Dodaj do ulubionych

Kancerofobia

01.10.15, 19:32
Witan wszytskich uczestnikow tego forum serdecznie. Podobnie jak Maetystowa jestem z rodziny, w ktoraj ostatnio nowotwory "szaleja". Z tym ze ja jestem z opcji, ktora sie boi, ze przebada sie za pozno, a moja mama...Ech, od okolo 30 lat mdleje na sama mysl, ze pewnie ma to albo sio. Ostatnio wymyslila sobie czerniaka (stad pewnie jej bole w kosciach etc.), ale jak jej mowie, ze potezne znamiona jak to jej, ktore spedza jej sen z powiek, usuwa sie dla zasady, a nie, ze jak nie ma wyjscia, to tak strasznie na mnie krzyczy etc. :(. Ze jak moge etc. Doszlo do tego, ze zaczelam myslec, ze w koncu powinna soe doczekac, bo sobie "zasluzyla" ta bojaznia etc. Jak tylko wspomne, ze w zasadzie powinno sie walczyc profesjonalnie z takimi lekami, to tez jestem najgorsza. Ech, chcialam sie wyzalic...
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: Kancerofobia 01.10.15, 19:33
      Przepraszam za literowki - Ametystowa oczywiscie.
    • quba Re: Kancerofobia 24.02.16, 22:02
      w zasadzie powinno sie walczyc profesjonalnie z takimi lekami

      nie rozumiem- o co chodzi?
      • annajustyna Re: Kancerofobia 24.02.16, 22:55
        Chcialam sie wyzalic. Zyje 30 lat ponad z kims, kto
        • quba Re: Kancerofobia 25.02.16, 00:19
          nie zrozumiałam zacytowanego przeze mnie zdania, zacytuję raz jeszcze:

          "w zasadzie powinno sie walczyc profesjonalnie z takimi lekami,"
          Rozumiem Twoje smutki i rozżalenie na mamę, ale zroum też mamę, byc może jset jeszcze z tego pokolenia, które uważa, że raka nie wolno ruszyc nożem, bo wtedy się umira, a póki się go nie rusza, póty jest bezpiecznie.
          Mama się lęka choroby, bo to częsta choroba, ale boi się iść na jakiekowliek badania.
          Wiesz, kiedy powiedziano mi, że mam 3 miesiące życia - zatkało mnie tak, że przez dwa tygodnie nie mówiłam.
          Dopiero potem znaleźli się prawdziwi lekarze, którzy mnie uratowali i to niemal sami przyszli, nie szukałam ich, oni znaleźli mnie, chociaż nie miałam żadnych możliwości, znajomości ani pieniędzy.
          Bardzo wiele grozy przżyłam, stoczyłam trudną, wyczrpującą walkę, ale byli ze mną kochający ludzie, siostry,mąż, dzieci, przyjaciele, koleżanki i koledzy z pracy, a wszyscy - serdeczni. I lekarze także po mojej stronie.
          Potrzebne jest wsparcie bliskich, by walczyć i wygrać.
          Ty mówisz, że niejako nie możesz się doczekać, że choroba za karę dotknie Twoją Mamę, bo tak się boi, to niech ma! Zasłużyła sobie.
          Nie rozumiem Twego stanowiska, ale powiem ci tylko, że jeśli Mama zachoruje, to Tobie będzie o wiele gorzej, niz teraz, kiedy tylko słuchaśz jaj obaw, bo będziesz miała Mamę na głowie i chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, jaki to ogromny trud żyć z chorą na raka osobą, wspierać ją, dodawać jej sił, i trzymać twarz uśmiechniętą...
          Dlatego przestań się na Mamę zżymać, jeśli jestes dorosła, to zabierz Mamę do właściwego lekarza, najpierw rodzinnego, a potem wykonujcie kolejno zlecone badania, bo rak wcześnie zdiagnozowany daje 100 % szansy wyleczenia.
          Serdeczności.
          quba
          • annajustyna Re: Kancerofobia 25.02.16, 06:25
            No to ja tylko dodam, ze mieszkam 900 km od mamy i dochodza podchody nie wprost, ale jednak zebym byla z nia, a nie z mezem. Nie, nie zycze jej choroby, ale cofniecia sie w czasie, by mogla jeszcze ulozyc sobie inaczej zycie. Ja zreszta nieco tez. Ale to juz zupelnie nierealne. Dziekuje za madre slowa otuchy, duzo zdrowia zycze.
            • quba Re: Kancerofobia 25.02.16, 21:58
              Dziękuję. Serdeczności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka