Dodaj do ulubionych

Pomysłowość mam chustowych

25.03.07, 18:21
Muszę się Wam pochwalić, jaką "inteligencją" sie dzisiaj wykazałam.
Pomna ostatnich przygód niedzielnych w kościele postanowiłąm wziąć tym razem
ze sobą wózek. Tylko nie przewidziałam, że moje dziecię weszło akurat w
fazę "boję się obcych" i na początek wydrze się wniebogłosy (nawet organista
wymiękł).
No to siup na ręce. Mały się przytula, chowa buzię przed ludźmi, bluzkę w
celu znalezienia "pocieszyciela" podnosi. A ja się zastanawiam ile tak
wytrzymam z klockiem na rękach.
No i naszła mnie prawie genialna myśl.
Przecież mam płaszczyk na guziki. Bach, bach, dwa dolne zapięłam pod pupą
małego, pasek owiązałam na pleckach i nawet miałam dwie ręce wolne. Mały
zadowolony, uśmiechnięty, ja wytrzymałam do końca mszy.
A bez chust z pewnością na takie rozwiązanie bym nie wpadła.
Potrzeba matką wynalazków!
Obserwuj wątek
    • solidna :-))) 25.03.07, 18:26
    • visenna2 :) 25.03.07, 19:12
      gratuluję inwencji i kreatywności, tudzież wytrzymałej odzieży :P
      • guruburu Re: :) 25.03.07, 20:41
        Widziałam takie zdjęcie - gdzieś z azjatyckiej części Rosji (nie pamietam już
        dokładnie :() - kobieta pracuje na polu, ma na sobie taki płaszczyk-waciak,
        chusćinę na głowie i z pięć spódnic - taka babulinka kołchozowa. A na plecach
        miała sporą już dziewczynkę, którą miała przymocowaną do siebie dzięki temu
        waciakowi - spód zały podwinięty na dziecko i związane końce czy spięte z przodu
        nad piersiami.
    • ithilhin Re: Pomysłowość mam chustowych 25.03.07, 20:49
      brawo!
    • magme Re: Pomysłowość mam chustowych 26.03.07, 09:12
      gratulacje pomysłowości! ja ten patent też już przerobiłam i też w kościele,
      tylko kurtkę miałam na zamek i rzepy, więc zapięłam zamek pod tyłek małemu i
      rzepy akurat pod tylkiem były i zupełnie jak w chuście siedział, hehe!
      pozdrowienia!
      • kurcze Re: Pomysłowość mam chustowych 26.03.07, 12:54
        A mi się zdarzyło przerobić koszulę flanelową i kawałek sznurka na hmmm ... coś
        w rodzaju Mai Tai'a. W czasie grzybobrania okazało się że Mała ( wtedy jakieś
        2,5 roku ) już się nudzi i tylko noszenie ją uszczęśliwi. Dół koszuli zawinięty
        wokół sznurka związanego w pasie, rękawy jako szelki plecaka związane razem i
        przywiązane z przodu do owego sznurka, a dziecię na plecach całkiem zadowolone :-).
        Miałam lekkie obawy co do wytrzymałości koszuli ( ostatniej młodości ) ale
        okazała się wystarczająca!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka