Dodaj do ulubionych

OPOL - dylematy

18.08.08, 15:48
Staram sie trzymac zasady, ze kiedy jestesmy z synem we dwoje mowimy do siebie
tylko po polsku, kiedy jestesmy we troje z tata - mowimy po polsku tylko jesli
tata zajmuje sie czyms innym i nie interesuje go o czym rozmawiamy. Ale kiedy
do Tymka przychodza kolezanki i koledzy wtedy rozmawiam wylacznie po
angielsku. Chyba, ze to kuzyni, ktorzy mowia po polsku wtedy staram sie (co
kiepsko wychodzi) przypilnowac ich, zeby miedzy soba mowili po polsku.

Jak to wyglada u Was?

Spinelli
Obserwuj wątek
    • matka.adama Re: OPOL - dylematy 18.08.08, 15:58
      My z mężem rozmawiamy z synkiem wyłącznie po polsku. Nawet, gdy
      jesteśmy w towarzystwie niemieckojęzycznym, albo gdy do synka
      przychodzą niemieccy koledzy (a zdarza się to często). Wówczas mówię
      najpierw po polsku, a potem tłumaczę, co powiedziałam. Zasadę tą
      stosuję także w przedszkolu, u lekarza itd. Nigdy w życiu nie
      odezwałam się do synka po niemiecku. Najwyżej, gdy pyta o konkretne
      słowo, mówię mu, jak ono brzmi po niemiecku. Np. "Mamo, jak jest po
      niemiecku wszechświat?". Syn mówi bezbłędnie po polsku, choć
      nieczęsto jeździmy do kraju lub mamy gości. Po niemiecku także
      dobrze sobie radzi.
      Pozdrawiam M.A.
      • spinelli Re: OPOL - dylematy 18.08.08, 16:28
        dlatego zatytulowalam moj watek "Dylematy"
        Oczywiscie chce, zeby dziecko mowilo po polsku ale tez chce, zeby funkcjonowalo
        w swojej grupie na takich zasadach jak reszta.
        Nasz dom jest zawsze pelen dzieci, i obawiam sie, ze nie czulyby sie dobrze,
        gdybym mowila do Tymka po polsku.
        Tak jak juz pisalam - nasze osiedle jest pelne polskich rodzin, czesto dzieci
        polskojezyczne rozmawiaja ze soba po polsku ignorujac kompletnie dziecko, ktore
        po polsku nie mowi. Nie podoba mi sie to. Czasem stoje z sasiadka (Kanadyjka),
        wychodzi sasiadka (Polka) i zaczyna mowic po polsku, tak jakby Kanadyjki wcale
        tam nie bylo, ja oczywiscie odpowiadam po angielsku ale co z tego.
        Dlatego nie moge robic czegos takiego kiedy jestem z dziecmi.

        Musze jakos wypracowac inny system bo OPOL najwyrazniej u nas dziala.

        Pozdrawiam
        Spinelli
        • matka.adama Re: OPOL - dylematy 18.08.08, 18:01
          Ja utrzymuję sporadyczne kontakty z Polakami. Obracam się raczej w
          niemieckojęzycznym towarzystwie, w okolicy Polacy nie mieszkają, nie
          mam więc takich problemów. Wiem, że niegrzecznie jest mówić przy
          kimś w języku, którego nie zna. Dlatego ZAWSZE mówię, co
          powiedziałam po polsku, gdy jest wśród nas obcokrajowiec. I to
          działa. Bynajmniej u mnie.
          Spinelli, to chyba polskojęzyczne otoczenie jest Twoim problemem,
          nie OPOL. Takiej sąsiadce można powiedzieć - mówmy po angielsku, bo
          znajoma nie rozumie. I koniec. A jak dzieci się bawią - to to samo w
          dwóch językach. Np. "Adam nie bierz tego" po polsku, a potem zaraz
          po niemiecku "Powiedziałam Adamowi, żeby tego nie brał". Wszyscy
          nasi znajomi funkcjonują na tych zasadach bez problemu.
          Jeżeli jednak Cię to razi, to może ten drugi sposób - Język mamy i
          córki, którym się posługują tylko wtedy, gdy są same. Jestem temu
          przeciwna, ale jak nie ma wyjścia...może spróbować. Najważniejsze -
          wprowadzić zasady kiedy, z kim w jakim języku, a potem się ich
          bardzo konsekwentnie trzymać. Chyba musisz to sobie przemyśleć.
          Ja też miałam ten dylemat, bo wszyscy znajomi obcokrajowcy mówią do
          dzieci po niemiecku, a w swoim języku tylko wtedy, gdy są z nimi
          sami. Ale przez to te dzieci mówią słabo po chorwacku czy albańsku.
          W niemieckim też, niestety, orłami nie są. Zwłaszcza, gdy rodzice
          bardzo kaleczą ten język. (Nie myśl, że coś sugeruję, broń Boże). Ja
          robię inaczej i czasami mam też dylematy, czy wybrałam słuszną
          drogę. Czy moje dziecko, które dobrze funkcjonuje w przedszkolu, nie
          będzie odstawało od innych dzieci np. w szkole. Czy sobie poradzi,
          czy nadrobi niemiecki...Na szczęście znam dzieci, które świetnie
          sobie w takiej sytuacji radzą. To podtrzymuje mnie na duchu.
          Ach...
          Pozdrowionka
          • matka.adama Re: OPOL - dylematy 18.08.08, 18:20
            Wiesz, chyba zawsze jest coś za coś. Nie można mieć ciastka i zjeść
            ciastka. Musimy wybierać, choć chcielibyśmy mieć obie rzeczy na raz.
            Ale może, wspólnie na tym forum, znajdziemy jakiś dobry kompromis smile.
            • spinelli Re: OPOL - dylematy 18.08.08, 18:32
              matka.adama napisała:

              > Wiesz, chyba zawsze jest coś za coś. Nie można mieć ciastka i zjeść
              > ciastka.<

              Allelujasmile
              Dlatego tak obdziobuje to moje ciastko z kazdej strony starajac sie ustalic co
              dla mnie wazniejsze.

              Masz tez racje z tym, ze jez. polski i jego "naduzywanie" jest moim sporym
              problemem.

              Co do dzieci, to ja bardzo czesto uczestnicze w ich zabawie (no, bez przesadysmile
              ale np. malujemy razem wtedy wlasnie kiedy prowadzimy ozywiona tworcza dyskusje
              niemozliwe jest odzywanie sie do Tymka po polsku i nastepnie tlumaczenie tego.



              > Ale może, wspólnie na tym forum, znajdziemy jakiś dobry kompromis smile.<

              Nie ukrywam, ze licze na tosmile

              pozdrawiam
              Spin
    • kaskahh Re: OPOL - dylematy 18.08.08, 21:50
      jak juz gdzies pisalam, dziecie sie dopiero narodzi, ale napisze to, co robia
      moje polskojezyczne kolezanki, bo juz je o to wypytywalam
      one tez mowia tylko i wylacznie po polsku, tluamczac innym w danym jezyku co
      przed chwila powiedzialy do dzieckal lub tez co dziecko mowi lub chcialoby
      powiedziec

      ja natomiast boje sie innej rzeczy: jak to bedzie gdy dziecko bedzie juz w
      szkole, podczas odrabiania lekcji w domu... mysle, ze ciezko bedzie... mowa
      potoczna da sie przetlumaczyc, ale juz np matematyka bedzie dla mnie
      przynajmniej trudna...
      • spinelli Re: OPOL - dylematy 27.08.08, 16:10
        > ja natomiast boje sie innej rzeczy: jak to bedzie gdy dziecko bedzie juz w
        > szkole, podczas odrabiania lekcji w domu... mysle, ze ciezko bedzie... mowa
        > potoczna da sie przetlumaczyc, ale juz np matematyka bedzie dla mnie
        > przynajmniej trudna...

        Skoro dziecko ma sie dopiero urodzic to zamiast martwic sie pomysl ile lat przed
        Toba. Przeciez nie zaczna robic calek w pierwszej klasie. Kup sobie kilka
        szkolnych ksiazek do 1, 2, 3 klasy i przerabiaj powoli.
        Wiesz, moj maz uczy sie teraz francuskiego wlasnie czytajac rozne Frankliny i
        Thomasy wlasnie w tym jezykusmile
        Ja zas moje pierwsze lata w Kanadzie (pracowalam wieczorami) spedzilam ogladajac
        rano programy dzieciece "Lamb Chop", "Barney", "Sesame Street" - swietne do
        nauki jezyka. A do tego jak mi sie juz dziecko urodzilo to znalam wszystkie
        angielskie wierszyki, piosenki, wyliczanki, gry i zabawy. Wielki bonus!
        I to jest moj kolejny argument: dzieci wychowane jedynie na jezyku ojczystym
        rodzicow pozbawione sa tej calej wartwy kulturowej jaka otrzymuje sie w
        dziecinstwie wsrod rowiesnikow "pod blokiem".

        Powodzenia!
        Spinelli
    • pinezka82 Re: OPOL - dylematy 26.08.08, 10:17
      OPOL jest metodą bazową, która bardzo dobrze znosi drobne modyfikacje.
      Najważniejsze jest jasne określenie zasad, a czy te które stosujesz sprawdzają
      się w przypadku Twoich dzieci możesz stwierdzić tylko Ty smile
      Jeśli odstępstwa od OPOL, które wprowadziłaś nie mają wpływu na na efekty jakich
      oczekujesz, to znaczy że wszystko gra.
      • matka.adama Re: OPOL - dylematy 26.08.08, 13:22
        Zgadzam się w 100 proc. z pinezką.
        Pozdrawiam. M.A.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka