja u mnie wynika z perfekcjonizmu albo oczekiwania na lepszy nastrój. Odpowiedz Link