estelka1
18.04.07, 19:38
Kochani myślałam, że sytuacja zdrowotna mojej mamy chociaż na jakiś czas się
ustabilizuje, a ciągle zaskakują nas mało przyjemne niespodzianki. Pod koniec
zeszłego roku mama poszła na rutynową kontrolę u ginekologa. Lekarka
wypatrzyła na USG jakąś torbiel, nie podobały jej się też jakieś drobne
zmiany na szyjce macicy. Uznała, że mogą być to powikłania po chemii,
zapisała jakieś tabletki i faktycznie szyjka jest ok, a torbiel się
zmniejszyła. Kazała mamie przyjść do kontroli po 3 msc, co miało miejce
dzisiaj. I niestety okazuje się, że to "coś" na jajniku powiększyło się. Mama
od razu dostała skierowanie na marker - jutro będzie wynik. Mam szczerą
nadzieję, że nie jest to żaden przerzut (mama choruje na drobnokomórkowego
raka płuc), ani też "nowy" nowotwór, ale też nie można tego do końca
wykluczyć. W piątek być może zapadnie decyzja co dalej, jednak obawiam się że
operacji mama nie uniknie. Prawdę mówiąc już nie wiem sama, co myśleć. Z
jednej strony intuicja podpowiada mi, że będzie dobrze, ale taka huśtawka
zdrowotna mamy stresuje mnie niesamowicie. Pozdrawiam Was wszystkich
serdecznie. Agnieszka