Dodaj do ulubionych

Historia mojej choroby

    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 05.01.09, 20:06
      Dziękuję wam dziweczyny. Jutro rano wyjeżdżam. Będę dopiero 5-go
      kwietnia. Trzymajcie za mnie kciuki, mam nadzieję, że wytrzymam
      fizycznie i psychicznie. Pa, pa.
      • myalgan Re: Historia mojej choroby 06.01.09, 05:24
        jagoda85 napisała:

        > Dziękuję wam dziweczyny. Jutro rano wyjeżdżam. Będę dopiero 5-go
        > kwietnia. Trzymajcie za mnie kciuki, mam nadzieję, że wytrzymam
        > fizycznie i psychicznie. Pa, pa.
        =====================================================================
        bedziemy czekac
        pozdrawiam
        an
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 05.04.09, 13:54
      Witam wszytkich po 3 miesięcznej nieobecności. Wróciłam cała, ale
      czy zdrowa, tego nie jestem pewna. Jak narazie to jestem bardzo
      zmęczona, bo dotarłam do domu o 2-giej w nocy. Jak trochę odpocznę
      to coś więcej napiszę. Cieszę się, że forum jeszcze istnieje, i że
      dołączyły do nas nowe osoby. Narazie pa, pa. idę spać. Jagoda
      • myalgan Re: Historia mojej choroby 06.04.09, 06:03
        powitanko droga kolezanko :)
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 10.04.09, 20:57
      Cześć wam. Trochę mi zeszło, ale byłam bardzo zmęczona, no i święta.
      Teraz mam troszkę czasu, więc może napiszę co się ze mną działo
      przez 3 miesiące nieobecności. Byłam prawie nad morzem, bo około 15
      kilometrów, więc wiecie jaka była wilgotność, przez cały czas pogoda
      była fatalna, zachurzenie, śnieg i deszcz. Prze 3 miesiące może było
      10 dni pogodnych. W związku z tym moje dolegliwości stawowo-
      mięśniowe bardzo się nasiliły. Przez cały czas byłam na coxtralu i
      tramalu, no i prochach nasennych, bo inaczej nie mogłabym
      funkcjonować. Praca niestety była bardzo ciężka i stresująca. Nie
      mówiąc już o tym, że średnio pracowałam po 10 godzin. Czasem nie
      chciało się jeść. Schudłam 12 kg. Niestety przytrafiła mi się
      niezbyt fajna sytuacja. Któregoś razu miałam jakieś dziwne zawroty
      głowy, po czym po jakichś 2 godzinach zaczęłam odczuwać dziwne
      drętwienie w dłoniach, potem całych rękach, stopach i nogach. Ledwo
      doszłam do przystanku, niestety nie było ławeczki, więc oparłam się
      o drzewo. Bałam się ruszyć, bo byłam cała sztywna, wszystko mi
      wirowało w oczach i było mi niedobrze. Ręce mi wysztywniło. Nie wiem
      jak wsiadłam do autobusu, musiałam wyciągnąć kartę do czytnika, co
      było nie lada wyczynem. Szłam sztywno jak marynarz. Kierowca pewnie
      pomyślał, że jestem pijana. Ledwo doszłam do domu, bo miałam też
      problemy z oddychaniem. Leżałam prawie cały dzień, bałam się
      ruszyć. "Paraliż" powoli mijał. Nie wiem co to było. Znajoma mówiła,
      że jej kuzynka miała taki atak, i że robiono jej dużo badań i nic
      nie wyszło, podobno było to na tle nerwowym. Nie wiem co było ze
      mną, bo jak doszłam trochę do siebie to zmierzyłam sobie ciśnienie i
      miałam bardzo niskie. Boję się co będzie dalej. Narazie odstawiłam
      leki ciśnieniowe i reumatyczne. Po świętach wybieram się do lekarza.
      Mimo, że minęło już ponad 3 tygodnie od tego ataku, to wychodząc z
      domu, czuję się bardzo dziwnie. Chodzę bardzo niepewnie, cały czas
      boję się, że to może mi wrócić. Czy ktoś z was miał kiedyś coś
      takiego? Pocieszcie mnie, że to tylko nerwy.
      • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 10.04.09, 22:12
        Witaj Jagoda,fajnie,ze już jesteś i podziwiam Cię,ja nawet na lekach nie potrafię fizycznie pracować,po paru godzinach jestem sztywna i lecę z nóg i nawet mysleć nie potrafię,dzięki Bogu nie pracuję.Co do tego przypadku,to moja córka w wieku kilkunastu lat podczas wycieczki z nami miała taki przypadek,ze "sparaliżowało"jej dłonie tak,że miała jak szpony i nie mogła wyprostować!Zostawilismy ja w Kłodzku w szpitalu na obserwacji,wyniki badań miała dobre a sztywność ustąpiła,od tego czasu jej się to nie zdarzyło a ma 33lata,nie wiemy,co to było?!Trzymaj się i spokojnych,zdrowych na ile to możliwe Świąt życzę,pozdrawiam Jola.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 21.04.09, 19:56
      Hej, hej. Jestem już. Nie było mnie chwilę, bo mieliśmy trochę
      problemów do rozwiązania i zajęło nam to trochę czasu. Na nasze
      szczęście wszystko jest już ok. Ale niestety moje zdrówko jest
      nietęgie. Boli wszystko jak diabli. Chyba dołożył mi się do mojego
      samopoczucia stres. W ostatnich dniach miałam też trochę spotkań
      jak to Ania mówi z "białymi fartuchami". Odrabiam 3-miesięczne
      zaległości. Bardzo nasiliły mi się bóle stawowo mięśniowe. Na
      plecach mam jak to powiedziała mi moja reumatolog aż stwardniałego
      garba, boli jak ch...a. , nawet słoneczko na niego nie działa. Mam
      zażywać coxtral 100 mg 2 razy dziennie i jak nie za bardzo pomaga to
      tramal. Rehabilitację z masażem zaczynam dopiero 11-go maja, a zaraz
      potem od 25-go komorę krio. Nie mogę się już doczekać. Mam nadzieję,
      że mi to wszystko pomoże. Końcem maja mam znów iść do reumatologa po
      skierowanie na rehabilitację na jesień. Tak, tak na jesień, bo już
      planują na koniec sierpnia. Ale terminy co? Muszę pilnować tej
      rehabilitacji, bo inaczej to "kaplica", nie żyję, taki ból. Od kilku
      dni działamy na działce, ale nie mogę robić za dużo, bo strasznie
      bolą mnie plecy, kręgosłup lędźwiowy, no i kalana. Z kolanami to mam
      problem, bo to nie tylko stawy ale i zaczepy. Ból taki, silny rwący,
      że czasem robi się słabo. No i jak tu ostawić leki? Nie pamiętam
      ale któraś z was mówiła o strzelających mięśniach. Nie wiedziałam
      jakie to może być uczucie, ale teraz już wiem, bo strzelają mi
      mięśnie pod kolanami i strasznie mi zrywają, tak, że można się
      momentami przewrócić. Strasznie nieprzyjemne uczucie. Jeszcze trochę
      a chyba przestanę już chodzić. Koszmar. Ale nic to mamy wiosnę.
      Trzeba się pocieszyć, że może będzie lepiej. Pozdrowienia z
      wiosennego Krakowa.
      • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 22.04.09, 12:24
        Jasny gwint!Niech wymyślą wreszcie coś na to choróbsko,jak sobie pomyślę,że może
        trwać całe moje,nie wiem jak długie życie...Nigdy prawie nie brałam
        przeciwbólowych oprócz pyralginy czasem na ból głowy a teraz "jadę" na
        tramalku!I kogo to obchodzi,bo lekarzy nie bardzo,przynajmniej tutaj!Mniej
        trudnych dni,i przyjemności z pracy na działce Jola.Trzymaj się...!
        • betawil7 Re: Historia mojej choroby 23.04.09, 11:40
          Witam wszystkich !
          Współczuję , sama wiem , jak to jest , jak wszystko boli i jak trudno komuś
          wytłumaczyć, ze może boleć wszystko i że nie ma się na nic siły ...Znalazłam to
          forum i postanowiłam się zalogować , bo może tu znajdę trochę przyjaznych dusz i
          zrozumienia . O fibromialgii usłyszałam jakiś rok temu , zaczęłam czytać i moje
          liczne dolegliwości zaczęły dokładnie wpasowywać się w opisane objawy ... Nie
          lubię chodzić do lekarzy ,tłumaczyć , że wszystko mnie boli , ręce , nogi ,
          plecy ,głowa , że nie śpię, czasem po kilka nocy z rzędu ,a nawet jeśli uda mi
          się zasnąć i nie obudzić się na przykład po dwóch godzinach , to i tak wstaję
          potwornie zmęczona , zesztywniała i obolała. A rano trzeba wstać i iść do pracy
          . Kupiłam myalgan , biorę i chyba trochę pomaga (choć jak bardzo boli , to nie
          wystarcza ) , ale i tak mam lepsze i gorsze dni . Ostatnio postanowiłam pójść do
          lekarza (wymyśliłam reumatologa)i jakoś się zacząć leczyć , zlecił mi różne
          badania krwi , na tarczycę , boreliozę , czynnik reumatoidalny i coś tam jeszcze
          , no i okazało się, że wszystko jest ok , czyli zdrowa jestem ... Tyle ,że
          czasem trudno mi przeżyć kolejny dzień i wstać z łóżka , no i ile można mówić
          rodzinie i znajomym , że wszystko cię boli, że wszechogarniające zmęczenie
          sprawia , że wszystko cię przerasta ? Dodam , ze staram się mimo wszystko
          normalnie żyć , mam troje dzieci i pracuję , choć naprawdę nie jest łatwo . No i
          trafiają mi się od czasu do czasu się takie doły , że bez racjonalnej przyczyny
          , łzy same lecą ... Pozdrawiam ciepło i dziękuję Jolu za list
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 23.04.09, 22:22
      Cześć wam. dzisiaj czuję się trochę lepiej. To znaczy mniej mnie
      boli, ale jestem słaba. Wróciłam wcześniej z działki. Okazało się,
      że podniosło mi się ciśnienie i musiałam zażyć lek. Poza tym jestem
      cały czas zmęczona i czuję się tak jakbym wogóle nie spała, a śpię
      nawet dość dobrze. Bardzo bolą mnie stawy kolanowe i zaczepy wokół
      kolan. Mam poważne problemy z wchodzienie po schodach i chodzieniem
      po nierównościach. Dobrze, że mieszkam na parterze. Nie wiem, czy
      nie będzie już lepiej?
      • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 24.04.09, 12:10
        Jagódko,chyba jestesmy w podobnym wieku,myslę,ze to tez ma wpływ (wiek)na nasze
        stawy,kosci itp.Trzymaj się,ja mam to samo na schodach,pozostało nam dbac o
        siebie i mysleć pozytywnie i nie martwić się do przodu,pozdrawiam Jola
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 26.04.09, 05:04
          czesc
          wiem po sobie ze przynajmniej na krotkie tury moze byc troszke
          lepiej no mi ta neuroborelioza doskwiera ale objawy wszystkie takie
          jak wasze
          jade na tramalu na antydepresantach no i ostatnia kuracja abx-ami 7
          tygodni przyniosla jakas poprawe jest lepiej nie bola nozki i glowka
          nawet nawet
          co moge to nie bojcie sie tych przeciwbolowych
          mowia a co zjesz jak bedzie bardziej bolalo
          moze juz nie moze bardziej bolec jem jakos staram sie zyc nawet na
          uzalezniajacym tramalu
          w szpitalu powiedzieli ze mam zwapnienie chyba sledziony juz nie
          pamietam bo to 3 razy mi usg robili i zawsze cos tam znalezli do
          tego jakis tam kamyk2,5cm mam sie nie martwic
          a co do wieku ilez to my mamy lat 40-50 to nie jest wiek zeby zwalac
          na wiek te dolegliwosci
          musimy troszke sobie pomagac tabletami i rehabilitacja
          my mamy poprostu takie troszke inne zycie i niestety na dzien
          dzisiejszy musimy tak zyc
          moze ktos sie zlituje i wynajdzie lek na nasze podle niekiedy nie do
          wytrzymania bole badzmy dobrej mysli
          zawsze o was mysle i jestem z wami
          bedzie lepiej
          pozdrawiam wasza
          an
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 27.04.09, 18:53
      Witam wszystkich. Chciałam wam powiedzieć, że czuję się nawet dość
      dobrze. Kości i mięśnie bolą, ale już nie tak bardzo. Nie muszę jeść
      prochów, bo da się wytrzymać. Żeby jeszcze te oczy mi ulżyły, to
      byłoby nieźle. Niestety cały czas mam czerwone i podrażnione, nie
      wiem od czego. Jak zdołam jutro wstać świtem bladym, to zarejestruję
      się do okulisty, bo i tak muszę iść do swojej lekarki pierwszego
      kontaktu. Pozdrawiam z wiosennego i słonecznego Krakowa.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 29.04.09, 21:10
      Cześć wam. Byłam wczoraj u lekarki. Dostałam skierowania na badania;
      ekg- podobno wyszło ok. Dzisiaj byłam w laboratorium na badaniach
      krwi; ob., morfologia, mocz, potas, magnez, sód i coś tam jeszcze
      ale nie wiem co, bo się nie znam, cholesterol; cały lipidogram,
      poziom cukru. Ciekawe jak mi wyjdą te badania. Pytałam czy mogę
      sobie zbadać poziom serotoniny, bo u nas fibrmialców podobno jest
      niska, ale pani powiedziała, że muszę iść sobie do Diagnostyki i
      zrobić sama, bo oni tego nie robą. Muszę się tym zainteresować.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 06.05.09, 19:34
      Witam wszystkich. Majówka za nami. Trochę byłam w rozjazdach. Od
      poniedziałku dużo zajęć w domu, a że wszystko boli, to robota nie
      idzie. Dzisiaj jestem na coxtralu i tramalu, bo strasznie boli mnie
      biodro i kręgosłup. Nie wiem jak u was, ale w Krakowie pada. Z
      jednej strony nie cieszę się, bo mnie boli, ale z drugiej strony to
      dobrze, bo susza jak na Saharze, w końcu będzie można coś podziałać
      na działce, bo jeszcze nic nie posiane. Pozdrawiam deszczowo.
      • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 07.05.09, 22:34

        Serwus!Ja już codziennie jestem na Tramalu,rano i wieczorem 100 a jak mam Zaldiar,to biorę przy silniejszym bólu.U nas wczoraj raczej kapało,niż padało,w sam raz żeby się przy zamiataniu nie zakurzyć :/,ja moje 1700m/sześć.podlewam codziennie,bo inaczej posiana trawa nie miała by w ogóle szans a tak powoli wschodzi :)jutro chcę wsadzić cebule mieczyków i innych,bo zimniej już chyba nie będzie,miłej pracy na działkach... Jola.
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 11.05.09, 04:35
      pozdrawiam:)
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 12.05.09, 17:16
      Witam. Od wczoraj zaczęłam rehabilitację. Mam laser na kręgosłup
      lędźwiowy, masaż kręgosłupa i masę ćwiczeń. 50 minut macham sobie
      nogami na łóżku, potem podwieszają mi ręce i macham rękami, potem 30
      minut na materacu i jeszcze rowerek. Jestem padnięta. Wszystko mnie
      boli i zasypiam na stojąco. Pozdrawiam
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 15.05.09, 16:17
      No więc muszę wam powiedzieć, że połowę rehabilitacji mam za sobą.
