Dodaj do ulubionych

Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomoc

03.02.08, 13:38
Witam
U kolegi zdiagnozowano chloniaka T-/NK-komórkowyego nosowego (Nasal
T-/NK-cell lymphoma). Leczony jest w AM w Gdańsku.

Niestety podejscie lekarzy opiekujących sie nim, jest conajmniej
dziwne. A mianowicie twierdza ze w swojej praktyce nigdy nie mieli
do czynienia z tego typu chłoniakiem wiec nie sa w stanie na ten
temat niuc powiedziec.
Dali chlopakowi chemie dlatego "ze w ten sposob generalnie leczy sie
wszelkie nowotwory". Nie sa w stanie powiedziec jakie sa rokowania,
czy zrobic jakies dodatkowe badania itd.

Moim zdaniem normalny=odpowiedzialny lekarz, jesli nie ma zadnej
wiedzy na temat danej choroby, powinien chyba wyslac chorego do
kogos kto ja ma (do innego wojewodztwa lub nawet za granice).
Ale lekarzy zajmujacy sie ta sprawa powiedzieli tylko ze jesli
kolega ma jakies pytania "niech sobie szuka w internecie".

TRAGEDIA

Czy ktos ma doswiadczenia z powyższą chorobą lub zna lekarza który
wie cos na ten temat?
Bo dla mnie takie eksperymentowanie z leczeniem na młodym chłopaku
to jakis makabryczny żart :(

Pozdrawiam i z góry dziekuje za wszelkie odpowiedzi
Obserwuj wątek
    • agis15 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 03.02.08, 15:08
      Tak to jest z chloniakami T limfocytowymi. Jest ich zdecydowanie mniej ok. 10%
      wszystkich chłoniaków - pozostałe 90% to chłoniaki B komórkowe. Lepiej poznane
      przez naukę. Bliska mi osoba chorowała na chloniaka T komórkowego - lekarze
      mówili to samo.
      forum.sowieoczy.pl/
    • gontcha Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 03.02.08, 15:09
      Cześć Puma,

      Odbierz priva.
    • agis15 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 03.02.08, 15:27
      www.almamedia.com.pl/pliki/OP/2000/3/OP_2000_3_137.pdf
    • turpin Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 04.02.08, 10:18
      To nie jest dziwne: w Polsce te akurat chłoniaki są niezwykle
      rzadkie i nawet specjalista zajmujący się wyłącznie leczeniem
      chłoniaków może zetknąć się z 1-2 przypadkami w trakcie całej swej
      kariery. Albo z żadnym. Osobiscie rozpoznałem około 1400
      chłoniaków nieziarniczych i widziałem dwa, stawiając obie diagnozy z
      duszą na ramieniu (nie zajmuję się leczeniem).

      Trafiają się często na Dalekim Wschodzie i tylko tam umieją to jako-
      tako leczyć i rozpoznawać, ale niewykluczone, że wariant
      dalekowschodni jest nieco inny, niż europejski. W Europie nikt nie
      ma większego doświadczenia.

      Najlepszy byłby przypuszczalnie Instytut Onkologii w Warszawie.
      Trzeba namówić rodzinę, żeby tam go przenieść. Tam przynajmniej
      poczytają. Niezłe są też Warszawa-AM, Katowice i Kraków (kliniki
      akademickie) i może Warszawa-Inst. Hematologii. Reszta, to niestety
      co najwyżej druga liga.

      Jak rozumiem, ta chemia to CHOP? W ten sposób się tego nie
      wyleczy. Prawdopodobnie nieco się zmniejszy/zniknie pozornie i za
      pół roku nawróci.

      Przypadki mało zaawansowane, czyli ograniczone do nosa, czy innego
      miejsca gdzie toto się wykluło, trzeba jeszcze napromienić. W
      bardziej zaawansowanych (czyli rozsiew gdziekolwiek poza miejsce
      powstania) liczyć można wyłącznie na bardzo agresywne lecznie, z
      przeszczepem szpiku włącznie, bynajmniej nie gwarantujące
      wyleczenia. Rola nowych leków typu Campath nie jest dobrze zbadana
      w tym guzie.

