axel40
11.01.07, 00:53
FUNDUSZE INWESTYCYJNE Prognozy specjalistów na 2007 rok
Dominuje ostrożny optymizm
Rok 2006 był korzystny dla tych, którzy powierzyli swoje pieniądze funduszom
inwestycyjnym. Kto zaryzykował bardziej, zyskał więcej - akcje małych i
średnich spółek podrożały bardziej niż dużych, a wartość jednostek funduszy
akcyjnych wzrosła więcej niż mieszanych. Czy kolejne 12 miesięcy będzie równie
udane? Swoje prognozy przedstawiają: Michał Kowalski, Łukasz Kwiecień, Konrad
Łapiński i Emil Szweda
Czy osoba zainteresowana inwestycją w fundusze akcyjne powinna je kupować już
w pierwszych dniach stycznia, czy poczekać na głębszą korektę na giełdzie? Ile
będzie można zarobić na takich funduszach?
Przeważa pogląd, że kupując jednostki funduszy akcyjnych na początku stycznia
i umarzając pod koniec roku, będzie można zarobić kilkanaście procent. Konrad
Łapiński uzależnia wynik od spełnienia dodatkowych warunków. Jego zdaniem taka
stopa zwrotu będzie realna, jeżeli w światowej gospodarce nie dojdzie do
poważniejszych zawirowań, a w Polsce utrzyma się ciągły napływ nowych środków
do towarzystw funduszy inwestycyjnych. Bez tego wyniki funduszy mogą rozczarować.
Mniej optymistycznie przyszłość funduszy akcyjnych ocenia Michał Kowalski.
Jego zdaniem 12-miesięczna inwestycja w najlepszym razie pozwoli wyjść na
zero. Jednak i on widzi sposób na osiągnięcie zysku. - Inwestor, który ma
zamiar ulokować większą kwotę, zdecydowanie powinien poczekać na głębszą
korektę, co najmniej 15 - 20 proc. - przekonuje analityk Expandera.
Korektę radzi wziąć pod uwagę też Emil Szweda. Uważa, że zakup jednostek, gdy
ceny osiągną dołek, może zwiększyć stopę zwrotu w 2007 roku do 25 - 30 proc.
Nikt jednak nie wie, kiedy dokładnie dojdzie do przeceny akcji. - Nie wiadomo,
czy spodziewana korekta będzie jednorazowa czy wieloetapowa, ani nawet czy w
ogóle do niej dojdzie. Pamiętajmy, że ci, którzy w poprzednich latach czekali
na głęboką korektę, przegapili kilka lat spektakularnej hossy. Okazja do
wejścia na rynek akcji pojawiła się dopiero w pierwszej połowie czerwca 2006
r. Tyle że wtedy nawet po gwałtownym spadku kursy i indeksy były zdecydowanie
wyższe niż kilka lat wcześniej - mówi Łukasz Kwiecień.
Wszyscy eksperci przypominają o prostym sposobie na zminimalizowanie ryzyka.
Kwotę przeznaczoną na zakup jednostek funduszy akcyjnych trzeba podzielić na
kilka części i dokonywać wpłat w różnych okresach, uśredniając w ten sposób
cenę zakupu.
Czy fundusze małych i średnich spółek nadal będą bardziej zyskowne niż
pozostałe fundusze akcyjne?
To był inwestycyjny przebój minionych 12 miesięcy i raczej nie należy liczyć
na powtórkę. Eksperci zwracają uwagę na ryzyko związane z takimi funduszami.
- WIRR w ciągu ostatnich czterech lat urósł o 1000 proc. Korekta lub załamanie
na tak rozgrzanym rynku mogą być bolesne. Jeżeli sytuacja na giełdzie będzie
stabilna, to także na małych i średnich spółkach będzie można przyzwoicie
zarobić. Jeżeli natomiast dojdzie do załamania, kursy będą spadać lawinowo, a
zachodni inwestorzy nie przyjdą na ratunek - przewiduje Konrad Łapiński.
Najbardziej optymistycznie przyszłość tego segmentu giełdy postrzega Emil
Szweda. - Średnie spółki mogą najbardziej poprawić zyski. Akcje małych firm,
które także mają taki potencjał, są już przewartościowane - mówi. Jednak mimo
tak optymistycznej prognozy i on zaleca rozwagę. Jego zdaniem, jeśli dojdzie
do gwałtownej korekty, fundusze małych i średnich spółek mogą mieć kłopot z
wypracowaniem zysków.
Czy warto interesować się funduszami zagranicznymi? Jeśli tak, to jakimi i
jaką część portfela w nie ulokować?
Na pierwsze z tych pytań wszyscy eksperci odpowiadają twierdząco, podkreślając
zalety różnicowania inwestycji. Jednak proponowane strategie są różne. Zdaniem
przedstawiciela Expandera zyskowne mogą okazać się fundusze azjatyckie:
chińskie i indyjskie. Miłą niespodziankę może też sprawić Japonia, którą w
2006 r. ominęła giełdowa hossa. Zdaniem Michała Kowalskiego w takich
funduszach można ulokować 20 - 30 proc. środków. Ponieważ minimalne wpłaty do
funduszy zagranicznych są wysokie (10 - 20 tys. zł), jest to propozycja dla
zamożnych inwestorów.
Emil Szweda również radzi zainteresować się rynkiem chińskim i japońskim, a
także funduszami inwestującymi w Europie Środkowej. Zwraca uwagę na
zagraniczne fundusze obligacji: w euro i frankach szwajcarskich.
- Ulokowałbym w nich nawet 20 proc. portfela, ponieważ waluty te będą dobrym
zabezpieczeniem inwestycji. Trudno sobie wyobrazić, by hossa na warszawskiej
giełdzie utrzymała się, gdyby złoty tracił na wartości. A jeśli hossa będzie
trwać, to z nawiązką pokryje ewentualne straty spowodowane umocnieniem się
złotego - mówi Emil Szweda. Konrad Łapiński proponuje ulokowanie części
portfela w akcjach zagranicznych na wypadek, gdyby polska giełda ucierpiała w
wyniku wstrzymania napływu środków do funduszy inwestycyjnych.
Ile w 2007 r. będzie można zarobić w bezpiecznych funduszach? Czy większy zysk
przyniosą fundusze pieniężne czy obligacji?
Większość ekspertów radzi, by bezpieczną część portfela lokować w funduszach
rynku pieniężnego. Według najbardziej optymistycznych prognoz mogą one w ciągu
roku zarobić nawet 5 proc. Funduszom obligacji może zaszkodzić spodziewany
wzrost stóp procentowych. Innego zdania jest tylko Łukasz Kwiecień.
Przedstawiciel Pioneer Pekao Investment Management szacuje, że w 2007 roku
fundusze pieniężne przyniosą ok. 4 proc., a polskich obligacji - ok. 5 proc.
Piotr Ceregra
Rzeczpospolita