agawikk
18.06.07, 14:19
Dzisiaj pierwszy raz wybrałyśmy się na dłuższą wyprawę w chuście. Wcześniej
były tylko dwukrotne, krótkie wyprawy do osiedlowego sklepiku. Od tygodnia
zastanawiałam się jak mam pojechać z małą na pobranie krwi. Wózek za ciężki,
na taksówkę trochę szkoda. Dopiero mąż zaproponował żebyśmy pojechały w
chuście. Bałam się, bo mała nie od razu zaakceptowała chustę. No ale
odważyłam się i było cudownie. Wiktoria z uwagą przyglądała się otoczeniu a
potem zasnęła. W szpitalu też była grzeczna a bujanie szybko ukoiło łzy po
ukłuciu. Teraz będziemy częściej przemieszczać się w ten sposób.