Dodaj do ulubionych

Rak szyjki macicy

23.01.09, 11:41
Kochani już od dłuższego czasu przeglądam to forum, ale piszę dopiero teraz.
Otóż jest taka sytuacja, moja babcia (78 lat) choruje na raka szyjki macicy -
wiemy o nim od sierpnia ale musiał być już wcześniej bo gdy się dowiedzieliśmy
był już w III stadium zaawansowania. Babcia nie chce się leczyć, a z resztą z
jej leczeniem byłby kłopot ponieważ jest po dwóch wylewach, ma nadciśnienie,
cukrzycę i słabe serce, lekarze powiedzieli, że do operacji się nie
klasyfikuje, w grę wchodzą tylko lampy ale babcia nawet nie bierze tego pod
uwagę. Jakieś 3 tygodnie temu karetka zawiozła ja do szpitala, ze względu na
to, że miała duszności, jak się okazało w nodze ( sparaliżowanej ) zrobił się
skrzep, który doszedł aż do płuc i stąd były te problemy z oddychaniem, leżała
dwa tygodnie w szpitalu i od tamtego momentu jest koszmar, babcia jest
strasznie osłabiona, nie ma siły nawet sama się podnieść z łóżka, przez kilka
dni wszystko co zjadła to zaraz zwracała... Chciałabym się spytać ile zostało
jej jeszcze życia... Może lepiej namówić ją na leczenie? Tylko czy to nie
zwiększy jej cierpienia?
Obserwuj wątek
    • oazowiczka2 Re: Rak szyjki macicy 26.01.09, 10:38
      nikt nic nie wie na ten temat?!?!
    • jedruch Re: Rak szyjki macicy 26.01.09, 20:42
      Pytania o długość życia, jaka chorej została są nie na miejscu - szczególnie ze
      strony osoby z takim nickiem. Nikt tu na forum nie jest Bogiem.
      Cała sytuacja wygląda źle, zakrzepica może być wtórna do nowotworu i w tej
      chwili, w tym stanie, raczej nikt się nie podejmie leczenia babci. Poza tym,
      może warto uszanować jej decyzję?
      Samodzielna radioterapia ma bardzo ograniczoną skuteczność w zaawansowanym raku
      szyjki macicy, zatem bilans potencjalnych korzyści i skutków ubocznych wydaje
      się być na "minus" (wziąwszy pod uwagę choroby współistniejące).
      W tej chwili, w tym stanie ogólnym babcia nie nadaje się do leczenia, na które
      niestety, raczej jest za późno.
      • oazowiczka2 Re: Rak szyjki macicy 26.01.09, 22:03
        wiesz... nie chodziło mi raczej o to aby się dowiedzieć ile życia zostało babci,
        może wcześniej źle skonstruowałam pytanie - przepraszam. Chciałam się dowiedzieć
        czy ktoś kiedyś był w podobnym stanie... Chociaż wiem, że choroba chorobie nie
        równa bo sama jestem niepełnosprawna od urodzenia...

        Ale mimo wszystko dziękuję za odpowiedź
        • jedruch Re: Rak szyjki macicy 26.01.09, 22:50
          Biorąc pod uwagę skalę występowania raka szyjki, to zapewne wiele chorych było w
          podobnej sytuacji. Ja sam pracując w hospicjum, a obecnie w CO widzę, jak
          niespodziewane scenariusze pisze życie. Można by o możliwych dalszych losach
          babci dywagować przez kilka dni pod rząd, a choroba nowotworowa i tak okaże się
          nieprzewidywalna.

          Jeśli jest jakaś szansa na poprawę stanu internistycznego babci, to kwalifikacja
          do radioterapii jest możliwa - jeśli nie, to nikt się nie podejmie skrzywdzić
          chorej w imię ratowania za wszelką cenę. Osobiście leczyłem kilka starszych pań
          z RSM, ale naprawdę, nie zawsze jest to dobry pomysł.
          Sztuką w onkologii jest właściwie zakwalifikować pacjenta do metody, która ma
          szansę go wyleczyć, ale też którą ten człowiek musi jakoś znieść.
          Pozdrawiam, powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka