Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    tuning nart po raz pierwszy

    30.09.06, 22:14
    Witam
    Przeczytałem instruktaż ze strony
    www.improsport.pl/kunzmann/instruktaz/instruktaz.htm
    i ................. sam nie wiem, czy średnio uzdolniony technicznie narciarz
    (tzn. prostym narzedziem np: młotkiem nie zrobię sobie krzywdy) może to
    wszystko sam wykonać i nie zepsuć przy okazji narty.
    Z drugiej strony patrząc, z tego co piszecie o serwisach i "masówce", którą
    oni tam wykonują, to chyba bardziej narty sam nie zepsuję.
    Poradzcie:
    - kupować te cykliny, smary, sotrzałki, pilniki smary
    - oddać narty do derwisu,
    - a może jednak świeczka codziennie i do góry.
    P.s. staram sie spędzać klilkanaście pełnych dni na stoku, w każdym sezonie,
    a nadchodzący nie bedzie się różnił od poprzednich.
    Narty kupione w zeszłym roku - ROSSIGNOL 9S.

    Obserwuj wątek
      • kawalczewskip Re: tuning nart po raz pierwszy 30.09.06, 22:27
        I jeszcze 2 pytania:
        1. W jakiej kolejności wykonać czynności: zrobić porządek ze ślizgami a potem z
        krawędziami czy na odwrót?
        2. Jaki minimalny zestaw narzędzi trzeba posiadać?
        • Gość: Skyddad Re: tuning nart po raz pierwszy IP: *.fornfyndet.se 01.10.06, 12:44
          Uzyj mniej zaawansowanej szkoly mozna powiedziec bardziej praktycznej.Na zawody
          nie bedziesz jezdzil ale sasiadow na stoku bedzie kosil;
          www.swixschool.no/web/index2.html
          jest to norweska szkola,uzywana rowniez w Szwecji.Wybierz odpowiedznia opcje
          angielska lub norweska i jest wszystko pokazane w malych filmikach jak co nalezy
          robic.
          Osobiscie wykonuje najpierw szyskie mechaniczne sprawy z kantami a pozniej po
          wyczyszczeniu nart z opilkow biore sie za slizgi.Uzywam ostrzalki recznej
          zawodniczej czyli katownik aluminiowy a pilnik plaski Wordl Cup.te dwie ostanie
          rzeczy sa drogie ale sluza swietnie i sa bardzo efektywne,zbieraja setne czesci
          milimetra,takze ostrzyc mozna codziennie po kazdym dniu ostrej jazdy.Moje narty
          po kuzynie zawodniku ktore chodzily przez pare miesiecy na Wordl Cup a drugie
          jako treningowe i ostrzone byly codziennie ale recznie zawodnikom nie wolno
          uzywac zadnych maszyn do ostrzenia,kazdy wykonuje servis osobiscie lub mna
          zaufanego kogos.Od tego zalezy w 80% zwyciestwo.To samo uzycie smarow czyli
          vaxow.Co stego jak umiejetnosci beda super a przeciwnik odrazu wystartuje z
          kopem takim, ze zadnych szans na dogonienie.
          Szkola Norweska dzieli smary (Vaxy) na temperatury sniegu nie powietrza.
          sa od +5 do +10
          od 0C do +6C
          -2C do +4C
          -8C do -2C
          -12 -8C
          -16 do -12
          -30C do -16C
          faktycznie jest istotne jaki smar uzyjemy i jakie beda podklady pod nim ale to
          wszystko jest wyjasnioone w szkole norweskiej.Zakres temperatur bralem z pamieci
          i byc moze sa pomylki ale chcialem pokazac jak jest to wazne.
          Pzdr.Sky
          • Gość: Skyddad Re: tuning nart po raz pierwszy IP: *.fornfyndet.se 01.10.06, 12:55
            Narzedzia to potrzebujesz nastepujace;
            Zelazko z termostatem najlepiej kupic na wyprzedazy tanio,ono bedzie tylko do nart.
            Stol stolarski rozkladany z imadlem w montowanym w stol to mjest calosc i
            ksztuje mnale pieniadze ot taki hobbystol.
            katownik z ( pilnikiem wazne) ostrzalka najtaniej dostaniesz w wloszech w
            sklepach servisowaych lub z nartami.
            Cykline plastikowa specjalna do nart sluzy dosc dlugo.
            Szczotki plaskie do struktury.
            Stare ponczochy siostry mamy corki nylonowe do polerowania slizku wjedna strone
            i tylko pare razy.Papier kuchenny i tasme paierowa samotrzylepna taka jaka
            uzywaja lakiernicy.
            No i rozne smary Vaxy te sa najdrozsze srednio kosztuja 70 koron szwedzkich
            jedno opakowanie ktore starcza na 4razy.
            Pzdr.Sky

        • Gość: Jozzo Re: tuning nart po raz pierwszy IP: *.dsl.bell.ca 03.10.06, 05:31
          Gonie mnie proza zycie wic powiem ze zgadzam sie z przedmowcami.
          Jak zreszta zwykle.
          Jozzo
      • Gość: o_andrzej Re: tuning nart po raz pierwszy IP: 83.175.180.* 01.10.06, 15:20
        > i ................. sam nie wiem, czy średnio uzdolniony technicznie narciarz
        > (tzn. prostym narzedziem np: młotkiem nie zrobię sobie krzywdy) może to
        > wszystko sam wykonać i nie zepsuć przy okazji narty.

        Jak najbardziej samemu. Troche wprawy i bedziesz mistrzem. Do kupowania polecam
        www.narty.pl i "pasaz handlowy". W zeszlym roku pokupowalem tam wszystko co
        potrzeba do serwisowania nart. Kunzmana. Kupilem wiec:

        - katownik (plastikowy) na 87 stopni. Musisz zbadac jaki kat boczny maja Twoje
        narty. Najlepiej robic to metoda pisakowa (bylo o tymna forum w zeszlym roku).
        Jezeli narty byly juz ostrzone, prawdopodobnie maja kat 90 stopni. Wiekszosc
        sprzedawaych wspolczesnych nart ma kat boczny 87 lub 88 stopni. Alternatywa dla
        katownika jest kupno ostrzalki z elementem pilnika. Ze swojej strony (mam jedno
        i drugie) zdecydowanie polecam katownik - skuteczniej sie ostrzy i starcza na
        dluzej,

        - pilnik do katownika Worldcup, jest kilka rodzajow, proponuje ten z mniejsza
        liczba naciec, bodajze 11 na cm, ale nie raszple,

        - prawidlo do ostrzenia krawedzi od spodu z podniesieniem 0.5 stopnia, kosztuje
        niewiele, a bardzo ulatwia zycie, uzywasz tego samego pilnika co wyzej,

        - bialy kamien do hartowania krawedzi, ksztaltem przypominajacy pilnik, uzywa
        sie go podobnie jak pilnik, tzn. wklada do katownika czy prawidla,

        - rozowy kamien do rozhartowania krawedzi; jesli najedzisz narta na kamien,
        krawedz sie utwardza i pilnik sie slizga - nie da sie ostrzyc; musisz wczesniej
        rozhartowac ten fragment krawedzi,

        - tzw. gumke (mala) do zdzierania resztek po ostrzeniu (tzw. drutu),

        - dwie cykliny: metalowa do wyrownywania slizgow i plastykowa do zdzierania
        nalozonej parafiny,

        - swieczki kofiksowe do uzupelniana ubytkow,

        - plytke CD z filmikiem instruktazowym Kunzmanna. Zadna rewelacja, ale kosztuje
        tylko 20 zl.

        - blokade do wiazan, rownie dobrze mozna uzyc mocnej gumy lub kawalek drutu.

        Wszystko to kupilem w sklepiku internetowym za ok. 300-350 zl. Bedzie sluzylo
        latami.

        Najpierw wyrownujesz slizgi cyklina metalowa. Potem zalewasz ubytki swieczka
        kofiksowa i wyrownujesz cyklina. Oczywiscie wszystko to w razie potrzeby. Ja
        robie to nie czesciej niz raz na sezon,

        Teraz zabierasz sie za krawedzie. Najpierw ostrzysz od spodu. Wkladasz pilnik do
        prawidla i dlugimi ruchami pocierasz. Dzieki podniesieniu o 0.5 stopnia pilujesz
        glownie krawedz, a nie slizg. Takie ostrzenie os spodu robie przewaznie raz na
        sezon, nie czesciej,

        Rozhartowujesz w razie potrzeby fragment krawedzi. Robisz to kamieniem (rozowym)
        na mokro (moczysz co jakis czas w wodzie,

        Teraz ostrzysz z boku. Wkladasz pilnik w katownik i znow dlugimi spokojnymi
        ruchami ostrzysz. Nie nalezy tego robic zbyt intesywnie, lepiej kilka razy z
        malym naciskiem niz raz a dobrze. Ciagniesz dlugimi ruchami, na stosunkowo
        dlugim odcinku, o ile to mozliwe wzdluz calej krawedzi. Osobiscie jedna krawedz
        ostrze na trzy raty (dziele ja na trzy odcinki), oczywiscie na zakladke.

        Najlepiej byloby kupic dwa specjalne imadla i miec do dyspozycji stol monazowy.
        Niestety imadla sa drogie, a zona nie pozwala uzywac stolu kuchennego :).
        Opieram jeden koniec o podloge i ostrze trzymajac narty w reku lub/i na
        kolanach. Nie jest to najlepszy sposob, ale wyniki uzyskuje dobre. Aha, takie
        boczne ostrzenie nalezy powtarzac dosc czesto, nawet po kazdym jezdzeniu. Czasem
        wystarcza tylko drobne poprawki. Sprawdzasz palcem czy krawedz juz jest ostra.
        Oczywiscie zalezy to warunkow w jakich jezdzisz. W puchu narta sie nie tepi.

        Ostrzenie konczysz przeciagajac krawedz gumka. Musisz to zrobic, bo inaczej
        zostaje taki maly rancik (drut), ktory nieusuniety mocno przyspiesza zuzycie
        krawedzi,

        Mozesz tez utwardzic krawedz (robie to od czasu do czasu) bialym kamieniem
        ceramicznym, tez na mokro,

        Czyscisz narte szmata i przystepujesz do smarowania. Najlepiej na goraco
        parafina (mozesz ja kupic w aptece). Kladziesz narte na dwoch stolkach (o ile
        nie zdecydowles sie na kupno imadel) i przy pomocy starego zelazka (moze byc i
        nowe :)) nakapujesz parafine na slizg. Rozgrzanym zelazkiem (niezbyt mocno)
        rozprowadzasz parafine na calej powierzchni slizu. Czekasz az stwardnieje i
        cyklinujesz cyklina plastykowa. Na koniec mozna uzyc szczotki dla uzyskania tzw.
        stuktury, ale ja poprzestaje na przetarciu starym recznikiem lub szmata do
        podlogi. :)

        I nie ma sie czego bac. Trudno codziennie oddawac narty do serwisu, a krawedz
        powina byc zawsze ostra. A nawet gdyby, to po 10 takich maszynowych ostrzeniach
        z krawedzi zostana wspomnienia.
        • kubagr Re: tuning nart po raz pierwszy 01.10.06, 19:06
          te wypowiedzi a zwlaszcza andrzxeja pomoga ci na oczatek
          pare uwag:
          znajdz stara narte albo ku ja za grosze i potrenuj najpierw
          zaczyna sie od slizgow a pozniej krawedzie

          nie oszczedzaj na pilnikach : te "normalne" zrobia ci kratke ze slizgu bo sa
          ciete w doch kierunkach: te narciarskie maja cicia tylko w jednym

          i na koniec: nie uwazam zebym byl alikiem w tej materii bo sam serwisuje narty
          calej rodziny ale raz jak mi zrobili serwis w pwenymm miejscu to narty nie
          poznalem: tak sie zmienila... na dobre
      • ortodox Re: tuning nart po raz pierwszy 01.10.06, 21:44
        Jak zwykle, najkorzystniej w typowej sytuacji(w takiej jaka występuje u Ciebie)
        jest zachować zdrowy rozsądek i nie popadać w skrajności. Nie ulega wątpliwości,
        że dla uzyskania przyjemności z jazdy, krawędzie muszą być ostre a ślizgi
        nasmarowane. Do tego wystarczy jak kupisz 2 rzeczy:
        1.ostrzarki lub kątownika np:

        tiny.pl/7bwz
        2.smar (stosownie do temp.)
        tiny.pl/7bw3
        lub
        tiny.pl/7bcq
        Dodatkowo jakieś stare żelazko z zakresem temp 90-120 st. C i to wszystko.
        Inwestowanie w więcej sprzętu, nie jest konieczne dla narciarza spędzającego
        kilkanaście dni w roku na nartach. Oddawanie nart do serwisu, zwłaszcza w
        nastawionego na masowego klienta jest bez sensu. Spokojnie zrobisz to sam
        znacznie lepiej, choć za pierwszym razem będziesz miał wiele dylematów, ale od
        czego jest forum i internet.
        pozdrawiam


        • Gość: darekkkk Re: tuning nart po raz pierwszy IP: *.bph.pl 02.10.06, 09:12
          jak spedzasz kilkanascie dni w roku na sniegu to chyba jednak lepszym wyjsciem
          bedzie serwis
          Na Twoim miejscu kupilbym tylko sprzet do smarowania-przydaje sie czesciej niz
          do ostrzenia.
          Ostrzenie wymaga wiecej inwestycji i wprawy niz smarowanie. Kika razy trzeba to
          zrobic zeby sie poduczyc. Przy kilkunastu dniach na sniegu wizyta w serwisie
          2,3 razy w roku powinna w zupelnosci wystarczyc
          Pozdrawiam
          • Gość: o_andrzej Re: tuning nart po raz pierwszy IP: *.cyf-kr.edu.pl 02.10.06, 10:05
            > Ostrzenie wymaga wiecej inwestycji i wprawy niz smarowanie. Kika razy trzeba to
            > zrobic zeby sie poduczyc. Przy kilkunastu dniach na sniegu wizyta w serwisie
            > 2,3 razy w roku powinna w zupelnosci wystarczyc

            Fakt, wymaga, ale to inwestycja finansowa i czasowa, ktora sie szybko zwraca. Sa
            filmiki instuktazowe (ten norweski np.), sa fora i grupy dyskusyjne. Naprawde
            trudno cos zepsuc. Jesli ktos ma dwie lewe rece, lepiej niech sie nie zabiera,
            ale przecietny chlop (lub wyjatkowa baba :)) poradzi sobie latwo. Tez jezdze
            kilkanascie dni w roku i ostrze narty co najmniej 10 razy w sezonie i to dla
            czterech par nart (zona + dzieci). Czasem po jednym dniu jezdzenia, zaleznie od
            warunkow. Przy krawedziwych technikach jazdy krawedzie musza byc ostre caly
            czas. Nie jest to wielkie ostrzenie, czasem smigniecie pilnikiem w celu zebrania
            kilku zadziorow, ale jednak. Gdyby w serwisach ostrzono recznie, moznaby sie
            jeszcze zastanawiac, ale oni przeciagaja na maszynach, zbierajac za kazdym razem
            sporo krawedzi. Nie wszystkie serwisy umozliwiaja ostrzenie inne niz na 90
            stopni. Nie, zdecydowanie polecam wlasne robote.
        • Gość: o_andrzej Re: tuning nart po raz pierwszy IP: *.cyf-kr.edu.pl 02.10.06, 10:29
          W zasadzie wystarczy ostrzalka/katownik, ale niekiedy potrzebne sa jeszcze inne
          szpeja.

          Po wiekszym ostrzeniu musisz zebrac drut. Mozna to elegancko zrobic tzw. gumka,
          ale mozna tez bardzo drobym papierem nawinietym na pilnik.

          Od czasu do czasu trafi sie kawalek zahartowanej krawedzi. W zeszlym roku, na
          koncu sezonu hamowalem w Kuznicach na kamieniach, zlosliwie przykrytych cienka
          warstwa sniegu. Porobilo sie kilka miejsc, ktorych pilnik sie zupelnie nie imal.
          Musialem te miesca rozhartowac.

          Przy ostrzeniu od spodu zamiast prawidla mozesz podlozyc kawalek papieru, ale z
          prawidlem, ktore kosztuje kilkanascie zlotych ostrzy sie o wiele latwiej.

          W zasadzie mozna sobie darowac kamien do hartowania krawedzi, a zamiast cyklin
          wyszukac kawalem plaskiej blachy. Itp.

          Zreszta kupujac w "internecie" i placac za przesylke mozna zamowic z pewnym
          rozmachem.
          • ortodox Re: tuning nart po raz pierwszy 02.10.06, 12:12
            Gość portalu: o_andrzej napisał(a):
            > Od czasu do czasu trafi sie kawalek zahartowanej krawedzi. W zeszlym roku, na
            > koncu sezonu hamowalem w Kuznicach na kamieniach, zlosliwie przykrytych cienka
            > warstwa sniegu. Porobilo sie kilka miejsc, ktorych pilnik sie zupelnie nie
            > imal. Musialem te miesca rozhartowac.
            --------------------------------
            No i chyba największe nieporozumienie, jak dla mnie - człowieka związanego z
            techniką! Nie ma możliwości technicznych i fizycznych, by stal mogła zahartować
            się w takich warunkach. Przemiana martenzytyczna ( warunek zahartowania stali)
            to przeważnie ponad 900-1000 st. C. Nie ma mowy o zahartowaniu stali na
            kamieniu jak i o rozhartowaniu za pomocą kamienia o innej ziarnistości, bo
            rozpad struktur martenzytycznych następuje, po wielogodzinnym wygrzewaniu w
            temp. 300-450 st. C. Co najwyżej można mówić tu o zgniocie utwardzającym i
            usuwaniu warstwy utwardzonej zgniotem. Zgniot może zwiększyć twardość do 30-50%
            i ostry pilnik powinien sobie jednak z tym poradzić, bez większych problemów.
            .......................................
            > W zasadzie mozna sobie darowac kamien do hartowania krawedzi,
            ------------------------------------------------
            jak najbardziej!!!
            ...............................
            > a zamiast cyklin wyszukac kawalem plaskiej blachy. Itp.
            ----------------------------
            raczej kawałek plastiku - starą kartę bankowa, klubową itp - musi być dość
            sztywna.

            pozdrawiam
            • Gość: o_andrzej Re: tuning nart po raz pierwszy IP: *.cyf-kr.edu.pl 02.10.06, 14:15
              > Zgniot może zwiększyć twardość do 30-50%
              > i ostry pilnik powinien sobie jednak z tym poradzić, bez większych problemów.

              Jak zwal tak zwal. Nie jestem teoretykiem, na metaloznawstwie sie nie znam, ale
              jestem doswiadczonym praktykiem. Zapewniem Cie, ze pilnik (nowy Worldcup
              jednociety, dopiero co kupiony) slizgal sie po tych zahartowanych fragmentach
              jak diabli. Nawet drobnych zadziorow nie chcial pilowac. Rozhartowalem
              energicznie pocierajac mokrym rozowym kamieniem. Pomoglo. Podobne klopoty mialem
              z nartami kolegi w Val di Sole, niestety tam nie mialem kamienia i troche
              fragmentow nieostrych pozostalo. Na maszynie pewnie wszystko sie zdziera, ale ja
              pisze o recznym ostrzeniu. Pewnie, ze przy dlugotrwalym ostrzeniu moze i by sie
              pokonalo takie przyhartowane krawedzie. Klopot w ty, ze slizgajac sie po nich,
              przy okazji ostrzysz okoliczne "normalne" fragment krawedzi. Istnieje ryzyko, ze
              pofaldujesz krawedz.
              • ortodox Re: tuning nart po raz pierwszy 02.10.06, 15:30
                Gość portalu: o_andrzej napisał(a):

                > Jak zwal tak zwal. Nie jestem teoretykiem, na metaloznawstwie sie nie znam,
                > ale jestem doswiadczonym praktykiem.
                -------------------------------------
                Czasem dobrze jest łączyć teorię z praktyką :)
                No, niby masz rację, że dla narciarza to może być bez różnicy czy usuwa zgniot
                za pomocą kamienia, czy rozhartowuje kamieniem stal. Jednak dla głębszego
                zrozumienia zjawiska nie jest to bez znaczenia, to jedno. Drugie, to dla
                prawidłowego wykonania takiej "naprawy" krawędzi, zrozumienie o co w tym chodzi
                może mieć jednak podstawowe znaczenie. Tak czy inaczej, utwardzony fragment
                krawędzi musisz usunąć, czy to za pomocą kamienia ściernego czy pilnika.
                Stosując kamienie nie dokonujesz żadnego czary mary (jak w opisie
                zastosowania), tylko usuwasz utwardzoną warstwę z krawędzi. Akurat łatwiej jest
                to zrobić kamieniem, bo jemu jest bardziej obojętne czy on zbiera ( twarde czy
                miękkie). Usuwasz i już w tym momencie deformujesz, bo przecież nie robisz tego
                na całej krawędzi, a jeżeli tak, to zużywasz kamień w błyskawicznym tempie i
                jego krawędź nie jest już wiarygodna (równa), a to znaczy, że tym kamieniem
                deformujesz i tępisz krawędzie. Pilnik jest pod tym względem może mniej
                skuteczny, bo trudniej, ale za to bezpieczniejszy, bo nie ulega deformacji i w
                miarę zużywania pomimo stępienia, zachowuje pierwotną geometrię, a to jest
                warunkiem nadania prawidłowej geometrii krawędziom narty. Przy pewnej wprawie w
                trzymaniu ostrzarki, można tak nią kierować, że usuwając utwardzone fragmenty
                nie narusza się pozostałych miejsc, to znaczy czujesz czy skrawasz twarde, czy
                już tylko miękkie. Trzeba tylko nad takim fragmentem krawędzi więcej i uważniej
                popracować. Przy używaniu kamieni nie jest to możliwe, bo kamienie są zbyt
                miękkie i nigdy nie czujesz jaki materiał skrawasz.
                pozdrawiam
                • Gość: o_andrzej Re: tuning nart po raz pierwszy IP: *.cyf-kr.edu.pl 03.10.06, 12:26
                  Wszystko co to piszesz wydaje sie logiczne i przekonywujace, klopot w tym, ze
                  nie bardzo sie zgadza z moja praktyka. Faktycznie, nie czesto zdarza sie
                  "utwardzic", cokolwiek to oznacza, krawedz w wyniku przypadkowego zderzenia z
                  kamieniem. Dopiero niedawno kupilem w miare kompletny zestaw do ostrzenia,
                  poprzednio byla to przyzwoita ostrzalka, w ktorej od czasu do czasu (co 3 lata
                  mniej wiecej) wymienialem element pilnika. Jakos sobie radzilem z utwardzeniami
                  energicznie pocierajac je ostrzalka. W zeszlym roku, jak pisalem w wyniku
                  hamowania na plaskich kamieniach, krawedz utwardzila sie mocniej i pojawily sie
                  charakterystyczne zawiniecia. Ostrzac juz lepszym sprzetem: katownikiem z
                  pilnikiem, nie bylem w stanie usunac nawet owych zawiniec. Pilnik sie
                  rozpaczliwie slizgal. Moze po dlugotrwalym ostrzeniu dalbym im rade, ale na
                  szczescie mialem juz kupiony kamien (rozowy Kunzmanna). To nie autosugestia. Po
                  kilku energicznych przetarciach mokrym kamieniem (wklada sie go jak pilnik w
                  katownik) krawedz stala sie wyraznie mniej twarda i szybko ustapila pod
                  pilnikiem. Na kamieniu nie zauwazylem zadnych sladow zuzycia (ogladalem go
                  wczoraj). Jak mi sie tez wydaje, po przeciaganiu kamieniem zawiniecia pozostaly
                  i usunalem je dopiero pilnikiem. Nie wyciagam z tego zadnych wnioskow
                  teoretycznych, opisuje tylko fakty. Obiecuje, ze przy nastepnej tego typu
                  okazji, lepiej przyjze sie calej sprawie.
                  • ortodox Re: tuning nart po raz pierwszy 03.10.06, 15:10
                    Oczywiście, to nie autosugestia. Po prostu, za pomocą kamienia usunąłeś
                    wierzchnią - cieniutką warstwę zadzioru utwardzoną zgniotem. Potem już pilnik
                    chwytał łatwiej. Jednak żadna przemiany w strukturze stali nie dokonała się, bo
                    nie mogła. Stopień utwardzenia jest zależny od "stopnia zgniotu" i miejscami w
                    warstwie wierzchniej może być szczególnie duży. Z pewnością łatwiej jest
                    naruszyć takie miejscowe utwardzenie, kamieniem ściernym.
                    pozdrawiam
      • kawalczewskip Re: tuning nart po raz pierwszy 02.10.06, 13:06
        Dziekuję wszystkim za porady.
        Na pewno sie przydadzą, gdyż podobnie jak przy innych moich "przyjmnościach"
        lubie "sobie samemu podłubać".
        Nawet się nie spodziewałem, że moje pytanie wywoła taki efekt.
        Na jaką temperaturę trzeba nastawić żelazko przy nakładania smaru?
        Do zobaczenia na stokach.
      • Gość: kuza Re: tuning nart po raz pierwszy IP: *.abcdata.pl 03.10.06, 08:34
        podoba mi sie ten wątek, poczytałem sobie i z pewna niesmiałoscia pomyslałem że
        może i ja spróbuje ;))
        ps. moze warto go wrzucic do ABC??
        • Gość: Skyddad Re: tuning nart po raz pierwszy IP: *.fornfyndet.se 03.10.06, 20:14
          On juz jest od zeszlego roku,mamy jeszcze szkole wloska.
          Namawiacie na servis masowy,nigdy wzyciu,oni sciagaja szlifireka ponad 2
          dziesiate milimetra albo i lepiej takze praktycznie mozna pare razy uzyc i po
          kancie ale jest ratunek obejrzcie szkole norweska jest specjalny frez ktorym sie
          podcina plastik narty i wydobywa te pare dziesiatek slizg z zakamarkow.
          Osobiscie nigdy nie mialem problemu co do twardosci materialu.Szkola norweska
          nakazuje przelecenie kantow mala ostrzalka ot taka oselka i dopiero pozniej
          pilnikiem z katownikiem. Nie rozumiemn dlaczego szkola polska nakazuje najpierw
          ykonanieslizgow a pozniej kantow .Zawsze przy pracach mechanicznych obija sie
          slizgi.pamietam po smarowaniu nart na W.CUP kuzyna to byloswiete aby tak trzymac
          narty abyslizgi niezostakly najmniejszej ryski,aby struktura sie zachowala nie
          naruszona.
          Pamietam jak pierwszy raz dostalem narty a byly przygotowane w szkole w Malung
          na najlepszych pomocach szkolnych i najdrozszych smarach,to po zalozeniu na nogi
          zdiwilo mnie ze jest rowno a ja zaczynam pruc odrazu po tej rowninie o
          niewidocznym spadku i nabierac predkosci.Potem sie dowiedzialem ze dla kawalu
          natarli moje dechy smarem ktorego 100gramn kosztuje ponad 100dolcow i uzywa sie
          do D-H i S-G na W.Cup. Nigdy tego pozniej nie mialem juz na nartach.Pamietam ze
          nastepnego dnia z nieduzej gorki ale o dlugosci okolo 1km uzyskalem po 200m
          100km/h chlopaki mierzyli mnie.Myslalem ze to koniec swiata.Pozniej powiedzieli
          ze jak dziadek to przezyl to moze na tych nartach jezdzic.
          Pzdr.Sky.
          • Gość: o_andrzej Re: tuning nart po raz pierwszy IP: 83.175.180.* 03.10.06, 20:32
            > Nie rozumiemn dlaczego szkola polska nakazuje najpierw
            > ykonanieslizgow a pozniej kantow .Zawsze przy pracach mechanicznych obija sie
            > slizgi.

            Obija sie, ale i przy okazji szlifuje. Ja swoja wiedze czerpie i z instruktazu
            Kunzmanna, wiec mozna raczej mowic o szkole niemieckiej albo austriackiej (nie
            wiem czyj jest Kunzmann). Mysle, ze nie ma to wiekszego znaczenia. Tak czy tak
            smarowanie, szczotkowanie, itp. wykonuje sie w obu szkolach na koncu.
            • ortodox Re: tuning nart po raz pierwszy 03.10.06, 22:02
              A nie zdarzyło się Wam koledzy, że ostrzyliście krawędzie bez smarowania ślizgów?
              Mnie bardo często, bo jazda na starym smarze(zakładam niezmienność warunków)
              jest zupełnie do przyjęcia, w porównaniu z jazdą na tępych krawędziach.
              Oczywiście, o ile nie bije się rekordów prędkości. Więc z ta kolejnością, to nie
              taka żelazna zasada, choć trzeba się zgodzić, że ostrzenie krawędzi ręczna
              ostrzarka,
              niszczy nieco strukturę ślizgu.
              pozdrawiam
              • Gość: Skyddad Re: tuning nart po raz pierwszy IP: *.fornfyndet.se 04.10.06, 12:14
                Czesc Ortodox,
                zawsze przed wyjsciem na gorki zchodzi sie do narciarni aby zabrac sprzet,na
                ogol wczesniej wstaje i jak jeszcze nikogo niema ogladam moje narty,odrazu
                codziennie ostrzalka i do roboty lece doslownie dwa racy jene kant zbiera
                swietnie pozniej klade na poreczxfotela zawsze sie takowy znajduje iszybkoaby
                nikt nie wi9dzial gdzy moga krzyczec sciagam stary smar cyklina i nastepnie
                mechanicznie szczottka usuwam resztki.Powierzchnia blyszczaca,zelazko juz
                nagrzane i kropie odpowiednio rowno na slizg smar i przykaldam zelazko i odrazu
                rozprowadzam,idzie to szybko,ostani raz przesuwam wolno aby uzyskac temnperature
                na druigiejstronie narty.Pozniej odstawiam i biore sie za druga.nastepnie
                szybkiecyklinowanie plastikowow o bardzo diobrym ostry 90stopni kancie sciagmna
                te smar zostaja grubosc rzedu paru setek,szczotkuje pare raz z biegiem i
                przecieram paierem i na kocu ponczoch nylonowa oczywiscie stara daje swietny
                efekt.Temn sposob zapozyczony od narcziarzy z Wordl Cup.Potem druga i jestem
                gotowy.Nie zapomniec przelozyc guma ktora jest w opasce wiazacej narte.Rak aby w
                trasporcie nie porysowac slizgu. Taka narta codziennie ptrzygotowana naprawde
                daje konmfort i radosc jazdy.Pochgwilischodza sie inni ,kto tu tak nasmrodfzil
                co wy palicie.Juzczekam na gorze i sie smieje.Pytakj sie a ktos smarowal cos´Ty
                glupi ja tu przyjechalem jezdzic anie smarowac narety.Servis zrobil jeszcze
                wlecie.No i gadaj z ludzmi.Dopiero na stoku cholera co on tak jezdzi prochu sie
                najadl czyco? Nastepnego dnia pdejrzewaja cos i mnie zlapali ze smaruje to sie
                kolejka ustawila i kazxdy prosi choc troszke.Odpowiadam lec do servisu i kup
                smar.Ktos polecial i mowui taka mala kosteczka kosztuje 10€ czys Ty zwariowal to
                lepiej sznapsa na gorce wypic.No i gadaj z ludzmi oczywiscie tio koledzy z
                Polski.Jeddnej dziewczynie nie odmowilem i natarlem.Nastepnego dnia blagala
                abyzdkjac gdzy narty same jada i ona sie boi.No i gadaj z ludzmi.Nasmarujesz zle
                nie nasmarujesz zle.
                Pzdr.Sky.-
        • kawalczewskip Re: tuning nart po raz pierwszy 13.11.06, 20:59
          Jeszcze jedno pytanie?
          Czy znajdę gdzieś na www dane związane z konkretnym modelem narty, tzn. kąty do
          jakich należy "dążyć" podczas tuningu nart?
          Akurat tak się składa, że cała moja rodzina jeździ na Rossignolach lub
          Dynastarach.
          A może nie ma co szukać tylko "zrobić" 87 stopni krawędź boczną oraz 0,5 stopni
          podnieść krawęź dolną?
          • Gość: o_andrzej Re: tuning nart po raz pierwszy IP: 83.175.180.* 13.11.06, 22:03
            > Czy znajdę gdzieś na www dane związane z konkretnym modelem narty, tzn. kąty do
            >
            > jakich należy "dążyć" podczas tuningu nart?
            > Akurat tak się składa, że cała moja rodzina jeździ na Rossignolach lub
            > Dynastarach.

            Moze i znajdziesz, ale nielatwo. Juz gdzies podawalem metode pisakowa. Smarujesz
            kawalek boku krawedzi i przejezdzasz delikatnie ostrzalka z ustawionym katem.
            Jesli zdziera malunek rowno, znaczy, ze dobrze dobrales kat. Spodziewam sie 88
            stopni.

            W zasadzie nic nie podnos. Dopiero przy ostrzeniu od spodu, co robi sie
            nieczesto podnies o 0.5 stopnia, bo inaczej w ogole nie da sie ostrzyc.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka