nalie
20.03.07, 13:02
dziewczyny, błagam napiszcie co na temat waszego noszenia mówią lekarze
specjaliści... ja już nie mogę... byłam miesiąc temu kontrolować stawy
biodrowe ninki (poradnia preluksacyjna) i jak wspomniałam o noszeniu w
chuście to pan doktor (na pieczątce ma napisane 'specjalista chirurg
dziecięcy') troszkę się ze mnie pośmiał i opowiedział jak to jego
brat 'katuje' swe dziecie jakąś kółkową ale jak przyszłam teraz na kontrolę i
specjalnie poszłam ubrana w chustę to aż zagwizdał i nachwalić się nie mógł!
całą instrukję przeleciał i tylko ochował i achował!
ale, ale.. nie tak słodko... pamiętacie jak mówiłam że moja mała główkę
zawsze przechyla w jedną stronę i generalnie prawa strona u niej silniejsza
(przewroty z plecków na boczek były tylko w pawo)- sławetny kręcz? no to też
poszłam do specjalisty ale tu juz pani nie była tak entuzjastycznie
nastawiona! otóż wchodze do gabinetu a pani doktor tylko na mnie zerknela i
zaraz na 'dzien dobry' (nie widzac jeszcze nawet ninki!) powiedziala: 'no ale
w TYM to pani nie bedzie nosic'. troche mnie przytkalo, ale
pytam 'dlaczego?'. na o ona 'bo dziecko
SIEDZAC na tej chuscie za bardzo obciaza sobie kregoslup'. cholera, zwatpilam
i pomyslalam, ze moze zle (za slabo) zawiazalam, no to wyjelam instrukcje,
ale pani nawet nie chciala jej przejrzec - miala juz wyrobione zdanie,
ktorego nie zamierzala zmieniac :(
uzyskalam dwie informacje: jedna dobra ale mala, druga duza i zla: 1. ninka
nie ma kreczu szyjnego - bardzo ladnie pracuje glowką i szyjka, 2. za to ma
skrzywienie kregoslupa (!) a w rozpoznaniu napisano: asymetria ulozeniowa -
luk w strone lewa. dostalam skierowanie na masaze i cwiczenia (metoda vojty).
aha! i mam mala jak najwiecej klasc na twardej prostej powiezchni na pleckach
(na brzuszku tez) - w zasadzie powinna prawie caly czas lezec na plask..
zmartwiło mnie to bo nagle i ja zobaczylam, ze nina ma ten 'luk' (tzn. ja go
widzialam wczesniej,tzn. nie tyle sam luk co ta tendencje przechylania cialka
w prawo, ale nie wiedzialam ze to jest TO). ale co najdziwniejsze: gdy
zapytalam lekarke czy ja w ogole moge mala nosic na rękach, a jesli tak to
jak; to ona na to mi odpowiedziala: "noo, oczywiście. tak jak pani nosila do
tej pory (czyt. przewieszona przez moj bark; w pozycji kolyski (ona to
nazywala 'kubelkowo' - mala przytrzymywana jedna reka, tak
'pod pacha'..), albo polozona na moim przedramieniu, przytulonym do mojego
ciala - nozki i raczki zwisaja (ja tak nie nosze, to ona mi tak pokazala)!
no i gdzie tu konsekwencja? przecież mala w chucie lezy tak samo jak na moich
rekach, jak nie lepiej - bo mniej poskręcana!
jestem zniesmaczona bo cala ta wizyta wygladala mi na rozmowe z kims kto z
zalozenia nastawiony jest na 'nie' :( w czwartek idę to wszystko skonsultowac
z innym specjalista ale zaczęłam się zastanawiać czy samo chuściarstwo jest
znane lekarzom specjalistom...
cholera, a najbardziej martwi mnie watpliwosc czy bede mogla chuscic dalej..
napiszcie, proszę, jak to było u was...