mariposa
10.10.07, 10:51
pewnego pieknego wrzesniowego popoludnia, w samym sercu naszego
pieknego miasta Poznania wyszlam za maz
Bylo przepieknie, choc od momentu kiedy w farze rozbrzmialy
delikatne dzwieki fletow i w rytm marsza Wagnera zrobilam pierwsze
kroki w kierunku oltarza, az do wsiadania do autokaru, ktory
nastepnego dnia, przez zalane sloncem Wielkopolskie pola i lasy
przywiozl nas z powrotem pod hotel Rzymski, prawde mowiac niewiele
pamietam
Odnowiona Fara zatyka dech w piersiach, zwlaszcza kiedy towarzysza
ceremonii przepiekne dzwieki muzyki. Trafilismy na cudownego
ksiedza, ktory wyglosil wzruszajace kazanie z przeslaniem,
ze "kochac i byc kochanym to tak jakby slonce grzalo nas z kazdej
strony". No i te moje wielkie, blekitne oczy, ktore dodawaly mi
otuchy przez caly czas
Przy skladaniu zyczen przed kosciolem w dalszym ciagu towarzyszyla
nam muzyka naszego tria i grzalo cieple, jesienne slonce
A pozniej krotki postoj w studio fotograficznym i przejazd z
rodzicami do palacu gdzie przywitala nas muzyka i odswietnie
wystrojeni goscie. A potem to juz wszystko minelo w mgnieniu oka -
obiad, toast, pierwszy taniec, ktorego nie przecwiczylismy,
oczepiny, tort, rozmowy, tance, ostatnie zdjecie i "Niech zyje bal"
na zakonczenie (no, uprosilismy o jeszcze jedna piosenke

).
Wspanialy apartament, w ktorym spedzilismy zaledwie kilka godzin i
usmiechniete i zadowolone twarze gosci w czasie wspolnego sniadania
i spacerow po okolicy.
Do dzis zachwytom gosci nie ma konca
m.