anormalia
13.06.07, 10:13
mamy już za sobą pierwszą poważną wyprawę w chuście
na drugi koniec miasta, autobusy itp
do tego gorąc, no i ten nieszczęsny 13
jak do tej pory były spacery po okolicy w asyście ojca i psa:)
więc stracha miałam
no i...
było super
iw się spisał i nawet nie przeszkodziło mu jak zaczęliśmy się do siebie kleić:)
pan koszący trawę, przestał i przyglądał się z zainteresowaniem
a jakaś babka goniła nas od autobusu
obmacała i obejrzała nas z każdej strony
powiedziała że już nas widziała i sprawdzała z córką w necie gdzie można
chustę kupić:)
a ja stwierdziłam że odbieranie młodego ze żłoba w chuście jest całkowicie
wykonalne
a wózki to ściema:D
(zwłaszcza te ważące 19 kilo!)