flawia_f
22.08.06, 17:05
Witam wszystkich serdecznie- jako ze to moj debiut na forum, dzieki laskawej
zyczliwosci Marty

Od poczatku Was po cichu podczytuje, z zadroscia czytajac o kolejnych
podrozach, czasem az do granic masochizmu, bo jak inaczej mozna nazwac
otworzenie watku o porannej frapce z widokiem nad morze, gdy wokol mnie szumi
biurowa klimatyzacja skutecznie odcinajac mnie od poczucia jakiegokolwiek
klimatu, a za oknem szaro, buro i wciaz tak samo...
Czytalam Wasze watki bez specjalnej nadziei na poprawe swego smutnego losu
wyrobnicy, bez widokow na urlop w tym roku, a Was kolejne samoloty zabieraly
w kraine rozkoszy... I nagle okazalo sie, ze jednak mozemy gdzies wyjechac,
co prawda tylko na tydzien, ale tydzien na Krecie w obliczu rocznego
oczekiwania to dar z niebios i ciesze sie niezmiernie!
Lecimy na Krete, zeby odpoczac od codziennych zmagac, nasycic oczy i zmysly,
popelniac codziennie grzech pijanstwa i obzarstwa i zamknac wszystkie obrazy
gleboko w srodku, tak by starczyly do nastepnego wyjazdu. Jesli chodzi o moj
sposob na wakacje- nigdy w zyciu nie bylam na wycieczce zorganizowanej (a juz
na pewno wolalabym zostac w domu niz zostac wtloczona wraz z tysiacem wspol-
spaczy do 11-pietrowego wiezowca i byc zmuszona jesc obiadokolacje w hotlowej
sali na 300 stolikow), zawsze wsiadalismy w samochod, jechalismy do miejsca
przeznaczenia, zatrzymujac sie tam, gdzie bylo pieknie albo wygodnie, z
elastycznym planem zwiedzania, ktory niejednokrotnie bral w leb, gdy np
czarowny urok dzikiej plazy zatrzymywal nas na dluzej. Tak stracilismy
rachube na Peloponezie- mielismy w planach miesieczna wyprawe do Grecji
kontynetalnej ze startem w Patras, a nie wyjechalismy poza Pelopnez,
zauroczeni do reszty dzikoscia miejsca (to bylo 8 lat temu), niesamowitymi
kanionami, szutrowymi drogami prowadzacymi do nikad, z widokami zapierajacymi
dech w piersiach, opuszczonymi plazami- ech, a moze to retsina zmiekczyla mi
kontury...
W kazdym razie- dotychczas jechalismy przed siebie i nie musielismy planowac
specjalnie naszych podrozy pod wzgledem logistycznym. Tym razem jedziemy z
malym dzieckiem (2 latka) i na razie- niestety- nie mozemy zdac sie na pelen
zywiol, stad pare pytan do Was natury organizacyjnej- obiecuje ze juz wiecej
nie bede tworzyc takich nudnych, 'logistycznych' watkow.
1) Lecimy na tydzien 25.09 - kupujemy przelot i wynajmujemy samochod, chcemy
sie ulokowac na zachodniej czesci wyspy i ja zwiedzic w trakcie tego
tygodnia. Nie wiem dlaczego zachodnia, moze wydala mi sie bardziej dzika, na
wschodnia i tak przyjdzie czas (jesli popelniam zasadniczy blad, prosze o
sprostowanie). Czy w tym terminie polecacie jazde w ciemno i szukanie
apartamentu na miejscu, czy lepiej zdac sie na wczesniejsza rezerwacje?
Dodam, ze wczesniejsza rezerwacja tego, co nas interesuje (kameralne miejsce,
bezposrednio nad morzem, self-catering i najlepiej 2 pokoje) to jakiesc 50
euro/dzien.
2) Pogoda- planujemy jezdzenie i zwiedzanie, ale czy w tym terminie da sie
jeszcze poplywac w morzu, jesli wybitnie nie lubi sie chlodnych kapieli? Czy
to juz pora na zabranie dlugich spodni i dlugich rekawow? Nigdy nie bylam na
urlopie az tak pozno. Czy klimatyzacja w samochodzie w tym okresie moze sie
przydac, czy jest zbedna?
Bede wdzieczna za wszelkie wskazowki, bilety lotnicze dopiero kupuje, wiec
moge zmienic swoj plan, jesli warto. Tylko prosze nas nie namawiac na Rodos,
marzy nam sie Kreta