      Niestety, jeśli tylko rozpoznanie jest prawidłowe, rokowanie jest
      liche i kolega najpewniej umrze. Pulvra et umbra sumus.
      • cynamonowapuma Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 04.02.08, 10:45
        turpin napisał:
        > To nie jest dziwne: w Polsce te akurat chłoniaki są niezwykle
        > rzadkie

        wiem ale uwazam ze jesli ktos sie na czyms nie zna to nie powinien
        sie w tym babrac ryzykujac zycie czlowieka, lecz pokierowac chorego
        do bardziej wyspecjalizowanej placowki.

        > widziałem dwa, stawiając obie diagnozy z
        > duszą na ramieniu (nie zajmuję się leczeniem).

        a mozna wiedziec czym zajmujesz sie zawodowo?
        skoro potrafisz powiedziec czlowiekowi ze leczenie jest bez sensu bo
        i tak umrze to rozumiem ze masz 100% pewnosci?

        > Najlepszy byłby przypuszczalnie Instytut Onkologii w Warszawie.
        > Trzeba namówić rodzinę, żeby tam go przenieść. Tam przynajmniej
        > poczytają. Niezłe są też Warszawa-AM, Katowice i Kraków (kliniki
        > akademickie) i może Warszawa-Inst. Hematologii. Reszta, to
        niestety
        > co najwyżej druga liga.

        dziekuje za podpowiedz, tez o tym myslalam ale sama nie mam pojecia
        gdzie chory mialby sie zglosic? Do kogo? Przeciez jak pojdzie do
        szpitala i powie ze jest chory, wszyscy go oleja.
        Czy mozna prosic o namiary na jakiegos dobrego lekarza ktory moze
        przyjmuje prywatnie, zeby chory mógł udać się na jakąś konsultacje
        bez koczowania przez tydzien pod szpitalem?

        > Jak rozumiem, ta chemia to CHOP? W ten sposób się tego nie
        > wyleczy. Prawdopodobnie nieco się zmniejszy/zniknie pozornie i za
        > pół roku nawróci.

        nie wiem dokladnie jaka to chemia ale mam wrazenie ze chlopak
        leczony jest byle jak, "bo wypada cos z tym zrobic"

        > Niestety, jeśli tylko rozpoznanie jest prawidłowe, rokowanie jest
        > liche i kolega najpewniej umrze. Pulvra et umbra sumus.

        Czy mozna wiedziec na jakiej podstawie to stwierdzasz?
        Bo ja troszke o tym czytalam ale nigdzie nie wyczytalam ze nie ma
        zadnych szans na wyleczenie.

        Po co w takim razie jezdzic po szpitalach po calej Polsce,
        zapozyczac rodzine i przedluzac tylko wegetacje i cierpienie
        wszystkich na okolo skoro diagnoza jest znana z gory?

        Nie chce podwazac Twoich slow, wiec bardzo prosze o podstawy
        stwierdzenia ze "kolega najpewniej umrze".

        Ja sama bylam rok temu dosc powaznie chora i podejscie lakarzy do
        mnie jako do kolejnego przypadku i teksty ze "wszyscy kiedys
        umieraja" zalamaly mnie chyba bardziej niz sama wiadomosc o chorobie.
        Mam 25 lat i nawet zaczelam sie juz godzic z tym ze umre ale nie
        moglam zrozumiec tego ze dla lekarzy moje zycie jest gowno warte...

        p.s.
        dzieki wywalonej kupie pieniedzy mojej rodziny, znajomosciom itd
        nagle znalazly sie pieniadze na badania, leczenie i pomysl jak to
        zrobic i dzisiaj jestem zdrowa. Nie moge sie jednak pogodzic z tym
        ze takich ludzi jak ja jest wiecej i spotyka ich taka
        nisprawiedliwosc, ze nie maja nawet szansy godnie umrzec, ze juz nie
        wspomne o jakiejkolwiek walce o to ich zycie.

        Pozdrawiam i zycze zdrowia
        • turpin Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 04.02.08, 12:39
          Odpowiadając nieco nie po kolei:

          1. Niech pacjent lub ktoś z jego bliskiej rodziny weźmie telefon,
          wykręci numer do Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego Instytutu
          Onkologii w Warszawie i poprosi o rozmowę z kierownikiem tejże, Dr.
          Januszem Maderem (ludzki pan). Niech mu przedstawi pokrótce, że
          chodzi o niezwykle rzadki przypadek, poda rozpoznanie i wyrazi chęć
          zweryfikowania diagnozy i leczenia, lub przynajmniej konsultacji, w
          najlepszej placówce specjalistycznej w Polsce. Jest duża szansa, że
          się zgodzą, choćby dlatego, że 'przypadek ciekawy'. Jak się zgodzą,
          to sami powiedzą, co dalej robić. Jak się nie zgodzą, to można
          spróbować inne instytucje, które podałem. Telefony są tanie.

          2. A kto zawodowo rozpoznaje chłoniaki? strażacy? jestem patologiem,
          specjalizuję się właśnie w chłoniakach. Nie pracuję w Polsce.

          3. Odległe rokowanie jest niestety złe. Zwróć uwagę, że
          piszę 'prawdopodobnie'. O ile się nie mylę, ostatnia większa praca
          z Europy na ten temat pochodzi z Włoch [Pagano L et al, Ann Oncol
          17:794-800, 2006]. Opisano w niej 26 przypadków, zebranych w 10
          dużych instytucjach w latach 1997-2004. Z tych 26, tylko w 9
          przypadkach nowotwór odpowiedział na leczenie (czyli w pozostałych
          rósł mimo terapii), z czego w trzech doszło jednak szybko do wznowy
          i zgonu. Mediana przeżycia dla całej grupy to 9 miesięcy. Krzywa
          przeżycia osiąga plateau na poziomie 15%, co z grubsza odpowiada
          szansie wywinięcia się spod łopaty na terenie Italii. To jeden z
          najparszywszych chłoniaków, jakie wogóle istnieją.

          Szansa na wyleczenie w warunkach polskich przypuszczalnie istnieje,
          ale jest bardzo mała. Weź pod uwagę, że włoska hematologia, w
          przeciwieństwie do motoryzacji, to ścisła europejska czołówka.

          4. Dlaczego nie pokierowano chłopaka do 'bardziej wyspecjalizowanej
          placówki', to prędzej powiedziałby Ci psycholog lub socjolog. W
          Polsce każdy profesor uważa się za najmądrzejszego, a każda klinika
          uniwersytecka za najlepszą. Gdańska hematologia jest przyzwoita,
          ale na pewno najlepsza nie jest. Przyznaję, że stwierdzenie, że
          rzecz jest rzadka i zatem nie wiemy co z tym zrobić, to brak
          profesjonalizmu, choćby to była prawda.

          5. Skoro nie wiesz, jak go leczą to może się jednak mylisz? Może
          dostaje agresywną chemię i przygotowują go do przeszczepu. Może te
          ćmoje-boje o niewiedzy i trudnym przypadku naopowiadał rodzinie
          jakiś stażysta?
          • cynamonowapuma Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 04.02.08, 20:42
            ad.1 bardzo dziekuje za namiary. Kolega na pewno skorzysta.

            ad.2 przepraszam jesli zle mnie odebrales. Po Twoich wypowiedziach
            wywnioskowalam ze masz zapewne duzo wspolnego z medycyna i jestem Ci
            bardzo wdzieczna za chec podzielenia sie swoja wiedza i pomoc. Ale
            jak zapewne zauwazyles jest sporo ludzi którym temat "raka" obił się
            o uszy, i doradzaja innym rozne kontrowersyjne metody leczenia itd,
            nie zdajac sobie powagi z sytuacji.
            Poza tym przepraszam jeśli to żle zabrzmi ale Twoje stwierdzenie
            ze "kolega zapewne umrze" wydało mi się mało profesjonalne jak na
            lekarza (a tymbardziej lekarza pracującego za granicą).
            p.s. rodzina i bliscy chorego również czytaja to forum i wydaje mi
            sie ze odebranie komus nadzieji w przypadku kiedy jest chociażby 1%
            szansy na wyleczenie jest troszeczke nie fair.

            ad.3. Dziekuje Ci bardzo za naukowe wyjasnienie Tego co pisałeś
            wcześniej na temat rokowania. Jestem realistka i rozumiem ze
            sytuacja jest ciezka i wszyscy włącznie z chorym powinni zdawać
            sobie z tego sprawe.
            Rozumiem tez że jako osoba ktora na codzien zajmuje badaniem
            mechanizmów chorób które są wyrokiem dla wielu ludzi, masz do tego
            pewien dystans i nie bedziesz przezywal kazdej tragedii ludzkiej z
            osobna.
            Prosze Cie jednak o zrozumienie ludzi dla których nowotwór to jakaś
            abstrakcja, i ich rodzin dla których śmierć osoby bliskiej to
            tragedia rujnująca zycie. Nawet jeśli jest 1% szansy, Ci ludzie chcą
            z niej skorzystać aby mieć czyste sumienie że zrobili wszystko co w
            ich mocy. Kurcze to chyba oczywiste dla każdego kto ma jakieś
            ludzkie odruchy?

            ad.5. chyba sie jednak nie myle.
            Lekarze przyznali ze nie wiedza co z tym robic. Ze poprostu beda
            leczyć chorego tak jak to sie robi standardowo (dowiedzialam sie ze
            ta chemia o której pisaleś wczesniej, CHOP?) Komórki nowotworowe
            zajmowały 1 cm czubka nosa, zostały usunięte przed podaniem chemii.
            Nie ma mowy o zadnym przeszczepie, radioterapii itd.
            Lekarze na kazde pytanie kaza szukac odpowiedzi w internecie.
            Ja rozumiem ze nie maja doswiadczenia z choroba bo jest ona wrecz
            niespotykana w Europie. Nie rozumiem tylko tego braku zrozumienia
            dla chorego i zerowej checi pomocy.

            Wystarczylo zeby powiedzieli chlopakowi to co Ty napisales na tym
            forum - że szanse na wyleczenie są małe ale próbować warto w
            bardziej wyspecjalizowanym w trudnych przypadkach szpitalu + namiary
            i przepis co zrobić po kolei :)
            To jest bardziej budujące i uczciwe wobec pacjenta niż potraktowanie
            go jak kolejnego chorego przypadku, nad leczeniem którego trzeba
            troszke pomysleć, poświęcić czas na szperaniu w internecie i wdawać
            się w jakieś rozklejające gadki o życiu i śmierci.

            Jeszcze raz bardzo Ci dziekuje za odpowiedzi.
            Ja mam nadzieje że kolega wyjdzie z tego i będę mogła Ci o tym
            powiedzieć :) w kolejnym mailu ;)

            Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia :)
            • turpin Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 04.02.08, 22:32
              Walnąłem z tym 'umieraniem' rzeczywiście tak, że mi teraz głupio. Ot, elektrony
              łatwo z klawiatury spływają. Wprost pewnie nikomu bym tego tak nie powiedział.
              Nawet miałem prosić Adminkę o usunięcie całego wątku. Choć fakty niestety
              wyglądają, tak, jak je przedstawiłem.

              Można rzecz ująć z nieco innej strony
              • cynamonowapuma Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 05.02.08, 10:47
                Kolega obecnie jest w irlandii, pracowal tam dłuższy czas, jest ubezpieczony i
                próbuje dowiedziec sie czegos o tamtejszej służbie zdrowia, poziomie leczenia i
                możliwościach.
                O wszystkim juz wie, jak tylko wróci dostanie 2 ostatnie cykle chemii na AMG
                (jest juz po4). W miedzyczasie jego dziewczyna zadzwoni do Warszawy.
                Wszyscy (nie mając wiedzy medycznej) zdajemy sobie sprawe z tego ze to leczenie
                Akademii (CHOP) jest niewystarczające. A zazyczyc sobie przeszczep bedzie ciezko
                ;). Ale trzeba miec nadzieje i zrobimy wszystko zeby wykorzystac wszelkie
                mozliwosci.

                jeszcze raz bardzo dziekuje Ci za pomoc :)

                masz u mnie piwo ;P hihi

                Pozdrowionka
              • agni-76 PYTANIE DO P. TURPINA 08.02.08, 10:56
                > osobistego
                • jz10 Re: PYTANIE DO P. TURPINA 11.02.08, 23:13
                  Witam,
                  moj tato chorowal 10 lat temu na chloniaka typu T.
                  Leczyl sie we Wrocławiu u prof. Kuliczkowskiego, swietny fachowiec i
                  wspanialy czlowiek.
                  Bral CHOP, mial naswietlania przerzutu do kosci - ktore skonczyly
                  sie zlamanien konczyny. Koszmar.
                  Bral interferon, maly efekt to dalo..
                  Niestety.Tato zmarł, mial 44 lata.
                  Jednak znam osoby, ktore zyja z chloniakiem.
                  Proponuje zglosic sie do prof. Kuliczkowskiego o porade.
                  Powodzenia i duzo zdrowia.
                  Tez zmagam sie z choroba mojej cioci, wiem jak jest ...
                  Asia
                  • dorotkabp PYTANIE DO JZ10 18.02.08, 15:14
                    Witaj,

                    napisz mi gdzie dokładanie do kości Twój tata miał przerzut i czy
                    złamanie nastąpiło pod wpływem naświetlania??
                    Czy to się wogólne zrosło czy nie??

                    Dzięki,
                    Dorota
                    • jz10 Re: PYTANIE DO JZ10 19.03.08, 21:32
                      Moj tato miał przerzut do kości udowej. Złamanie nastąpiło podczas 2
                      naświetlana,lekarze nie usztywniali nogi do naświetlań, co jest
                      ponoć kardynalnym błędem.
                      Nie zrosło się...Była robiona operacja zespalająca bolcem, notabene
                      też nieudana, później poprawka, ale noga była napuchnięta, sączył
                      się z niej płyn, tato poruszał się o kuli. To złamanie bardzo go
                      przybiło..
                      Życzę dużo zdrowia!
                      Asia
                • turpin Re: PYTANIE DO P. TURPINA 17.02.08, 20:51
                  R-CHOP to w tym wypadku standard. Niezupełnie jest to li tylko 'profilaktyka',
                  bo chłoniaka o typie DLBCL, w przeciwieństwie do raka , raczej wyciąć w całości
                  się nie da. Mówiąc obrazowo, raki maja zwykle dobrze zdefiniowane granice,
                  podczas gdy chłoniaki we wczesnym etapie rozwoju wyglądają prawdopodobnie jak
                  trójwymiarowe 'kleksy'.

                  Rokowanie w DLBCL przewodu pokarmowego o niskim stopniu zaawansowania leczonym
                  R-CHOP jest dobre, choć oczywiście 100% gwarancji wyleczenia nie ma. U ok.
                  70%-80% chorych uzyskuje się trwałe wyleczenie, a dodatkowo pewien odsetek
                  tych, u których się to nie uda można wyratować bardziej agresywnymi schematami.
                  • agni-76 DLBCL - DO P. TURPINA 18.02.08, 14:09
                    Proszę o wyjaśnienie skrótu DLBCL.
                    O jakich agresywnych metodach Pan wspomina?

                    U męża chłoniak nie był wykryty we wczesnym stadium lecz dopiero po
                    silnym ataku bólu, gdy mąż trafił na pogotowie bo myślał że to atak
                    wyrostka. Wcześniejsze objawy oraz niewyjaśnione "zgrubienie" w tym
                    miejscu lekarz wytłumaczył lekką przepukliną.

                    Jutro mąż jedzie na szóstą prawdobodobnie ostatnią serię R-CHOP.
                    Jest osobą, która nie uważa się za chorego po prostu tłumaczy sobie
                    że "przeterminowane ciastko" usunięte a okruchy z niego "odkurzone"
                    przez chemię. Cieszy mnie jego pozytywne myślenie, ja jednak za dużo
                    naczytałam się na ten temat i boje się nawrotu choroby.
                    • turpin Re: DLBCL - DO P. TURPINA 19.02.08, 09:59
                      Z tego, co piszesz, wynika że stopień zaawansowania jest IE, czyli
                      niski. Stopień zaawansowania chłoniaków, czyli 'jak dużo nowotworu
                      jest w pacjencie', oznacza się często wg skali z Ann Arbor od I do
                      IV. To 'CS', to jak sądzę skrót od 'Cotswolds', czyli niewielka
                      modyfikacja skali z Ann Arbor. 'I' oznacza pojedyncze ognisko
                      nowotworu, a 'E' że to ognisko jest położone poza węzłami chłonnymi.

                      DLBCL to 'Diffuse large B-cell lymphoma' - chłoniak rozlany z dużych
                      limfocytów B. 'Rozlany' w tym kontekście nie oznacza nowotworu
                      rozsianego, lecz mikroskopowy typ nacieku, bez tworzenia grudek.

                      R-CHOP to standard w leczeniu DLBCL. Bardziej agresywne metody
                      stosowane są zwykle w wypadku, gdy R-CHOP zawiedzie. W skrócie
                      sprowadzają się do bardziej agresywnej chemii, później zwykle z
                      przeszczepem szpiku, raczej autologicznym (czyli własnego).
                      • agni-76 Re: DLBCL - DO P. TURPINA 19.02.08, 14:20
                        Bardzo Panu dziękuję za odpowiedź, bardzo pomocne były dla mnie Pana
                        wyjasnienia. Zapewne niedługo napiszę co i jak dalej, o kontrolach
                        itp w oddzielnym poście.

                        Jeszcze raz dziekuję i pozdrawiam
        • tomslu1 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 23.03.08, 01:31
          Hej Cynamowonapuma , jesli pamietasz to pisalismy kiedys do siebie z
          wymiana doswiadczen , o ile pamietam mielismy podobne wyniki badan
          po wycieciu czerniaka , jesli mozesz to napisz do mnie tutaj albo na
          maila jakie jeszcze dodatkowe leczenie podjelas bo piszesz tutaj ,
          ze cos tam dalej po wycieciu czerniaka i wycieciu blizny jeszcze
          robilas ( tak to przynajmniej zrozumielem ) U mnie minely 2 lata ,
          wszystko jest ok , badania kontrolne , ale jesli cos wiecej robili u
          Ciebie to chetnie skorzystam z Twoich doswiadczen tym razem .
          pozdrawiam wszystkich
    • agis15 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 19.03.08, 21:04
      Czy oznacza to, że nikt nie wie w Polsce jak chłoniaki T leczyć?
      • turpin Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 20.03.08, 10:06
        agis15 napisała:

        > Czy oznacza to, że nikt nie wie w Polsce jak chłoniaki T leczyć?

        Nie tylko w Polsce, ale i gdzie indziej też. To grupa rzadkich
        nowotworów, na dodatek wewnętrznie bardzo zróżnicowana. Nie ma
        praktycznie dużych prospektywnych randomizowanych badań, nie ma
        cudownych leków, takich jak Rituximab w chłoniakach B-komórkowych,
        są tylko doniesienia kazuistyczne i krótkie retrospektywne serie
        przypadków z rekomendacjami, które mogą być dobre albo i nie.

        O ile w wypadku chłoników B standardy lecznicze są wszędzie dość
        zbliżone, o tyle chory z PTCL może być leczony chyba z kilkunastoma
        różnymi metodami, zależnie od tego, gdzie trafi.

        W wypadku tego konretnie nowotworu (T/NK nasal type) największe
        doświadczenie mają zdaje się właśnie Azjaci, bo tam zdarza się on
        częściej (ja osobiście widziałem tylko trzy przypadki, a praktykę
        diagnostyczną mam dość dużą i wyspecjalizowaną) i zarazem w kilku
        krajach służba zdrowia jest na wysokim poziomie. Z ich praktyki
        wynika, że szanse na wyleczenie mają w zasadzie tylko chorzy
        zdiagnozowani we wczesnym stadium i leczeni chemią skojarzoną z
        radioterapią. Można im wierzyć, albo nie, bo u Europejczyków
        pozornie podobne chłoniaki przebiegają czasem inaczej.
        • agis15 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 23.03.08, 15:46
          A dlaczego w naszej szerokości geograficznej ludzie zapadają na ten chłoniaka
          (skoro nie jest on dla Europy typowy)? Czy jego początki wiążą się np. z
          kontaktem z jakimś wirusem, który zapoczątkowuje chorobę?
          • turpin Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 25.03.08, 08:33
            W praktycznie wszystkich przypadkach komórki nowotworowe tego
            chłoniaka zakażone są wirusem Epsteina-Barra (EBV) i to na sposób
            klonalny, tzn. wszystkie komórki nowotworowe, które zawierają
            wirusa, zawierają potomstwo jednej cząstki wirusowej (wirionu), co
            silnie przemawia za sprawczą rolą EBV w powstaniu nowotworu.

            Sam wirus jednak nie wystarczy, bo nosicielstwo EBV jest bardzo
            częste
            • agis15 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 25.03.08, 23:21
              bardzo dziękuję Ci za odpowiedź. Piszesz, ze sam wirus to za mało, by
              zachorować. Jakie czynniki dodatkowe mogą tu mieć jeszcze istotną rolę.A czy
              można być nosicielem tego wirusa przez np. 50 lat swojego życia i po tym czasie
              zachorować?
              • turpin Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 26.03.08, 08:43
                Ad 1. Immunosupresja (leki, HIV, starość), poza tym nie wiadomo -
                większość chorych na nowotwory związane z EBV nie ma upośledzonej
                odporności.

                Ad 2. Można.
              • agis15 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 28.03.08, 19:18
                Dziękuję za odpowiedzi.
    • agis15 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 02.04.08, 23:38
      Turpin, zapraszam takze na Sowie Oczy, nasze chłoniakowe forum..na pewno wiele
      spraw byś fachowo wyjaśnił..
      forum.sowieoczy.pl/viewforum.php?f=9
      • agis15 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 02.04.08, 23:39
        forum.sowieoczy.pl/index.php
      • turpin Forum 04.04.08, 19:50
        Dzieki za zaproszenie
        • agis15 Re: Forum 04.04.08, 23:18
          Skasowałam Twoje konto, bo nie mam możliwości wysłania ponownie linka
          aktywacyjnego - zarejestruj sie jeszcze raz.
    • agis15 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 21.04.08, 21:18
      Turpin, wysłałam na Twoja pocztę pytanie...
      • agis15 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 21.04.08, 23:34
        Nie wiem czy ją otrzymałeś. Co można jeszcze zrobić, jak leczyć dalej:
        forum.sowieoczy.pl/viewtopic.php?p=3602#3602
        • turpin Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 22.04.08, 19:55
          Niestety, e-mail musial gdzies przepasc w cyberprzestrzeni, podobnie, jak ten z
          kodem aktywacyjnym na forum Sowie Oczy. Jesli mozesz, napisz tutaj.
          • agis15 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 23.04.08, 18:23
            Wysłałam Ci maila.
            • agis15 Re: Chłoniak T-/NK-komórkowy nosowy-prosze o pomo 23.04.08, 20:27
              Doszedł?
    • agis15 Cynamonowapumo 26.06.08, 09:07
      napisz jak przebiega leczenie kolegi. co slychać?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka