annajustyna
01.10.15, 19:32
Witan wszytskich uczestnikow tego forum serdecznie. Podobnie jak Maetystowa jestem z rodziny, w ktoraj ostatnio nowotwory "szaleja". Z tym ze ja jestem z opcji, ktora sie boi, ze przebada sie za pozno, a moja mama...Ech, od okolo 30 lat mdleje na sama mysl, ze pewnie ma to albo sio. Ostatnio wymyslila sobie czerniaka (stad pewnie jej bole w kosciach etc.), ale jak jej mowie, ze potezne znamiona jak to jej, ktore spedza jej sen z powiek, usuwa sie dla zasady, a nie, ze jak nie ma wyjscia, to tak strasznie na mnie krzyczy etc. :(. Ze jak moge etc. Doszlo do tego, ze zaczelam myslec, ze w koncu powinna soe doczekac, bo sobie "zasluzyla" ta bojaznia etc. Jak tylko wspomne, ze w zasadzie powinno sie walczyc profesjonalnie z takimi lekami, to tez jestem najgorsza. Ech, chcialam sie wyzalic...