19.05.06, 15:58
Mój Ojciec zmarł pół roku temu ( nowotwór nasady języka). Procesu leczenia
paliatywnego nie będę w szczegółach opisywać, idzie mi o jdną konkretną
kwestię, której BRAK ROZWIĄZANIA przeżyłam strasznie, i przeżywam nadal
Ojciec w chwili śmierci ważył ok.30 kg ( a nawet mniej, bowiem ostatni raz
ważyliśmy go ze trzy tygodnie przed śmiercią, a przez ten cały nie jadł już
NICZEGO, tylko pozostawał na kroplówkach: sól fizj.). Miał też, być może z
racji przeraźliwej chudosci, potworne odleżyny-praktycznie wszędzie tam, gdzie
ciało stykało się z podłożem.
Moim ciągłym pytaniem było: co z bólem głodowym i odleżynowym? Lekarze
twierdzili, że morfina skuteznie je znosiła. Widziałam jednak po nim, że nie
znosiła ( mimo, że ostatnie dwa miesiące był już niemy i praktycznie nie
ruszał się, zatem nie mógł mi nic powiedzieć ani pokazac gestem - widziałam to
w jego twarzy, w oczach).
Szukałam pomocy, by mu ulżyć. Dopiero pewien mądry prof. med. paliatywnej
uświadomił mi, że morfina nie znosi tego rodzaju bólu, i że istnieje możliwość
sedacji -wprowadzenie w stan trwałej narkozy- legalna procedura, którą można
stosować w ostatnim etapie ( godziny, dni)życia, kiedy nie ma innych
mozliwości zniesienia bólu. Ostrzegł mnie jednak, że lekarze podchodzą do tego
w praktyce opornie, i że spotkam sie z trudnosciami, gdybym domagała sie tego
dla mojego Ojca.
Przeprowadziłam rozmowy. Lekarz najpierw nie chciał przyznać, ze taka
procedura istniej, dopiero jak powołałam się na nazwisko owego profesora,
zaczał an ten temat rozmawiać. W końcu obiecał mi, że pielęgniarka, która
przychodziła podawać mu kropówki ( z hospicjum domowego) będzie przygotowana
na podanie mu specyfiku, o ile zadecyduje, że jest potrzebny). Niestety, nie
zadecydowała, zresztą- oświadczyła mi, ze to jest rodzaj eutanazji.
Mój Ojciec zmarł nei doczekawszy sedacji, a ja do dziś nie mogę sobie
wybaczyć, że nie byłam bardziej stanowcza. Czy naprawdę musiał tak cierpieć, i
czy my wszyscy musimy ponosić konsekwencje czyichś poglądów? Kiedyś
przeczytałam taką myśl, że ludzie, którzy mają usta pełne wartosci, często
mają te takze w pobliskim nosie, i dziś wydaje mi sie ona wyjątkowo trafna.
Miłosierdzie nie sięga cudzego cierpienia. Byleby nasze sumienia były czyste.

Nic już dla mojego Ojca nie moge zrobić. Chcę jednak, by inni wiedzieli, że
NIE TRZEBA skazywać ludzi na cierpienia, które już nie są ludzkie. By
wiedzieli, że istnieje możliwość LEGALNEJ SEDACJI.

Pozdrawiam wszystkich chorych i życzę im i ich bliskim sił.
Obserwuj wątek
    • beta65 Re: Sedacja 19.05.06, 16:05
      Doprecyzuję jeszcze moje słowa: "Miłosierdzie nie sięga cudzego cierpienia.
      Byleby nasze sumienia były czyste". Mam na myśli nie sumienia a "sumienia",
      ukształowane wedle "wartości", nie: wartości. Takie ( sumienia), które owe
      "wartosci" postawią nad człowiekiem.
      Straszna bezmyślność, straszny brak litości.
      • liina Re: Sedacja 19.05.06, 19:08
        WItaj Beata!

        To jest to o czym ja pisalam tutaj wczesniej!! Ja tez w hospicjum widzialam
        takich ludzi, ktorzy wazyli po 30 kg i lekarze mowili, ze to normalne, bo to
        wyniszczenie nowotworowe, bzdura!! Jedna wielka bzdura!
        MOja mama tez przez oststnie 2,5 miesiac przed smiercia nic nie jadla, miala
        niedroznosc jesli,ale przez przypadek odkrylismy, ze istnieje takie cos
        odzywianie pozajelitowe, takie worki dozylne, ktore maja 1400 kcal.
        Mama je dostawala po tysiacach bitew jakie stoczylismy w kolejnych szpitalach,
        gdyz wedlug NFZ chorym w stadium terminalnym, czyli w takim satdium gdzie lekarz
        twierdzi, ze chory pozyje od 6 do 4 tygodni, takie worki sie nie naleza. To
        oznacza, ze NFZ zabija ludzi chorych na raka glodem!!! Tak wlasnie jest!
        U nas dokunje sie zbrodni glodzac chorych na raka, ci ludzie umieraja czesto
        szybciej z glodu niz na tego raka, bo jak ktos nie je nic przez 3 miesiace, to
        jak ma fukncjonowac?
        Moja mama jak tych workow nie dostawala, to byla normalnie glodna, jak dostala
        taki worek, to mijala godzina i mowila, ze juz sie jej jesc nie chce, wiec mozna
        ulzyc choremu na raka w tym glodzie, a u nas sie im doklada cierpien fizycznych!!
        Moja mama nic prawie nie schudla, dobrze wygladala, mialam sile wstac i siadac.
        Mialam sprawdzic jak to wyglada w Szwecji i w Niemczech, mam duzo innych
        problemow teraz i zmartwien, ale chyba sie za to jednak wezme, bo widze, ze ten
        probpem dotyczy wielu ludzi chorych na raka.
        To jakas paranoja!
        Sprawdze to w Skandynawii i w karajach niemieckojezycznych.
        Jesli ktos zna dobrze angielski, to moze sprobowac zapytac o to w w karajch
        anglojezycznych. Niestety znam dobrze niemiecki i szwedzki, z agolem nie dam
        rady na tyle zeby o to zapytac.
        Jesli ktos zna, to niech sprobuje dojsc jak to jest w innych krajach.
        Moze uda mi sie jeszcze o Holandie zaczepic.
        Uwazam, ze to mozna by skarzyc do TRybunalu Praw Czlowieka! Nie ma u nas kary
        smierci, a chorych na raka sie zabija glodzac ich i dodajac im wiecej
        cierpienia, bo juz nie oplaca sie na nich kasy wydawac.A na zbrodniarzy sie
        oplaca wydawac jak siedza latami za kratkami?, a dla ludzi porzadnych,
        uczciwych, chorych nie ma kasy na worki zywieniowe?
        • beta65 Re: Sedacja 20.05.06, 16:14
          Witaj, Liino.
          Dziekuję za odpowiedź. Mój ojciec nie mógł pobierać owych dożylnych pakietów
          żywieniowych, gdyż pękały mu żyły, i najczęściej sól. fizj. miał podawaną
          podskórnie, w brzuch. Nie mógł też mieć złozonej stomii do żołądka.

          Mnie interesuje problem sedacji. Dlaczego tak opornie podchodzi się do tego
          problemu. Nie wiem, gdzie szukać odpowiedzi na tę kwestię, wydawało mi się, że
          problem ten będzie podjęty na tym forum. Ale może się łudzę.
          Pozdrawiam- b.

          • liina Re: Sedacja 20.05.06, 16:19
            Twoj ojciec powinien miec zalozone wklucie centrane, ono moze byc zalozone na
            stale, tzn, na pol roku, wtedy nie podaje sie tych workow dozylnie i nie pekaja
            zyly.
            MOja mama tez miala cienkie zyly po chemii, mialam wklucie centralne i przez to
            wklucie podawano te worki i wszytkie kroplowki.
            Nikt Wam tego nie powiedzial?
    • liina Re: Sedacja 20.05.06, 16:21
      A jeszcze odnosnie tej sedacji, to jesli kogos sie wprowazda w stan narkozy, to
      chyba trzeba to zrobic w warunkach szpitalnych, musi to zrobic lekarz od
      znieczulen, a nie pielegniarka z domowego hospicjum, prawda?
      Pielegniarka przeciez nie moze usypiac chorego sama w domu.Nie ma do tego chyba
      uprawnien.
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Sedacja 20.05.06, 19:47
      Beta, nie jestem lekarzem i może nie mówimy o tym samym, ale sedacja jest
      procedurą wykonywaną przez anestezjologa i w warunkach domowych nie można jej
      przeprowadzić.
      • beta65 Re: Sedacja 20.05.06, 20:59
        Można. Mój ojciec nie mógł być transportowany do hospicjum. To byłaby jego
        ostatnia podróż. Można dokonać sedacji w domu ( oczywiście przez lekarza).
        Nie mógł mieć załozonego tzw "pega" do brzucha- nie przeżyłby zabiegu.
        • liina Re: Sedacja 21.05.06, 10:59
          Przeparszam, moze sie nie znam, ale co masz na mysli piszac "peg"?
          Powinni mu zalozyc wklucie centralne obok szyji jeszcze jak byl w lepszej
          formie, poza tym to trwa 5 minut, nie jest zadnym obciazeniem dla pacjenta.
          Czy w przepisach NFZ jest cos na temat tej sedacji napisane? Albo w innym jakms
          prawie?Bo mowisz, ze mozna to przeprowadzic w domu przez lekarza, a gdzie tak
          jest napisane? Masz jakis przepis na to?
    • liina Re: Sedacja 21.05.06, 22:26
      OK, Szwecje juz obsokczylam z tymi workami, zobaczymy co mi odpisza.
      Dam znac jak coc bede wiedziec.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka