lobuz28
18.09.07, 18:30
Cześć Zamotane Mamy,
Pewnie myślicie, że dołączę do grona zbesztanych mam przez autorytety
wszelaki. Otóż prowokacyjnie na spotkanie z panią rehabilitant zabrałam ze
sobą poucha i wiązankę. Przyszłam w jednym, wyszłam w drugiem. I co? No i
nasłuchałam się, że nosidła są złe a chusty ok byle nie za długo. No jedyny
musnu chusty to, że jak się nosi w kieszonce to dzieciak nie ma "wizji" przed
nosem bo Mamina twarz mu zasłania i musi się albo odchylać albo przekręcać
głowę. Byłam pozytywnie zaskoczona. Plus dla rehabilitantki!
Aaaa, żeby nie było niejasności to byłam u niej jedynie w celach
poznawczo-orientacyjnych bo córcie mam zdrową jak rybkę. Pozdrawiam cieplutko