izzi999
01.03.18, 17:46
Dzień dobry. Chciałabym wyznać Państwu swoje wspomnienia, jak również prosić o rady. Chciałabym zrobić to najszczerzej jak potrafię. Coś mnie tknęło po akcji MeToo, żeby zastanowić się nad własnymi doświadczeniami. Urodziłam się w rodzinie, gdzie matka prawdopodobnie miała borderline, tylko niestwierdzone. Oiedliła się w moim mieście uciekając przed włąsną matką - tyranką, herod babą i władczynią. Matką związała się z moim ojcem - tyranem i panem i władcą. Skutek można sobie wyobrazić. Mam dwie siostry. Ja jestem najmłodsza. W czasie mojego dzieciństwa średnia siostra kiedyś na wakacjach kazała lizać swoje miejsca intymne. Ja jako ok 9letnie dziecko zrobiłam co ona mi kazała. Moja najstarsza siostra z kolei zawsze była zazdrosna o uwagę matki, której mi dawała najwięcej jako najmłodszej i znęcałą się nade mną wiele lat. Upokarzała mi, niszczyła moje rzeczy i biła mnie. Wiele lat, wiele miesięcy. Popadłam w zaburzenia odżywiania w wieku ok 15 lat, a w anoreksję i bulimię oraz brałam psychotropy. Miałam też próby samobójcze. Byłam hospitalizowana dwa razy. Moje życie pokomplikowało się. Skończyłam jedynie liceum. Podejmowałam studia, ale nigdy żadnych nie skończyłam. Byłam skupiona na uciekaniu od własnej rodziny. Uczęszczałam na psychoterapię ok 5 lat, z przerwami. Zakończoną sukcesem w tamtym czasie. Niestety problemy wróciły i wracają. Nie jestem w stanie utrzymać żadnej pracy dłużej niż 4 miesiące. Nie jestem w stanie skupić się na nauce. Niektórych rzeczy nie opowiadałam swojemu terapeucie, bo myślałam, że będę w stanie poradzić sobie z tym sama. Mimo wszystko nie radzę sobie. Moja mama umarła 3 lata temu, czuję się, że nie mam już rodziny. Wyjechałam za granicę, ale byłam tam sama i moje problemy psychiczne wróciły. Wrócilam do kraju z potężnymi atakami paniki, bólami w klatce piersiowej. Kiedy znowu spotykałam członków swojej rodziny, myślałam sobie "Czy te ograniczone pie*rdolone cioły to naprawdę moja rodzina, moje geny?" Czułam jak staczam się w coraz większą przepaść. Mam 27 lat, a czuję się wrakiem człowieka. Średnio co roku dostaję załamania nerwowego. Nie jestem w stanie nic ze sobą wtedy zrobić. Negatywne uczucia i negatywne myśli wtedy racają , leżę cały czas w łóżku. Kiedy wychodzę z domu, czasem popadam w taki stan, że cała się trzęsę. Ale nie mam myśli samobójczych. Brałam antydepresanty, ale nie lubię tego, bo przy odstawieniu jest tylko jeszcze gorzej, a wprawiają w sztuczny stan, nie rozwiązując problemów.
Byłabym wdzieczna za sugestie i rady.