Dodaj do ulubionych

homoseksualizm

21.12.05, 16:06
Dziś w pokoju dla 40-tek rozwinęło się coś... czego dyskusją nie nazwę...
raczej nagonka na homoseksualistów... Tym co mnie "dobiło" było to, że
homoseksualizm postawiono na równi z pedofilią i nazwano zboczeniem...
homoseksualistów postawiono w jednym szeregu z zoofilami... nekrofilami
itp.... Chociaż jestem osobą bardzo tolerancyjną to skrajnej nietolerancji
nie zdzierżę... stanęłam w obronie tych.... "kochających inaczej" bo primo:
zaskoczyło mnie ograniczenie i ignorancja rozmówców... secundo: idee
propagowane przez LPR są mi bardzo obce... Ja od zawsze głośno krzyczałam, że
legalizacja związków homoseksualnych...zdecydowanie tak..... bez prawa do
adopcji jednak... Dlaczego legalizacja? Wyłącznie z powodu zakłamania naszego
społeczeństwa... więc dokładnie z tych samych powodów dla których...
konkubenci mogą pełnoprawnie dziedziczyć po sobie.... to na razie tyle...
Jestem ciekawa co Wy o tym myślicie...
Obserwuj wątek
    • grzes_wies Re: homoseksualizm 21.12.05, 20:31
      Szkoda ,że mnie nie było w pokoju gdy miała miejsce ta nagonka .....
      Ciekawe czy chodziło o męski homoseksualizm czy wogółe.
      Jestem w stanie sobie wyobrazić tę dyskusję, pewnie była sztampowa i
      przekrzyczana. Gdyby rozmowa była o lesbijkach zapewne żadnen z panów nie
      zanegowałby normalnosci homoseksualizmu... ( stwaim , ze to była nagonka panów
      na homoseksualistów w wersji męskiej ....
      Mnie fakt instnienia homoseksualizmu osobiscie nie przeszkadza, co więcej znam
      kilku mężczyzn zdeklarowanych jesli chodzi o ich preferencje w stosunku do
      innych osobników tej samej płci. Od czasu do czasu bywam na spotkaniach na
      których wiekszością są pary homoseksualne i bardzo lubię ich towarzystwo i to z
      wielu powodów.
      Z regóły sa to ludzie o bardzo wysokim IQ
      Są przewaznie wszechstronni, bardzo często utalentowani, posiadajacy bardzo
      wysoką wrażliwość, swietni realizują się w życiu zawodowym. Jest o czym pogadać
      (choć mnie nie przekonuje ich teza , ze homoseksualizm powszechnie panuje w
      naturze (opowiadano mi , coś o homoseksualnych zachowaniach kaczek))
      Lubię ich dystans do siebie(chomoseksualistów - nie kaczek :))
      Kiedyś jeden z nich prowadząc auto w którym byłem i ja nerwowo wciskał klakson
      przedzierajac sie przez uliczny korek i krzyczał do innych kierowców : Cioty !!
      i śmiał się w głos.)

      Więc i ja krzycze do wszytkich nietolerancyjnych , zaściankowych prostaków,
      którzy nie daja prawa do swobodnego zycia ludziom posiadajacym inne preferencje
      seksualne : Cioty!!!!!!!!!!!!!! i śmieję się Wam prosto w twarz!

      Pamiętajcie , ze Wasze dzieci mogą do Was kiedyś przyjść i powiedzieć Tobie
      mamo Staśka - że zakochał się w Zbyszku , a tobie mamo Zuzi, ze bardzo ją
      pociąga Kasia co mieszka piętro wyżej.

      Pamowie , którzy jeszcze nie skumali o co mi chodzi polecam przypomniec sobie
      jak bardzo kazdy z Was marzy lub marzył o gorącej nocy z dwiema lesbijkami
      (najlepiej siostrzyczkami i lolitkami zarazem)
      A Paniom fakt , że wiekszość młodyh kobiet przeżywa facynację ich płcią.

      Woowinko Ciebie pozdrwaiam serdecznie i dzieki za poruszenie tematu
      Brak zainteresowania wątkiem świadczy tylko o tym , ze nie potrafimy , nie
      chcemy mówić na trudniejsze tematy.
      Pogadajmy o kwiatkach , ładnych piosenkach i o sposobach na schudnięcie,
      omówmy 32 sposoby na cerowanie skarpetek lub pozastanawiajmy kto się i kiedy
      onanizuje .Wątki będą sie rozwijały jak tasiemiec i trzymały sie pierwszej
      pozycji na blogu jak "uzbrojona" wersja pasożyta
      Pozdrawiam

      Oczywiście sa rzeczy które absolutnie mi nie odpowiadają np.
      życie prywatne - domowe zdaje być sie troszke smutne i brakuje w nim jakegoś
      ducha, brakuje dzieci (coć jestem przeciwnikim adopcji dzieci przez
      homoseksualistów) .Patrząc na nich , czuję brak perspetywy budowania jakiegos
      ciepełka , gniazdka , rodzinnego ciepła które można stworzyc z "normalną "
      rodzina....
      Jestem gorącym przeciwnikiem pozwalania im na adopcje dzieci (mam swiadomosc ze
      czesc z was moze , powiedziec ze to ograniczenie wolności homoseksualistów)
      ; ale uważam , że dziecko ma prawo wychowywać się w klasycznym związku .
      Ja osobiście nie chciał bym mieć dwóch tatusiów lub dwóch mamuś.
      Człowiek do prawidłowego rozwoju psychofizycznego musi posiadać rodziców obojga
      płci.
      P.S
      Przypomniał mi się Stanisław Lem który ł był na tyle odwazny , by stworzyć
      postac do której spłodzenia potrzebna byli : mama , tata, fafa, gaga i
      haha.
      Wolę żeby dzieci miały mamę i tatę.

      • grzes_wies Re: homoseksualizm 21.12.05, 20:45
        (chomoseksualistów - nie kaczek :)) - homoseksualistów*
        Pamowie - Panowie*

        jak i wiele innych :)
        Znów te emocje :)))

    • miia1 Re: homoseksualizm 22.12.05, 03:03
      Woow... podpisuje się ręcyma i nogyma pod tym, co napisałaś... wyłowiłam chwilę
      tych stereotypowych bredni tego dnia.. i nachodzą mnie takie refleksje... że ci
      najbardziej wrogo nastawieni skrywać chyba muszą swoją kobiecą stronę osobowości
      pod kulturowo narzuconym pancerzem. Kryptohomoseksualiści.
      Mężczyzna pewien swej męskości jest moim zdaniem tolerancyjny wobec
      homoseksualizmu w wydaniu męskim. Takie mam obserwacje.
      • proces7 Re: homoseksualizm 22.12.05, 09:17
        miia1 napisała:

        > ci najbardziej wrogo nastawieni skrywać chyba muszą swoją kobiecą stronę
        osobowości
        > pod kulturowo narzuconym pancerzem. Kryptohomoseksualiści.

        Mam masę w sobie cech, które można nazwać "kobiecymi" Czy to oznacza, że jestem
        "kryptohomoseksualistą"?

        > Mężczyzna pewien swej męskości jest moim zdaniem tolerancyjny wobec
        > homoseksualizmu w wydaniu męskim. Takie mam obserwacje.

        A kobieta pewna swej kobiecości powinna przynajmniej raz w życiu uprawiac seks z
        inna kobietą... Ale nie mam takich obserwacji. Tak sobie wydedukowałem.
        • miia1 Re: homoseksualizm 22.12.05, 14:18
          Procesie, gdybyś czytał uważnie, zrozumiałbyś, że miałam na myśli to właśnie, iż
          przyznając się do cech kobiecych i odkrywając je w sobie jesteś bardziej męski,
          niż ten, który im zaprzecza kreując wizerunek macho. I nie ma to nic wspólnego z
          homoseksualizmem. Mężczyzna, który tych cech nie tłamsi jest dużo bardziej
          interesujący.
    • grzes_wies Re: homoseksualizm 22.12.05, 03:14
      Wszystkim przeciwnikom homoseksualizmu , polecam delikatna releksję i film "W
      pogoni za Amy"
      Pozdrawiam
    • proces7 Re: homoseksualizm 22.12.05, 08:54
      woow2306 napisała:
      > legalizacja związków homoseksualnych...zdecydowanie tak..... bez prawa do
      > adopcji jednak...

      Chcesz wyznaczać ramy prawne homoseksualistom? A czemu służy rodzina,
      małżeństwo? Nie mów mi, że tylko chodzi o kwestie majątkowe. Dla mnie ten
      ostatni ślub to medialny spektakl. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o
      zwiększoną sprzedaż płyt i dzienników brukowych.
      • woow2306 Re: homoseksualizm 22.12.05, 15:38
        procesie.. napisałeś:"Nie mów mi, że tylko chodzi o kwestie majątkowe. Dla mnie
        ten ostatni ślub to medialny spektakl. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o
        zwiększoną sprzedaż płyt i dzienników brukowych".........
        z cyklu: "dziś pytanie- dziś odpowiedź" sam sobie na swoje ptanie
        odpowiedziałeś;) tylko kwestie majątkowe..... bo nie forma legalizacji jest dla
        mnie istotna ...ale w ogóle .... jej istota.... tak jak w konkubinacie.. a
        kwestia dzieci..... no cóż..... Grześ wyżej napisał.... a ja pod tym też się
        podpiszę... bo wyłącznie o to mi chodzi... nie o ograniczenie swobód..... ale o
        to....... by dzieciaki mogły mieć normalne rodziny...... czym innym jest wybór
        i sposób na zycie dorosłych ludzi... i czym innym narzucenie własnych wyborów
        czy zaspakajane zachcianek..... małym dzieciom, które mają prawo do bycia
        w "normalnej" rodzinie.... i nie pytaj mnie...czy wobec tego... dom dziecka, na
        przykład, jest lepszym miejscem niż rodzina składająca się z dwóch tatusiów czy
        dwóch mamuś....albo co rozumiem przez pojęcie "normalnej rodziny".... bo to
        temat na osobną i myślę, burzliwą, dyskusję..... pozdrawiam:)
        • miia1 Re: homoseksualizm 27.12.05, 13:52
          Pani M. Środa nie raz podkreślała, że lepsza kochająca rodzina gejów niż
          patologiczna hetero. Troszkę to demagogiczne, ale godne przemyślenia. Znam
          dwie pary homoseksualne wychowujące dzieci... i są to kobiety. I trudno byłobymi
          autorytatywnie stwierdzić, na ile orientacja wpływa na życie dzieci i ich
          osobowość. Dla mnie to w ogóle wymyka się ocenie.
          • skorpion_2005 Re: homoseksualizm 28.12.05, 01:43
            >Znam dwie pary homoseksualne wychowujące dzieci... i są to kobiety.
            >I trudno byłoby mi autorytatywnie stwierdzić, na ile orientacja
            >wpływa na życie dzieci i ich osobowość. Dla mnie to w ogóle wymyka się ocenie.

            Wymyka się ocenie. Właśnie, czy w tej sytuacji można zastosować
            zasadę "domniemania niewinności".
            Po orzeczeniu przez WHO kilkanaście lat temu, że homoseksualizmu nie jest
            chorobą trudno nawet prowadzić badania nad tym problemem.

            Moim zdaniem to jest ciężka choroba psychiczna. Niestety chyba nieuleczalna. A
            że przy tym nie zagraża życiu, w sensie fizjologicznym, to dla dobra osób nią
            dotkniętych uznano to za normę. Ale kiedy powie się A trzeba powiedzieć B, a
            poruszonej lawiny nie da się zatrzymać. Za kilka lat, w ramach szacunku dla
            odmnienności, od przedszkola będą badać preferencje seksualne, i dbać, żeby
            wpływ rodziców albo środowiska nie wypaczył przyszłego, dobrze rokującego,
            homoseksualisty.

            Kto, z kim i czy za pomocą gumowej kaczuszki albo różowego słonika robi w
            sypialni nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Ale w skali społecznej sprzeciwiam
            się erozji wartości i punktów odniesienia. Bo na końcu takiej drogi zawiśniemy
            w próżni relatywizmu moralnego. Przeświadczeni o mocy własnego umysłu i wolnej
            woli będziemy dryfować jak ławica, popychani wszechobecną reklamą, sugestią czy
            wręcz manipulacjami na poziomie oddziaływań podprogowych.
            • jagus007 Re: homoseksualizm 29.12.05, 18:05
              Skorpionie,
              Gdzie widzisz granicę między erozją wartości a rozwojem moralnym (w skali
              jednostki i zbiorowości)?
              Wiesz, że są jeszcze społeczeństwa, w których za dobre i sprawiedliwe uznaje
              się skazanie na śmierć przez ukamieniowanie zgwałconej kobiety - za to, że
              urodziła nieślubne dziecko? Zwolennicy szariatu też boją się próżni relatywizmu
              moralnego;)
              Nie traktuj tego przejaskrawionego przykładu jako złośliwości pod Twoim
              adresem.
              Naprawdę chcę wiedzieć - gdzie i dlaczego akurat tam przebiega dla Ciebie ta
              granica...
              • skorpion_2005 Re: homoseksualizm 30.12.05, 00:41
                >Wiesz, że są jeszcze społeczeństw ...
                >ukamieniowanie zgwałconej kobiety - za to, że urodziła nieślubne dziecko?
                Jaguś, czy to przypadkiem nie dowodzi że nie każda "inność" jest warta
                szacunku? Czy, aby sie pieknie różnić, nie powinniśmy hołubić kanibalizmu i
                wielożeństwa?

                >Zwolennicy szariatu też boją się próżni relatywizmu moralnego;)
                Morderca albo gwałciciel był widziany w teatrze ;( Zlikwidujmy teatry?

                > Naprawdę chcę wiedzieć - gdzie i dlaczego akurat tam przebiega dla Ciebie ta
                > granica...
                Zacząłem pisać:
                Granicą jest dla mnie europejska, świecka moralność ukształtowana jednak pod
                wplywem dekalogu. Wywodząca się z tradycji heleńskich i romańskich...

                Ale zdałem sobie sprawę, że to bełkot, stworzony żeby wydać się mądrzejszym,
                bardziej elokwentnym. A naprawdę myslę o zasadach moralnych, które
                oddziedziczyłem po moich rodzicach, dziadkach. O zasadach wedle kórych staram
                się żyć. Wedle których żyje większość moich przyjaciół i znajomych. Tak trudno
                pisać o oczywistościach. Ale czy to czego nie potrafimy gładko wyartykułować
                nie istnieje? Albo jest bezwartościowe? A może właśnie sukces relatywizmu
                moralnego powoduje, że czuję się jak prostak, kiedy próbuję powiedzieć, że mamy
                w sobie poczucie dobra i zła?
                • jagus007 Skorpionie 30.12.05, 01:00
                  Ja na swój prywatny użytek nazywam to sumieniem. I naprawdę mi nie zależy, ile
                  w tym moim pojmowaniu jest wpływu helleńskiej filozofii, rzymskiego prawa i
                  chrześcijańskiego postulatu miłości bliźniego, jak siebie samego;)
                  Czy każda inność jest warta szacunku?
                  Nie wiem... ale chyba jest warta próby zrozumienia, empatii, próby poszukiwania
                  tego, co łączy - zamiast skupiania się na tym, co dzieli..?
                  Wpojone zasady - oczywiście - tak! One nas współtworzą. Ale chyba nie tylko
                  zamykanie się w ich granicach? Chyba także próby ich weryfikacji przez
                  zmieniającą się rzeczywistość? Inaczej etycznie nigdy nie wyszlibyśmy z
                  jaskini...
                  I widzisz? Za chwilę może się okazać, że mówimy to samo, tylko innym językiem...
          • magdajeden Re: homoseksualizm 28.12.05, 10:36
            a pani M.Środa to kto? psycholog dziecięcy? może chociaż pedagog? a może
            chociaż sama ma dzieci???
            to nie jest "trochę demagogiczne" - to czysta demagogiczna bzdura!
            • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 10:57
              Magdalena Środa - była pani minister Magdo...ds Równego Statusu... czytajże coś
              oprócz czata. Poza tym filozof, etyk, wykładowca na UW.
              • magdajeden Re: homoseksualizm 28.12.05, 11:04
                miia1 napisała:

                > Magdalena Środa - była pani minister Magdo...ds Równego Statusu... czytajże
                coś
                > oprócz czata. Poza tym filozof, etyk, wykładowca na UW.



                miio pomyśl zanim odpowiesz z jadem. bo robisz się tendencyjna - a ty ponoć
                jesteś TOLERANCYJNA
                wiem, kim jest pani Środa - przeczytaj pytanie ze zrozumieniem.
                filozof, etyk, wykladowca - wybacz - nie ma pojęcia (jak widać z jej
                wypowiedzi) na temat dzieci i ich potrzeb.
        • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 09:29
          Skoropionie. Na jakiej podstawie ( rozumiem że podstawą tu jest obszerna wiedza)
          podważasz opinię WHO? A może tak Ci się po prostu wydaje?
          To jedno pytanie. Drugie dotyczy relatywizmu moralnego. Nie sądzę aby uczenie
          tolerancji kogololwiek zgubiło, twierdzę, że raczej wzbogaca świat. Przez takie
          paranoiczne lęki, jakoby lobby homoseksualne miało nas zgubić, a społeczeństwa
          wyprowadzić na moralne manowce, powstają właśnie ciasne opinie. Pytanie zatem
          brzmi : jakie to punkty odniesienia stosujesz drżąc o morale społeczeństw
          (tolerancyjnych społeczeństw)?
          Cała wypowiedź Twoja Skorpionie jest mi znana... słyszałam to już tyle razy w
          telewizji, najczęśćiej z ust członków ( przepraszam) LPR. Że o Młodzieży
          Wszechpolskiej nie wspomnę.
          • magdajeden Re: homoseksualizm 28.12.05, 11:00
            muszę się wtrącić.
            1. miia wychodzisz z błędnego założenia, jakoby WHO było najwyższą i jedyną
            instancją orzekającą - nie, jest tylko światową organizacją zdrowia, ogromną
            organizacją i jako taka - lobbowaną przez różne środowiska. znam psychologów i
            seksuologów w Polsce uznających homoseksualizm za chorobę i z powodzeniem go
            leczący w uznanych ośrodkach - i nie są to poprawne politycznie organizacje
            przykościelne.

            2. tolerancja tolerancją, ale bez pewnej bazy, bez podstawowego "kośćca
            moralnego" społeczeństwo będzie jak te dzieci bezstresowo wychowywane >nie kop
            pani bo się spocisz<.
            obawiam się, że najmniej tolerancyjne jest właśnie środowisko homoseksualistów -
            nie tolerują tego, że ktos może mieć choć odrobinę inne zdanie niż oni. ale
            coż się dziwić, to jest chyba reakcją obronną tzw uciskanych - patrz -
            chociażby- największymi rasistami są murzyni w stanach - wszyscy inni stali się
            bardzo poprawni politycznie i boją się nawet nazwać ich >murzyn<, musi być
            koniecznie >afroamerykanin< - a murzyni co? - gardzą białymi. podobnie ma się
            rzecz z Żydami czy właśnie homoseksualistami.
            zachowajmy równowagę, bo za lat parę będziemy walczyli z ciasnymi opiniami
            lobby gejowskiego.


            a dzieci adoptowac nie powinni - i nie ważne są w tym momencie odczucia
            potencjalnych rodziców - ważne jest dziecko - i tu jestem gotowa poprzeć nawet
            >mohery<
            a swoją drogą - dziwna sprawa - zauważyłam, że w środowiskach tzw
            tolerancyjnych , ta tolerancja działa tylko w jedną stronę - nie zauważyłam,
            żeby >nowocześni i myślący otwarcie< - tolerowali obok siebie babcię w moherze
            (nawet wymachująca różańcem - a przecież geja w lateksie wymachującego {czym
            oni machają?} - toleruje), albo kto z bogatych wewnętrznie powie "niech sobie
            będą ci wszechpolacy" - póki nie łamią prawa - nie przeszkadzają mi -
            tolerancja to poszanowanie WSZYSTKIEGO I WSZYSTKICH - a nie tylko tego co w
            danym momencie najglosniej jako uciskany krzyczy, tego co akurat jest trendy
            tolerować.




            ....
            • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 11:19
              Cóż mamy innych znajomych Magdo. Pracuję często z lekarzami... z różnych
              środowisk politycznych ( są to osoby działające na tej właśnie niwie), z różnych
              części kraju. I nie spotkałam się nigdy z opinią, jakoby homoseksualizm był
              chorobą psychiczną. Sama lekarzem nie jestem, jednak szanuję opinię fachowców,
              nie śmiałabym stawiać diagnoz w sprawach chorób psychicznych....Dlatego
              twierdzę, że podważanie opinii WHO przez osoby nie będące specjalistami w tej
              wąskiej dziedzinie jest tylko i wyłącznie tym, co się "wydaje".
              Co do Środy - zapytałaś, odpowiedziałam. Z tego co mi wiadomo nie ma ona dzieci.
              Ma jednak spore doświadczenie w pracy na ich rzecz i spore doświadczenie w myśleniu.
              Nie ma badań, które stwierdzałyby wpływ rodziny homoseksualnej na wychowanie
              dziecka, dlatego, jak zapewne zauważyłaś, wstrzymuję się z opinią na ten temat.
              Próbuję tylko pokazać drugą stronę medalu... i nie bardzo rozumiem, czemu to
              wywołuje takie nerwy.
              Jadem nie strzykam, powiem Ci nawet w tajemnicy, że mohoerowej babci często
              noszę zakupy. Choć przyznaję, że moherowa lub wszechpolska brać sprawia, że
              opadają mi ręce, kiedy ustami wypchanymi frazesami o miłości bliźniego
              najchętniej by kogoś ukatrupła. W imię miłości oczywiście. I dla dobra zdrowego,
              porządnego społeczeństwa, bez odchyłów.
              A świat jest taki piękny, bo różnorodny.
              • magdajeden Re: homoseksualizm 28.12.05, 11:45
                cóż, miio, ja nie różnicuję lekarzy ze względu na środowiska polityczne tylko
                ewentualnie ze względu na ich fachowość.
                nie ustosunkowuję się do żadnej z teorii medycznych - mam zbyt małą wiedzę na
                ten temat - ale faktem jest, że osoby, które opisałam są wysoko cenionymi
                krajowymi specjalistami i w takowych ośrodkach pracują.
                WHO nie jest dla mnie żadnym autorytetem - jak napisałam wcześniej - zbyt duże
                prawdopodobienstwo lobbingu.

                co do Środy - zapytałam - ty odpowiedziałaś ubliżając mi - bez komentarza.
                jeśli pani Środa nie ma dzieci i nie ma odpowiedniego wykształcenia to wybacz -
                dla mnie nie jest żadnym autorytetem - mam większą wiedzę i doświadczenie w
                takim razie w tej dziedzinie niż ona - po pierwsze z racji bycia matką, po
                drugie z racji wykształcenia. z panią Środą mogę porozmawiać najwyżej o
                doktrynach filozoficznych - zakładam, że na tym się zna.
                fakt, jak ktoś ma doświadczenie w myśleniu, to jest to tak rzadko spotykana
                umiejętność w naszym kraju, że ma moralne prawo do ustanawiania nowych
                kryteriów i zasad w pedagogice.

                a czy ty masz dzieci miio?

                ręce opadają w każdym przypadku braku tej, tak zachwalanej tolerancji - ale jak
                ktoś zakłada, że nie jest tolerancyjny - to jakoś nie dziwi u niego ta cecha -
                wręcz przeciwnie - we mnie budzi szacunek stałość poglądów - ale śmieszy i
                osłabia ktoś kto właśnie ma pełną gębę frazesów nt tolerancji a zaszczułby i
                zagryzł wszystko co ma wspólnego z kościołem, księdzem czy moherowym beretem.
                i nie bierz do siebie nic z tego co napisałam - bo są to rozwazania czysto
                teoretyczne.
                • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 12:13
                  1)O środowiskach politycznych wspomniałam li tylko po to, aby podkreślić ich
                  fachowość właśnie - bez względu na opcję żaden nie twierdził, że homoseksualizm
                  jest chorobą psychiczną.
                  2) Nie ubliżyłam Ci Magdo, ot drobna złośliwość.
                  3) Cieszy mnie bardzo, że masz większe doświadczenie w sprawach homoseksualistów
                  i ich funkcjonowania w rodzinach od Pani M. Środy.
                  4) Myślenie uwazam za dość rzadkie zjawisko w tym kraju, fakt.
                  5) Tak, mam dzieci.
                  6) Skąd przypuszczenie, że mogłabym cokolwiek z tego wziąć osobiście? Toż to
                  tylko polemika....
                  • magdajeden Re: homoseksualizm 28.12.05, 12:22
                    ad1) polityka=fachowość?? dziękuję, postoję.
                    ad2) tiaaa. jak uważasz.
                    ad3) to co piszesz nazywa się "manipulacja" i jest powszechnie stosowane przez
                    założyciela tego forum a jest czymś, na co w moim mniemaniu, nie ma miejsca w
                    dyskusji. nie będę prostować tego co piszesz. odpowiem tylko - widać brak ci
                    umiejetności czytania ze zrozumieniem.
                    • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 12:29
                      "bez względu na opcję żaden nie twierdził, że homoseksualizm
                      jest chorobą psychiczną." tak napisałam.

                      czytanie ze zrozumieniem, Magdo.
                      • magdajeden Re: homoseksualizm 28.12.05, 12:44
                        nie mam wystarczającej wiedzy, żeby kontynuować rozważania na temat tego czy
                        homoseksualizm jest chorobą czy nią nie jest - nie potrafię stanąć po żadnej
                        stronie. napisałam tylko, że rozmawiałam fachowcem na ten temat, znam ich
                        opinie i wiem, że wypowiadają się pozytywnie na temat wyników leczenia.
                        mogę podac ci namiary na którąś z tych osób i możesz próbowac kontynuować
                        dyskusję z nią. mi jakoś nigdy nie chciało się drążyć tego tematu - i nie
                        ugruntowałam sobie opinii. ale widze, że ty jesteś fachowcem i zdanie masz już
                        mur-beton (nomen omen) niezmienne.
                        • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 13:07
                          Hłe hłe
                          • magdajeden Re: homoseksualizm 28.12.05, 13:44
                            hłe hłe what?
                      • skorpion_2005 Re: homoseksualizm 28.12.05, 22:19
                        > "bez względu na opcję żaden nie twierdził, że homoseksualizm
                        > jest chorobą psychiczną." tak napisałam.

                        "poprawność polityczna" już się w tym wątku pojawiła.
                • jagus007 Re: homoseksualizm 28.12.05, 18:27
                  Madziu,
                  Zapewne z racji wykształcenia byłaś też w domu dziecka, pracowałaś też pewnie z
                  dziećmi z rodzin problemowych. Potrafiłabyś patrząc takiemu dziecku w oczy
                  powiedzieć, że ma lepiej, niż gdyby miało ciepły dom z dwojgiem rodziców jednej
                  płci?
                  A ogólnie - boję się ludzi generalizujących - że Murzyni to są tacy, a politycy
                  owacy, a homoseksualiści to ludzie inaczej;). Boję się ludzi ferujących tylko
                  kategoryczne, jedynie słuszne opinie. Wolę tych pytających, szukających
                  odpowiedzi...
                  Pozdrawiam
                  • skorpion_2005 Re: homoseksualizm 28.12.05, 22:40
                    >A ogólnie - boję się ludzi generalizujących

                    Nie wystrasz się w łazience.
                    Bo jak nazwiesz pogląd, że jedyną alternatywą dla dzieci z rodzin
                    patologicznych jest adopcja przez parę homoseksualną.
                    Może to zresztą nie jest generalizacja a tylko zwykła demagogia.

                    • magdajeden Re: homoseksualizm 28.12.05, 22:57
                      skorpion_2005 napisał:

                      > >A ogólnie - boję się ludzi generalizujących
                      >
                      > Nie wystrasz się w łazience.
                      > Bo jak nazwiesz pogląd, że jedyną alternatywą dla dzieci z rodzin
                      > patologicznych jest adopcja przez parę homoseksualną.
                      > Może to zresztą nie jest generalizacja a tylko zwykła demagogia.
                      >


                      do cholery! dzieci z rodzin patologicznych NIE MOŻNA adoptować, bo po pierwsze,
                      jak pisałam wyżej - rodzice muszą zrzec się praw, a się ich nie zrzekają bo
                      mają co miesiąc kasę "z tych dzieci" na wódkę, a po drugie państwo prowadzi
                      politykę polegającą na przywróceniu prawidłowego funkcjonowania takich rodzin i
                      uwierzcie bądź nie, te dzieci naprawdę wolą matke pijaczkę i bijącego ojca od
                      obcych rodziców - nie wspomnę już o "rodzicach" tej samej płci. przez głopotę,
                      politykę, egoizm i Bóg jeden wie co jeszcze chcecie skazać dzieci na społeczny
                      ostracyzm.
                    • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 23:32
                      Nie odbieram tego Skorpionie jako autorytatywnie wygłoszony pogląd.. raczej jako
                      próbę zadawania sobie pytań, co jest lepsze. Zarówno Jaguś w swej wypowiedzi,
                      jak i ja, zadajemy pytania... chyba można sobie wyobrazić taką alternatywę,
                      można spróbować sobie spokojnie spróbować odpowiedzieć na pytanie, na ile
                      seksualność rodziców ma wpływ na osobowość dziecka i na jego miejsce w
                      społeczeństwie.
                      • magdajeden Re: homoseksualizm 29.12.05, 00:11
                        taa, tylko ja wydaję autorytarne opinie.
                        jakoś nie zauważyłam w waszych wypowiedziach pytań
                        • miia1 Re: homoseksualizm 29.12.05, 18:47
                          szkoda... ale zdziwiona nie jestem
                      • skorpion_2005 Re: homoseksualizm 29.12.05, 00:51
                        Wygłoszony pogląd? Nie, tylko teza przemycona w formie pytania. Erystyka w
                        czystej formie. Mistrz Schopenhauer składa ręce do oklasków.

                        > można spróbować sobie spokojnie spróbować odpowiedzieć na pytanie, na ile
                        Przepraszam Jaguś, jeżeli moja wypowiedź mogła być odebrana "ad personam".

                        > seksualność rodziców ma wpływ na osobowość dziecka i na jego miejsce w
                        > społeczeństwie.
                        W jaki sposób możemy uzyskać wiarygodną odpowiedź? W drodze eksperymentu? Na
                        jaką skalę? 100, 500, 10000 dzieci oddamy do eksperymentalnej adopcji?

                        Zapewne zdajesz sobie sprawę, z jak silną presją spotykają się
                        badania "niepoprawne politycznie". Kilkanaście lat temu prowadzono badania nad
                        inteligencją bliźniaków rozdzielonych w dzieciństwie. Wstępne analizy
                        wskazujące korelację wyników spotkały się z oburzeniem, a autora odsądzono od
                        czci i wiary. Uznano, że badania mogą dać podstawę do dyskryminacji rasowej i
                        należy je zarzucić.

                        Co do samej adopcji: nie dalej niż rok temu czytałem wywiad z przywódczynią
                        ruchu lesbijek w Belgii (chyba), która adoptowała dwoje dzieci. Kilkuletnią
                        dziewczynkę i nastoletniego chłopca. Jak się okazało syn odczuwa tak znaczny
                        dysonans w nowej rodzinie, że w tygodniu jest wypożyczany "małżeństwu" gejów a
                        do domu wraca tylko na weekend.

                        Podobnie łatwo wypaczają się szczytne idee, kiedy już, pierwszy raz przełamie
                        się taboo. W Holandii ustawy autanazyjne stanowią, że musi być świadoma zgoda
                        ofiary zabiegu. W pewnym momencie okazało się, że dokonano ok. 200 zabiegów na
                        niemowlętach na podstawie zgody rodziców. Mimo rażącego naruszenia prawa
                        prokuratura odmówiła wniesienia oskarżenia przeciwko lekarzom. W ten sposób
                        mała dziurka w tamie, zrobiona z ciekawości co jest po drugiej stronie, zmienia
                        się w olbrzymi wyłom i w końcu potop. Tamże, według statystyk, w hospicjach w
                        których chorych, proszących o śmierć, poddano leczeniu depresji, więcej niż
                        połowa rezygnowała z eutanazji.
                    • jagus007 Skorpionie 29.12.05, 17:19
                      Czy napisałam, że to ma być jedyna alternatywa? Ja po prostu nie odrzucam z
                      marszu takiego rozwiązania, zastanawiam się nad nim, zresztą - czysto
                      teoretycznie, gdyż na mojej prowincji nie mam kontaktu z homoseksualnymi parami
                      dążącymi do adopcji.

                      Po prostu nie preferencje seksualne rodziców (albo wykształcenie, kolor oczu,
                      piastowane stanowisko, czy też np słuch muzyczny) są tu dla mnie decydujące,
                      lecz ich chęć i umiejętność stworzenia dla dziecka ciepłego domu, ich zdolność
                      do mądrej miłości rodzicielskiej.
                      Rozumiesz?
                  • magdajeden Re: homoseksualizm 28.12.05, 22:52
                    jagus007 napisała:

                    > Madziu,
                    > Zapewne z racji wykształcenia byłaś też w domu dziecka, pracowałaś też pewnie
                    z
                    >
                    > dziećmi z rodzin problemowych.
                    Potrafiłabyś patrząc takiemu dziecku w oczy
                    > powiedzieć, że ma lepiej, niż gdyby miało ciepły dom z dwojgiem rodziców
                    jednej
                    >
                    > płci?
                    > A ogólnie - boję się ludzi generalizujących - że Murzyni to są tacy, a
                    politycy
                    >
                    > owacy, a homoseksualiści to ludzie inaczej;). Boję się ludzi ferujących tylko
                    > kategoryczne, jedynie słuszne opinie. Wolę tych pytających, szukających
                    > odpowiedzi...
                    > Pozdrawiam

                    jaguś czyli nie lubisz ludzi generalizujących a sama generalizujesz?
                    pogratulować. gdzie feruję jedynie słuszne wyroki? lubisz szukać dziury w
                    całym, tylko dlatego, że - według ciebie - stoję po drugiej stronie twojego
                    szpagatu?

                    nie mam nic, absolutnie nic przeciwko homoseksualistom, właściwie nie mam nic
                    przeciwko nikomu byle zachowanie tego kogoś nie szkodziło innym.

                    zapytaj się dzieci z domów dziecka (a takich bez kontaktu z rodziną jest
                    naprawdę niewiele) czy wolą być napiętnowane w środowisku "bidulem" czy bycie
                    dzieckiem dwóch tatusiów. nasze społeczeństwo nie dojrzało jeszcze do takich
                    kroków i długo jeszcze nie dojrzeje - to raz, a dwa dzieciom potrzebny jest
                    wzorzec rodziny (wiesz: mama i tata). a z adopcją nie ma problemu - jest bardzo
                    wiele chętnych rodzin, które mogą adpotować dziecko - tylko większość dzieci
                    nie ma unormowanej sytuacji prawnej i dlatego mieszkają w DD.
                    taka pani Środa zamiast robić burzę w szklance wody mogłaby się zająć
                    unormowaniem prawnym sytuacji dzieci, których rodzice w różnych względów nie
                    chcą zrzec się praw rodzicielskich (zwykle są to względy finansowe) i przez ich
                    głupotę te dzieci muszą mieszkać w DD.
                    • proces7 Re: homoseksualizm 29.12.05, 01:12
                      magdajeden napisała:

                      > lubisz szukać dziury w
                      > całym, tylko dlatego, że - według ciebie - stoję po drugiej stronie twojego
                      > szpagatu?

                      Szpagat ma dwa przeciwległe bieguny IMO. Zatem zawsze jesteś po jednej stronie,
                      albo w centrum szpagatu. Tak jak zawsze będziesz ode mnie na północ albo na
                      południe, bądź też na tej samej szerokości geograficznej.

                      > nie mam nic, absolutnie nic przeciwko homoseksualistom, właściwie nie mam nic
                      > przeciwko nikomu byle zachowanie tego kogoś nie szkodziło innym.

                      A zoofile? Komu oni szkodzą? Dlaczego nie legalizuje się ich związków. Nie wiem
                      jak w tym wypadku wygladałaby kwestia adopcji. Może to też kwestia skuteczności
                      homoseksualnego lobby.
                    • jagus007 Re: homoseksualizm 29.12.05, 18:46
                      Madziu,
                      W stół uderzyłam, że zadźwięczałaś generalizująco i szpagatowo? ;)

                      A w kwestii pilnej potrzeby uregulowań prawnych całkowicie się z Tobą
                      zgadzam, idąc dalej - życzyłabym sobie jeszcze prawdziwej polityki
                      prorodzinnej i prawdziwej profilaktyki społecznej.

                      Jeśli chodzi o bicie piany - pewnie pamiętasz okres, gdy prawie każda dysputa
                      prędzej czy później dotykała problemu aborcji? Często był to temat zastępczy,
                      który miał poruszyć emocje i odwrócić uwagę od innych problemów. Ale chyba przy
                      tej okazji parę osób zaczęło się zastanawiać choćby nad wartością życia, nad
                      istotą człowieczeństwa, w jakiś sposób przehierarchizowało swoje systemy
                      wartości. Tak samo chyba traktujemy tę naszą dyskusję o homoseksualizmie, bo z
                      tego, co widzę - chyba zdeklarowanych homofobów tu nie ma, albo się nie
                      wypowiają...
                  • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 23:18
                    Przywracasz mi Jaguś wiarę w niestereotypowe myślenie. Pozdrawiam ciepło.
                  • proces7 Re: homoseksualizm 29.12.05, 00:59
                    jagus007 napisała:

                    > A ogólnie - boję się ludzi generalizujących

                    I będziesz się nadal bać. Jednakże ktoś kiedyś podejmie decyzje, czy legalizować
                    związki i czy pozwolić im adoptować dzieci. W pierwszej kwestii już w wielu
                    krajach podjęto takie decyzje. W Polsce mamy póki co art.18 Konstytucji:
                    "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i
                    rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej."
                    I ktoś to zgeneralizował i opinia konstytucjonalistów w tej kwestii jest
                    jednoznaczna. Ty sobie możesz wątpić, nikt Ci nie broni.

                    > Wolę tych pytających, szukających
                    > odpowiedzi...

                    Oczywiście, że człowiek racjonalny jest zawsze pełen wątpliwości. Tylko Ty chyba
                    nieco pogubiłaś się w tym wszystkim, Jaguś. Pytanie i szukanie nie zwalnia nas
                    od zajmowania stanowiska w jakiejś kwestii, ani też nie zmienia tego, że decyzje
                    musimy podejmować.
                    Kiedyś pisałaś na forum, że masz dorosłą córkę, tak? Sądzę, że najpierw zaszłaś
                    w ciążę, a potem sobie dopiero zaczęlaś poszukiwać i wątpić, czy to aby nie za
                    wcześnie na macierzyństwo, czy w ogóle dojrzałaś. Nie można być bardziej lub
                    mniej w ciąży.
          • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 11:04
            Rozumiem Magdo, że lepsza rodzina z tatusiem, który naparza mamusię o kaloryfer,
            z mamusią, która twierdzi, że ze schodów spadła, z dziećmi nie będącymi się
            wstanie uczyć z powodu nerwic lękowych, niż spokojna rodzina z dwiema mamusiami,
            tak?
            Ja nie uzurpuję sobie prawa do twierdzenia co jest lepsze, wiem tylko jedno, że
            dzieciom służy spokój i równowaga. A ten temat jest o tyle trudny, że trudno w
            tym wypadku tę równowagę na szali ułożyć, bo i wagi takiej nie nie ma chyba...
            • magdajeden Re: homoseksualizm 28.12.05, 11:29
              dlaczego sadzisz od razu demagogią?
              dlaczego zakładasz, że rodziny albo są patologiczne albo gejowskie?
              a sądzisz, że jak dwie mamusie będą synka bardzo kochały to on już nie będzie
              miał nerwic lękowych - chociażby z faktu niskiego poziomu świadomości
              społecznej? tej twojej tolerancji...
              myślisz, że dzieci będą w szkole tolerancyjne, że tłumaczenie wychowawczyni w
              szkole będzie łatwe?
              tego nie da się zmienić w krótkim czasie, potrzeba pokoleń - jesli już ktos
              chciałby zmieniać naturę - ale po co zmieniać to co sprawdza się od tysięcy
              lat, i nie tylko u ludzi ale u wszystkich ssaków (a może nie tylko ssaków)
              • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 11:36
                Nie zakładam, że są tylko takie dwa typy rodzin... znajdź mi wypowiedź, w
                których tak twierdzę. Sadzę demagogią po to, aby sprowokować dyskusję. Czy ta
                odpowiedź jest satysfakcjonująca?
                • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 11:37
                  Od tysięcy lat także ludzie się mordują... po co zmieniać to, co sprawdzone?
                • magdajeden Re: homoseksualizm 28.12.05, 11:50
                  miia1 napisała:

                  > Nie zakładam, że są tylko takie dwa typy rodzin... znajdź mi wypowiedź, w
                  > których tak twierdzę. Sadzę demagogią po to, aby sprowokować dyskusję. Czy ta
                  > odpowiedź jest satysfakcjonująca?


                  wypowiedz powyższa - albo mamy lesby albo tata oprawca. - nie widziałam
                  trzeciej opcji w twoich wypowiedziach.

                  jak najbardziej satysfakcjonująca ale jakoś nie przekonująca.
                  • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 12:00
                    wypowiedz powyższa - albo mamy lesby albo tata oprawca.

                    Przeciwstawiłam dwa typy rodzin. Słowo "lesby" ma wydźwięk dość nasycony
                    emocjonalnie i to pejoratywnie... to tak na marginesie. To, że nie widziałaś
                    trzeciej opcji... to pewnie dlatego, że jej łopatą nie wywaliłam. Jednak w
                    żadnej mojej wypowiedzi nie znajdziesz wykluczenia innych opcji.


                    > jak najbardziej satysfakcjonująca ale jakoś nie przekonująca.
                    P.S. Chyba dość przekonująca.... skoro dyskusja trwa?
                    • magdajeden Re: homoseksualizm 28.12.05, 12:26
                      tak masz rację, ma wydźwięk pejoratywny dokładnie jak "tata oprawca"
                      celowo użyłam tego określenia. zresztą one tez tak o sobie mówią - bezsensowna
                      jest ta poprawność na siłę.
                      • miia1 Re: homoseksualizm 28.12.05, 23:41
                        Inne zabarwienie ma mówienie o sobie z autoironią... inne, gdy to samo słowo
                        pada z czyichś ust. Jeśli czasem kpisz z siebie, to wiesz, że czym innym jest
                        powiedzieć o sobie samej " ależ jestem durna" niż gdyby miał Ci to powiedzieć
                        ktoś obcy. I nie ma to nic wspólnego z poprawnością... raczej ze zrozumieniem
                        jakże delikatnej ludzkiej psychiki. Często używanie określeń pejoratywnych w
                        stosunku do siebie jest formą obrony...
          • skorpion_2005 Re: homoseksualizm 29.12.05, 02:11
            >Skoropionie. Na jakiej podstawie ( rozumiem że podstawą tu jest obszerna wiedza
            > ) podważasz opinię WHO?
            <Kokieteria>
            Nie wiem skąd pomysł, że posiadam rozległą wiedzę - czyżbyśmy się znali
            osobiście ;)))))
            </Kokieteria>

            > A może tak Ci się po prostu wydaje?
            Tak właśnie mi się wydaje. Czy wypowiedzi nie poprzedzone zastrzeżeniem, że są
            subiektywne i osobiste, pretendują do miana Głosu Ludzkości?

            > Drugie dotyczy relatywizmu moralnego. Nie sądzę aby uczenie
            > tolerancji kogololwiek zgubiło
            W jaki sposób przeszłaś od relatywizmu moralnego do tolerancji?
            A co do samej tolerancji to coraz częściej wydaje mi się, że najszczerszą formą
            jest obojętność. Obojętność na cechy i właściwości, które nie powinny
            różnicować mojego stosunku do innych osób. Nie ustalanie np. parytetów
            zatrudnienia czy przyjęć na studia. Nie hołubienie inności i wynoszenie jej na
            piedestał.

            > Przez takie paranoiczne lęki, jakoby lobby homoseksualne miało
            > nas zgubić, a społeczeństwa wyprowadzić na moralne manowce, powstają
            > właśnie ciasne opinie.

            Ciasne, czyli jak rozumiem błędne? Moje poglądy opierają się między innymi na
            spostrzeżeniu, że meandry demokracji pozwalają uzyskiwać znaczne wpływy małym,
            ale zwartym grupom. Do zguby zaś prowadzi nie pojedyńcze lobby, ale
            rozmontowanie systemu wartości, negowanie tradycji i obyczaju dla
            przeforsowania własnych celów. Nauki ścisłe pokazują, że aby uzyskać spójny
            system, muszą istnieć aksjomaty, pojęcia pierwotne, których się nie definiuje
            ani udowadnia.
            • proces7 Re: homoseksualizm 29.12.05, 03:55
              skorpion_2005 napisał:

              > Do zguby zaś prowadzi nie pojedyńcze lobby, ale
              > rozmontowanie systemu wartości, negowanie tradycji i obyczaju dla
              > przeforsowania własnych celów. Nauki ścisłe pokazują, że aby uzyskać spójny
              > system, muszą istnieć aksjomaty, pojęcia pierwotne, których się nie definiuje
              > ani udowadnia.

              Przyznam, że nie widzę związku. Cała wiedza naukowa składa się z teorii, nawet
              gdy nie jest to ujęte w nazwie tej nauki. Zupełnie co innego oznaczają założenia
              i aksjomaty w naukach przyrodniczych, zaś co innego w naukach społecznych.
              Zresztą samo słowo "teoria", nawet w naukach ścisłych, zawiera element
              niepewności. Jest ona tylko tymczasowa, póki nie znajdziemy lepszej. Odkrywanie
              świata, budowanie nowych teorii w nauce, odkrywanie prawd i w ogóle cały postęp
              ludzkości bardzo często negował tradycje i obyczaje dotychczas panujące w
              społeczeństwie. A cóż zrobili Jakobini, Kolumb, Einstein i wielu innych? Nie
              realizowali swoich celów, nie rozmontowywali systemów? Nie mam pewności, że
              doprowadzili do zguby, negując ówczesne tradycje i obyczaje.
              • skorpion_2005 Re: homoseksualizm 30.12.05, 02:59
                Aksjomaty i reguły wnioskowania są tylko podstawą a nie całością.
                Procesie, teoria to jedyny obraz prawdy jaki jest dostępny naszemu rozumowi.
                Prawdą jest, że o hipotezach nie mówi się, że są prawdziwe tylko, że nie udało
                się ich obalić. Nowe hipotezy pojawią się w obliczu faktów, których nie potrafi
                opisać ani przewidzieć aktualna teoria.

                > Nie realizowali swoich celów, nie rozmontowywali systemów?
                > Nie mam pewności, że doprowadzili do zguby, negując ówczesne
                > tradycje i obyczaje.

                Może trąci to spiskową teorią dziejów, ale nie dostrzegasz jak silna jest
                dzisiaj presja na "rozmontowywanie systemu"? Lobbing, media, globalne
                korporacje, każdy ma swój "kawałek tortu" do wykrojenia.
                • proces7 Re: homoseksualizm 31.12.05, 04:16
                  skorpion_2005 napisał:


                  > Prawdą jest, że o hipotezach nie mówi się, że są prawdziwe tylko, że nie udało
                  > się ich obalić.

                  Ja byłbym skłonny tak napisać nie o hipotezie, a raczej o teorii. Hipotezę
                  potraktowałbym jako podzbiór teorii. Teroria jest jakby "trwalsza". Hipoteza
                  staje się teorią w momencie jej sprawdzenia.

                  > Może trąci to spiskową teorią dziejów

                  Zdefiniujmy może, "spiskową hipotezą dziejów"?


                  , ale nie dostrzegasz jak silna jest
                  > dzisiaj presja na "rozmontowywanie systemu"?

                  Nie dostrzegam. Nawet nie zdefiniowałeś pojęcia "system".

                  Lobbing, media, globalne
                  > korporacje, każdy ma swój "kawałek tortu" do wykrojenia.

                  Widzę to inaczej, wszystkie te składowe, które wymieniasz stanowią kawałek tego
                  tortu. Za mediami, korporacjami stoją ludzie. Sądzę, że tych ludzi wspierających
                  właśnie te elementy jest wiekszość i to jest system. Chyba, że myślisz o
                  autodestrukcji.
                  • skorpion_2005 Re: homoseksualizm 03.01.06, 00:50
                    > Hipoteza staje się teorią w momencie jej sprawdzenia.

                    Właśnie tu jest pies pogrzebany. Nie ma możliwości sprawdzenia hipotezy. Możemy
                    jedynie stwierdzić, że NIE UDAŁO się obalić. Mówi się, że błyskotliwy naukowiec
                    już przy śniadaniu powinien obalić trzy swoje własne hipotezy.

                    > Zdefiniujmy może, "spiskową hipotezą dziejów"?
                    Przeświadczenie, że bieg historii jest kierowany świadomą wolą, manipulacją,
                    zakulisowymi rozgrywkami grup interesów (Żydów, masonów, cycklistów,
                    producentów dmuchanego ryżu, gumowych kaczuszek itp.)

                    > Widzę to inaczej, wszystkie te składowe, które wymieniasz stanowią kawałek
                    > go tortu. Za mediami, korporacjami stoją ludzie. Sądzę, że tych ludzi
                    > pierających właśnie te elementy jest wiekszość i to jest system. Chyba
                    > że myślisz o autodestrukcji

                    Nie. Nie myślę o autodestrukcji. Myślę o podważaniu oczywistych praw i zasad,
                    negowaniu tradycji, żeby przygotować grunt dla własnych celów. Modelowym
                    przykładem jest karmienie niemowląt. Wielkie koncerny wywierają presję, żeby
                    zaprzeczyć naturalnym instynktom i promować karmienie sztucznym pokarmem. Atak
                    jest prowadzony z wielu stron. Z pozycji troski o dobro dziecka (masz za mało
                    pokarmu) i z pozycji "feministycznych" - kobieta ma prawo nie karmić. Na
                    szczęscie nie mogę w tej chwili znaleźć portalu z opisami starszliwych cierpień
                    doznawanych przy karmieniu. Na stronach wypowiadali się nawet lekarze
                    (wymieniani z imienia i nazwiska) w duchu poparcia dla zaniechania naturalnego
                    karmienia.
                    Znacznie bardziej stonowana wypowiedź, ale w mojej ocenie ilustrująca mechanizm
                    delikatnego zasiewania wątpliwości (tendencyjnie pocięta, całość
                    kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54927,1326213.html)
                    "
                    > Tak więc, zamiast rozpaczać nad butelką, skup się na maluszku,
                    >...
                    > Że karmiąc go butelką, możesz przespać całą noc. Że nie musisz wszystkiego
                    > robić sama. Przecież mieszankę może podać maleństwu także tata.
                    > Butelka to dla niego (Taty) wielka szansa.
                    > ... Coś, co przy karmieniu piersią zarezerwowane jest tylko dla mamy.
                    > A ty ... wykorzystaj swoją większą niezależność. Idź na długi spacer
                    > , do kina, na basen. I pamiętaj, na butelce wychowało się tysiące
                    > zdrowych i szczęśliwych niemowląt."

                    A 1.5 mln rocznie umiera.
                    "Choroba butelkowa to nazwa nadana śmiertelnej kombinacji biegunki, odwodnienia
                    i niedożywienia, będących wynikiem niehigienicznego karmienia sztucznego."
                    www.sprawiedliwyhandel.pl/artykuly/2003/mleko.html
            • miia1 Re: homoseksualizm 29.12.05, 09:12
              Skorpion pisze : czyżbyśmy się znali
              > osobiście ;)))))
              A cholera wie... może się i znamy? Też nie wiem skąd pomysł o rozległej wiedzy...
              A więc wydaje Ci się, że homoseksualizm jest ciężką chorobą psychiczną.
              Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.
              Co do przejścia od relatywizmu moralnego do tolerancji przyznam, że już nie
              pamiętam. Prawdopodobnie chodziło o ukazaną przez Ciebie złowróżbną wizję
              rozwoju przedszkoli.
              Hołubienie inności i wynoszenie jej na piedestał... ciekawe jest to, że przy
              niektórych tematach, kiedy mowa właśnie o obojętnym traktowaniu, o pozostawienia
              po prostu miejsca dla tej inności, niektórzy natychmiast dopiszą w didaskaliach
              : "ok... ale bez przesady!". Jakby miano im wydrzeć kawałek, w tym przypadku
              heteroseksualnego terenu.
    • ax82 Re: homoseksualizm 29.12.05, 01:06
      Osobiście nie mam nic do homoseksualistów.
      Miałam kolege o tej orientacji seksualnej i był super gościem. :)
      Jednak jesli chodzi o adopcje dzieci to jestem przeciwniczką.
      -------
      Asia
      • proces7 Re: homoseksualizm 29.12.05, 01:48
        ax82 napisała:

        > Miałam kolege o tej orientacji seksualnej i był super gościem. :)

        Mam koleżankę, która pracuje w UKS. Naprawdę jest super dziewczyną. Ale ogólnie
        nie przepadam za tą instytucją;-).
    • proces7 Re: homoseksualizm 29.12.05, 01:21
      woow2306 napisała:

      > Dlaczego legalizacja? Wyłącznie z powodu zakłamania naszego
      > społeczeństwa... więc dokładnie z tych samych powodów dla których...
      > konkubenci mogą pełnoprawnie dziedziczyć po sobie.... to na razie tyle...

      Miałem się nie wypowiadać w tym wątku, bo w zasadzie to guzik na ten temat wiem.
      Nie jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, że konkubenci w Polsce w świetle
      prawa sa równi pod wzgledem dziedziczenia, bez względu na charakter zwiazku
      (hetero, czy homoseksualny). Problem polega na tym, by dziedziczenie
      testamentowe wyprzedzało dziedziczenie ustawowe. Wystarczy to zmienić w polskim
      prawodawstwie i ten aspekt równości prawnej związków będziemy bedziemy mieć z
      głowy. Bo wydawało mi się, że Tobie głównie o to właśnie chodzi, kwestię
      pośmiertnego podziału majątku, tak?
      • justysbytomianka Re: homoseksualizm 29.12.05, 08:26
        tolerancja wyrozumiałość, liberalizm w stosunku do cudzych wierzeń, praktyk,
        poglądów, postępków, postaw, choćby różniły się od własnych a. były z nimi
        sprzeczne; biol. zdolność organizmu do znoszenia, bez ujemnych skutków, wpływu
        szkodliwych substancji, niekorzystnych warunków środowiska itd.; dopuszczalne
        odchylenia wymiarów, kształtów, składu chem. itp. właściwości wykonywanego
        przedmiotu od normy; odchyłka.
        Etym. - łac. tolerantia 'cierpliwość, wytrwałość' od tolerare 'wytrzymywać;
        znosić'. (Kopaliński
        Przypomniałam pojęcie tolerancji , gdyż odnosze wrażenie nadinterpretacji tego
        słowa i skłonności mylenia go ze słowem akceptacja
        Tolerujemy czyli znosimy cierpliwie coś co odchyla się od normy.
        Akceptujemy czyli godzimy się, aprobujemy i wówczas nie stawiamy warunków.
        Nie można byc troche w ciąży ;)bo odczytując komentarze to tak odnosze
        wrażenie ,że niektórzy sa tak troche w ciąży a trochę nie;)
        Jesli idzie o moje zdanie to ja własnie toleruję homoseksualizm świadoma
        róznicy tego słowa od słowa akceptuję ;)

        • proces7 Re: homoseksualizm 29.12.05, 19:42
          Justyś, właśnie, przez to, że każdy obawia się wyrazić swą jasną, sprecyzowaną
          opinię, dyskusja jest akademicka. Ale oczywiście jak najbardziej toleruję i
          nawet lubię tego typu dyskusje.
          Tolerancja dla mnie ma tez taki wydźwięk: że owszem toleruję, ale się odcinam.
          Postrzegam to zjawisko też jak jakąś przysługę, łaskę, którą wyrażamy, z
          jednoczesnym pokazaniem swojej wyższości i dystansu. Nie znam bliżej problemu i
          ideologii ruchów gejowskich, a sam wypowiadam się na ów temat. Bo jest taki
          bezpieczny. Sądzę jednak, że nasz stosunek do zagadnienia uległby diametralnej
          przemianie, gdyby okazało się, gdyby któraś z Pań tu piszących przekonała się,
          że jej mąż ma kochanka od dawna, albo, że jej dziecko jest właśnie homoseksualistą.
          Tak samo jest na przykład z karą śmierci. Większość z Was jest zapewne
          zdecydowanie przeciwna, ale gdyby zamordowano kogoś Wam bliskiego, to zapewniam
          Was, że znacząco zmienilibyście stosunek do zagadnienia. Chętnie zawsze
          wybaczamy komuś nieswoje krzywdy.
          Bo w praktyce u mnie to wyglada tak, że piszę na ten temat, ale mówiąc szerze,
          to problemy homoseksualistów mam w dupie.
          • miia1 Re: homoseksualizm 29.12.05, 21:07
            No i pięknie proc... bo dyskusja jest faktycznie akademicka. Największa moja
            frajda w tej dyskusji polega na tym, że ani razu nie wypowiedziałam się, czy
            faktycznie jestem za adopcją dzieci przez gejowskie pary, czy też nie. Ale, jak
            słusznie zauważyła Magda, jest to manipulacja.
            Tak, znamy siebie o ile sami znaleźliśmy się w danej sytuacji. Dodam tylko, że
            moje wątpliwości i wsadzanie kija w mrowisko wynikają z kontaktów z tym
            środowiskiem i znajomości niektórych z ich problemów. Takich jak np
            dziedziczenie, o którym raczyłeś wspomnieć, tudzież odwiedzanie się w szpitalu.
            A w praktyce wygląda to nieraz bardzo, bardzo ponuro.
            • magdajeden Re: homoseksualizm 29.12.05, 21:14
              no i dałam się sprowokować. ale zawsze daję się sprowokowac, jeśli temat jest
              dość istotny (w tym przypadku dzieci) - trudno, nobody's perfect :(

              ale przynajmniej wypowiadałam się szczerze, nie unikając powiedzenia swojego
              zdania.
              zresztą ...nieważne.
          • jagus007 Re: homoseksualizm 30.12.05, 00:25
            Proces,
            Napisałeś: " Tolerancja dla mnie ma tez taki wydźwięk: że owszem toleruję, ale
            się odcinam.
            > Postrzegam to zjawisko też jak jakąś przysługę, łaskę, którą wyrażamy, z
            > jednoczesnym pokazaniem swojej wyższości i dystansu".

            Ośmielę się z tym nie zgodzić.
            Dla mnie tolerancja ma w sobie szacunek dla kogoś, dla czegoś, co jest cudze,
            nie moje.. ale przez to, że inne - nie mniej ważne, cenne...
            Dystans - tak, ale nie wyższość!

            Napisano już dawno temu: "Na tyle się znamy, na ile nas sprawdzono". Nie
            wiem,jak zareagowałabym w zarysowanych przez Ciebie sytuacjach. Ale dziś nie
            czuję się uprawniona, by nazywać złym to, do czego nie mam wyrobionej opinii.

            Może byłabym w stanie odebrać komuś życie - choćby w obronie swoich bliskich,
            ale mimo to nie mam prawa nazwać odbierania życia - dobrem!

            Jeśli chodzi o homoseksualistów - chyba nie mam ich problemów w dupie... Może z
            racji tego, że musiałam kiedyś wejść w szkole do męskiej ubikacji, bo nie
            mogłam znieść świadomości, że tam gromada osiłków kąpie w sedesie swojego
            kolegę tylko za to, że osmielił się głośno powiedzieć, że jest gejem.
            Może z racji tego, że w swoim środowisku zbyt często spotykam się z równaniem
            do poziomu przez glebienie, ucinanie głów wystających poza małomiasteczkową
            mentalność...
            A może dlatego, że mam głębokie przekonanie, że danym nam będzie pięknie się
            różnić, że przynajmniej - tak być powinno...

            Pozdrawiam w nieustającym szpagacie;)
            • skorpion_2005 Re: homoseksualizm 30.12.05, 01:07
              >Może z racji tego, że musiałam kiedyś wejść w szkole do męskiej ubikacji, bo
              >nie mogłam znieść świadomości, że tam gromada osiłków kąpie w sedesie
              >swojego kolegę tylko za to, że osmielił się głośno powiedzieć, że jest gejem.

              Chyba miotamy się ze skrajności w skrajność. Są takie miejsca gdzie, można
              zostać zaatakowanym za za okulary, tuszę, fryzurę albo z nudów.
              A może z duchem tolerancji powinniśmy życzliwym okiem spojrzeć na silnych,
              energicznych, zdecydowanych młodzieńców, o cechach przywódczych śmiało
              wyrażającym swoje sympatie...

              > Może z racji tego, że w swoim środowisku zbyt często spotykam się z równaniem
              > do poziomu przez glebienie, ucinanie głów wystających poza małomiasteczkową
              > mentalność...

              Chyba próbujesz przemycić tezę, że homoseksualizm to wyrastanie ponad
              przeciętność. Nie widzę, żadnego uzasadnienia.

              • jagus007 Re: Skorpionie 30.12.05, 01:32
                Owszem, są takie miejsca... Owszem, czasmi - przez zaniechanie, przez strach -
                godzimy się niejako na istnienie. Tak jest, lecz czy tak być powinno? I czy to
                tolerancja, akceptacja - czy może już współwina? A tak swoją drogą - tylko raz
                oberwałam, choć więcej razy reagowałam, bo nie chciałam być współwinna przez
                zamknięcie oczu, gdy silni i energiczni kopali tego mniej zdecydowanego.
                Czyżby oni też mieli sumienie?;)

                A teza jest następująco banalna: dziobanie tylko za inność - jest jest może
                przywilejem drobiu, ludziom nie przystoi;)
                • skorpion_2005 Re: Skorpionie 30.12.05, 02:03
                  > A teza jest następująco banalna: dziobanie tylko za inność - jest jest może
                  > przywilejem drobiu, ludziom nie przystoi;)

                  Jaguś jak dotąd nikt nie bronił prawa do dziobania !
                  Rozmawialiśmy głownie o rozciągnięciu przywilejów, tak PRZYWILEJÓW, którymi
                  obdarzone są rodziny na pary homoseksualne. A zwłaszcza prawa do adopcji.

                  Z Twoją zaś tezą zgadzam się bez zastrzeżeń.
                  • jagus007 Re: Skorpionie 30.12.05, 10:39
                    Nie do końca rozumiem... Jak jest z zakresami pojęciowymi terminów "prawo"
                    i "przywilej"? Chyba się nie pokrywają? Czy np prawo do życia to przywilej?
                    Prawo do posiadania potomstwa? Prawo do adopcji?
                    • magdajeden Re: Skorpionie 30.12.05, 11:05
                      jaguś, moje psy też chciałyby adoptować ludzkie dziecko. powinno się im na to
                      pozwolic, prawda? w końcu to są żywe istoty i niektórzy twierdzą, że nawet
                      madrzejsze i wrażliwsze od ludzi.
                      mniej drastyczny przykład?
                      dlaczego nie pozwolić parze staruszków adoptować dziecko? dyskryminacja?
                      tak nas natura, Bóg, co kto woli, stworzyła, że dzieci mogą mieć pary
                      (mężczyzna i kobieta) w odpowiednim wieku. ingerujemy w tę naturę coraz
                      bardziej - coraz starsze kobiety mogą rodzic, bezpłodne wczesniej pary, w
                      wyniku leczenia mogą miec dzieci, mogą adoptować - ale na litość boską - nie
                      poprawiajmy natury aż do tego stopnia. i tak nam się to wszystko kiedys dużą
                      czkawką odbije.
                      bo niby dlaczego moje psy nie mogą mieć dziecka? wiesz jak dzieci lubią pieski?
                      • proces7 Re: Skorpionie 30.12.05, 18:04
                        magdajeden napisała:

                        Wszystkie wyzej wymienione słowa i zdania sa prywatnymi pogladami autora,
                        nie stanowią zródła obrazy, nie sa pisane w celu poniżenia i odebrania
                        szacunku komukolwiek :) więc proszę się nie obrażać.
                        proces - odpieprz się - nie czepiaj się.

                        Musisz mnie ładnie poprosić i przez dwa tygodnie zwracać się do mnie na Forum
                        per "Wasza Ekscelencjo". Wtedy pomyślę o tym, by Ci nieco ulżyć w cierpieniu.
                        Aha i masz zacząć się zwracać do ludzi zaimkami osobowymi z dużej litery. Zdania
                        też masz zaczynać z dużej. I bardzo proszę bez tych rażących błędów
                        ortograficznych pisać.
                        • magdajeden Re: Skorpionie 30.12.05, 18:11
                          proces7 napisał:

                          > magdajeden napisała:
                          >
                          > Wszystkie wyzej wymienione słowa i zdania sa prywatnymi pogladami autora,
                          > nie stanowią zródła obrazy, nie sa pisane w celu poniżenia i odebrania
                          > szacunku komukolwiek :) więc proszę się nie obrażać.
                          > proces - odpieprz się - nie czepiaj się.
                          >
                          > Musisz mnie ładnie poprosić i przez dwa tygodnie zwracać się do mnie na Forum
                          > per "Wasza Ekscelencjo". Wtedy pomyślę o tym, by Ci nieco ulżyć w cierpieniu.
                          > Aha i masz zacząć się zwracać do ludzi zaimkami osobowymi z dużej litery.
                          Zdani
                          > a
                          > też masz zaczynać z dużej. I bardzo proszę bez tych rażących błędów
                          > ortograficznych pisać.
                          >

                          pocałuj w dupe .... psa mojego sąsiada! (chciałam napisać, tradycyjne
                          okreslenie, ale jeszcze byś sie rozochocił, brrrrr)
                          fajansiarzu, pilnuj swoich błędów i nieczesto robię błędy, żebyś musiał mnie
                          pouczac. ups "wasza ekscelencjo szefie sali nr11 w mieleckim psychiatryku". a
                          tak swoją drogą jestes tej swojej sali szefem czy kapo? którą nazwę wolisz?
                          pozwalają ci sanitariusze robić zbiórki? hihihi, fajnie masz :))
                          nie pisze się "z dużej" tylko "wielką" jełopie.
                          • miia1 Re: Skorpionie 30.12.05, 18:39
                            Qrwa proces! Skądżeś Ty ją wytrzasnął? Przecież to perła.... czuję się wieprzem;)
                            • magdajeden Re: Skorpionie 30.12.05, 23:22
                              wybacz miia, nie musisz mnie czytac. po prostu ten osobnik wyzwala we mnie
                              najgorsze instynkty.
                              robi mi duże przykrości - ale sie tym nie chwali publicznie, więc wygląda na
                              to, że to ja taka cięta jestem.

                              ale generalnie to ja miła i grzeczna jestem.
                              zastosuj ignora i po kłopocie ;)
                              • miia1 Re: Skorpionie 31.12.05, 00:45
                                Ależ Droga Magdo. Uwielbiam Cię czytać.
                                Choć pozwolę sobie na małą uwagę, za bardzo Cię poniosło. Sama na tym tracisz.
                                Zalecam z całą życzliwością więcej dystansu... ;)
                                • magdajeden Re: Skorpionie 31.12.05, 01:19
                                  wiem, wiem, wiem.....

                                  ale czasami nerwowa jestem, jak mi ktoś za skórę zalezie
      • woow2306 Re: homoseksualizm 29.12.05, 23:08
        procesie... maksymalnie upraszczając :TAK!!! O to mi chodziło w legalizacji...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka