oazowiczka2
23.01.09, 11:41
Kochani już od dłuższego czasu przeglądam to forum, ale piszę dopiero teraz.
Otóż jest taka sytuacja, moja babcia (78 lat) choruje na raka szyjki macicy -
wiemy o nim od sierpnia ale musiał być już wcześniej bo gdy się dowiedzieliśmy
był już w III stadium zaawansowania. Babcia nie chce się leczyć, a z resztą z
jej leczeniem byłby kłopot ponieważ jest po dwóch wylewach, ma nadciśnienie,
cukrzycę i słabe serce, lekarze powiedzieli, że do operacji się nie
klasyfikuje, w grę wchodzą tylko lampy ale babcia nawet nie bierze tego pod
uwagę. Jakieś 3 tygodnie temu karetka zawiozła ja do szpitala, ze względu na
to, że miała duszności, jak się okazało w nodze ( sparaliżowanej ) zrobił się
skrzep, który doszedł aż do płuc i stąd były te problemy z oddychaniem, leżała
dwa tygodnie w szpitalu i od tamtego momentu jest koszmar, babcia jest
strasznie osłabiona, nie ma siły nawet sama się podnieść z łóżka, przez kilka
dni wszystko co zjadła to zaraz zwracała... Chciałabym się spytać ile zostało
jej jeszcze życia... Może lepiej namówić ją na leczenie? Tylko czy to nie
zwiększy jej cierpienia?