Hej. Krotkie przypomnienie: mama - ja - PL, tata - DE, otoczenie - DE, jezyk domowy (miedzy mna i mezem) - ENG. Mlode ma dwa i pol roku i zaczela mowic dosc pozno, okolo 21 miesiaca. Od drugiego roku zycia w przedszkolu - DE. Do tego czasu ze mna w domu. Stosujemy OPOL bardzo restrykcyjnie.
Rozumie wszystko po polsku i niemiecku oraz coraz wiecej po angielsku. Obecnie porozumiewa sie bardzo dobrze w jezyku niemieckim. Po polsku nie tworzy zdan (sporadycznie: Co to?). Uzywa slownictwa polskiego, jak ja przycisne troche to zamieni slowo niemieckie na polskie (czyli raczej zna wiec niz faktycznie uzywa). Uzywajac DE uzywa tylko DE. Probujac uzywac PL, miesza PL i DE (w stylu: Ich umie das nicht, mama).
Teraz zmartwienia: wydaje mi sie, ze mloda ma problemy z wypowiadaniem slow polskich. Niemieckie slowa wypowiada bardzo ladnie (oczywiscie nie wszystkie), powtarzajac slowa angielskie wypowiada je bardzo ladnie, a polskie - niepoprawnie, czasami zupelnie nie wiem co mowi. Staram sie aby moj jezyk byl ladny i poprawny, zeby nie mowic zbyt szybko, ale nigdy nie mowilam do mlodej i nadal nie mowie "po dzieciecemu". Uzywam pelnych zdan, bez zdrobnien.
Czy to jest normalny etap rozwoju czy tez moze cos juz zdazylam zepsuc?