Moja corcia ma juz 15,5 m-ca i zna kilkanascie slow, wiekszosc po polsku plus dwa po francusku (jezyk taty i otoczenia). Mala chyba nie rozumie jednak, ze to sa dwa rozne jezyki. Zongluje sobie slowami naprzemiennie, do francuskojezycznych odpowiada prawie zawsze po polsku, do mnie czasem po francusku, choc najczesciej podaje mi obie wersje (np. na pytanie kim ty jestes? odpowiada dzidzi bébé)

Czy powinnam cierpliwie czekac az jej sie wszystko w glowie ulozy i zrozumie, ze to sa dwa jezyki, czy tez powinnam "interweniowac"? Czy moge jej np. mowic cos w stylu "zawolaj tatusia: papa" (gdy wola "tata" do taty), lub "powiedz dziadkowi: au revoir" (gdy krzyczy radosnie "pa pa" do dziadka), czy tez zadne francuskie slowo nie powinno mi przejsc przez usta, bo tylko jeszcze bardziej namieszam?