roadtrip2
11.01.18, 20:53
Tym wpisem chciałem napisać na to jak kiedyś patrzałem na związek z moją EX i jak zostało to skorygowane przez czas. Będzie to wpis bez głaskania zarówno jednej jak i drugiej strony. Osoby wrażliwe na krytykę lub te które dalej chcą nazywać kolor biały każdym innym niż on jest….nie znajdą potwierdzenia że tak jest.
Dla przypomnienia byłem w relacji z osobą BPD przez ponad 7 lat. Dziewięć miesięcy temu wszystko zostawiłem i odszedłem po kolejnej jej zdradzie. Od tego czasu utrzymuję zasadę zero kontaktu. I nie po to by zgrywać cwaniaka i mówić jaki to jestem super bo dałem rade ale po to by dać sobie prawdziwą szanse na normalne i szczęśliwe życie po tak powalony związek w jakim byłem. Był to istny harmider i bagno z którego przez długi czas po prostu nie miałem siły wyjść choć nie raz próbowałem. Ale tak jak tu piszą ludzie wracałem bo wierzyłem że ten raz będzie tym ostatnim…. Że tym razem się uda…. Tyle ile razy dałem temu szanse tyle razy tej szansy żałowałem. Kolejna próba , kolejne starania ściągały mnie i ten związek coraz ale to coraz niżej. Mimo to że ten związek z czasem mi nic już nie dawał a raczej wszystko odbierał. … trwałem w nim z racji odpowiedzialności za niego (związek) jak i za nią. Doszedłem do etapu gdzie dla mnie liczyły się bardziej jej potrzeby niż swoje …. Zatracając swoja osobowość , swoja godność, często tu wspominane poczucie własnej wartości . Oddając kontrole nad własnym „ja” osobie która nie potrafiła zdefiniować swojego (taki absurd).
Na początku relacji myślałem że zostałem wybrany bo jestem wyjątkowy ….. że ona czuje że jestem kimś z kim chce spędzić całe życie…… i tak naprawdę to jest gówn. prawda…… teraz wydaje mi się że wyczuła moje niedociągnięcia ( syndrom pieprznego rycerza na białym koniu)z racji przeświadczenia że na miłość musze sobie zasłużyć ( teraz się z tego śmieje ale wtedy tak czułem).
Jeżeli wszedłeś w taki związek z osoba z BPD to właśnie dlatego że sam masz z sobą problem o którym BPD już wie a ty z czasem się dowiesz ;) . I tu nie chodzi o twoja zajebistość a raczej o to że jesteś prostym materiałem by Cię urobić….. choć tobie wydaje się zupełnie inaczej. BPD nie wchodzi w związki z ludźmi o w pełni zdrowej osobowości bo to by się kończyło dwu miesięcznym związkiem. Bo osoba zdrowa po kilku próbach manipulacji odejdzie bez mrugnięcia okiem . Dlatego unikają ich jak ognia. Osoba normalna wydaje się nudna bo jest zbyt stabilna i nie pozwoli przejść swoich granic gdzie idealny partner dla BPD nie uchronnie je przesuwa, w imię pokazania jak im zależy na tej relacji.
Dlatego zamiast płakać nad końcem związku z taka osobą poszukaj problemu jaki masz w sobie, bo masz!! Bo inaczej byś nie pozwolił/a na tak popierd….. relacje. Bo jeżeli to zbagatelizujesz to po raz kolejny wpakujesz się w podobny który będzie opierał się na twoich deficytach. A nikt za Ciebie tego nie zmieni.
Co do samego forum i jego intencji. To jak już kiedyś pisałem…. Bardzo ono mi pomogło w początkowej fazie gdy było najgorzej. Była to dla mnie ostra przeprawa. Pomogło mi zrozumienie BPD i znalezienie odpowiedzi na setki pytań które się przewijały w mojej głowie. Ale największym moim sojusznikiem był czas…. „metoda zero kontaktu” sprawiała ze czas płynął swobodnie w odpowiednim kierunku bez zerowania go przez wcześniejsze powroty do EX.
Teraz trochę do osób z zaburzeniem BPD. Jak mówiłem bierzcie odpowiedzialność za swoje czyny i to co robicie. Bo jak czytam to idziecie prawie wszyscy jednym schematem…. Zrzucaniem winny na wszystko i na wszystkich tylko nie na siebie. Nie żyjecie w świecie idiotów, którzy będą dawali się na to nabrać i dobrze o tym wiecie. Stad te ciągłe zmiany otoczenia , pracy etc. Dlatego albo praca nad sobą albo dalej będziecie szukali pocieszenia w kimkolwiek by ktoś po prostu był. By móc pojeździć z nim na Rollercoasterze (by coś czuć) ale tak naprawdę daje to tyle samo złego dla obojga. Tylko Wy macie wpływ na siebie i czy podejmiecie rękawice do walki. Partner za was tego nie zrobię. On nie jest winny za wasze przeżycia z przeszłości. Jest przy was bo chce i jest to jego wyborem . Za to należy mu się szacunek a nie próby ogni. Jeżeli nie nauczycie się patrzeć na siebie z boku a będziecie egocentrykami to nigdy niczego nie uda wam się zbudować ( i zostanie Wam tylko narzekanie jaki świat jest do dupy) .
Związek jest to obupulnie dawanie i branie przez dwie osoby tego co najlepsze……a nie tylko branie bo wydaje się Wam że Wam się należy. Gówno prawda nic Wam się nie należy tak samo jak waszym partnerom. Bo życiu nie wygrywa żebrak siedzący pod kościołem a ciężko pracujący człowiek który mimo zmęczenia zmienia swoja przyszłość ciężka pracą bo wie że nikt mu nic za darmo nie da!.
Piszę to nie po to by komuś dopiec a po to byście się nad tym zastanowili i wyciągnęli z tego pozytywne wnioski.
Dla mnie to jest ostatni wpis na tym forum bo jak mówiłem kiedyś jest to tylko okres przejściowy. Że przyjdzie czas gdy wezmę swój kijek z workiem jak włóczykij i pójdę w świat ;-) I to jest ten dzień. Mam nadzieje że u Was będzie tak samo. I złapiecie wiatr w żagle pokonując swoje słabości. Wiem iż praca nad sobą jest najcięższą praca jaką można wykonać, bo ciężko wygrać z tym co w nas zakorzenione od lat….ale uwierzcie….. jest to możliwe. ;-)
Dziękuje że tym co mi pomogli, tym co mnie wkurzyli i tym co biernie obserwują forum że poświecili czas na czytanie moich postów.
LWG ;-)