11.07.06, 08:34
Dziś będzie pogadanka o futbolu.

uwaga: są brzydkie wyrazy, a wiec osoby nie mające smaku proszę o wybaczenie.

football z gry fajnej (kiedys) stał sie grą niefajna i nieciekawą (dzisiaj).
Jakby się zastanowić to niestety psują ten sport pieniądze. tzn chodzi o to
że pieniądze jako ekwiwalent za spędzanie czasu na boisku i bawienia grą
widzów to juz historia. raczej bieganie po boisku i kopanie piłki to
ekwiwalent z którego mało kto chce korzystać za posiadanie wiekszych
pieniedzy. Dziś sie biega po pieniądze, tak jak aktor. Kasting i gra w coraz
o lepszych filmach (klubach) aby gaża rosła a jak przyjdzie co do czego to
zagrać nawet Zosię w "Panu Tadeuszu".
Wypisze w punktach wszystko co mnie wpienia w piłeczce (w którą to lubiłem
grac jako pacholę)
- udawanki - dorosli faceci udawają lisków i ćwicza super ekstra pady i co
gorsza płacze skrzywdzonego dziecka, grymasy, bicie dłonią po trawie i wicie
się ze spazmami i pretensonalny wyrzut ramion. ja pierdole jakim trzeba byc
deklem aby sie w to bawic. i jakim trzeba byc deklem aby to oglądać. to juz
dzieciaki w podstawówce maja wiecej honoru. jak mi ktoś bedzie mówić ze to
taki spryt co to trzeba szanowac i podziwiac to mu strzele blaszke.
- spryt i cfaniactwo - jest to sport gdzie gloryfikuje się powyższe ;)) w
żadnym innym sporcie udawanki nie maja wpływu na wynik meczu. Wiekszosć meczy
na tych mistrzostwach rozstrzygneła się ze względu na zagwizdanie bądz i nie
jakiegoś karnego czy podyktowanie (badz i nie) jakiejś kartki. wzgledy
sportowe, techniczne i inne z powodu równego poziomu (wszyscy i tak graja w 5
ligach narodowych (narodowych - buhahaha) i jednej - mistrzów) jakby się
znoszą. tylko nie kumam po co naciagac do tego szlachetną postawę i etos
sportowca bo to trąci bardzi czymś strasznie smierdzącym i tylko na potrzeby
w sumie nawet nie bardzo wiem kogo.
- sława i chwała - kazdy dobry zawodnik przechodzi próbę złota - dostaje
kilka milionów prządnej jednostki monetarnej -i pytanie co dalej ;)) nagle
cele czysto sportowe staja sie mniej ważne a ważniejsze stają sie problemy
młodego chłopca ze wsi który dostał kilkadziesiąt milionów dolarów i musi cos
z tym szybko zrobic bo wyparuja. ale okej.
- zawodnicy na boisku zauważają że im bardziej maja dziwne fryzury tym rosnie
ich zainteresowanie potencjalnym reklamodawcą. (vide Beckham). a pieniadze od
reklamodawców są kilkakrotnie wyższe niż gaza w klubie. warunek: uczestnictwo
w bulwarówkach.
- sprzecznosci - jednocześnie oczekujamy pieknej walki a z drugiej strony
oczekujemy ze ci zawodnicy będą sie kochać. niestety to jest mozliwe tylko w
amatorskim sporcie. (Corinthians F.C. - proszę poszperajcie - niezwykły
przykład jak sie uprawianie sportu stoczyło do poziomu walk najemników)
No ale pieniadze są zazdrosne i chcą byc jedyna zasadą footballu.
Niepodoba mi sie jeszcze setki innych rzeczy z których jedna to to ze mają
krzywe kurwa nogi...
nie chce mi się dalej i powiem szczerze ze widowiskowosć piłki zbliza się do
widowiskowości poola. wolny, rozny, karny.

PS.
- obejrzałem sobie zdjęcia paskudnego wybryku zizou - zauważcie jak się włoch
wywrócił. srodek cieżkości włocha jest jakby w tym samym miejscu. a wiec całe
uderzenie zidanowatego potwora obróciło się w spektakularny fikołek który z
punktu widzenia np boksu nie miał precedensu NIGDY, chociarz ciosy
kilkadziesiąt razy silniejsze pewnie. (pomijam ze korki na trawie są
pewniejsze do ustania niz bucik na czesto mokrym parkieciku). Najgorsze jest
to że prowokatorów takich sie szanuje ba a nawet chołubi. ja pierdolę, co to
jest za deklizm. nie jest to jakis specjalny wybryk ani cos za co nalezy
kogokolwiek spalić na stosie.
- obejrzalem sobie henryego któremu przelatujaca stopa około 15 cm od twarzy
wyrządziła sporo szkód i spowodowała niezle machanie rękami i grymasy, pewnie
to sznurówka.
- obejrzalem sobie henryego w karnym z portugalią chyba, zawadzenie było, ale
henry zauważył że nie dobiegnie do piły i też się przewrócił, przyjrzeć sie
stopie proszę. mimo zawadzenia nogą mógł biec dalej, proszę państwa to nie
jest sport. to jest naprawdę sport dla panienek co to pająki, myszki i skręt
w lewo bez świateł.
- zauwazyć można było że takich przewracanek było o wiele wiecej, i 90% było
nie gwizdanych. niemniej dziś juz nie chodzi proszę państwa o strzelenie gola
z akcji ale o karnego, wolnego lub rożny. ilosc mecza w meczu maleje
drastycznie nikt nie chce strzelać bram bo to zaraz kontra jest jak sie nie
uda. w koszykówce jest coś takiego jak gra na faul, ale to nie jest tylko
udawane cwaniactwo. to jest zmuszenie rywala by naprawdę sfaulował. bez
udawania. zastosowanie zwodów ktore na tyle zmylają przeciwnika ze
rozpaczliwie wali po łapach lub ciagnie za koszulkę. A w piłce chodzi o to
3XP: Potknać się, Przewrócić i Pojęczeć.
ja pierdole...

mało tego: prawa fizyki na piłkarzy jakby nie działaja, przewracaja się przy
muśnięciu stopy z jednej strony a czasami są nie do przewrócenia jesli chodzi
o grę obronną.
to wszystko nie zmienia faktu ze faule zdarzaja się tzw brzydkie. ktos kogos
rypie w koche, udo lub pachwine korkami specjalnie tak aby juz nie wstał.
SPECJALNIE. to tez jest nie do wyobrażenia. też trzeba być prymitywnym deklem
aby w tym upatrywać swoja wyższość. no ale to powoduja pieniądze. Bo kres
możliwości fizycznych ludzkich proszę państwa jest a kres wzrostu
zarobkowania juz nie jest tak paskudnie uwarunkowany ;)))
I wychodzi mi jakby nie patrzeć że w piłkę zawodową klepią jedynie puste
zmanierowane dekle które ćwicą od małego dzień w dzień i zrobią WSZYSTKO aby
wygrać. Tym WSZYSTKO jest tez szczypanie, wsadzanie palca w dupę, złamania
kumplowi nogi, plucie, najbardziej honorowe jest danie w mordę. i do tego to
udawanie sczytnych idei. przecież ci kolesie mają fer pleje w ciemnej dupie i
smieja się jak dresiarze z poparzonego.

sport ten jest fajny gdy się w niego:
- gra się samemu
- gdy grają dzieciaki - niestety jeszcze one majacośtakiego jak honor,
szczerosć i brak wyuczonego cfaniactwa.
- w wydaniu amatorskim

o ile przyjemniej mimo braku umiejętnosci, było oglądać tzw afrykańską czy
wręcz oceaniczną piłkę, gdzie tego typu zachowania po prsotu kłócą się
jeszcze z byciem wysportowanym, silnym, wybieganym, zdrowym, cuchnąćym
końskim potem chłopem który chce rozerwać przeciwnika na strzępy i wbic mu
bramę. ale to trzeba miec jeszcze jakieś resztki wartości.

mamy takich to mistrzów świata - Włochy.
tv włoska wyrzuciła jednego z niemców ze wzgledu na fakt iż oddał jakiemuś
argentolowi w pycho po meczu w przepychance, i "uprzejmie" doniosła, potem ta
przepychanka z Zizou, gdzie włoch uczciwie zarobił na kopa w mordę przez cały
mecz. i powinien miec wyplacone.

taki głupi dowcip:
Janas na odprawie przedmeczowej typuje skład na mecz z niemcami:
- Słuchajcie "najlepszą obroną jest atak", wiec Żuraw wejdziesz za stopera..
Obserwuj wątek
    • braineater Re: pogadanka 11.07.06, 08:56
      Obły
      w jakiejkolwiek dziedzinie sportu, sport jest tylko wtedy, gdy bawią sie w to
      amatorzy. Nie ma czegoś takiego jak sport zawodowy - jest tylko system widowisk
      telewizyjnych.
      (dygresja - jeden wyjątek, w który jakoś tam jeszcze nieśmiało <i pewno
      zupełnie naiwnie> wierzę, czyli boks zawodowy i walki w klatkach, bo tam, jak
      by sponsor nie podpłacił, czego by tym kolesiom nie nawrzucali do zupy i czym
      by im żył nie zapchali i tak w ostatecznym rozrachunku chyba wygrywa jeszcze
      ten, kto z mniejszym wstrzasem potrafi przyjąć 100 do 200 ciosów w głowę,
      zadanych z siła i wdziekiem kafara. Nie ma takiej kasy, by kogoś zmusic do tej
      przyjemności - to trzeba po prostu kochać)
      A tak to mamy teatrzyk, równie realistyczny, jak to, co dzieje się na scenie
      Narodowego. Piłkarzy, którzy potrafią cały mecz nie znaleźć się w pobliżu
      piłki, a być gwiazdami, kolarzy, co prezentowani są jako tytani ludzkiego
      wysiłku (a to EPO jechało), biegaczy i skakaczy rekordowych, których niesie
      koka i i inne alternatywne metody treningu i tak chyba w każdej dziedzinie.
      Przynajmniej skejci i snowbordziści się nie czają z uzywaniem i mają to wpisane
      w definicję swoich sportów.
      I tak szczerze mówiąc, równie dobrze, jak na zawody z udziałem ludzików, można
      sobie popatrzeć na Światową Ligę Play Station i rzezanie wirtualnych monstrów w
      na czas, albo na capture the flag. Róznic praktycznie brak, tyle, że przy
      zawodach na pleju kasują ci sprzęt za cheatowanie i daja dozywotniego bana na
      wszystkie zawody.
      Sport zawodowy jest dla mięczaków i niespełnionych aktorów.:)

      P:)
      • stella25b Re: pogadanka 11.07.06, 09:38
        Porownanie footbolu z aktorstwem bardzo mi sie podoba. Kazdy mundial to taki
        przenosny Hollywood- kupa slaw, morze pieniedzy i fani, fani, fani.

        Z drugiej strony ciekawe,ze wlasnie ta dyscyplina sportu tak sie medialnie
        rozwinela. W koncu inne sa tez dosc widowiskowe.
      • amber.mhm Re: pogadanka 11.07.06, 09:50
        No mnie tej wiary pozostało trochę więcej, niż tobie Brain. I właśnie dlatego
        przez ostatnie dwa tygodnie wgapiałam, kiedy tylko można było w zielony trawnik
        i wszystko co się na nim wyprawiało. Z tym, że nie chodzi tu o MŚ w piłce
        nożnej, a o Wimbledon. Bo w sumie, jeśli chodzi o futbol to się zgadzam z Obłym
        w stu procentach. Nie jestem fanką tej dyscypliny i mecze oglądam okazjonalnie -
        czasem jakieś mecze eliminacyjne polskiej drużyny, troszkę popatrzę na wielkie
        imprezy takie jak ta która się właśnie była odbyła. I może właśnie dlatego tak
        wyraźnie widzę, że w piłkę nożną gra się dzisiaj jakoś inaczen niż jescze
        chociażby osiem, a nawet cztery lata temu. I w zasadzie samej gry to tam jest
        niewiele.