      Jak narazie to czuję się jak "zdechły Azorek". Jeszcze tydzień, a
      potem zaraz komora Krio. Mam nadzieję, że to wszystko wytrzymam, bo
      coś źle znoszę to rehabilitację. Jeszcze nigdy nie czułam się tak
      zmęczona i tak rozbita. Pozdrawiam.
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 15.05.09, 22:58
        Cześć , ja tez tak mam , w czasie rehabilitacji padam na twarz ,ledwo sie do domu wlokę ,a jak skończe -to zaczyna się poprawiac -niestety na jakiś miesiąc i znow rehabilitacja ,a ze mam do "naprawiania" prawie caly kręgoslup , stawy rąk i nóg -to tak 4 razy w roku :kółeczko" się kreci.Pozdrawiam.
        Będzie lepiej-bo muuusi.
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 16.05.09, 06:27
          czesc
          kazda rehabilitacja daje na poczatku takie skutki potem komora krio
          i ijuz bedziesz troszke miejmy nadzieje sie czuc
          zycze rozruszania stawow wiecej cwiczen a bedzie lepiej
          pozdrawiam
          milego dnia
          an
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 22.05.09, 04:29
      ;0
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 23.05.09, 20:14
      Witam wszystkich po małej przerwie na rehabilitację. Nie pisałam nic
      bo prawie wcale nie siedziałam na komputerze. Nie czułam się za
      dobrze w trakcie tej rehabilitacji. Jestem bardzo zmęczona i
      obolała. Od poniedziałku zaczynam komorę krio prze 2 tygodnie. Będę
      mieć spokój do jesieni. Mam nadzieję, że nie padnę ze zmęczenia.
      Pozdrawiam.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 04.06.09, 21:18
      Cześć. Chwilę mnie tu nie było, bo po tych rehabilitacjach czuję się
      bardzo źle. No i jednej rehabilitacji, czyli komory nie skończę,
      chociaż zostały mi jeszcze dwie komory, bo niestety rozwaliłam
      stopę. Tak sobie poprostu spadła mi na stopę szyba z witryny w domu.
      Chciała coś tam wstawić otwarłam i ułamek sekundy nawet nie zdążyłam
      zareagować a szyba bach i wbiła mi się w stopę rogiem. Krwi do
      zatrzęsienia i to tętniczej, bo zaraz zaczęły się tworzyć skrzepy.
      No i wylądowałam na pogotowiu. Zakończyło się szyciem. Jutro mam iść
      do kontroli do chirurga. Boję się trochę. Nie czuję łapcia jak mi
      spada z nogi. Oby nerwy nie byłu uszkodzone, ale stanąć na nią mogę,
      chociaż bardzo boli, bo opuchnięta cała. Trzymajcie za mnie kciuki.
      • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 04.06.09, 21:36
        No i tak to w życiu jest,jak nie urok,to...,trzymaj się Jagoda,oszczędzaj nogę i niech się goi,jak na psiaku,pozdrawiam Jola.
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 05.06.09, 04:16
          trzymam kciuki za to zeby bylo ok
          z reszta nie moze byc inaczej bedzie ok

          teraz napewno odpoczniesz bo nozka bedzie musiala tez malo chodzic
          pozdrawiam cie serdecznie i bardzo ci wspolczuje tego bolu i wogole
          stanu w jakim sie teraz znalazlas ale do lata sie zagoi jak czujesz
          ze boli stapajac to nerw raczej nie jest uszkodzony ale co sie tu
          bede madrzyc idziesz do chirurga to po wizycie napisz co i jak z ta
          stopa
          an
          • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 05.06.09, 20:21
            Cześć wam. Jestem po wizycie u chirurga. Obejrzała nogę. Chyba tak
            bardzo źle nie jest, bo się szczegłnie nad nią nie rozwodziła. Noga
            wygląda brzydko, opuchnięta, sina, no i szyta. Dzisiaj ją dopiero
            widziałam, bo na pogotowiu nie mogłam, bo strasznie się lała krew.
            Zmienili mi opatrunek. Kazała mi chirurg nogę trzymać wysoko, żeby
            nie wywiązało się zakrzepowe zapalenie. Dostałam lek i wykupiłam
            zastrzyk przeciwtężcowy, który mam wziąść za dwa tygodnie, a trzeci
            zastrzyk będzie w grudniu. Cholera mnie bierze z tą nogą, bo to
            trzymanie nogi wysoko wcale nie jest dla mnie miłe, bo bolą mnie
            mięśnie. Ale wy chyba wiecie jak to jest w fibromialgii, jak się za
            długo jest w jednej pozycji. Siedzenie też dla mmnie nie jest
            wygodne nie mówiąc o leżeniu. Strasznie mnie nosi. Teraz to żałuję,
            że nie mam laptopa, bo mogłabym posiedzieć na kompie, a tak to
            siadam tylko na chwilkę, bo nie mogę trzymać tej nogi normalnie.
            Najgorsze jest to, że 14-go mam spotkanie klasowe na Wawelu, po 36
            latach i nie wiem czy będę mogła być. Trafia mnie bo na 25 lecie też
            nie mogłam być, bo miałam grypę z temperaturą powyżej 40 stopnie.
            Jak pech to pech. Pozdrawiam wszystkich. Jagoda
            • myalgan Re: Historia mojej choroby 06.06.09, 12:11
              No noga po takim wypadku to raczej ladnie nie wyglada najwazniejsze
              ze jest wszystko ok
              nogi ile sie da trzymaj obie wysoko to tylko dla zdrowia lepiej nie
              doprowadzac do zakrzepicy bo to juz nie jest tak wesolo i nozka moze
              isc do sciecia
              wiedzialam ze to bedzie katorga dla ciebie ale jakos musisz sobie
              poradzic
              do 14 juz napewno bedzie lepiej to moze uda ci sie spotkac z nk a
              jak nie to za rok o tej samej porze tylko musisz sie pilnowac co
              znowu sobie nie narobisz krzywdy
              komputer przytargaj jakos do sypialni i gotowe wiem ze to wielkie
              ale kilka dni jednak polezysz to warto
              pozdrawiam
              szybkiego powrotu do dobrego stanu najlepiej do 14 czerwca
              an
              • ewax100 Re: Historia mojej choroby 06.06.09, 17:49
                To faktycznie miałas wypadek z tą nogą nie na żarty.Mam nadzieję że
                to jakoś przejdzie ale co się nacierpisz to nacierpisz.Pozdrawiam
                serdecznie
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 16.06.09, 21:46
      Witam. Moja noga coraz lepsza. Już chodzę, co prawda w rozklepanych
      butach, ale chodzę. Byłam na spotkaniu klasowym na Wawelu. Było
      super. Bałam się, że nie poznam nikogo, w końcu nie widziałam ich 36
      lat, ale było ok. Poza jedną osobą poznałam wszystkich. Była msza w
      Katedrze(jeden z kolegów jest księdzem), i wspaniała kolacja w
      restauracji. Szkoda, że musieliśmy się rozstać. Mamy spotkać się za
      4 lata. Jeśli chodzi o zdrowie, to jest takie sobie. Boli jak
      zawsze, to tu, to tam, mięśnie sztywne, ale jakoś daję rady.
      Pozdrawiam.
      • myalgan Re: Historia mojej choroby 17.06.09, 07:43
        jagoda moja pamiec to mnie zawodzi bardzo bardzo ja myslalam ze to
        ty wyjechalas a to ty na ta szybe sie nadzialas i chorowalas i no
        wlasnie ktoras wyjechala na dluzej musze poczytac jeszcze raz bo
        teraz az mi wstyd ze nie pisalam do ciebie sorek ale mozg nie
        pracuje tak jak ma
        mowilam ze nic ci sie nie stanie jak pojdziesz na to spotkanie
        dobra teraz byla msza bo kumpel jest ksiedzem a kolacji by nie bylo
        zeby nie kumpel kucharz (ZArtuje)
        ciesze sie ze fajnie sie bawilas mimo takich przeszkod
        my to sie nigdy nie spotkamy bo nas malo i zawodowka tak nie laczy
        uczuciowo jak inna srednia szkola
        pozdrawiam
        wracaj juz do zdrowia
        bede pamietac teraz juz o tobie bo noooo sorek jest mi glupio
        an
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 22.06.09, 22:23
      Hey. Pogoda fatalna i ja też czuję się bardzo źle. Wszystko mnie
      boli a szczególnie mięśnie rąk. Nie moę sobie pomachać rękami, bo
      łzy lecą. Dzisiaj miałam problemy z oddychaniem, bo chmury bardzo
      nisko. Dusiłam się, nie mogę w taką pogodę mieć żadnego wysiłku a
      byłam na działce w przerwie między deszczami i tylko zebrałam
      troszkę truskawek. Nie mogłam złapać oddechu. Kłania się chyba
      Zespół Sjogrena, chyba trzeba będzie zacząć składać wizyty u
      pulmonologa, no jeszcze tam mnie nie widzieli. Pozdrawiam deszczowo
      i boleśnie.
      • myalgan Re: Historia mojej choroby 23.06.09, 05:04
        ta pogodao nas wykonczy
        my to mozemy tylko na pogode zwalic bo leki nie pomagaja tak jak
        powinny
        przykro mi ze cie lapki bolaly ale to tak napewno dla pamieci zebys
        nie zapomniala ze zyjesz bo co by to bylo jak by nic nie bolalao
        (cholerne choroby)
        do pumonologa sie wybierz moze ci cos wziewnego przepisze na te
        zatykanie oskrzeli
        moze masz eufiline to zjedz daweczke to ci rozszezy troche plucka a
        jedna czy dwie tabletki nie zaszkodza(ja mam w domu astmatyka to
        zawsze jakis dorazny ratunek mam)na szczescie
        nie zabijaj sie tak za ta dzialka wiem szkoda owocow no ale ty chyba
        troszke wazniejsza prawda
        ja tez wczoraj taka spocona wybralam sie na chwile na dzialke i dzis
        mam kaszelek zimno mi kosci lamia no dorobilam sie chyba grypki a tu
        robota czeka na szczescie nie musze sie spieszyc ale i tak bede
        zmierzla bo wszystko boli
        zycze ci wiecej oddechu i nie przemeczaj sie w taka duszna pogode bo
        widzisz czym to grozi
        pozdrawiam deszczowo
        an
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 18.07.09, 21:05
      Cześć wam. Mamy lato. Jestem po serii ćwiczeń na biodra i kolana.
      Musiałam sobie załatwić wcześniej niż jesienią, bo kobita w
      zakładzie gdzie zawsze biorę rehabilitację nie chciała mi przyjąc
      tego skierowania9miałam na dodatkowej karcie). Nie wiem co się
      dzieje, i czy wszędzie tak jest, ale od 1-go marca NFZ refunduje 5
      zabiegów i poweidziano mi, że jak mam ćwiczenia bioder i kolan w
      odciążeniu to już są 4 zabiegi, bo to są 2 zabiegi na biodra bo są
      dwa biodra i 2 zabiegi na dwa kolana, to znaczy te zabiegi do
      machanie nogami. Jak dla mnie to jest idiotyzm. Jak mam gimnastykę
      na dłonie to chyba wg NFZ jest już 10 zabiegów, no bo przecież 2
      ręce mają razem 10 palców. Niw uważacie, że to jakiś debilizm? Bo
      chyba inaczej tego nie można nazwać> U was też tak jest?
      • myalgan Re: Historia mojej choroby 19.07.09, 06:30

        nie wiem jak u nas z zabiegami bo nawet nie mam nerwow czekac na
        termin ale tak jak mowisz debilizm calkowity
        i musimy miec forse zeby jako tako sie czuc
        mi tez chyba przyjdzie prywatnie do neurologa no ale kazde badanie
        jakie zleci tez bedzie platne i tu sie zaczynaja schody
        schody krasnala w gore
        zobaczymy jak bedzie
        co cos zalatwie lub nie to opisze
        tobie zycze zdrowka i takiej pogody na dzialce zeby cie nie zabila a
        pomogla wypoczac
        pozdrawiam
        an
        • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 19.07.09, 17:55
          Aniu, dzięki za odzew. Jutro mam zamiar dzwonić w sprawie tych
          nieszczęsnych zabiegów na bezpłatną infolinię do NFZ, bo to dla mnie
          życiowa sprawa, bo wiecie jak boli przy fibromialgii, a jak się nie
          ćwiczy to odjazd. Jeszcze sobie podzwonię do rzecznika praw
          pacjenta, no bo mnie wkurza to co oni wyprawiają. Jeszcze tam gdzie
          chodzę na rehabilitację to robią np. taki chwyt, że jak się ma
          zleconych 10 zabiegów a po drodze wypadnie w tygodniu święto to
          jeden zabieg przepada, nie wiem dlaczego, bo NFZ mówi, że tak nie
          powinno być. Boję się tylko, że jak zacznę "wojować" z placówką w
          której się rehabilituję już 9 lat to mnie potem nie zechcą przyjąć.
          • myalgan Re: Historia mojej choroby 19.07.09, 18:05

            czesc
            poszukasz innej placowki moze dalej ale tej dasz w dupsko jak sie da
            mi tez coraz mniej podoba sie to nasze podleczanie niby a jajco z
            tego wychodzi jagoda nie daj sie zycze duzo sil i wytrwalosci z
            walka z bialymi
            an
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 19.07.09, 21:57
      Zapomniałam wam napisać, że moją fibromialgią bardzo interesuje się
      moja chirurg. Ilekroć trafiam do niej z jakimś urazem każe sobie
      szczegółowo opowiadać jak się czuję, jak się nasilają objawy
      związane i z fibromialgią i z zespołem Sjogrena. Powiedziała mi, że
      mam bardzo duże płaskostopie poprzeczne i obowiązkowo mam nosić w
      butach 2 rodzaje wkładek takich przylepnych do wyściółek, ale
      jeszcze takich nie spotkałam. Kupiłam w sklepie medycznym wkładki
      ortopedyczne ale na całość buta a one nie nadają się np. do
      sandałów. Muszę poszukać w innych sklepach ortopedycznych. Jak byłam
      u nie ostatni raz to nie opie..ła, że nie mam jeszcze tych wkładek,
      bo oglądała moje buty. Powiedziała, że pewnie zaraz będziemy leczyć
      płaskostopie, a mam bardzo duże i między innymi dlatego bolą mnie
      stopy. Poza tym powiedziała mi, że w fibromialgii jest duże
      osłabienie mięśni i trzeba bardzo uważać na wszelkiego rodzaju
      urazy. Moje złamane 2 lata temu żebra, to prawdopodobnie skutek
      fibromialgi.
      • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 20.07.09, 14:58

        Dzięki Jagoda za pozdrowienia,bez tramalu nie dałabym rady spac i funkcjonować
        w dniu nastepnym,biorę 200mg Noaxuno co wieczór a dzwiganie sie skończyło,bo
        Maluch wyjechał :)pozdrawiam serdecznie i dbaj o siebie Jola.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 07.08.09, 10:17
      Witam wszystkich. Chwilę mnie tu nie było, czasem zaglądałam ale nie
      miałam siły nic napisać. Jestem po weselisku prawie 3 dniowym, łoł.
      Nareszcie doszłam do siebie. Nawet nie miałam pojęcia, że balowanie
      może tak męczyć. Wychodziła zamąż chrzestnica mojego męża. Po weselu
      mieliśmy trochę gości weselnych spod Wrocławia. No ale z tą rodzniką
      rzadko się widujemy, więc cieszyłam się, że mogłam ich troszkę
      gościć. Chyba nie muszę wam pisać jak mnie to wszystko zmęczyło.
      Przez to zaniedbaliśmy działkę i padły nam ogórki, ale i tak
      troszkę zebraliśmy, zrobiłam parę słoików, resztę trzeba było
      dokupić. I tak po weselu wpadłam w przerabianie płodów rolnych, żeby
      było co jeść zimą, a będzie ciężko, bo już teraz wszystko jest
      strasznie drogie. Teraz znów mam gości i w sobotę i w niedzielę,
      no "bania" pękła z gośćmi, ale jak się bywa u innych to czasem
      trzeba ugościć rodzinę. W poniedziałek wieczorem wyjeżdżamy na
      trochę w sądeckie do znajomych, i w związku z tym mam obłęd w
      oczach, bo w poniedziałek muszę coś przygotować na wyjazd, bo nie
      mam zamiaru tam stać przy garach. Już na samą myśl robi mi się
      niedobrze. No ale potem to już las i mam nadzieję grzyby. Chociaż na
      te grzyby, żeby coś zebrać trzeba wstawać o 4-godzinie. Ania wtedy
      nie śpi, Aniu może wybierzesz się z nami na te grzyby? Przynamniej
      byś pożytecznie spędziła czas. Tyle tylko, że tam są bardzo strome
      góry, i nie wiem jak to z moją kondycją, i moją stopą, na ale zawsze
      mogę wysłać męża i wymigać się bolącą stopą, prawda? Mam nadziję, że
      tam na wsi kolega dopuści mnie do komputera, to może trochę popiszę.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie i pamiętajcie o mnie. Jagoda
      • myalgan Re: Historia mojej choroby 11.08.09, 18:59

        czesc zawsze pamietamy o tobie zbieraj grzyby duzo bo to dobra rzecz
        na zime i na zupy i sosy ja no moze w2staje rano ale raczej nikt by
        mnie nie namowil lazic po lesie o tej porze w dodatku tak sie znam
        na grzybach jak nikt wszystko co ma noge i kapelusz to mi jest
        zjadliwe i przypuszczam ze daleko bym nie zaszla po moich zbiorach
        zycze ci milego urlopu i duzo grzybkow w koszyczku
        :)
        an
        • jolac171 Re: Historia mojej choroby 15.08.09, 20:21
          Uwielbiam zbierać grzyby i łazić po lesie ale nie mam kiedy i z kim,
          a sama gubię się po paru obrotach.
          Jagoda pisałas ,że masz problemy z kroplami do oczu. Ostatnio
          dowiedziałam sie , że bez konserwantów jest Hyabak, Filmabak i
          Hydrabak- ponoć dobre, chwalone przez forumiczki tocznia. Na noc
          dobry jest żel Gen Tel. Do suchego gardła Glosal, a do intim Durex
          gel.Mam zamiar wypróbować coś z tego jak mi się skończy to co
          mam.Dam znać o efektach.
          Ciekawi mnie dlaczego Ty na zespół sjegrena nie bierzesz arechiny,
          podobno to typowy lek na to schorzenie?
          • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 20.08.09, 20:20
            Hej, poczytałam sobie na temat tej arechiny. Obawiam się, że przy
            moich problemach z rogówką, układem trawiennym, a teraz i
            oddechowym, ten lek nie byłby dobry. Takie jest moje zdanie, ale jak
            będę we wrześniu u reumatolog to ją zapytam o ten lek.
            Zjechałam już do domu. Głowa mnie boli jak sobie pomyślę, ile mam
            roboty, bo to i działka i zaniedbany dom i przetwory jakieś, bo coś
            trzeba zimą jeść. Na dodatek czuję się nieustająco zmęczona. Kładę
            się spać zmęczona i tak samo zmęczona wstaję. Zaczynają mnie boleć
            oczy, szczególnie prawe oko, oby to znów nie była rogówka. Jolu
            wszystkei te leki oczne, o których piszesz używam od dawna
            wymniennie, za wyjątkiem Gental Gelu, bo mnie uczula. Teraz mam
            Hylo-Parin, i Hylo-Gel, ale ten Hylo-Gel jest coś chyba za słaby.
            Dobry był Oftipan, polski lek ale go już nie produkują.
            Jeśli chodzi o odpoczynek, to był taki sobie, to znaczy nie czuję,
            żebym wypoczęła, chociaż odpoczywałam. Grzybów mam 3 małe słoiczki
            marynowane, bo i grzybów nie ma. Mam nadzieję, że będą we wrześniu.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 24.08.09, 19:05
      Witajcie. Jestem w ferworze przetworów. Dzisiaj skończyliśmy jabłka.
      Dobrze, że mąż pomaga, bo nie dałabym rady. Chyba trochę tego za
      dużo było, ale jak była okazja to trzeba było kupić, tym bardziej,
      że to stara odmiana jabłek i bez chemii. Wystarczy tego chyba na 2
      lata, będzie spokój. Przynajmniej z jabłkami. Jutro wybieram się na
      plac zobaczyć co z brzoskwiniami i pomidorami. Jak będą dobre i w
      atrakcyjnej cenie to trzeba brać. Uwielbiam brzoskwinie w kompocie,
      no i pomidory na spaghetti. Problem tylko z kręgosłupem, bo stale
      się coś przestawia w piersiowym, nie mówiąc o zmęczeniu, bo padam na
      pysk i muszę troszkę sobie "chrapnąć" w ciągu dnia. Pozdrawiam.
      • myalgan Re: Historia mojej choroby 26.08.09, 17:29
        nie jest tak zle jak sobie pomagacie wzajemnie z mezem
        my tylko to co uroslo na dzialce zaprawiamy bo szkoda tego a gruszek
        to galezie lamia co z tym robic a najfajniej bo kompotow malo
        wypijamy a robimy zaprawy jak na ciezka zime
        zycze duzo sil w pracach zaprawowych
        pozdrawiam
        an
        Lepiej Podtrzymać Przyjaciela, Żeby Nie Upadł, Niż Pomagać Mu
        Wstać...
        • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 26.08.09, 20:46
          Zazdroszczę ci Aniu tych gruszek. Uwielbiam gruszki, niestety nie
          mamy na działce, bo mysiory zjadły korzenie. Nam z działki zostało
          trochę pomidorów, ale dojrzewają powoli, więc muszę trochę kupić.
          Poza tym będę mrozić pory, których mam dość dużo, chociaż posiałam
          tylko pół torebki nasion. Pozdrawiam.
          • myalgan Re: Historia mojej choroby 27.08.09, 16:56

            widzisz a my rozdajemy gruchy na prawo i lewo bo szkoda do
            kompostownika a ile mozna zjesc kilo dwa ale nie 100
            pozdrawiam
            an
            Lepiej Podtrzymać Przyjaciela, Żeby Nie Upadł, Niż Pomagać Mu
            Wstać...
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 04.09.09, 22:40
      Hejka. Jestem, chociaż bardoooo zmęczona. Miałam ostatnio trochę
      robótki w domu, i dużo załatwień. Padam na pysk. Czuję się podle, bo
      duża wilgotność i pada deszcz. Nawet na noc muszę brać prochy, bo
      ból nie daje spać. Boli też kręgosłup i ta nieszczęsna pourazowa
      stopa. Zaniosłam dokumentu wypadkowe i leczenia tej mojej nóżki. Mam
      14-go września komisję. Ciekawa jestem, co mi powiedzą i czy wogóle
      coś dostanę z ubezpieczenia.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 07.09.09, 22:42
      Witam, widzę, że cisza na forum. Chyba wszyscy zdrowi. Ja dziasiaj
      czuję się nawet dobrze, tylko trochę jestem śpiąca i zmęczona.
      Pozdrawiam ozdrowieńców.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 11.09.09, 22:12
      Byłam dzisiaj u reumatologa. Dostałam skierowanie na komorę krio.
      Bez problemu dała mi skierowanie na prześwietlenie płuc, w dwóch
      pozycjach i skierowanie do pulmonologa, bo mam jakieś dziwne
      problemy z oddychaniem przy wysiłku. Pulmonolog, termin mam na 19-go
      października. Ciekawa jestem co mi powie. Pozdrawiam wszystkich.
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 15.09.09, 22:38
      Dzisiaj czuję się beznadziejnie. Bolą mnie bardzo mięśnie pleców. Od
      dłuższego czasu, chyba już pół roku, bardzo boli mnie mięsień
      ramienia lewej ręki. Nie mogę doczekać się rehabilitacji. Muszę
      czekać do końca października.
      • myalgan Re: Historia mojej choroby 16.09.09, 03:35
        czesc
        idzie do nas pogoda ktora nas nie kocha i bedzie coraz gorzej jak
        sie nie wspomozemy lekami
        ja mam ten sam problem z tym barkien tylko ze prawym chociaz jestem
        leworeczna
        moje ramie spi na osobnej podusi musze miec podlozona pod cala
        lopatke a kazdy ruch sprawia bol
        na rechabilitacje czekac to juz smiech bierze a terminy nie
        tygodnowe ale 2-3 miesieczne
        ja grzeje te bolace miesnie nie gimnastykuje bo nie wiem czy to
        trzymac bez ruchu czy cwiczyc
        najwazniejszy nasz przyjaciel to cierpliwosc musisz wytrzymac
        pozdrawiam
        an
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 18.09.09, 21:34
      Hej wam. Dzisaij miałam dzień relaksu. Tylko zakupy, obiad,
      sprzątanie kuchni i spacer na działkę na winogrona, śliwy i maliny.
      Wczoraj byłam cały dzień w kuchni, przetwory, przetwory i jeszcze
      raz przetwory. Jeszcze pozostało mi szuszenie warzyw w piekarniku i
      buraczki, i to będzie narazie koniec, do kiszenia kapusty. Pewnie
      wyobrażacie sobie jak mogłam się czuć po całodziennej robocie. Stawy
      kolanowe nie chciały mi się zginać, ból mięśni nóg nie do
      wytrzymania, nie mówiąc o pozostałych mięśniach. No wariatka jestem
      i już. Ale żal mi było tego wszystkiego co ściągnęliśmy z placu i
      działki. Wszystko to kosztuje, a kasy za dużo nie ma, to trzeba
      wszystko wykorzystać do maksimum. Jutro jadę w góry, na grób mojej
      mamy, bo 19 go- mija 5 lat od jej śmierci. Musimy umyć pomniki i
      zakonserwować na zimę. 1-go listopada tylko się przetrze i zapali
      znicze. Jutro pogada ma być ładna, to i w góry pójdziemy, bo już w
      tym roku nie będzie okazji. Pozdrawiam cieplutko z Krakowa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka