Dodaj do ulubionych

Niedrożność wtórna jelit

05.07.07, 22:30
Witam.

Moja mama jest w tej chwili na oddziale opieki paliatywnej. Okazało się,że
ma niedrożność jelit. Ciągle wymiotuje, nawet nie wiem ile dni już nie je -
12,13? Dostaje 6 kroplówek dziennie, plastry Durogesic + inne leki w razie
potrzeby, lewatywy codziennie aby ulżyć w tej niedrożności.Opieka jest bardzo
dobra-chociaż patrzyłam podejrzliwie po przeczytaniu postów o hospicjach.

Ale czy naprawdę nie da się tej niedrozności wyleczyć-zaleczyć?Moze jednak da
się coś zrobić -jakaś operacja czy farmakologicznie- mama jest przez to
bardzo osłabiona. Ona umiera zwyczajnie z głodu. To jest po prostu śmierć
głodowa-chociaz mama nie czuje głodu, ręce coraz chudsze, zrobiła sie taka
drobna,tylko brzuch nadal duży.

Jovita
Obserwuj wątek
    • emgoro Re: Niedrożność wtórna jelit 06.07.07, 08:53
      W zasadzie mechaniczna niedrożność jelit również w przebiegu choroby
      nowotworowej powinna skutkować zabiegiem operacyjnym, ponieważ leczenie
      farmakologiczne nie poprawi sytuacji, a doprowadzić może do martwicy fragmentów
      jelita i wycieku treści pokarmowej z jelita w konsekwencji do zapalenia
      otrzewnej i niestety często zgonu pacjenta. Niewykluczone jednak, że z uwagi na
      rozległośc zmian w jamie brzusznej przeprowadzenie zabiegu nic nie da lub z
      powodu stanu pacjenta nie dojdzie po zabiegu do przywrócenia np. perystaltyki
      jelit i pracy ich ważnych narządów. Takie decyzje musi podejmować lekarz.
      Najwyżej zapytaj czy naprawdę nie ma mozliwości poprawienia sytuacji mamy.
      pozdrawiam i trzymaj się Robert
      • binucha Re: Niedrożność wtórna jelit 06.07.07, 09:33
        Zapytaj lekarza, czy nie można by było jeszcze zrobić laparotomii zwiadowczej,
        to jest nacięcie powłok brzucha i zajrzenie do środka celem sprawdzenia do końca
        sytuacji.
        Powinni mamie założyć sondę do żołądka przez nos, która będzie odsysać treści z
        żołądka, także kwasy żołądkowe, które nieodsysane idą do jelit, a w wyniku
        niedrożności będzie wtedy mamę mdlić na wymioty lub będzie wymiotować.
        Można by było podać tez te worki żywieniowe, ale w wypadku hospicjum nie jest to
        raczej mozliwe, zwłaszcza u chorych na raka w cięższym stanie. NFZ tego nie
        refunduje dla chorych na raka.
        Z tym, ze jeśli mama nie odczuwa głodu, to taki worek byłby dla jej organizmu
        raczej obciążeniem. Jeśli chory nie odczuwa głodu, to sie worków nie podaje.

        Trzymaj sie.
        • jovita13 Re: Niedrożność wtórna jelit 06.07.07, 09:51
          Dziękuję za pomoc.
          Chyba jednak nie da się nic zrobić-rozmawiałam dziś z lekarzem.Mama ma zmiany
          na otrzewnej,więc na pewno nie będą otwierać - żaden lekarz tego się nie
          podejmie. Nie wiem tylko skąd lekarz wie,że jelita są zniszczone i żadna stomia
          nic nie pomoże.Poza tym stan mamy jest taki,że nie przeżyłaby operacji. Dla
          mnie to jest dziwne-osoba chora na raka umrze z powodu niedrozności. A jeszcze
          mogłaby długo żyć z tą chorobą, gdyby nie ta niedrozność.

          Pozdrawiam.
          • emgoro Re: Niedrożność wtórna jelit 06.07.07, 09:58
            Jovita w tym przypadku niedrożność jelit jest konsekwencją choroby nowotworowej
            czyli rozrostu tkanki nowotworowej, która najprawdopodobniej zamyka m.in. tzw.
            światło jelita. Niedrożność jelit dosyć często towarzyszy rakowi jajnika. Sama
            jednak piszesz, że stan mamy raczej niepozwala na wykonanie zabiegu
            operacyjnego.
            Trzymaj się
            Robert
            • kortyzol Re: Niedrożność wtórna jelit 06.07.07, 10:37
              Mało napisałaś.Mój kolega mając 6-lat temu raka jelita żyje do dzisiaj i dobrze
              się czuje.W klinice onkologicznej w Bydgoszczy usunięto mu całe jelito grube i
              nie jemu pierwszemu.Operował go stosunkowo młody,miły lekarz dr nauk medycznych
              gasroenterolog chirurg BAłA.Tel.kom.601-991-514. Albo centr.52-3743000.Prywatnie
              dr. przyjmuje w Inowrocławiu Kuj.Pozdrawiam.OLAF
              • jovita13 Re: Niedrożność wtórna jelit 12.07.07, 20:39
                Witam ponownie.
                Mama miala zalożoną sondę i faktycznie przestała wymiotowac, ale kilka dni
                temu sama wyciągnęła ją. Wymiotów nie ma, natomiast od 4 dni ma biegunkę.
                Dostawała jakieś leki,ale nic nie pomagały. Po prostu leje sie z niej.
                czytałam o niedrożności w internecie, ale nie bylo nic napisane,że może
                pojawić się biegunka. Jak można ja zatrzymać skoro leki nie działają? O czym
                może to świadczyć-że jelita jednak pracują czy że jest jeszcze gorzej? Wimiotów
                nie ma, troche mama już je. Ale na apetyt nic nie przepisano.

                Jakby tego było mało,mama zażyczyła sobie powrót do domu i nie dało się
                przetłumaczyć,że bedzie nam ciężko.W szpitalu są od tego pielęgniarki i
                faktycznie na Oddziale paliatywnym opieka jest dobra.
                Więc jesteśmy w domu... i nie wiemy co robić, bo skóra na pośladkach jest już
                podrażniona. i pewnie będzie jeszcze gorzej,jak biegunki nie da się zatrzymać.

                J.
                • monique_1 Re: Niedrożność wtórna jelit 12.07.07, 21:45
                  Czy korzystacie z opieki hospicjum domowego? Z tego co czytałam na forum bardzo
                  pomagają jak chory jest w domu. Czy na te biegunki nie pomagają żadne leki? Z
                  domowych sposobów na biegunkę to znam tylko napar z suszonych czarnych jagód
                  (tylko trzeba wyjąc owoce). Mojej mamie pomagał ale był to wtedy stan po
                  naświetlaniach, więc nie wiem czy w przypadku Twojej mamy pomoże.

                  • bea53 Re: Niedrożność wtórna jelit 13.07.07, 11:04
                    Sprobuj nacisnąć na lekarza zeby jednak cos z tymi wymiotami zrobil.
                    Sprobuj jej dawać zoś lekkiego jakieś kleiki i moze w aptece kup jakies
                    nutridrinki, są to bardzo odzywcze napoje i dają trochę sił i kalorii.Nie
                    obciazają układu pokarmowego więc moze coś sie wchlonie...niech podłąćżą
                    kroplówki skoro mama jest wychudzona...
    • bea53 Wazne! 13.07.07, 11:10
      Jovita przeczytałam w Twoim wczesniejszym pocie ze Twoja mama dostawala ketonal.
      Otoz moze to miec zwiazek z wymiotami.
      Moja mama tez choruje na raka jajnika i po operacji wypisali ją 2 lata temu ze
      szpitala i dali w reke ketonal. Mama nagle zaczęla wymiotować zieloną pianą i
      myslelismy ze to po operacji i juz umiera, tato ją w nocy zawiozl na oddzial,
      okazalo sie ze było to uczulenie na ketonal, są takie reakcje, po odstawieniu
      ketonalu ustąpiło, dali jej inne leki.
      podobno takie rekacje sie zdazają czesto, zwlaszcza jak organizm jest oslabiony,
      sprawdz co teraz dają Twoje mamie i kaz odsatwic ketonal, moze to wcale nie jest
      niedroznosc jelit tylko zatrucie jakims lekiem i wymioty to tylko zatrucie.
      Daj mamie kleik jakis.
      • jovita13 Re: Wazne! 13.07.07, 11:45
        Bea, mama teraz nie wymiotuje, jakoś chyba przeszło i od 6 dni jest z tym
        spokoj. Problemem jest biegunka,bo zadne leki nie działają. Wczoraj podałam
        mamie lek homeopatyczny od dysbiozy jelit i chyba troche się uspokoiło, żeby
        nie zapeszyć. Więc nie wiem jak to jest z tą niedrożnością-jest czy nie ma, bo
        biegunka na pewno nie jest objawem niedrozności.
        na ketonal na pewno mama nie ma uczulenia,bo w domu wczesniej brała tabletki.
        A jej stan na pewno jest wywołany przedawkowaniem leków - zwłaszcza
        morfiny,która była podana na wyrost. I wszystko teraz potoczyło się w
        przyspieszonym tempie-mam na myśli rozwój choroby.
        • bea53 Re: Wazne! 13.07.07, 12:20
          Ok rozumiem, skoro podejrzewasz ze dostaje za duzo lekow to dyskutuj o kazdym
          leku ktory podają mamie i czy jest konieczy, ktos tu pisal o jagodach, warto
          podac jagody w kompocie osobie z biegunką, po prostu smectę i jakoś odzywiać,
          zeby choroba była jak najmniej uciązliwa...
          • binucha Re: Wazne! 13.07.07, 12:32
            Moze byc ta biegunka przy niedrożności.U mojej mamy niedroznosc zrobiła sie w
            górnej części jelit,a dolna część jelit pracowała, z tym, ze nie na początku. Na
            początku niedrożności była cisza, ale potem zrobiła sie przetoka i zaczęło
            wszystko funkcjonować .Nie bede opisywać szczegółów. Możliwe , ze w
            międzyczasie zrobiła sie w środku gdzieś miedzy jelitami przetoka i dlatego sie
            ruszyło wszystko.Przetokę mozna by było wybadać podając kontrast i robiąc
            zdjęcie, wtedy będzie widac którędy kontrast idzie.
            U mojej mamy pokoi przetoki nie bylo, mama jeść nie mogla i wymiotowała. Jak sie
            zrobiła przetoka, minęły wymioty i sie ruszyło wszystko. Organim sam sobie
            probuje poradzić jakoś.
          • monique_1 Re: Wazne! 13.07.07, 12:39
            Odnośnie naparu z suszonych jagód to nie chodziło mi parwidłowe odżywaianie ale
            zahamowanie biegunki bo taki napar naprawdę działał u mojej mamy.
            • kortyzol Re: Wazne! 13.07.07, 13:11
              Ja nic nie łapie z tego co Wy piszecie.Na biegunkę to najlepszy jest węgiel
              aktywowany z apteki.Ale to tak na marginesie..Dlaczego nie jest zrobiona
              endoskopia i gastroskopia?
              • annak.72 Re: Wazne! 13.07.07, 13:55
                Żadne badania nie były zrobione,bo mama ostatnio była na oddziale
                paliatywnym,a tam chyba sie tego nie robi. Teraz jest w domu,ale jest osoba
                leżącą,bez sił i nie wiem jak teraz zrobic takie badania.Trzeba chyba wynająć
                karetkę,żeby zawieźć.Potrzebne chyba też skierowanie. Kiedy prosiłam lekarza o
                coś na apetyt np.Megace - to powiedział,że w mamy przypadku nie wolno. Kiedy
                była jeszcze na onkologii(tam na 3 dzień zasłabła) nie zrobiono żadnych badań
                przewodu pokarmowego, bo uznano,że już nie ma sensu-dawali kilka godzin
                życia.Nawet krwi nie przetaczali,nie pozwolili podać żelaza.Hgb sprzed tygodnia-
                7,5.
                • annak.72 Re: Wazne! 13.07.07, 13:57
                  Siostra jest teraz z mamą,więc jak będę wiedzieć więcej,to napiszę. Zapytam się
                  też,moze jakieś badania zlecą a jak nie to prywatnie zrobimy,tylko problem z
                  transportem mamy.
                  • helusia007 Nierdoznosc jelit i brak apetytu - rak pluc 14.07.07, 00:28
                    Pisze w tym watku, bo chyba tutaj najbardziej pasuje, a nie wiem co robic.
                    Moja Mama jest chora na niedr. raka pluc, od kilku dni apetytu nie ma, od
                    wczoraj ma problemy z wyproznianiem sie. Codziennie jest gorzej. Leki na
                    wyproznianie nie skutkuja. Mama ma coraz wiekszy kaszel mimo ze przyjmuje na
                    kaszel thiokodin. Prosilam lekarza o cos silniejszego, ale odmowil i powiedzial
                    zeby brac ten thiokodin co 4-6 godzin. Na noc przepisal mamie jakies robione
                    lekarstwo z morfina (nie zastrzyki). Ostatniej nocy mama spala po tym
                    lekarstwie trzy godziny - zbudzil ja duszacy kaszel.
                    Jak ulzyc jej w tym cierpieniu, przez kaszel nie moze spac, a jak juz zasnie,
                    to budzi sie z powodu kaszlu, nie ma apetytu, nie wyproznia sie, dzisiaj
                    zauwazyla, ze spuchly jej nogi w kostkach. Czy prosic o przyjecie do szpitala
                    czy o jakies dodatkowe leki?
                    Sytuacja zaczyna mnie przerastac.
                    • binucha Re: Nierdoznosc jelit i brak apetytu - rak pluc 14.07.07, 10:28
                      Helusia, może dać mamie furosemid? To jest lek moczopędny. Czy mam go przyjmuje?
                      Moze to pomogło trochę na obrzęki.
                      Ciężko powiedzieć skąd problemy z wypróżnianiem sie.Bez jakiś badan to chyba
                      przyczyny nie ustalicie. Jeśli mama chemii nie bierze, to może spróbować ziół
                      moczopędnych i przy okazji poprawiających perystaltykę jelit. np.
                      pokrzywy.Zapytaj o to lekarza.
                      Ktos tez pisał o kapuście , aby przykładać liście kapusty na obrzęki.jeśli byś
                      ja kładła na nagi mamy, to najpierw ja trochę ubij tłuczkiem lub nożem trochę
                      poprzecinaj żeby sok wyszedł i tym okładaj nogi. Nie wiem czy to jest skuteczne
                      akurat na obrzęki, ale wiem, ze ludzie starszej daty tego sposobu właśnie
                      używają na różne przypadłości. Moze warto spróbować.Ktoś pisał tutaj, ze
                      próbował tego sposobu i pomagało.

                      Na kaszel tez sa zioła , ale wątpię aby były one bardziej skuteczne niż
                      thiokodin. Myślę sobie, ze może mama ma wodę w opłucnej i dlatego tak sie dusi?
                      Czy mamie ciężko jest oddychać i lepiej jej sie oddycha w pozycji siedzącej?
                      • helusia007 Re: Nierdoznosc jelit i brak apetytu - rak pluc 14.07.07, 10:40
                        Mamie zbiera sie plyn w oplucnej. Przed ostatnia chemia zapytalam lekarza czy
                        nie lepiej go sciagnac, to mama bedzie lepiej oddychac, ale powiedziala, ze
                        tego plynu nie ma jeszcze tak duzo i ze sciaganiem plynu zwiazane jest ryzko
                        odmy.
                        Ja sie zastanawiam, czy nie prosic lekarza zeby wzial mame na odzial. Czy poda
                        jej nastepna chemie czy nie, ale w szpitalu sa wieksze mozliwosci dzialania niz
                        w domu. Moze pomoga mamie cos na te jelita no i sprawe plynu w oplucnej bedzie
                        mozna poruszyc. Co o tym myslisz?
                        • binucha Re: Nierdoznosc jelit i brak apetytu - rak pluc 14.07.07, 10:52
                          Helusia, płuy z opłucnej umie ściągnąc lekarz z hospicjum w domu. Do tego nie
                          trzeba szpitala i powinni ten płyn spuścić bezwzględnie. Wiele osób widziałam,
                          które miały płyn w opłucnej, ściągnęli ten płyn i nie sadze aby ktoś z nich
                          dostał odmy.
                          Piszesz, ze przed ostatnia chemia... Czy mama dostaje chemie teraz? Kiedy to
                          było przed ta ostatnią chemia?, bp taki płyn w opłucnej potrafi sie zgromadzić
                          nawet w ciągu kilku dni.
                          Jeżeli mama jest na chemii i płynu zbiera sie coraz więcej, to może ta chemia
                          nie działa? Czy mama teraz chemie dostaje?
                          • helusia007 Re: Nierdoznosc jelit i brak apetytu - rak pluc 14.07.07, 16:04
                            Przed ostatnia chemia to bylo 3 tygodnie temu. Lekarz powiedzial, ze od chemi
                            ilosc plynu powinna sie zmniejszac, ale czy tak jest - nie wiemy, bo nie
                            zostaly wykonane zadne badania. Mame meczy to, ze w nocy nie moze spac przez
                            kaszel. Troche sie poddaje i raz chce, a raz nie chce przyjac nastepna chemie.
                            Natomiast wspomina o szpitalu. Dlatego chce ja zmotywowac do wizyty u lekarza w
                            przyszlym tygodniu zeby porozmawiac o chemii i innych rzeczach i moze poprosic
                            o przyjecie mamy do szpitala. Pociesza mnie to, ze dzisiaj nie bylo problemu z
                            wyproznianiem (po wczesniejszych lekach).
                          • merosia Re: Nierdoznosc jelit i brak apetytu - rak pluc 16.07.07, 00:32
                            Lekarze z hospicjum nakłuwają w domu otrzewną w wyjątkowych zaś wypadkach
                            opłucną (raczej gdy pacjent nie wyraża zgody na transport do szpitala), bo po
                            nakłuciu opłucnej należy zrobić kontrolne rtg płuc. W szpitalu onkologicznym
                            też robią to niechętnie bo z tego co słyszałam odsyłają do oddziałów
                            wewnętrznych, jeśli pacjent jest hospicyjny. Ja aktualnie jeżdże na nakłucia z
                            tatą do CO (jeszcze mnie nie wyganiaj jakoś:). Nie musi być b. dużo płynu żeby
                            zaburzał oddychanie. Mój tata dusił się wczoraj, odciągnięto 1,5 litra i zaczął
                            oddychać bez problemu. Minusem jest to że to kolejna utrata białka i kolejne
                            osłabienie organizmu, ale dla komfortu oddychania nakłucia są dla nas bezcenne.
                            Co do apetytu to też ten płyn może mieć znaczenie. Mój tata ma spory apetyt,
                            ale jak płyn narośnie, to przestaje jeść.
                            • merosia Re: Nierdoznosc jelit i brak apetytu - rak pluc 16.07.07, 00:40
                              Sorry, tata miał nakłucie w piątek a nie wczoraj, ale to tak żebym kłamczuchą
                              nie była:) a co do narastania płynu to faktycznie może to narosnąć w ciągu paru
                              dni nawet. My mamy przerwy w nakłuciach dwutygodniowe jak dotąd. Drenu nie
                              zdecydowano się założyć bo to spore ryzyko infekcji i niewygoda dla pacjenta.
                              Powikłań po nakłuciach raczej nie ma (tylko to osłabienie po utracie białek),
                              ale ja uważam że wolę tatę troszkę słabszego niż duszącego się i kaszlącego z
                              brakiem apetytu. Chodzi mi wyłącznie o komfort życia w jego trudnej teraz
                              sytuacji. Trudnej dla niego i dla nas, rodziny.
    • renkak Re: Niedrożność wtórna jelit 24.07.07, 08:57
      Opiszę swoje doświadczenia. Mama (84 l.!)w styczniu miala zdiagnozowanego raka jelita grubego. W lutym operacja , okazało się, że paliatywna. Operujący lekarz powiedzial : NA RAKA NIE UMRZE. Teraz wiem co to znaczylo.Po trzech dniach od operacji zaczęła chodzić przy chodziku. Niestety długo się regenerowała, po 9 dniach trafiła na oddział paliatywny. i tu lekarkarze "asekuranci" ne kazali jej chodzic. Ja troche bałam sie jej dzwigac poniewaz miała dreny i szwy.Doamagalam się rehabilitanta. Owszem wtedy lekarka kazala rehabilitance przychodzic, ale tylko pionizacja w łózku. Powoli mamuisa przychodziła do siebie nabierała apetytu, stawała się mocniejsza.Jednak nie chodziła i zanikały jej mięsnie. Nie mogła juz ustac na nogach. Domagalysmy się od rehabilitantki czegos wiecej to w zasadzie jej sie nie chcialo. Pytała pacjentów: chce sie pani pocwiczyc? nie? to nie. Albo posadzial pacjentke na lozku i szla sobie gdzies. na godzine. Miala jednak anemie. Lekarki stwierdzily, ze nie oplaca jej sie dawac witamin i zelaza bo to nie ma sensu. Na wlasna treke dawalysmy.Na palitywnym krwi sie tez nie podaje ! Poprawily sie wyniki morfologi, chyba po naszych lekach.Po ponad miesiacu wzielysmy do domu mamusie . Silniejsza z apetytem . Serce nam roslo i wiara. Jednak pod komoec maja zaczela morfologia spadac, mimo ,ze podawalam zelazo, witaminy. W polowie czerwca zalatwilam szpital , gdzie podano jej krew. Bez problemow jakie mialam na paliatywnym. W miedzyczasie tez miala biegunki i zaparcia. Czyli proces chorobowy trwal. Regulowalam to nutridrinkami , krupniczkami lub na odwrot. Ewentualnie lekkimi ziolowymi preparatami. W czerwcu , gdy wrocila ze szpitala w karetce miala wymioty i dostala silnych boli brzucha. Mowila, ze strasznie szybko jechali i bardzo ja "wytyrpało". Ja jechalam osobno , gdyz nie było miejsca. Na kazdym kroku trzeba wszystkich pilnowac. Od tej pory zaczely sie częstsze bole brzucha. Czasem wymioty. Mozliwe, ze wymioty mogly tez byc spowodowane zażywaniem tramalu .Przełomem w tym m-cu dla mnie było zdecydowanie ( bo to ja musiałam zdecydowac) przylepieniem durogesicu. Przepłakałam cały dzien. To była ta granica, gdzie moja wiara w cud załamała się. Do czerwca nie miala odlezyn. Po przyjsciu ze szpitala juz miała. Wczoraj zdecydowalam, ze nie bede wiecej uzywac granuflexu, a zastosuje zwykła tradycyjna metode babć. Mycie w szarym mydle , osuszanie i przyłozylam penicilinę. Dzis widzę to miejsce juz bardziej suche , bez niacieków. Zobaczymy. Dzisiaj tez zdecydowalam o podaniu drugiego plastra. Od Wczoraj mamusia ma bóle brzucha. Na poczatku Lipca zarządałam wniosku na materac przeciwodleżynowy. Teraz juz wiem co chirurg miał na myśli mówiąc, że na raka nie umrze. Mamusia ma silny organizm, zrobiła wszystkim lekarzom psikusa. Myśleli, że z takimi obciążeniami jak miażdżyca, kamienie w woreczku ż., po udarze (!) , rozedma płuc, nie przeżyje długo. Zabierajac z paliatywnego , lekarki mówiły, ze nie moze na ten sam odzział trafic do dwoch tygodni. Były przekonane , ze szybko tam wroci. Nikt nie dał wnisoku na materaz czyłózko wczesniej , w marcu, gdy wychodziła ze szpitala, mimo, ze jej sie należało. Mówiłam im, że nikt nie powiedział kiedy mamusia odejdzie. Może nawet przeżyc parę m-cy, rok? One tylko sie uśmiechały. Męczy sie na wersalce do tej pory. Nisko . Nie można bez dodatkowych poduch powyzszyc tułowia. Niewygodnie. Trzeba żadać , czytać dużo w internecie o doświadczeniach innych. Gdy mamusia wychodziła ze szpitala to nawet nikt mi nie pokazał jak pielęgnować stomię ! W szpitalu, w ktorym była w czerwcu pielęgniarki wołały mnie na pomoc do obsługi (!), gdyz nie miały z tym do czynienia. Zabrudziły tylko. Teraz tez zbieram tego owoce. chociaz nie najgorzej mi to idzie. Mamusia gaśnie. Anemizuje sie bardzo. Nie podejme juz jednak decyzji o podawaniu krwi, gdyz ma boleści. Przedtem nie miała. Gdyby nadal ich nie miała , nie miałabym wątpliwości. Modle sie tylko, zeby większych bóli nie miała. Winię lekarzy rodzinnych za brak zainteresowania. Mamusia chodziła wcześniej do swojego lekarza. Mowila o dolegliwosciach. Wszystko szło na karb innych chorów, a wystarczyło tylko zrobic badania przesiewowe. Z takim organizmem mamusia zapewne nie miałaby tych problemów. Wyszłaby zapewne po radykalnej operacji. Nie miała przerzutów na inne organy tylko rozsiewy po jelicie. Winię siebie, że nie przyszło mi na myśl cos takiego. Chociaż w rodzinie nigdy zaden rak sie nie trafił, ale jednak winie siebie , że mogłabym cos chociaz gdzies załapać. Mamusia coraz mniej je, ale zmuszam ja. Tyle z moich doświadczeń. WALCZcie, domagajcie się wszystkiego od lekarzy. Nie dajcie sie. Dzięki temu moja mausia przetrwała pare miesięcy więcej. Jezdzila na wózku ( kupiłam prywatnie, chociaz tez jej się należało z NFZ) po mieszkaniu, balkonie . Tyle jej mogłam dać. Dużo siły wszystkim życzę. Siły i wiary. Pozdrawiam Renka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka