Dodaj do ulubionych

rak trzonu macicy

28.08.10, 20:27
niestety :( moja mama po plamieniach i bólu brzucha poszła do
lekarza, później szpital- łyżeczkowanie a później najgorsze, wynik
histo, dziś mama już w centrym onkologii w poznaniu,
żadnych wyników nie mamy, tylko lekarz powiedział że nie jest
dobrze, to III stopień, operować już się nie da , od poniedziałku ma
radioterapię 25 naświetlań
boję się że przy tym zaawansowaniu....aż boję się myśleć a co
dopiero mówić
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: rak trzonu macicy 28.08.10, 21:28
      kochana,niestety,wszystko zależy od stanu ogólnego.to,że juz się ni da
      operowac,jeszcze o niczym nie świadczy.byc może naświetlania zmniejszą nowotwór
      i wtedy będzie można coś zrobic.może usunąc całą macicę.ważne,czy nie ma
      przerzutów na inne organy i to,jak mama zniesie naświetlania.podtrzymuj ją na
      duchu i przygotuj do tych naświetlań,bo nie wiem,czy wiecie,że w czasie tej
      terapii nie wolno moczyc miejsc naświetlanych.czyli pozostaje kwestia dbania o
      higienę.jeśli te naświetlania będą przez 25 dni(robocze?czy w weekendy też),to
      sprawa higieny jest bardzo ważna.teraz skupcie się na tym,co dzieje się teraz.po
      prostu tak łatwiej.przyszłości nie ogarniecie,przeszłości nie
      zmienicie.teraźniejszośc jest,więc z niej korzystajcie jak najlepiej.powinnyście
      byc poinformowane jak się zadbac o higienę,a jeśli nikt o tym nie będzie
      mówic,sama pytaj.
      i pisz,jesteśmy tutaj.serdeczności,dorota.
      • spartanka4 Re: rak trzonu macicy 29.08.10, 18:26
        dzięki za odpowiedź, niestety nic więcej nie wiem, od lekarza który
        miał wczoraj dyżur wiem tylko tylko tyle, umieram ze strachu, chodzę
        po katach i ryczę, a mama nie wie jaki jest jej stan a i tak jest
        załamana, nie chce nic jeśc, czasem chciałabym żeby się rozpłakała
        bo wtedy wiedziałabym że walczy a tak jest jej wszystko jedno
        • mama.rozy Re: rak trzonu macicy 29.08.10, 20:20
          no to bierz się w garśc i pokaż,że chociaż Ty panujesz trochę nad sytuacją.z
          tego,co wiem,powinien tam byc psycholog,zapytaj na oddziale.pewnie dopiero jutro
          czegoś więcej sie dowiecie,ale tak wygląda weekend w naszych szpitalach,nikt nic
          nie wie:(
          dawaj znac,pozdrawiam,d.
          • spartanka4 Re: rak trzonu macicy 29.08.10, 21:29
            wiesz ja przy mamie jestem twarda a przynajmniej się staram,
            dopiero jak wychodzę z centrum to pękam
            nie wiem czy to pomoże ale mam wypis mamy ze szpitala w którym była
            łyżeczkowana
            wymaz z szyjki macicy: staphylococcus aureus MSSA MLSS (+)
            konstytutywny: ++ wrażliwy na Cefalosporyny I generacji , peniciliny
            z inh. Beta-laktamaz
            USG z 23.08. w dniu wypisu po łyżeczkowaniu 19.08
            Jama macicy poszerzona do ok 3 cm wypelniona hypoechogenną treścią z
            litymi zmianami wewnątrz. Przydatki bez zmian
            -
            ..............................
            Dzisiejsze okrutne dziecko, to to, które wczoraj biliśmy.
            Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to, któremu wczoraj okazywaliśmy
            miłość.
            Dzisiejszy człowiek, który żyje miłością i pięknem, to dziecko,
            które wczoraj żyło radośćią.
            • zosiunia53 Re: rak trzonu macicy 29.08.10, 23:50
              Kochanie - to cos z mojego osobistego doswiadczenia - 1984r -
              diagnoza - rak szyjki macicy przedinwazyjny - wiec operacja
              usuniecia szyjki. Rok 1990 - rak trzony macicy - juz w Stanach -
              zabieg zamrazania zmian - 1994 rak w macicy i wreszcie usunieto mi
              wszystko co zostalo. Rok 2010 - zyje i w dalszym ciagu drze, chociaz
              juz minelo sporo czasu. Ale co roku robie wymaz.
              Z Twoja Mama tez bedzie dobrze. Usuna macice i przydatki.
              Zoska
              • mama.rozy Re: rak trzonu macicy 30.08.10, 10:53
                a moze niekoniecznie przydatki,pewnie właśnie po to naświetlania,zeby zmniejszyc
                obszar.moze tylko na macicy sie skończy.wszystko też zależy od stanu po
                radioterapii.
                dawaj znac,czego się dzisiaj dowiedziałaś.i płacz sobie,ale jednocześnie trzymaj
                wszystko w garści.sama wiem,będąc niedawno pacjentką,jak dobrze robi,kiedy ktoś
                obok wie,że co się dzieje:)
                  • kaja115 Re: no widzisz 31.08.10, 13:26
                    Moze nie jestem z doświadczeniem z rodziny (mamcia) dobrym
                    przykladem - bo skończyło sie źle - ale może informacje zawarte w
                    moim poscie na innym forum choć trochę WAM pomogą!!!!
                    ps. i przy najwyższym stopniu złosliwości jaki był u mamci -
                    najpierw była operacja!!!
                    www.forum-onkologiczne.com.pl/forum/rak-trzonu-szyjki-macicy-vt26.htm#49
                    • spartanka4 Re: no widzisz 31.08.10, 21:30
                      kaja115...prześledziłam cały watek i bardzo współczuję, przez połowę
                      wątku miałam łzy w oczach
                      a co u nas,
                      mama na razie po radio jest bardzo optymistycznie nastawiona, bała
                      się tych naświetlań a teraz widać że ma lepsze samopoczucie
                      dziś ja nie byłam u niej był tata, poszedl do lekarza i pytał czy
                      może jednak nie spróbować operować, albo czemu nie leczą mamy
                      równoczesnie chemią....a co na to lekarz...QRWA...powiedział że jak
                      wiemy jak leczyć mamę to mamy ją zabrać do domu...QRWA konował jeden
                      • mama.rozy Re: no widzisz 31.08.10, 23:28
                        nie konował,tylko facet zmęczony pracą.na pewno wie,co robi.każdy przypadek jest
                        inny,każdego chorego się inaczej prowadzi.ciesz się ,ze mama dobrze reaguje na
                        naświetlania,od jej samopoczucia dużo zależy.i poczekajcie,co będzie
                        dalej,czasem pośpiech bywa złym doradcą...
                        • spartanka4 Re: no widzisz 06.09.10, 13:09
                          pewnie masz rację mamo róży, takich jak my są pewnie setki w szpitalu, jeden mądrzejszy od drugiego i lekarzowi mówią co ma robić - też pewnie bym się wkurzyła

                          a co u nas
                          mama w piątek wyszła do domu na weekend, czuje się bardzo dobrze, apetyt ma bardzo dobry, brzuch nie boli ją prawie wcale, w niedzielę gdy kręciła się po kuchni można było zapomnieć że to cholerstwo w niej jest
                          dziś pojechała z powrotem do szpitala mi znowu jest źle - jeszcze 10 naświetlań i będą robić jej kolejne badania.
                          • mama.rozy Re: spartanka:) 08.09.10, 15:39
                            nie chciałam nakrzyczec:)
                            wiem,że informacja dal pacjentów w naszych szpitalach wygląda fatalnie,a najczęściej w ogóle nie istnieje:(
                            i wiem to zarówno jako pacjentka,jak i pielęgniarka...
                            trzeba to przeżyc i się nie dac,ale jednocześnie panowac nad sobą i sytuacją.
                            cieszę się,że z mamą dobrze.to już tylko 10 naświetlań:)
                            dawaj znac,d.
                      • rozanus Re: no widzisz 08.09.10, 15:50
                        W Poznaniu nie ma chęci do operacji, w przypadku mamy też mówili, że operacja niewykonalna. Spróbujcie w Warszawie, polecam doktora Panka i profesora Bidzińskiego, specjaliści pod każdym względem!!! Mama została zoperowana (operacja bez usunięcia przydawek) i wszystko jest OK zamiast opieki paliatywnej i hamowania nowotworu została wyleczona!!! Warto jest szukać i konsultować!!!

                        p.s.
                        18 lat temu mama też miała nowotwór nie klasyfikujący się do operacji i w Poznaniu wyleczono ją radem (nawrót-czy też nowa choroba po 17 latach) więc można dać sobie z tym paskudztwem radę!!!!
                        • spartanka4 rozanus 09.09.10, 22:38
                          obdowniłam już chyba wszystkich znajomych i znalazłam ponoć dobrego onkologa we wrocławiu, tylko musimy poczekać na zakończenie radioterapii,
                          mają mamie jeszcze włączyć naświetlanie wewnątrz macicy za pomocą rurek ale nie wiem jak się to nazywa bo tylko rozmawiałam z mama przez telefon,
                          • spartanka4 Re: rozanus 22.09.10, 10:58
                            ostatni tydzień u mmay to biegunka, osłabiło to ją troszkę, dlatego przed wczorajszymy badaniami wszyscy mieliśmy złe przeczucia...dziś tato rozmawiał z lekarzem i okazuje się że nie mieliśmy racji a wieści są dobre. Wszystko jest na dobrej drodze do zaleczenia tego paskudztwa, lekarz powiedział że na stan jaki był to nie spodziewali się takich rezultatów i że jest dobrze, dołożyli mamie jeszcze 3 lamy i dostanie 3 HDR'y
                            choć trochę się boję czy nie za wcześnie....ale się cieszę :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka