beata2026 17.04.08, 12:35 Mój tato ma drobnokomórkowego raka płuc. Chorobę wykryto w lutym.Lekarka nie pozostawiła nadziei , leczenie tylko przedłuży mu życie. Czy zawsze ta diagnoza to wyrok.A jak było w waszych przypadkach? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
beata2026 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 18.04.08, 11:56 Pragnę dodać ,że tato ma postać rozsianą tego nowotworu ( zmiany w obu płucach)jest poddawany chemioterapi. radioterapii nie będzie. Nie ma przrzutów poza płucami.Nie wiem ile czasu nam zostało , ale boję się ,że niewiele. Beata Odpowiedz Link
in_situ Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 18.04.08, 13:05 Chemioterapia stosowana samodzielnie w przypadku DRP nie prowadzi niestety do wyleczenia. Stosunkowo szybko następuje chemiooporność. Jak szybko - sprawa indywidualna.. Z tego co pamiętam mediana życia w postaci ED (rozsianej) wynosi ok 7-9 miesięcy. W przypadku stwierdzenia przerzutów do mózgu może być znacznie krócej. Ważne jest w takim przypadku skuteczne leczenie objawowe. Odpowiedz Link
ajkaa2 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 18.04.08, 22:56 W naszym przypadku od chwili diagnozy -rak drobnokomórkowy z przerzutami na watrobę walka trwała krótko bo tylko 3,5 miesiaca. Mój tato w czasie pierwszej chemii przeszedł zawał serca i to uniemozliwiło dalsze "leczenie"chemią.Rak drobnokomorkowy jest bardziej inwazyjny niż niedrobnokomorkowy ale lepiej reaguje na chemie.zyczę Tobie aby w Waszym przypadku bylo lepiej pod kazdym względem ,mysle ,że jeżeli jest zdrowe serce to chemia zadziała i guz sie zmniejszy ...dobrze że nie ma odległych porzerzutów . Trzymam za Was kciuki. Odpowiedz Link
estelka1 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 18.04.08, 23:37 Beatko, jest trudno, to na pewno, ale... moja mama żyła z tym blisko 2,5 roku. Pięknie zareagował na chemię, radioterapia go dobiła i przez blisko 1,5 roku był spokój (onkologicznie). W czerwcu ub. roku była wznowa,która gorzej reagowała na chemię, potem radiochirurgia płuc, ale mama nie dała rady. Płuca zostały "wyczyszczone", ale odporność organizmu padła i poszły przerzuty do głowy. Od tego momentu było tylko gorzej. W ciągu miesiąca od pierwszych objawów mama już nie żyła. Ale ukradliśmy ponad 2 lata. Większość "drobnokomórkowców" z forum odeszło w ciągu kilku miesięcy. Mojej mamie udało się oszukać całkiem sporo czasu. Jędruch na swojej lekarskiej drodze spotkał 2 pacjentów, ktorzy przeżyli 8 lat. Jeśli nasz chory jest silny trzeba próbować. Może to będzie następny "rekordzista"? Ale nic na siłę. Jeśli podda się i nie będzie miał siły na dalsze leczenie, trzeba dać mu spokój i pozwolić pozamykać ziemskie sprawy i odejść. Nam, dzieciom, współmałżonkom, wnukom, jest i będzie ciężko. Ale w tym przypadku to nie my jesteśmy najważniejsi. Pozdrawiam i życzę siły. Odpowiedz Link
in_situ Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 19.04.08, 08:57 Estelka mówi o postaci ograniczonej (LD) DRP - leczonej standardowo w sposób skojarzony (chemioterapia+teleradioterapia) - w tym przypadku mediana przeżycia jest faktycznie inna. Stawiam na to, że spotkany przez Jędrucha w ambulatorium pacjent również przed laty leczony był na LD.. Na samodzielne leczenie chemiczne DRP reaguje faktycznie ładnie, niestety na krótko. Odpowiedz Link
estelka1 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 19.04.08, 10:55 Tak, faktycznie to była postać ograniczona. Nawet przy wznowie, chociaż pojawił się wówczas także jeden przerzut, wszystko było w obrębie jednego płuca. Ale wtedy już nie było takiej ładnej reakcji na chemię, a potem pojawiły się przerzuty w mózgu. No i to był już koniec Odpowiedz Link
jedruch Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 19.04.08, 14:26 Jeśli w postaci ED (rozległej) po samodzielnej chemioterapii jest remisja, to w chwili obecnej stosuje się również PCI - czyli profilaktyczne napromienianie mózgu. Daje znaczącą poprawę przeżycia, mimo, że na pewno nie jest w stanie wyleczyć. Odpowiedz Link
in_situ Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 19.04.08, 18:28 Jędruch- sądzę, że masz na myśli odpowiedź całkowitą na leczenie chemiczne? Czy przy częściowej również stosujecie PCI (co wydaje mi się,że mijałoby się z celem) ? Odpowiedz Link
jedruch Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 19.04.08, 20:11 Nawet przy częściowej. Jeśli tylko nie ma przerzutów w mózgu, to PCI wydłuża przeżycie i zdecydowanie zmniejsza ryzyko ich wystąpienia w tym narządzie. Link tutaj: www.asco.org/portal/site/ASCO/menuitem.34d60f5624ba07fd506fe310ee37a01d/?vgnextoid=76f8201eb61a7010VgnVCM100000ed730ad1RCRD&vmview=abst_detail_view&confID=47&abstractID=30335&CookiesSet=1 Odpowiedz Link
in_situ Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 20.04.08, 15:38 Dzięki Jędruch za cenny link - czyli taki powinien być standard.. Niestety nie wszystkie ośrodki go stosują. Odpowiedz Link
estelka1 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 20.04.08, 16:47 A jak to wygląda w przypadku nawrotu choroby? Moja mama po pierwszym "rzucie" miała chemioterapię, radioterapię płuc i profilaktyczne napromienianie głowy. Wznowa (po 1,5 roku od zakończenia leczenia), mimo iż z 1 przerzutem, też była ograniczona do prawego płuca. Ale wówczas prowadzący lekarz powiedział, iż mama dostała maksymalną dawkę promieniowania i nie ma szans na żadną więcej radioterapię. Po konsultacji w innym ośrodku, zakwalifikowała się na radiochirurgię płuc. Po drodze przy okazji innych dolegliwości wykluczone zostały przerzuty w kościach, nadnerczach i wątrobie. Mózg zbadano dopiero wówczas, kiedy były wyraźne objawy sugerujące przerzuty. Mama zdążyła jeszcze przyjać 2 z 5 planowanych paliatywnych naświetlań mózgu i niestety zmarła. Ale jestem ciekawa, tak zupełnie teoretycznie, czy gdyby mózg został zbadany szybciej pod kątem przerzutów i okazałoby się, że jest "czysty", czy wówczas byłoby możliwe profilaktyczne naświetlanie go po raz drugi. W przypadku mojej mamy to już nic nie zmieni, ale może komuś innemu taka informacja się przyda. Odpowiedz Link
tunia03 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 20.04.08, 23:47 Moj maz zmarl w 11 m-cu od dnia stwierdzenia choroby - drobnokomorkowy rak pluc. Przeklety rak. Ale mimo to nalezy walczyc. Bo zawsze przeciez moze sie zdarzyc...cud. Dobrze Beata2026, ze zajrzalas na to Forum. Wspaniali forumowicze sa tu i pomagaja "duchowo", bardzo. I o to chodzi, by moc czasem zadac pytanie, gdy strach nie pozwala juz logicznie myslec. Tak bylo w moim przypadku. I miedzy innymi Estelka pomogla mi wyjsc z "dola". Odpowiedz Link
beata2026 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 21.04.08, 08:22 Dziękuję wszystkim za pomoc i zainteresowanie. Cieszę się ,że znalazłam to forum i tle życzliwych osób. Dzisiaj odbieram tate ze szpitala po drugiej chemi.Porozmawiem z lekarzem na temat naświetlania mózgu. Nie wiem ,czy to coś da bo lekarz powiedział, że radioterapii nie będzie. Może jednak zmieni zdanie. Stan taty jest dobry. Dobrze znosi chemioterapię. Stan psychiczny też jest dobry, tato bardzo chce żyć. Ja co prawda nie powiedziałam mu całej prawdy o jego chorobie . Nawet mama tak do końca nie zdaje sobie z tego sprawy, chociaz wie ,że leczenie może nie przynieść dobrych efektów. Tato nie ma żadnych objawów choroby. Nie kaszle, nie ma duszności,jest sprawny . Słyszałam,że chorzy na raka nie powinni jeść cukru,bo to sprzyja rozwojowi choroby. Czy to prawda. Pozdrawiam Beata Odpowiedz Link
beata2026 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 25.04.08, 11:45 Witam ponownie . U nas bez zmian.Tato o chemi czuje się dobrze. Bierze zastrzyki na odbudowę szpiku . Co do radioterapii- Radioterapii płuc napewno nie będzie, chyba z powodu przerzutu w drugim płucu ( jest mały 8mm) ale jest. Lekarz powiedział ,że może przynieść więcej szkody niż korzyści.Nie wiem co o tym tak do końca myśleć. Co do naświetlania głowy to nie wiem,decyzja zapadnie przypuszczalnie po chemii.Nie napisałam od razu ,ze tato miał już w lutym naświetlaną głowę ,miał operowany przerzut do mózgu. Było jedno ognisko.Po operacji miał 4 dni naświetlań , dawka 5 ( nie znam jednostek) razem otrzymał 20 jednostek. Nie wiem czy to dużo czy mało. Później miał TK głowy i nie było dalszych przerzutów ani niepokojących zmian w mózgu. Lekarz powiedział ,że "sprawę głowy mamy narazie załatwioną i nie ma co się nią teraz przejmować,bo nie powinno być dalej przerzutów do głowy. Trzeba zająć się płucami". Na początku kwietnia znowu miał TK głowy i wsztstko było w porządku, więc nie pisałam o przerzutach do mózgu, bo myślałam ,że chociaż z tym mamy spokój.I tak na szczęście jest. Chciałabym zapytać czy skoro miał już naświetlaną głowę to może mieć ponownie po zakończeniu chemii, i czy dawka promieniowania ,którą otrzymał nie była zbyt duża, aby ponownie mógł mieć naświetlany mózg.Wiem ,że na tym forum sa osoby ,które znaja się na tym . Prosze bardzo o odpowiedź. Odpowiedz Link
jedruch Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 25.04.08, 15:20 W przypadku rozsiewu DKRP (u taty wyjściowo był) próba radykalnej radioterapii klatki piersiowej nie ma sensu. Lepiej zostawić sobie ją na sytuacje "awaryjne". Ponowna radioterapia głowy nie jest wykluczona, ale oczywiscie lepiej, gdyby nie było potrzeby. pozdrawiam. Odpowiedz Link
juzziss Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 21.04.08, 19:17 Jeżeli ktos posiada taką wiedze to proszę by napisał czy jest wskazane profilaktyczne naswietlanie mózgu aby nie dopuścić do przerzutów,czy raczej dopiero wtedy sie naświetla gdy stwierdza sie przerzuty.Czy w ogóle jest jakiś sposób żeby nie dopuścic bądż ograniczyć te przerzuty do mózgu?Opiszę Wam symtomy,które nas niepokoją u mojego teścia.Mówi nam,że od dwóch dni jego organizm nie sygnalizuje mu o potrzebie oddania moczu,dopiero jak zaczynał go bolec brzuch szedł do toalety.Teraz to sobie sam reguluje i chodzi do toalety z zegarkiem w ręku-co godzinę.Czy myślicie że to może być spowodowane jakims przerzutem do mózgu? Odpowiedz Link
beata2026 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 07.05.08, 09:25 Witam po małej przerwie. U taty bez większych zmian. Miał słabe wyniki krwi, ale myślę ,że się poprawiły. Brał zastrzyki na odbudowe szpiku, zelazokwas foliowy i Ecomer. Może ktoś zna jakieś inne metody na poprawe wyników krwi. Będę wdzięczna. Jutro zawożę tatę na trzecią chemię i gdyby znów wyniki były złe chciałabym szybko cos mu podać. MAM PYTANIE DO JEDRUCHA ,napisałes ,żeby naświetlanie klatki zostawić sobie na sytuację "awaryjną". wiem chyba niewiele o tej chorobie i metodach leczenia bo nie wiem co miałes na myśli.przepraszam,jeśli zdenerwuje cie moja niewiedza a pytanie uznasz za infantylne ale prosze o odpowiedz. Pozdrawiam Beata Odpowiedz Link
mazunia1 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 07.05.08, 09:48 Jędruch miał na myśli nawrót choroby lub uodpornienie na chemię Odpowiedz Link
beata2026 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- Chemia nie działa 02.06.08, 09:29 Witajcie. Nie pisałam przez jakis czas , bo stan taty jest bez zmian. Myślałam ,ze leczenie przynosi efekty , ale niestety...... Tato po trzech kursach chemii DDR+ VP-16 miał badania kontrolne. okazało się ,że nie ma żadnej poprawy. Guz nie zmniejszył się nawet o 1%. Nie ma co prawda pogorszenia, stan taki jak przed rozpoczęciem leczenia. Tato otrzymuje teraz inną chemie - przez 5 dni. Nie wiem niestety jaką , bo z powodu anginy i wysokiej gotączki nie mogłam go odwieśc ani odwiedzić w szpitalu. Była mama ale lekarz zbył ją lakonicznymi odpowiedziami oraz brakiem czasu. Czy to mozliwe aby raczysko od początku było oporne na chemię i co teraz bedzie z tatą jeżeli chemia nie działa? Pomóżcie może macie jakieś doświadczenia . Pozdrawiam . Beata. Odpowiedz Link
karambol45 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- Chemia nie działa 02.06.08, 10:12 właśnie w piatek pożegnaliśmy teściową miała to samo , piewrszą chemię dostała pod koniec grudnia , a ostatniej 6 nie zdążyła już dostać , pod koniec było ciężko trudności z jedzeniem, wymioty , nudności , płyn w jamie opłucnowej - trudności w oddychaniu, poruszaniu się,a ostatnie 4 dni brak kontaktu wydaje mi się że w tym typie raka właśnie drobnokomórkowego to jedyna sznasa jest we wczesnym wykryciu i dobrym a nawet bardzo dobrym stanie ogólnym chorego , moja teściowa niestety miała kłopoty z sercem, tarczycą i tak to niestety się skończyło starjcie aby tato jaego stan ogólny wyniki były dobre Odpowiedz Link
dorota.25 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 02.06.08, 09:39 Witaj, na poprawianie wyników krwi rewelacyjnie działa sok z buraków czerwonych. Najlepiej kupić w aptece buraki czerwone w proszkach i pić dwa razy dziennie. Odpowiedz Link
mazunia1 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 05.06.08, 11:49 takie postępowanie to standard w leczeniu drp. Zdarza się, że nowotwór nie zareaguje na chemię, jest oporny i wtedy zmienia się cytostatyk - mając nadzieję, że tym razem zadziała. Niestety, oporność na chemię to nienajlepszy znak. pozdrawiam aneta Odpowiedz Link
beata2026 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 15.07.08, 23:15 Witajcie. Nie odzywałam się przez jakiś czas, ponieważ stan taty nie zmienia się. Tato jest po trzecim kursie topotekanu. W przyszły poniedziałek będzie miał badania kontrolne. Wtedy dowiemy się czy chemia przynosi efekty. Mam nadzieje,że tak będzie. Chciałam zapytać, może ktoś wie czy jest jeszcze inny rodzaj chemii gdyby ta równiez nie poskutkowała. Pozdrawiam wszystkich .Beata Odpowiedz Link
beata2026 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 29.07.08, 23:06 Witam Wszystkich. Tato jest już po badaniach (TK klatki piersiowe i głowy oraz usg)nie znam jeszcze wyników, ale bardzo bym chciała aby ta chemia mu pomogła. wyniki w czwartek. Tato ostatnio kiepsko się czuje. Stracił apetyt, jest słaby, nie ma siły, szybko się męczy.Nie wiem czy to osłabienie po chemii, czy raczysko przypuściło ataku.Martwię sie jego stanem ale mam nadzieję ,że to chwilowe i wszystko wróci do "normy". Chciałabym zapytac jak szybko to choróbsko może się rozwijać i na co możemy liczyc w przypadku gdyby chemia nie zadziałała. Pozdrawiam .Beata Odpowiedz Link
mazunia1 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 30.07.08, 08:33 Beato, to się może rozwinąć bardzo szybko, a może "się uśpić" nawet na kilka lat. Nikt Ci nie powie, jak będzie w przypadku Twojego taty - oby cieszył się życiem jak najdłużej. Statystycznie rzecz ujmując - jeśli chemia nie zadziała to ma przed sobą zaledwie miesiące życia - tak mi kiedyś powiedział pewien onkolog. Życzę Twojemu Tacie, aby go te okrutne statysytyki ominęły. aneta Odpowiedz Link
deria1 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 09.08.08, 19:02 Beato2026, Czytam twoje posty i wracają do mnie wspomnienia z przebiegu choroby mojego taty. Miałam takie same wątpliwości i niepokoje jak ty. Dziś oddałabym wszystko aby cofnąć czas choćby do okresu, kiedy tata otrzymywał chemię... Mówimy z mamą, że były to "złote czasy"...Tato był słaby ale normalnie funkcjonował. Chemia zadziałała w znacznym stopniu, potem były lampy, w styczniu świętowaliśmy brak komórek nowotworowych - a w marcu wszystko zaczęło się od nowa - niestety! Mój tatuś zmarł 31.07.08 po 13 m-cach walki z nowotworem drobnokomórkowym płuc - miał liczne nieoperacyjne przerzuty do mózgu. Mam nadzieję, i bardzo ci tego życzę, aby twój tato wygrał... Jeśli masz jakiekolwiek pytania odnośnie tej choroby - chętnie ci odpowiem. Pamiętaj, że każdy organizm inaczej znosi tą chorobę - niektórzy żyją z nią ładnych parę lat - nigdy nie można tracić nadziei! Odpowiedz Link
beata2026 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 11.08.08, 22:27 Dziękuję Deria za post.Piszesz ,ze gdy twój tato otrzymywał chemię to były złote czasy. Dla nas złote czasy niestety sie skończyły.Chemioterapia została zakończona. Tato dostał trzy kursy epozydu z cytoplatyną nie było poprawy.Następnie cztery kursy topotekanu ale i w tym przypadku nie było odpowiedzi na leczenie.Ostatecznie zaprzestano podawanie chemii. Teraz mam dylemat bo nie wiem co sie dzieje ,dlaczego tak postanowiono? Czy nie ma juz innego rodzaju chemii? Nie mogłam odebrać taty ze szpitala z powodu wyjazdu. zadzwoniłam do rodziców i dowiedziałam się od mamy ,że leczenie taty zostało zakończone. Mama była bardzo zdenerwowana bo lekarz nie poinformował jej o powodzie zaprzestania leczenia.Powiedział podobno : dalej leczenia nie bedzie, prosze zgłosić się na badania kontrolne za trzy miesiące, nic więcej. Moze ktos wie jak może wyglądać dalsze leczenie? Jestem umówiona na konsultacje z onkologiem ale dopiero w przyszłym tygodniu. Tato jest przygnębiony tą sytuacją, my wszyscy zresztą też.Jeżeli ktos wie coś na temat możliwości dalszego leczenia , prosze o odpowiedz,będę wdzięczna Pozdrawiam Beata Odpowiedz Link
amberka2 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 14.08.08, 09:00 Witaj Beata. jak czuje sie tata? Bardzo wam wspolczuje. To straszne jak zachowal sie ten lekarz. Nic nie wyjasnil i zostawil was samych sobie. Czy bylas juz na konsultacji u innego okologa. Sluchaj czy twoj tata pali papierosy? Czytalam niedawno, ze w niektorych przypadkach palenie ma negatywny wplyw na chemioterapie i wtedy moze nie zadzialac, bo w zasadzie DKRP ladnie reaguje na chemie. Moja mama jest po pierwszym kursie i b. dobrze sie czuje. Modle sie, aby chemia zadzialala i guz sie cofnal. A teraz cos na pokrzepienie serc. Ostatnio na niemieckim forum internetowym czytalam historie 74-letniego czlowieka u ktorego wykryto DKRP. Facet odmowil leczenia, bo powiedzial, ze swoje juz przezyl. lekarze dawali mu 3 mieisace zycia a on juz zyje dwa lata. Rozwoj guza jakby sie zatrzymal. Trzymam kciuki za twojego tate i serdecznie pozdrawiam Ola Odpowiedz Link
manderla Re: Drobnokomórkowy rak płuc 17.08.08, 18:22 witam, czy moglibyście coś więcej napisać na temat tej choroby i przebiegu leczenia. Chodzi mi bardziej o "nieformalne" informacje, od strony pacjenta. Wyobrażam sobie, że ciężko się o tym mówi czy pisze, ale pytam, bo dotyczy to mnie. Będe wdzięczna za wszelkie informacje. może być na pocztę. dziekuję Odpowiedz Link
amberka2 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 17.08.08, 18:55 u mojej mamy zdiagnozowano DKRP miesiac temu. Jest po pierwszym cyklu chemioterapii. Jak na razie czuje sie dobrze. Tylko zaczely jej juz wypadac wlosy. Bedzie miala 4 lub 6 cykli chemii ( w zaleznosci jak guz zareaguje na chemioterapie) potem prawdopodobnie naswietlania. Co do rokowan to pewnie slyszalas , ze niestety nie sa najlepsze. Wprawdzie ten typ nowotworu ladnie reaguje na chemie, ale potem wraca. Kiedy-sprawa indywidualna. Zalezy od wieku i ogolnego stanu chorego. Niby osoby plci zenskiej i starsze w dobrym ogolnym stanie maja wieksze szanse, ale niestety tylko na przedluzenie zycia. Calkowite wyleczenie nie jest mozliwe:(:(:( Jest mi bardzo ciezko pogodzic sie z ta informacja, ale wole znac prawde. Mama wierzy, ze uda jej sie przezyc jeszcze wiele lat i tak jest chyba najlepiej. Ma 69 lat i moze dlatego ma wlasnie takie nastawienie. Serdecznie pozdrawiam OLa Odpowiedz Link
manderla Re: Drobnokomórkowy rak płuc 17.08.08, 19:13 Wiem, ze nie jest mozliwe. Z tym ze u mnie pierwsza diagnoza brzmiała - obturacja płuc. Tez nie do wyleczenia, ale z tym dałoby sie jakos żyć. A z DKRP....tylko nadzieją lub siłą woli :'( dziekuje za odzew. m Odpowiedz Link
amberka2 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 17.08.08, 19:22 witaj. wiem co czujesz i jest mi bardzo przykro. Ta przekleta choroba dotyczy wprawdzie mojej mamy, a nie mnie osobiscie, ale bardzo mnie to dotknelo. Mama na nic nie chorowala, a jest tyle chorob, dlaczego wlasnie ta musiala ja dopasc. Jednak warto walczyc. Moja mama ma tyle energii i sily woli. Czy bedziesz miala chemioterapie? Mama bardzo dobrze ja znosi i to juz jest pozytywny sygnal. Sa pacjenci, ktorzy zyja z ta choroba wiele lat i mam nadzieje , ze Ty i moja mama bedziecie wlasnie w tej grupie. Odpowiedz Link
manderla Re: Drobnokomórkowy rak płuc 17.08.08, 19:44 Mam taka nadzieję. Mi sie niestety "sypnął" praktycznie cały organizm. Nie ma terminu na chemię jeszcze. Chodzę jak na razie po róznych lekarzach. Czekam na wyniki kolejnych badań. Zaciskam pięści i powtarzam sobie ze dobrze musi byc. Mamie Twojej życzę dużo sił i zdrowia. A Tobie - sił do wspierania Jej. pozdrawiam m Odpowiedz Link
mazunia1 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 17.08.08, 21:46 wszystko zależy od Twojego organizmu, od tego jak dużego masz guza, czy jest to forma rozsiana czy jeszcze nie, czy będziesz reagować na chemię. Najważniejsze, abyś od razu zaczęła leczenie - jeśli masz już wynik his-pat (a pewnie masz skoro piszesz o konkrentnym nowotworze), to nie powinnaś zwlekac z rozpoczęciem leczenia. Standardowo zaczyna się chemią (zwykle cisplatyna i etopozyt) 4-6 kursów, potem radioterapia głowy profilaktycznie - ten rak ma to do siebie, że zazwyczaj rozsiewa sie na głowe. Na chemię jedziesz do szpitala na 4 dni - zabierz ze sobą chusteczki (takie wilgotne dla dzieci), wygodne ubranie (np.dres) i słomki do picia. Może się zdarzyć, że żle będziesz znosić chemie i nie będziesz mogła wstawać z łóżka. Wlew trwa 8-10 godzin - wtedy leżysz z wyjściami tylko do toalety (jak możesz). Skutki uboczne chemii to wymioty (dostaniesz coś na powstrzymanie, ale i tak niektórzy wymiotują), bardzo duże osłabienie, włosy wypadną przy 2/3 kursie - zaopatrz się w chustkę na głowę, czepek lub perukę jesli nie będzie chciała, aby widzieli Cię bez włosów. Po 3 chemii zrobią badania sprawdzające (TK płuc) - sprawdzą % remisji. Dobrze jak jest 80% lub więcej. Po 6 kursie bedzie radioterapia pod warunkiem, że choroba nie jest rozsiana. Potem badania kontrolne. Jak już wiesz tej choroby nie da się wyleczyć, ale są ludzie którzy z tym żyją. Jesli potrzebujesz więcej informacji - pisz, także na priv. Aha, przed kazdą chemią zrobią Ci badanie krwi - chemia wyniszcza organizm, moze się zdarzyć, że Twoje wyniki będą złe - wtedy odeślą Cię do domu i poproszą o przyjazd za tydzień, tym się jednak nie martw. powodzenia aneta Odpowiedz Link
manderla Re: Drobnokomórkowy rak płuc 17.08.08, 22:21 Nie wiem, czy Ci dziekować za taki obraz, ale jednak...dziekuję. Wolę wiedzieć, niz nie. zawsze wolałam. Im wiecej wiem, tym wiecej mogę. ps włosy sie sypia i bez chemii.nie chce myslec co dalej. muszę miec siłę. Odpowiedz Link
mazunia1 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 17.08.08, 22:58 odpisałam jedynie na Twoją prośbę, chciałaś wiedzieć jak to wygląda od strony pacjenta. Moja mama chorowała, niestety jej się nie udało. Mama miała bardzo zaawansowaną chorobę, paliła prawie całe życie i gdyby nie zabił jej rak zabiłaby ją inna choroba płuc. Miej wiarę i nadzieję, są pacjenci, którzy żyją z tą chorobą, duże znaczenie ma podejście do samej choroby, swojego życia. Nie chciałam Cię zmartwić, chciałam pomóc rzeczowymi wskazówkami, które mam nadzieję Ci pomogą pokonać tę trudną drogę ku długim latom życia. Odpowiedz Link
amberka2 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 17.08.08, 23:16 mazunia przykro mi z powodu twojej mamy. Widzisz moja mama rzucila palenie 16 lat temu a ten potwor i tak ja dopadl. Z kolei moj wujek ma 76 lat, pali jak smok i pluca ma w porzadku. I gdzie tu jakas logika? Z kolei moj tata nie palil, byl wysportowany i zmarl 13 lat temu nagle w pracy na zawal serca. Odpowiedz Link
estelka1 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 17.08.08, 22:54 Co się dzieje, że lekarze zwlekają z zakwalifikowaniem Ciebie na chemioterapię? W tej chorobie bardzo liczy się czas, bo ma ona ogromne tendencje do rozsiewania się. Ale skoro już "biegasz" po lekarzach, sprawdź, czy nic złego nie dzieje się w wątrobie i w mózgu. Te dwa narządy najszybciej atakują przerzuty. A potem, jeśli jesteś w miarę dobrej kondycji, naciskaj na chemię, bo bez tego ani rusz. Moja mama (wówczas miała 65 lat i trochę chorób na koncie) szybko miała podaną chemię. Trafiła do powiatowego szpitala z powodu zaburzeń serca w połowie lipca, trzy lata temu. Lekarze unormowali serduszko, a przy okazji wyłapali, że "coś" jest w płucu. Wypisali ją po tygodniu, a po następnym była już na szczegółowej diagnostyce pod kątem raka płuc. Chemię dostała od razu tego dnia, kiedy przyszedł wynik bronchoskopii. Cała operacja od zaburzeń serca z powodu których trafiła do szpitala do chemii zajęła 2 tygodnie. Diagnostykę i chemię miała w Szczecinie, czyli jedyne 150 km od nas. I choć nie jestem fanką prowadzącego mamę lekarza, muszę przyznać, że nikt nie zwlekał z decyzją o leczeniu onkologicznym. Mama żyła z tym nowotworem 2,5 roku. Dużo i niedużo. Pewnie, gdyby przy nawrocie organizm nie poddał się i nie poszły przerzuty do mózgu, żyłaby jeszcze. Ale moja mama trochę przeszła chorób, no i pewnie była starsza od Ciebie, więc jej organizm był mocno wyczerpany. Trzymam kciuki za Ciebie i jeśli mogę Ci w jakiś sposób pomóc i pokierować, pisz do mnie śmiało, czy tutaj, czy na gg - 163068. Pozdrawiam, Agnieszka Odpowiedz Link
amberka2 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 17.08.08, 23:09 agnieszko moja mama takze leczy sie w szczecinie, gdzie mieszka. Czy mozesz mi wyslac na maila gazetowego nazwisko lekarza u ktorego mama sie leczla i dlaczego nie bylas zadowolona? W ktorym szpitalu mama sie leczyla? w Zdnunowie czy na Golecinie? U mnie jest problem z tym, ze od paru lat mieszkam za granica, za dwa miesiace oczekuje dziecka i nie moge obecnie byc przy mamie:(:(, co mnie tym bardziej dibija. Bylam teraz u niej tydzien-czuje sie dobrze, pierwszy cykl chemii zniosla rowniez b. dobrze. Mama jest ogormna optymista, strasznie wierzy w chemie( to chyba dobrze) i wierzy w to co mowia lekarze. Ja w moim obecnym stanie nie chce sie ciagle stresowac i tak mamy diagnowa kosztowala mnie wielu stresu i nerwow, co z pewnoscia nie sluzy mojej coreczce. Chcemy poczekac, co bedzie po trzecim kursie chemii. Pozdrawiam OLa Odpowiedz Link
beata2026 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 27.08.08, 23:01 Witajcie Byłam wreszcie na prywatnej konsultacji z onkologiem. Pani doktor po zapoznaniu się z przebiegiem choroby taty powiedziała, że zgadza się z decyzją o przerwie w leczeniu taty. Powiedziała, ze poniewaz tato brał chemię I i II rzutu i nie pomogło (choroba ani nie postępuje ani nie cofa się) to na razie trzeba przerwać leczenie bo żaden organizm nie wytrzyma tyle chemii???? Jest co prawda chemia III rzutu ale trzeba poczekać. Co o tym sadzicie? kazała zgłosic się do centrum onkologii gdzie leczył się tato za 3 miesiące tak jak wyznaczyli lekarze leczący tatę. Dla mnie 3 miesiące to bardzo dużo .Przy tym rodzaju raka wszystko się może zdarzyć tym bardziej,że tato miał już przerzut do mózgu.Martwię się o niego, ale nie wiem czy moge jeszcze coś zrobić.Może ktoś z was ma jakieś doświadczenia. proszę o radę . będe wdzięczna.Pozdrawiam beata Odpowiedz Link
amberka2 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 04.09.08, 11:48 Beata nie wiem czy ci to pomoze, ale jest lek o nazwie Avastin, ktory stosuje sie w niektorych krajach jako ostatnia szanse, gdy zadna chemia nie dziala. Jest jeszcze lek o nazwie Irinotecan, ktory oebecnie ma byc zastosowany u pewnej osoby w Niemczech, u ktorej po kolejnym nawrocie choroby standardowe schematy juz nie dzialaja. Jezeli znasz angielski to poczytaj ten tekst: Avastin® Added Safely to Platinol® and Camptosar for Small Cell Lung Cancer Researchers from the Sarah Cannon Research Institute determined that Avastin (bevacizumab) could be safely added to the regimen of Platinol (cisplatin) and Camtosar (irinotecan) in patients with extensive stage small cell lung cancer (SCLC).[1] The details of this study were presented at the 12th World Conference on Lung Cancer in September, 2007. Avastin is a recombinant humanized monoclonal antibody to vascular endothelial growth factor (VEGF). VEGF appears to play an important role in tumor angiogenesis, and blocking this activity should have an anti-tumor effect. The primary side effects of Avastin identified in Phase II studies include venous thrombosis and hypertension. A multicenter randomized trial carried out by ECOG has shown that the addition of Avastin to Paraplatin® (carboplatin) and Taxol® (paclitaxel) improves response rate and time to disease progression in patients with newly diagnosed advanced or metastatic non-small cell lung cancer (NSCLC) who have not received prior chemotherapy. This study was published in the New England Journal of Medicine in 2006.[2] Many studies have now been carried out evaluating Avastin in patients with NSCLC but there have been few, if any, studies in SCLC. The two most common regimens for the treatment of SCLC are VePesid® (etoposide) and Platinol or Paraplatin and Camtosar and Platinol or Paraplatin. Researchers from the Sarah Cannon Research Institute determined that Avastin could be safely added to the regimen of Platinol and Camptosar in patients with extensive stage SCLC. Forty- four of a planned 50 patients have been enrolled in this study. These authors reported an objective response rate of 72% including two CRs and 21 PRs. An additional 22% had stable disease. They reported that Avastin did not significantly add to toxicity and that full doses of Platinol and Camptosar could be administered safely. Comments: This study suggests that targeted agents will be studied more extensively in patients with SCLC. Odpowiedz Link
czarnulkaaa2 Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 28.08.08, 11:53 Witam Was wszystkich gorąco :-) Przez jakiś czas podczytywałam to forum...teraz postanowiłam opisać drogę mojego Taty... O drobnokomórkowcu dowiedzieliśmy się po bronchoskopii w październiku 2006 r. Natychmiast zadecydowano o chemioterapii i na drugi dzień Tata był już w Koperniku na chemii. Zrobiono też CT głowy oraz scyntygrafię-zero przerzutów. Tata w chwili zachorowania miał 52 lata i był nałogowym miłośnikiem tytoniu oczywiście...Był ogolnie w świetnym stanie-guz płuca wykryto podczas kontrolnego rtg w pracy, później potwierdzono w CT. Wtedy okazało się że ma 7 cm i zajmuje właściwie całe lewe płuco oraz nacieka na aortę i duże naczynia...Znajomy lekarz nie pozostawiał złudzeń-maxymalnie 2 lata życia... Chemię Tata zniósł świetnie-oprócz wypadnięcia włosów nic się nie działo-nawet raz nie wymiotował, badania idealne. Dostał 4 cykle standartowej chemii. Po wszystkim okazało się że guz znacznie się zmniejszył, jako że nie było przerzutów zadecydowano o radioterapii, na którą Tata jeżdził sobie samochodem :-) I znowu nic-żadnych skutków ubocznych, nawet odczynów popromiennych. Powiem szczerze że Tata nie stosował żadnej diety, lubił wypić piwo, zapalić. Nieraz go za to ganiłam ale równocześnie miałam świadomość że to taka Jego forma obrony...i nie chce zmieniać swojego życia mając świadomość ile mu go zostało, bo chyba ją miał... Potem do lutego tego roku nic się nie działo...Tata był w świetnej formie, pod opieką ośrodka onkologii gdzie jeździł tylko na kontrolne badania. Nic się nie działo, nie było przerzutów. Gwałtowne pogorszenie przyszło znienacka-Tata dostal duszności, okazało się że przyplątało się zapalenie oskrzeli. Trafił do szpitala w Łagiewnikach, gdzie postawili Go na nogi. Niestety duszność w mniejszym lub większym stopniu utrzymywała się. Tata wyszedł do domu-obstawiony lekami, ale jeszcze w stosunkowo dobrej formie, jeździł czasem na działkę nawet. W kwietniu miał robione kontrolne CT-guz się powiększył ale nie było żadnych przerzutów. W Koperniku nie widzieli potrzeby ponownej konsultacji chemioterapeuty, robili tylko markery i cieszyli się że są w normie. Wszystko było względnie dobrze do początku sierpnia..wtedy Tata miał już giga duszność i w zasadzie poruszał się tylko w obrębie mieszkania. W zasadzie przestal też mówić-rozwój guza spowodował taki ucisk że nie można było usłyszeć co chciał powiedzieć. Załatwilam miejsce w łagiewnikach-tam gdzie leżał poprzednio- zrobiono CT i tu szok-przerzuty w prawym płucu, wątrobie, nadnerczach...Mimo to zakwalifikowali Tatę do paliatywnej chemii. Ze szpitala wyszedł 14.08. Prosto stamtąd pojechaliśmy do Kopernika na nakłucie osierdzia i opłucnej. Z osierdzia ściągnęli 450 ml krwistego płynu, a więc wiadomo-przerzuty do śródpiersia. Ja już wiedziałm że to koniec. Tata też to czuł- zaszył się w swoim świecie,niby kiwał głową ale miałam nieodparte wrażenie, że odgrodził się szybą i czeka na koniec. 15 dostał ataku bólu- pogotowie, morfina. Zawiozlam Mu morfinę w tabletkac. Na drugi dzień czuł się świetnie...a mnie skurczyła się skora na plecach, bo wiedziałm co to oznacza...18.08 o 5.30 dostał znowu ogromnego ataku bólu-przyjechała karetka, stwierdzili obrzęk płuc i zawieźli Tatę do Łagiewnik. Kiedy tam dojechałam i zobaczyłam co się dzieje, to już nie wychodziłam z oddziału bo wiedziałam że to koniec. Tata odchodził spokojnie...nie męczył się dzięki lekom, nie dusił...Po prostu robił się taki coraz bardziej "odpływowy" Później już nie było z nim kontaktu. Zmarł spokojnie o 13.40 a ja cały czas byłam przy nim. Piszę to po to-aby dać Wam nadzieję że mimo tak paskudnego choróbska, można ten dany czas przeżyć w calkiem dobrej formie, że nie oznacza to życia w ciągłym cierpieniu. Mój Tato pogorszył się w zasadzie w ciągu tygodnia i to już była równia pochyła, ale oprócz tych dwóch ataków nie cierpiał, nie działo się nic złego. Odszedł spokojnie. On wcześniej nie bral nawet żadnych leków p/bólowych-taka to była twarda sztuka :-) Jeszcze jedna konkluzja z tej całej naszej drogi....nasza opieka zdrowotna wygląda tak jak wygląda...Ja jestem zawodowo związana z medycyną i przyznam szczerze że gdyby nie to, to niewiem jak wszystko by wyglądało. Dzięki temu Tata był na chemii po 2 dniach od rozpoznania, dzięki temu miał załatwione każde CT w ciągu tygodnia a nie pół roku. Wiem że to jest okropne i na swój sposób nieetyczne ale bez tego albo dużej ilości kasy nie ma co liczyć na załatwienie czegoś co nie może przecież czekać. Walczcie, nie dajcie się zbyć, prośbą albo groźbą egzekwujcie to na co nie możecie czekać. W tak inwazyjnym nowotworze liczy się każdy dzień zwłoki-dla mnie nierealne było jak słyszałam że Tata ma czekać 6 mies na kontrolne CT, albo że na chemii nie ma miejsc. Jak słuchałam opowieści ludzi ktorzy czekali po 6 mies na przyjęcie na chemie to po prostu w głowie mi się nie mieściło! I nic mnie nie interesuje niedofinansowanie służby zdrowia i inne takie-wiem że jeśli sprawa jest citowa to trzeba na głowie stanąc a pomóc! Najbardziej po tym wszystkim wkurza mnie gadanie o profilaktyce nowotworów i wczesnej wykrywalności-mam ochotę zapytać co z tego skoro później nie można doprosić się o leczenie.... Jescze rada dla tych z Was którzy będą poszukiwać pomocy w Łodzi. Ośrodek onkologii to porażka właśnie ze względu na terminy, ale i stosunek lekarzy....ja miałam nieodparte wrażenie że ponieważ rokowanie było wiadomo jakie, olali Tatę już później bo i tak doszli do wniosku że to bez sensu. Ale nie chcę uogólniać-może akurat kiepsko trafiłam. Natomiast jestem pod wielkim wrażeniem szpitala w Łagiewnikach-tak kompetentnych i pełnych empatii lekarzy trudno spotkać....a wiem co piszę bo trochę ich w życiu spotkałam. Pełna informacja, niczego nie trzeba było na siłe wyciągać, chcieli dać Tacie jescze szansę i podać chemię...niestety było już za późno. Ale jestem pełna szacunku dla lekarzy i pielęgniarek, naprawdę polecam. Pozdrawiam Was i trzymam kciuki-oby Wasi bliscy byli jak najdłużej w pełni zdrowia a jeśli przyjdzie moment odejścia niech będzie on spokojnym przejściem na drugą stronę...Mnie żal tylko, że Tata nie doczekał wnuka...jestem w 35 tc...ale odchodząc kilka razy tak się uśmiechnął do kogoś po drugiej stronie, że kto wie, może spotkał się z nim w tym drugim lepszym świecie? Odpowiedz Link
sclc Re: Drobnokomórkowy rak płuc- czy to zawsze wyrok 05.09.08, 20:07 Mój tata ma przerzuty do mózgu. Drobnokomórkowy rak płuc. Guzy są liczne. Naświetlanie prawdopodobnie by go zabiło. Jednocześnie tata odmawia przyjmowania leków zmniejszających obrzęk mózgu. Jest nadal dość sprawny, ale kontakt z nim jest bardzo trudny, bo ma dużą zmienność nastrojów i niestety również zaburzenia osobowości. Wczoraj stwierdził, że nie będzie brał żadnych zalecanych leków. Twierdzi, że chcemy go otruć. Czuję się kompletnie bezradna. Odpowiedz Link