gugitsa
21.11.06, 15:31
wlasnie wyszlam z forum niemowle. siedze tam czesto, bo to temat bardzo
dobrze mi znany, mam 9miesiecznego synka. nie ma tygodnia, by nie pojawial
sie tam temat solarium. "jestem po cesarce", "karmie", "3 miesiace po
porodzie", "dwa tygodnie po..." i wszystko zwienczone pytaniem "czy moge?"
wyjasnijcie mi cos dziewczyny.
co takiego super jest w opalaniu pod lampami, ze dla niektorych jest to
niezbednik zycia porownywalny z powietrzem? po powrocie do polski po dwoch
latach zauwazylam pewnien wzorzec - kilo tapety, balejaz, biale spodnie,
pepek na wierzchu i bijaca po oczach owa opalenizna... przeciez to nawet
zadnego efektu estetycznego nie ma!! pomyslec, co ze skora takiej panny
stanie sie za 20 lat...
bron boze! nie uogolniam. rozumiem, isc raz, dwa co jakis czas, ale myslec o
tym jako o priorytecie...? nie jestesmy przeciez mieszkancami hiszpanii
tudziez innych krajow, gdzie slonce nas zalewa i spalenizna (bo tak to czasem
wyglada) pasuje do kazdego i o kazdej porze roku. wyobrazic sobie wystarczy
snieg dookola i spalona twarz. smiech mnie ogarnia...
ilekroc rozmawiam ze znajomymi z polski, ktore maja zamiar wybrac sie do uk,
pada magiczne pytanie o solarium. ile kosztuje, czy dobre... nie powiem, ze
mam ochote grzecznie odpowiedziec na wszyskie te pytania bo nie mam!
zastanawiam sie w glebi ducha tylko czy juz niedlugo wizytowka polki na
obczyznie bedzie brazowa buzia, biale spodnie i balejaz tak jak u ruska
skora, dres i adidasy...