        Ale wracając do mojem kibicowskiej miłości, czyli tenisa, to chociaż ciągle się
        słyszy tęskne westchnienia za pojedynkami dawnych mistrzów, to jednak wciąż
        najważniejsze jest osobiste zaangażowanie i wola walki. I nawet jeśli tenis
        stał się bardziej siłowy, to techniczne umiejętności wciąż się liczą i
        wzbudzają uznanie publiczności. Jaśne, że w tym wszystkim są duże pieniądze, i
        te zarabiane na kortach i jeszcze większe zarabiane na kontraktach reklamowych.
        Ale jeśli ktoś więcej uwagi poświęca temu co dzieje się wokół rozgrywek -
        właśnie promowaniu swojej osoby, reklamom i "bywaniu" w wielkim rozrywkowym
        świecie, to po pewnym czasie po prostu wypada z gry - tak jak Kurnikowa, tak
        jak Serena Williams, bo po prostu inaczej się nie da. Można dalej zarabiać
        pieniądze, ale w rankingu spada się coraz niżej.

        Tak więc ja bym nie zamieniła konfrontacji dwojga żywych ludzi na kortach na
        wirtualne rozgrywki. Zbyt często jeszcze dostrzegam prąd przechodzący między
        graczami.

        P.S. Mam nadzieję obły, że nie będziesz miał nic przeciwko temu, że wcinam się
        ze swoim tenisem do twojego wątku futbolowego.
    • samica1 Re: pogadanka 11.07.06, 10:19
      Chcesz zobaczyć piękny sport, to oglądaj igrzyska paraolimpijskie.
      Ale to takie jakieś...i dziwne uczucia wzbudza... nie?
    • skajstop Re: pogadanka 11.07.06, 10:59
      Sport "zawodowy" od zawsze był pewnym teatrem.

      Co jednak wcale nie wyklucza faktu, iż każda ze stron chce wygrać. A jedynie
      wskazuje, że trzeba przyjąć konwencję, a nie narzekać na nią :)

      Np. cudowną zagrywką pewnej tenisistki były głośne jęki przy zagrywaniu piłki.
      Pozornie - no tak miała. W rzeczywistości, cudowny sposób dekoncentrowania
      rywalek, uderzający w tak głębokie, atawistyczne struktury, że ech... :)
    • dr.krisk Ano! 11.07.06, 11:27
      obly napisał:

      > sport ten jest fajny gdy się w niego:
      > - gra się samemu
      > - gdy grają dzieciaki - niestety jeszcze one majacośtakiego jak honor,
      > szczerosć i brak wyuczonego cfaniactwa.
      > - w wydaniu amatorskim
      Jak najbardziej. W łikendy popycham na rowerze (ot tak dla zdrowia 50-70 km), i
      często mijam się z gromadą starszych panów na szosowych rowerach - ile frajdy
      mają z tego amatorskiego śmigania! Na pewno też są zdrowsi i weselsi od
      zestresowanych zawodowców, nawalonych po uszy koksem....
    • obly Re: pogadanka 11.07.06, 16:05
      video.google.com/videoplay?docid=5142970568688502787
      • olahabe Re: pogadanka 11.07.06, 22:43
        Piękny film gangsterski. I pomyśleć, że kiedyś mówiło się, że piłka nożna jest
        dla chuliganów bawiących się w dżentelmenów, a rugby dla dżentelmenów bawiących
        się w chuliganów... Swoją drogą mamy kolejną gwiazdę mediów, ech.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka