Dodaj do ulubionych

Problem z terapią...

16.04.09, 22:55
utrzymanie jej i nawiązanie więzi z psychologiem/terapeutą chyba
polega na tym, że aby to jakoś poszło dalej trzeba tego kogoś
polubić. a można lubić innych dopiero gdy polubię siebie. staram się
naprawiać przez "wyjaśnienie" w czym był problem i dlaczego zrobiłam
coś tak, a nie inaczej - bo czuję że bardzo kogoś skrzywdziłam,
niezrozumiałam. Psychiatra zapytała się mnie dziś jaki ten ktoś -
terapeuta - powinien być? stary, młody, kobieta, mężczyzna? nie
umiałam na to pytanie odpowiedzieć a także na to co mnie w życiu
cieszy. ona sama wątpi czy wytrwam dłuuugoterminową terapię.

a ja już nie, za bardzo mnie bolą myśli.
najbardziej chyba chciałabym żeby to był ktoś mi bliski... tylko to
niemożliwe :(
Obserwuj wątek
    • ninagarcia Re: Problem z terapią... 16.04.09, 23:53
      ej, cos, chyba nie tak dzisiaj poszlo. Nie wiem albo za wasko mysle.
      ale bylam w zyciu u kilku psychiatrów, na terapiach i krótkiej, i
      długiej, i grupowej, i warsztatach prowadzonych przez
      psychoterapeutów - i gdyby nie sprawy finansowe - pewnie dalej
      puszczałabym tam grosza, he, he; I nikt nigdy mnie nie pytał o
      preferencje co do plci i wieku. Ee, jakie to ma znaczenie?
      Wyrobialm juz sobie opinie - ten lekarz nie bardzo wiedzial o co
      chodzi. Ponadto, mam kolejny osąd - Ty masz , cipiciunko, już tak
      duzo wglądu w swoją osobę, i wiedzy, i refleksji i spostrzezen, że
      niestety pierwszy z brzegu lekarz, ktory na codzien nie w 100%
      zajmuje sie BPD, albo moze i w ogole nie - odpadnie. Dla mnie to
      frustrujące, ale obawiam się, że to może być real. Moj były facet -
      albo szpital, albo tabletki i tak lata mijały, jego córce- która
      poszła do psychologa, bo nie wyrabia z ojcem - to zaparz tacie
      meliskę. Na moje oko, masz determinacje, zeby pracowac z kims
      dluzej. W ogole sie nie zgadzam z tymi wnioskami, ktore padły. W
      ogole. Może potraktować to jak próbę trwałości tego postanowienia i
      szukać dalej? W ogóle też nie umiem się zgodzić, że trzeba lubić
      terapeutkę. Ja ze swoją ostatnią najwięcej, magicznie, osiągnęłam,
      kiedy powiedziałam jej wprost, że uważam ją za gęś i głupią (bardzo
      jej nie lubiłam). I to wielokrotnie. Niestety pani była dojrzała
      inczej niż ja, kiedy zeszło juz na głeboki poziom, nie uzupełniała
      wiedzy, żyla w kulcie wspaniałej matki, a już o BPD to chyba nie
      słyszała - na końcu miałam bardzo poważny kryzys z powodu
      okoliczności zewnętrznych, a ona dalej swoje - przestałam się czuć
      bezpiecznie. Gdybym miała określić co jest ważne w terapii - żebym
      czuła się bezpiecznie. Alexander Lowen, dla mnie duży autorytet,
      napisał, że każdy terapeuta chcąc nie chcąc filtruje wiedzę, którą
      przyjmuje, pod kątem swoich doświadczeń. Trzeba szukać kogoś, kto ma
      doswiadczenia BPD-podobne. W ogóle się nie dziwię, że
      najprawdopodobniej nie była to budująca dla Ciebie wizyta - w żaden
      bezpośredni sposób, bo w jakiś pośredni tak - zdecydowałas, umówiłaś
      się, stawiłaś się, poświeciłas czas. To mało?
      • cipiciunka Re: Problem z terapią... 17.04.09, 11:47
        A ja myślę że ona wie co mówi. wiesz... ja jej nic nie sugerowałam.
        opowiedziałam o ostatniej wizycie u psycholożki w Enelmedzie, która -
        chyba Ci mowilam - ( nie mogę już pisać z tymi ó ą ę ś ć ż ź z mam
        połamaną rękę, wkurzam się ) moje problemy skwitowala tak "jest pani
        najszczeslowsza osoba jaka odwiedzila ten gabinet, wypracowala sobie
        pani bardzo nowoczesny europejski uklad partnerski, a jesli kreci
        sie wokol pani jakis facet na boku to niech pani korzysta bo jest
        pani atrakcyjna, wyzwolona kobieta! gratulacje na nowej droge
        zycia".

        nie wiedzialam co o tym myslec.

        a w koncu zaczelam sie z tym czuc gorzej. bo jak tu uwierzyc w to ze
        jestem szczesliwa? wcale sie tak nie czuje.

        no a ta wczorajsza psychiatra wsluchujac sie przez pól godz. w
        streszczona historie mojego zycia zadajac w pewnych momentach
        pytania "dlaczego" powiedziala cos takiego: "ja mysle ze pani ma
        tego borderline'a. a problem jest w tym ze meczy sie pani z tym
        przez jakies 30 lat. musi mi pani powiedziec czego pani oczekuje po
        dzisiejszej wizycie. ja moge pani zaproponowac ... jesli zdecyduje
        sie pani na terapie musi pani zastanowic jaki ten terapeuta ma
        byc ... aby mogla pani w dlugoterminowej terapii wytrwac".

        wlasnie w przypadku borderline jest taki problem ze jesli uznam ze
        ta druga strona ( niewazne kto, przyjaciolka, kumpel od
        imprezowania, terapeuta ) w pewnym momencie czyms mnie zrazi jestem
        w stanie zerwac kontakt natychmiast i trudno zdobyc u mnie
        autorytet. ona cos na ten temat wiedziała. a najlatwiej jest
        rozmawiac z kims pierwszy raz. tak jak wczoraj potem moze byc
        gorzej.
        • cipiciunka Re: Problem z terapią... 17.04.09, 11:56
          wydaje mi sie ze nie moglabym zaakceptowac kobiety w wieku mojej
          matki. ona sama skierowala mnie do faceta chyba niemlodego, zebym
          zobaczyla jak sie w tym czuje.

          • ninagarcia Re: Problem z terapią... 17.04.09, 19:21
            dzisiaj, po przeczytaniu nowych postow, juz nie mam tak
            jednoznacznego osądu jak wczoraj o tej lekarce, ale tez i wiecej
            szczegolow sie pojawilo:). Wiec wybacz , bo moze potraktowałam ja za
            ostro. Ale swojej wersji co do plci - poki co bede sie trzymac, i
            luzuje tutaj furtke, ze ewentualnie w przyszlosci istnieje
            mozliwosc, ze zmienie zdanie. Co wiecej, ja to pewnie nawet sklonna
            jestem uwazac, ze ze wzgledow terapeutycznych, najbardziej powinno
            sie pojsc do osoby , ktora intuicyjnie, podskorne, odpycha, pod
            warunkiem ze jest to dobry fachowiec, i nie wkreci sie w te gre -
            tak byloby w idealnym swiecie. Jestem bardzo ciekawa co sie bedzie u
            Ciebie w tym temacie dzialo.
            • little_emma Re: Problem z terapią... 21.04.09, 06:32
              Ninagarcia myślę że ona zapytała o preferencje w wyborze płci terapeuety i wieku dla pewnego bezpieczeństwa autorki wątku. Ja np nie wyobrażam sobie terapii u mężczyzny, u starszej osoby chyba też nie bardzo. I myślę,że w takiej sytuacji raczej na pewno nie mogłabym się otworzyć. Nie znaczy to, że teraz się jakoś specjalnie otwieram. Mam dużo lęków i to trochę sprawę utrudnia, ale gdyby np to był mężczynza to byłoby juz naprawdę trudno. Dlatego pod tym względem ma znaczenie czy jest to facet czy kobieta.
              Masz rację, że w pewnym sensie dobrym wyjściem mopże byc pójście do osoby która najbardziej nas odpycha. Bo wtedy się cłowiek może przełamać i coś radykalnie zmienić. Dla mnie jednak podczas terapii ważne jest poczucie bezpieczeństwa, przynajmniej minimalne. Dlatego dobór terapeuty jest dla mnie ważny.
              A u was, gdzie w BPD występuje problem z utrzymywaniem bliskich więzi to pewnie jest jeszcze ważniejsze:)
        • czita88 Re: Problem z terapią... 17.04.09, 13:57
          Ja chodziłam do psycholożki, rownolegle tez do psychiatry, przez
          ponad pół roku, tak raz na 2 tygodnie lub raz na miesiac, w
          zależnosci od tego czy byla zmiana leku lub czy sobie ostatnio
          krzywde robilam :). I po przerobieniu tch wszystkich testow i
          obgadaniu mojej relacji z matka a raczej o braku tej relacji, też mi
          się babka spytala czego oczekuje po naszych spotkaniach, o czym chcę
          z nią rozmawiać, itd. Nie potrafilam odpowiedzieć, przecież to
          glupio mowic czego oczekuje od rozmowy. Często bylam u niej jakby
          spięta, nie mowilam o sobiie swobodnie, niektore fakty pomijałam
          (przygody seksualne np. wszystkie, bo wstydzilam się, myslalam "za
          kogo ona mnie weźmie, za jakąś puszczalską")... Kazała się
          zastanowic i powiedzieć nastepnym razem, no i już wiecej nie
          przyszłam :P.
          • cipiciunka Re: Problem z terapią... 18.04.09, 00:38
            no wlasnie chodzi mi o ta otwartosc w rozmowie. sa sprawy o których
            mogę swobodnie rozmawiac z ludzmi w okreslonym wieku ale
            niekoniecznie mogę ich uznawać za autorytet w kwestii życia i vice
            versa. ja akurat nie przejmuję się co ktoś tam sobie o mnie pomyśli -
            mam duży dystans do siebie.
            • ewuniaaa_007 Re: Problem z terapią... 18.04.09, 19:05
              Ja myślę, że jeśli chodzi o terapię to ważna jest duża doza cierpliwości zarówno
              do siebie jak i terapeuty. Ja chodzę na terapię od października, a mój terapeuta
              twierdzi, że dalej nie umiem stworzyć relacji terapeutycznej, nie umiem się
              otworzyć i za bardzo się zastanawiam nad tym czego on ode mnie oczekuje i co
              powinnam mówić, a czego nie. Ale powiedział mi też, że mimo tego najważniejsze
              jest to czy mi to pomaga. I mimo, że czasem tracę nadzieję nie widząc efektów
              widzę też, że on mnie nawet już nieźle zna i bardzo się stara, a poza tym sam
              fakt, że przez te 50 minut ktoś zajmuje się tylko mną i moimi problemami też
              jest miłe... Ja myślę, że naprawdę warto
    • ninagarcia Re: Problem z terapią... 23.04.09, 11:54
      znalazlam w jakiejs ksiazce porady dotyczace wyboru lekarza.
      Wg niej.
      Nalezy selekcje przeprowadzac tak jakby wybieralo sie ekipe
      remontowa. Pytania, ktore pomoga:
      1. Czy masz do czynienia z przypadkami BPD? Jezeli tak, z iloma?
      Obserwuj mowe ciala i ton glosu lekarza
      2. Jak Pan/Pani definiuje BPD? Jezeli wie mniej od Ciebie, badz
      rozwazny. Jezeli terapeuta wierzy, ze BPD jest czescia innej
      przypadlosci - to moze byc klopotliwe
      3. Co wg Pana powoduje BPD? Moze np. wierzyc, ze wszystkiemu winni
      sa naduzycia rodzicow - to nie jest wlasciwy trop. Jezeli nie
      wspomnic o uwarunkowaniach biologicznych - byc moze nie jest na
      biezaco ze sprawami
      4. Jaki jest Pana plan prowadzenia terapii? Dobrze, jezeli wspomni o
      dosc konkretnym+miejsce na indywidualne dostosowania. Jezeli nie ma -
      moze niestety ulec wplywom kryzysow osob z BPD, i nigdy nie zajac
      sie sprawami najpowazniejszymi
      5. Czy ma specjalne podejscie do pracy z samookaleczeniami?
      Naduzywaniem substancji? Zaburzeniami w jedzeniu? Do osób, ktore
      zyja w otoczeniu z BPD?
      6. Czy wierzy Pan, ze osoby z BPD moga poprawic sowj stan? Jezeli
      tak, czy mial Pan takie przypadki. To co chcesz uslyszesc, to
      rozsadny optymizm, nikt nie da Ci gwarancji. Upewnij sie, ze Ty i
      terapeuta bedziecie dzielic te same cele.
      7. Co Pan mysli o lekarstwach? Czy wspolpracuje z psychiatra?

      Sluchaj swoich odczuc z brzucha i nie daj sobie wmowic, po pierwszym
      spotkaniu, ze Twoje odczucia sa symptomami BPD i nie dotycza osoby
      terapeuty.
      Wsrod psychoterapeutow sa i chlodni fachowcy, i Ci ktorzy chca byc
      zbawcami, rycerzami na bialych koniach.

      (ksiazka "Stop walking on eggshells" Mason, Kreger)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka