Dodaj do ulubionych

Onkolog = ściemniacz ?

29.03.11, 21:20
Onkologia, zaczynam odnosić wrażenia, to cyrk. Nikt nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Większość stosuje spychologię, decyzji nie ma komu podjąć. Działania prowadzone są doraźne, brakuje planu leczenia. Zróbmy tak a może tak, jak nie pomoże to może inaczej, jak nie ten lek czy schemat to może tamten. Uczestniczę już ponad rok w tym teatrze i jestem już zniechęcony. Placebo byłoby chyba o wiele skuteczniejsze a przynajmniej mniej szkodzące.
Obserwuj wątek
    • osmanthus Re: Onkolog = ściemniacz ? 29.03.11, 23:55
      walkaklas napisał:

      > Onkologia, zaczynam odnosić wrażenia, to cyrk. Nikt nie ponosi żadnej odpowiedz
      > ialności. Większość stosuje spychologię, decyzji nie ma komu podjąć. Działania
      > prowadzone są doraźne, brakuje planu leczenia. Zróbmy tak a może tak, jak nie p
      > omoże to może inaczej, jak nie ten lek czy schemat to może tamten. Uczestniczę
      > już ponad rok w tym teatrze i jestem już zniechęcony. Placebo byłoby chyba o wi
      > ele skuteczniejsze a przynajmniej mniej szkodzące.


      Rzuc moze garsc szczegolow...?
    • lejdi111 Re: Onkolog = ściemniacz ? 30.03.11, 09:20
      ja akurat mam złe doświadczenia z onkologami jednak nie wrzucam wszystkich do jednego worka bo gdyby tak było nie miałabym w rodzinie i wśród znajomych ludzi, którzy mimo CA żyją już kilka/kilkanaście lat. Pierwszy raz zniechęciłam sie do chirurga onkologa, który miał mi wyciąć węzła chłonnego a na wyniku miałam napisane fragment tkanki tłuszczowej, węzła chłonnego nie znaleziono a węzeł chłonny pozostał i nadal był wyczuwalny. No odsysania tłuszczy to ja nie potrzebuję i to jeszcze pod pachą :). A drugi raz gdy się zawiodłam to było wtedy gdy onkolog miał mi usunąć znamię a on mi je po prostu ściął gołym okiem niedoszczętnie (dobrze, że chociaż dał do badania). Efekt był taki, że znamię odrosło.

      Każdy ma czyste sumienie bo go nie używa
      • ammazuko_powrot Re: Onkolog = ściemniacz ? 30.03.11, 10:48
        Ja akurat trafiłam na dobrego onkologa i nie zamieniłabym go na innego:)
        Ale miałam też kontakt z ginekologiem- onkologiem i tu porażka.
        Potwierdził podejrzenie diagnozy a jak pojawił się problem to umył ręce i pozostawił mnie samej sobie...
        Nie ma co generalizować, dużo zależy od lekarza, nie każdy jest zły...
        • polijanka Re: Onkolog = ściemniacz ? 30.03.11, 21:06
          Onkolog - dla onkologa - licza sie tylko badania - samo patrzenie w oczy nie pomoze. Nie mozna miec pretensji do onkologa, on nie pomoze, nie pocieszy, nie da zludnej nadziei, nie powie nic na 100%. W tej chorobie nie bedzie lepiej.

          Onkologia to chyba wyjatkowo bardzo nieprzyjazna dziedzina - chory chcialby uslyszec co innego....... Ja nie mam pretensji do onkologow, a jak jest - trafiles do jakiegos niezupelnie z powolaniem - zmien, szukaj, pytaj, coz innego powiedziec.
    • walkaklas Re: Onkolog = ściemniacz ? 30.03.11, 22:21
      Nie chodzi o to: jeden lepszy drugi gorszy, idzie o system a w zasadzie jego brak. Każdy onkolog działa jak chce, bo nie ma żadnej odpowiedzialności za czyny. Uda się to "sukces" opromienia słońce, porażkę kryje ziemia bez odpowiedzialności, chociaż poszły ogromne pieniądze. Jak u sędziów, nikt nie ocenia czy w drugiej instancji nie zapadł wyrok odwrotny.
      W sumie niedawno znajomy dowiedział się o raku krtani, załamał się, zaczął pić, po niecałym roku zmarł. Gdyby sie leczył, może agonia trwała by rok, ale jakie to życie.
      • mama.rozy Re: Onkolog = ściemniacz ? 31.03.11, 10:43
        onkologia nastawiona jest na sukces,taka dziedzina.mają się chwalic,że kogos nie wyleczyli?
        to jakby chirurg ogłaszał,po ilu jego operacjach były powikłania;)
        fakt,brakuje u nas informacji w momencie,kiedy dzieje się źle.wtedy pacjent poiwnien byc informowany o możliwych działaniach(leczenie eksperymentalne,paliatywne,opieka paliatywna),a tego u nas niesamowicie brakuje.nieraz zdarzało nam się odsyłac z hospicjum przekreślone osoby i kierował je na leczenie...
        ale trzeba by zmienic tyle rzeczy,w tym mentalnośc wielu lekarzy,że nie wierzę,że stanie sie to szybko:(
        • anka.83 Re: Onkolog = ściemniacz ? 18.04.11, 13:06
          Z jednej strony ciężko jest być onkologiem w Polsce, gdzie w bardzo dużej części dostajesz przypadki terminalne do "leczenia", bo ludzie latami unikają lekarzy. Oczywiście, są przypadki zaniedbań, jak wszędzie (tylko że tu akurat każde zaniedbanie kończy się śmiercią pacjenta).

          Leczenie raka to totolotek w sumie, jeden przypadek zareaguje super na daną chemię, inny z tym samym (teoretycznie - bo w zasadzie każdy jest inny) przypadkiem raka okaże niewrażliwość.

          Zdecydowanie można się przyczepić do czasu reakcji lekarzy - w raku czy nawet jego podejrzeniu reakcja MUSI być natychmiastowa. A w praktyce jest jak jest (choć i to jest w sumie od nich niezależne,limity NFZ mamy takie a nie inne).

          Mam też zastrzeżenia co do umiejętności analizy wyników. Wynika w sumie z jednostkowego przypadku, ale jak jeden się zdarzył, to pewnie i są inni tacy. A było to tak: lekarz regularnie badał pacjentowi markery na raka (w którym te markery są akurat dobrym wskaźnikiem prognostycznym), które raz były niższe trochę, raz wyższe, ale teoretycznie w normie. Pacjent, jako że z zacięciem matematycznym i trochę narwany, obliczał sobie trend wyników, który jak byk wychodził wzrostowy. Alarmował lekarza, że markery jednak rosną, lekarz olewał sprawę, bo wynik w normie. Pojawiła się wznowa oczywiście. Wtedy to lekarz zdecydował się obejrzeć sposób, w jaki pacjent doszedł do wniosków takich a nie innych, stwierdził "no faktycznie, ma pan rację, to jest w sumie dobry sposób analizy, wykorzystam pana patent". Fajnie, tylko szkoda, że lekarz nie sprawdził tego wcześniej, z czystej ciekawości chociażby, jak już sam nie umiał wykonać prostej analizy wartości:/

          Inna sprawa - lekarze traktują pacjentów jak tłuków, półgłówków - "co mu będę tłumaczyć, jaki jest jego stan, co to za choroba i jak przebiega skoro nie zrozumie na pewno". I potem pacjent żyje nie do końca świadom zagrożenia (bo lekarz powiedział niby nie palić, ale dlaczego konkretnie, to już nie wspomniał, więc olewamy sprawę - bo przecież każdy lekarz gada, żeby nie palić, nawet ci, co palą) robiąc rzeczy, których robić nie powinien. A na prawdę, można wszystko dokładnie wyjaśnić pacjentowi, bez konieczności stosowania dziwnych terminów medycznych.
          Młodzi onkolodzy jeszcze mają chęci do edukacji pacjentów, ci starsi olewają sprawę konkretnie (wiadomo, są wyjątki, jak wszędzie).

          To takie moje prywatne obserwacje.
          • mama.rozy Re: Onkolog = ściemniacz ? 18.04.11, 16:29
            anka,dobre rzeczy napisałaś
            a teraz jeszcze znieśli staże lekarskie,bedzie jeszcze fajniej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka