10.06.05, 19:36
Chciałam Was zapytać czy nie macie problemów z jedzeniem Waszych dzieci? Czy
chcą jeść samodzielnie? Czy nagryzają już pokarmy? Czy chętnie próbują
nowych smaków i potraw? Mnie już ręce opadają. Nata właśnie skończyła siedem
lat ale mowy nie ma, żeby wzięła łyżkę do łapki. Kiedyś uczyliśmy się już
tego i nawet jakos szło, a potem nagle trach! łyżka stała się wroga. O nowych
smakach i potrawach mogę zapomnieć. Młoda ma kilka - dosłownie kilka potraw,
które chce jeść a inne w ogóle nie wchodzą w grę. O nagryzaniu to już w ogóle
nie mówię. Siedem lat i nie zna smaku chleba. Błagam, nie kręćcie tylko
głowami, że tacy z nas beznadziejni rodzice, ale Nata dodatkowo jeszcze jest
autystyczna i do tego upośledzona w stopniu umiarkowanym i u nas naprawdę to
wszystko opornie idzie. Ale może macie jakieś sposoby na jedzenie, żeby nie
było już takim problemem?
pozdrawiam,
Dominika, mama Natki
Obserwuj wątek
    • olamaja Re: Jedzenie 12.06.05, 15:03
      Ja z Mają też miałam ten proble. Jadła tylko rosół i kotlety mielone. Teraz jak
      chodzi do przedszkola to już jest lepiej. Też nie bardzo chce próbować nowych
      rzeczy ale daje się przekonać. W przedszkolu musi jeść sama i panie jej pilnują
      a w domu chce żeby ją karmić.
      • sdr Re: Jedzenie 12.06.05, 23:34
        Pięknie! A jak nauczyłyście się jeść samodzielnie? Chciała Oleńka trzymać
        łyżkę, czy widelec?
        • olamaja Re: Jedzenie 14.06.05, 08:45
          Duża zasługa przedszkola. Maja chodzi do przedszkola integracyjnego w
          Żyrardowie. Od początku był zatrudniony tyflopedagog do pracy z Mają.
          Specjaliści wiedzą jak uczyć niewidome osoby pewnych czynności, które dla nas
          są normalne. Zauważyłam też, ze Maja w specyficzny sposób trzyma kredki. Tak
          jakby prowadziła kredkę między dwoma palcami drugiej ręki. Dziekuję Bogu,że
          trafiłam na takie wspaniałe przedszkole. Ola
    • magracka Re: Jedzenie 14.06.05, 11:15
      Zazdroszczę Ci tego że mieszkasz w Warszawie nie dlatego że to stolica , ale
      masz lepszy dostęp właściwie do wszystkiego co wiąże się z rehabilitacją
      dziecka. Odkąd Gracek się urodził często tam jeździmy, my mieszkamy nad morzem
      100 km od Szczecina i nawet Szczecin jest prowincją jeżeli chodzi o pomoc
      dzieciom niewidomym lub słabowidzącym marzy mi się przeniesienie się w okolice
      Warszawy lub do samej Warszawy...tylko niestety ceny mieszkań ...i praca u
      męża nie ma to znaczenia natomiast dla mnie ogromne i miałabym bliżej do
      rodzinki pod Łódź ach może kiedyś a tak to od ilu lat Twoja córeczka chodzi do
      przedszkola? pozdrawiam
      • olamaja Re: Jedzenie 14.06.05, 11:28
        Właściwie nie mieszkam w Warszawie. Żyrardów jest ok. 50 km od W-wy. To
        oczywiście szczegół:). Jak Maja miała 2-3 latka jeździliśmy do Tęczy (mieszane
        uczucia). Maja chodzi do przedszkola integracyjnego w Żyrardowie już 2 rok.
        Jest teraz w grupie 4-5 latków. Jak była w grupie najmłodszej miała 4 lata.
        Zdaje sobie sprawę, że miałam dużo szczęścia, że jest u nas takie przedszkole.
        Jak Maja miała 3 lata to poszłam do Pani dyrektor tego przedszkola z pytaniem
        czy Maja mogłaby przychodzić chociaz na godzinę dziennie, żeby pobawić się z
        dziećmi. Zostałam bardzo miło przyjęta i okazało się, ze Maja będzie mogła
        normalnie chodzić do tego przedszkola. Teraz od września będzie już
        w "starszakach" (jak ten czas leci!) no a potem Laski.
        • magracka Re: Jedzenie 14.06.05, 11:36
          ale gafa w sumie nie znam Warszawy myślałam ,że to jej dzielnica...ale to
          szczegół w moim mieście nie ma przedszkola integracyjnego nie w ogóle
          specjalistów tyflopedagogów, teraz Gracek ma 2 latka ma jeszcze rok do tego
          czasu ale powoli o tym myślę, i wiem też jedno że nie oddam go do żadnej szkoły
          z internatem sama pracuję w takiej szkole znam też inne minusy internatu i
          prędzej się przeprowadzę . Wy macie ten problem chyba z głowy/? będziecie
          dowozić Maję? pozdrawiam
          • olamaja Re: Jedzenie 14.06.05, 11:41
            Tak, będziemy ją dowozić. Nie wyobrażam sobie innego sposobu chociaż do Lasek
            nie mamy zbyt dobrego dojazdu. Już mam opracowanych kilka wariantów:).
            Współczuję rodzicom, którzy nie mają wyjścia i w sumie dla dobra dziecka muszą
            zostawić swoje pociechy w internacie. Dla naszych dzieci ta nauka jest
            najważniejsza a niektórych rzeczy mogą nauczyć tylko specjaliści, niestety.
            • sdr Re: Jedzenie 14.06.05, 17:19
              Mieszkam bliżej Lasek niż Ty Olu, ale jednak zdecydowalismy się posłać Natkę do
              przedszkola laskowego z internatem. Było nam smutno i ciężko, bo Mała miała
              zaledwie 3.5 roku, gdy trafiła pod opiekę przedszkolnych specjalistów. Ale nie
              żałuję. Dzieki temu Mała uczyła sie nie tylko rzeczy "przedszkolnych"jak ja to
              nazywam, ale takze zwykłego funkcjonowania w grupie. Oswoiła się z dziecmi.
              Pięknie chodzi. Radzi sobie z przestrzenią, którą dość szybko oswaja. Nawet
              nową.Uczy sie duzo wolniej ze wzgledu na inne problemy, którymi jest obarczona,
              ale doświadczenia z zycia przedszkolnego teraz nam procentują. dzis Nata jest
              zerówkowiczem w szkole z internatem w radomiu. Do szkoły w laskach nie
              kwalifikowała sie ze wzgledu na inne problemy, o których już wspominałam.
              Niesamowity psycholog, który parcowała osobiście z nata w laskach, p. Preis
              powiedział nam - To najlepsze wyjscie. dzieci musza nauczyc sie walczyć.
              uwierzylismy i zaufaliśmy. dzieki temu i dzieku Laskom moja córka wykorzystuje
              te możliwosci, które ma. Myslę, że w pełni. Pozdrawiam was.
    • nemiki1 Re: Jedzenie 18.06.05, 01:12
      Tomiś (20 miesięcy) od kiedy pamiętam "miał apetyt" - praktycznie na wszystko -
      więc z nagryzaniem nie ma żadnych problemów. Osobiście nawet martwiłam się czy
      Tomiś nie je zadużo- bo był czas kiedy obowiązkowo musiał coś przeżuwać -
      kanapka, ciasteczko...
      Większy problem jest z łyżeczką i niestety z piciem z kubeczka. Pije nadal ze
      smoczka :-( I tutaj jest dużo mojej winy, bo chyba zadużo go wyręczam.

      Aneta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka