Dodaj do ulubionych

Nie daje sobie rady:(

08.11.07, 12:44
Ojciec zmarł tydzień temu a ja dopiero teraz zaczynam wysiadać nerwowo.Milion
wątpliwości milion pytań i ta jego zmęczona twarz przed moimi oczami.Żal do
lekarza że nie przyszedł kiedy On płakał i blagał o niegoa jak przyszedł to
miał pretensje że niepotrzebnie traci czas jak pacjent i tak już nie żyje.
Ojciec zmarł w ciagu 48 godzin.Z jednej strony spokój że nie cierpiał z
drugiej dramat że nikt mu nie pomógł w tym czasie,że był zdany tylko na nasza
bezradność.Mówiłam lekarzowi że nie ma moczu od dwóch dni,że ojciec puchnie,że
cierpi,a on przyszedł dopiero na drugi dzień późnym popołudniem jak jego juz
nie było...
Nie potrafię skoncentrować się na pracy(jestem szwaczką i za chwilę przyszyje
sobie palce)w domu łażę jak potluczona ze ścierką w ręce i nie wiem co chcę
zrobić,kładę się spać i widzę te smutne oczy.Staram się wygrzebywać z pamięci
te dobre chwile ale te ostatnie przebijają to wszystko.
Przeraża mnie ta moja bezradność i poczucie pustki tym bardziej że to był mój
ojczym a jego własne dzieci potrafią gadać i pytać tylko o pieniądze.
Musze być silna przed moja mamą bo ona jest w gorszym stanie niż ja tylko że
samej jest mi tak ciężko...tak strasznie ...
Obserwuj wątek
    • yago997 Re: Nie daje sobie rady:( 08.11.07, 13:25
      Agatko, trzymaj się kochana..
      • dorotkabp Dasz radę! 08.11.07, 14:34
        Zadnych palców sobie nie przyszywaj!!

        Dasz radę..

        Co mamy Ci tu pisać, że jesteś dzielna i wytrzymasz!
        Na pewno jesteś i na pewno wytrzymasz...

        Wyjdź na dwór, spójrz w niebo i choć tego nie zobaczysz, Tato na
        pewno spogląda na Ciebie i ma radosne oczy. Pełne wdzięczności i
        wiary.

        Przeżywaj to po swojemu, wal ta ścierką po garach jak trzeba, dasz
        radę. I pamiętaj, że jest taka cierpienia granica za którą się
        uśmiech pogodny zaczyna...Na pewno jest.

        Ja wierzę.

        Pozdrawiam i duuuuużo sił życzę
        Dorota

        • marinka52 Re: Dasz radę! 09.11.07, 12:59
          czas swoje czyni
          nieobwiniaj sie, juz nic nie zmieni, wiem co czujesz, mialam 19l
          ,gdy tatko mi byl b potrzebny, gdy juz mieszkal po pracy
          wieloletniej w domu, gdy moglam z pracy raz na dwa tyg go
          odwiedzac,to sobie zmarl,
          myslalam ze scianydomu przewroce z zalu , bylo okropnie!nie bylam
          zupelnie gotowa -nic nie mowilo,ze zniknie z tego swiata!
          ale, stalo sie...
          kochaj tate, jakim byl, nie wyszukuj sobie samej oskarzen
          umarli nic od nas nie chca(od wielu lat nie mam rodzicow,a nieprawda
          w ciezkich sytuacjach zyciowych czuje ze przy mnie sa!)-tylko
          troszke modlitwy i czasem plomyczek swiecy
      • kizi10 Re: Nie daje sobie rady:( 17.11.07, 10:46
        Pamiętam, że kiedyś wkurzało mnie powiedzenie, że czas leczy rany, ale wierz mi,
        że tak jest, chociaż może nie końca, wiem, bo przeszłam przez to wszystko. Mój
        tatuś odszedł w zeszłym roku w sierpniu. Wtedy myślałam, że nie nie dam sobie
        rady, że jak tu żyć - zawsze był, zawsze czyjny, opiekun, przyjaciel, kumpel - i
        nagle zniknął, nie ma, - nikt nie pogoni do roboty jak mi się właśnie nie chce,
        nie opieprzy, że za długo spałam, nie włączy wierzy na cały regulator o 6 rano -
        tak dla jaj - żeby popatrzeć jak spadamy z łóżek, nikt nie drażni się z psem,
        który notabene to uwielbiał, więc też już nie jest taki sam, itd. Dzisiaj już
        powoli uczę się żyć w nowej rzeczywistości, już tak strasznie nie boli, choć
        zdarzają się trudne dni, choć tęsknimy strasznie. Nie mówię ci żebyś wzięła się
        w garść, bo wiem, że na początku to wręcz niemożliwe, chcę powiedzieć, że mając
        świadomość że będzie ciężko trzeba to przeczekać, nie ma wyjścia. przez jakiś
        czas brałam leki antydepresyjne, trochę i one pomogły, czasem warto poprosić o
        pomoc lekarza. pozdrawiam serdecznie kaśka
    • magda2123 Re: Nie daje sobie rady:( 16.11.07, 17:11
      Wiem jak ci ciężko moja mamusia odeszła w tym roku,i do tej pory nie zawsze
      umiem sobie poradzić.Ale najważniejsze jest to że jest przy tobie mama dacie
      sobie rade, musicie a czas czsem goi rany mimo iż zostają blizny.
      Trzymaj sie cieplutko i pamietaj ze on jest cały czas przy was i czuwa
      Pozdrawiam Magda
      • ewam1959 Re: Nie daje sobie rady:( 16.11.07, 23:20
        Trzymaj się dzielnie (wiem, że łatwo się to mówi),ja jestem w dużo
        gorszej sytuacji - Mama ma guz trzustki i jestem tylko sama, nie mam
        nikogo bliskiego. Mam bliską koleżankę, która ponad miesiąc temu
        straciła Mamę, wiem, co ona czuje. Mnie wszystko przeraża, jestem
        sama, znikąd żadnej pomocy a moja psychika wysiada. Nie wiem, jak
        dalej dam sobie radę (każdy mówi mi,że mam być silna), ale jak to
        zrobić ??? - tu nikt nie może mi nic doradzić. Kochana, jestem z
        Tobą.
    • agata781 Re: Nie daje sobie rady:( 17.11.07, 11:14
      Dziękuję wam za wsparcie:)Nawet nie muszę zamykać oczu żeby usłyszeć ten jego
      szczery i głosny śmiech,żeby za chwile widzieć go ostatni raz...Jestem rozbita
      szczególnie kiedy sobie przypominam ze kiedy umarł mój tata 10 lat temu(miałam
      18 lat) to nie czułam się wtedy tak jak teraz.Ktoś mi powiedział ze teraz jestem
      starsza i moze bardziej dorosła,że byłam bardziej przywiązana emocjonalnie do
      ojczyma...sama nie wiem...
      Przezywam to tym bardziej ze ja i moja mama mamy wrażenie że jej związek z
      ojczymem tak naprawdę chyba nikomu(prawie nikomu)nie pasował.Jedna siostra
      przestała całkiem z nami utrzymywac kontakt a druga raptem ni z tego ni z owego
      przestała przypraowadzać(zawsze to robiła)Mateusza.Mateusz ma 9 lat i zarowno
      ojczym jak i chlopiec bardzo przeżywali że się nie widują.Babcia też gada
      glupoty że mama ma przestać wreszcie wyć bo jak to wygląda!Mam wrażenie że z tym
      bólem zostałam ja,mój mąż i mama zupełnie sami.Aaa!Jest jeszcze siostra
      ojczyma,najfantastyczniejsza kobieta pod słońcem:)która zapowiedziała ze jak
      zerwiemy z nią kontakty to nas zastrzeli!
      Przeraża mnie obojętność tych wszystkich bliskich którzy zarowno dla ojczyma jak
      i dla mojej mamy znaczyli naprawdę wiele.
      No i brak samego Józka...Często łapę się na tym że chcę zadzwonić do mamy i
      zapytac czy Józek przyjedzie po mnie do pracy...nigdy nie odmówił.Czasami to sam
      dzwonił i pytał czy przyjechać bo deszcz pada a ja na pewno nie mam parasola.
      Znałam go tylko rok bo rok temu w czerwcu poznał moją mamę.Po ślubie byli 4,5
      miesiąca a czuję się po jego śmierci tak jak by mi ktoś serce wyrwał.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka