06.01.07, 13:26
czyli najnowszy film Aronofsky'ego
widziane i przezachwycone wczoraj

całość swietnie wpisuje sie w ksiazkowa serie MITY, bo tak naprawde bazuje na
jednym zadniu ze starego testamentu: "I usunął go Pan Bóg z raju rozkoszy,
żeby uprawiał ziemię, z której został wzięty; i wygnał Adama, a przed rajem
rozkoszy postawił cherubów i miecz płomienisty i obrotny w celu strzeżenia
drogi do drzewa żywota." (Gen 3, 23-24)*
poza tropami biblijnymi mamy tu bardzo duzo odniesien kulturowych - od basni
o wodzie zywej, przez Solaris Lema, az po Odyseje Kosmiczna Kubricka

do tego absolutnie cudowne zdjecia, piekna muzyka i aktorstwo pierwszej
proby. przede wszystkim urzeka Rachel Weisz, bo gra przede wszystkim twarza i
robi genialnie. Tą rolą pokazala, ze zeszloroczny Oscar nie byl wypadkiem
przy pracy ;)

kubu poleca, a dzis idzie zbadac Marie Antonine (choc szczerze mowiac bez
wiekszego przekonania)
______________________________
* to straszne co komputer robi z czlowiekiem. Wystarczyloby sie odwrocic i
zdjac Biblie z polki, ktora mam za plecami, ale po co, skoro mozna ja sobie
wyguglac, prawda? ;)
Obserwuj wątek
    • noida Re: Żródło 06.01.07, 14:31
      Źródła nie widziałam, a recenzje miało nie najlepsze jednak... Jak wrócisz z
      Marii Antoniny to napisz, jak ci się podobała, bo zdania są też podzielone i
      ciekawa jestem twojego :)
      • kubissimo Re: Żródło 06.01.07, 14:50
        no nie wiem czy takie nie najlepsze recenzje. 5 gwiazdek w wyborczej to słabo?

        wydaje mi sie, ze krytycy tego filmu wybrzydzaja, bo liczyli na Requiem dla snu
        2, a tu zamiast narkotycznych wizji mamy opowiesc nafaszerowana archetypami
        (drzewo zycia, amor i tanatos) i rozciagnieta na 1000 lat
        • daria13 Re: Żródło 21.01.07, 16:13
          Obejrzane wczoraj. Hmmm. Mąż po seansie podsumował krótko: odlotowy bełkot. Mimo
          oburzenia za tak obcesowe stwierdzenie nie do końca mogę temu zaprzeczyć. Ja
          nazwałabym to nieco subtelniej: przerost formy nad treścią. Wizualnie, aktorsko,
          muzycznie - najwyższe oceny, natomiast sama opowieść - niestety mocno nadęta.
          Mimo najszczerszych chęci nie przekonała mnie ta historia. Moja kuzynka z
          poznańskiego ma na takie zjawiska fajne określenie - przepamprowane, inni mówią
          na to przefajnowane. Szkoda, bo film jest naprawdę piękny. Mimo wszystko nie
          żałuję ani czasu, ani kasy wydanej na obejrzenie go. Jednakowoż do Requiem
          baaaardzo mu daleko.
          P:)
      • kubissimo Marie Antoinette for Dummies 07.01.07, 01:38
        ocena koncowa: eeeeeeeeeee
        rozwiniecie tematu jutro ;)
        • kubissimo Re: Marie Antoinette for Dummies 07.01.07, 13:44
          ok, rozwinięcie:

          dwa plusy:
          1. kapitalne kostiumy.
          2. jak na Coppolównę to film całkiem gładko się ogląda (a przynajmniej bez
          narstającej kurwicy, czego doswiadczalem bylem podczas ogladania Lost in
          Translation). Główny sęk w tym, że nie wiadomo, po co ten film powstał, bo
          jedyne co otrzymujemy to powierzchowany obrazek o zyciu Marii Antoniny. Takie
          wypisy dla gimnazjalistow. Amerykanskich gimnazjalistow.

          czytałem gdzies, że Coppola chciała walczyć z ponoć zafałszowanym wizerunkiem
          Marii Antoniny, którą historia zapamiętała jako głupiutka i pusta gąskę, która
          z braku chleba radziła biedakom, żeby jedli ciastka. Więc troche nie rozumiem,
          czemu - przy takich załozeniach - pokazała ja jako głupiutką i pustą gąskę.
          Jedynym odejsciem od tradycji jest to, ze to nie ona palnęła ten tekst o
          ciastkach. Generalnie widzimy Marię Antoninę w świecie koronek, pantofelków,
          ciasteczek oraz z nieodłącznym pieskiem pod pacha. Taka XVIII-wieczna Paris
          Hilton.
          Może własnie o to chodziło Coppoli? Żeby pokazać jak wygladal lans w XVIII
          wieku i ze system celebrities to nie jest wymysł Amerykanow? A taka Maria
          Antonina mówiąca do swoich poddanych HAJ oraz FENKS byla takim samym ziomalem
          jak dzisiejsza widownia MTV?
          Ale zeby nie bylo jednowymiarowo, jest tez o tym, ze M.A. byla bardzo
          nieszczesliwa. A pelen wymiar jej tragedii najlepiej ilustruje koncowy kadr -
          zerwany kryształowy zyrandol ;)
          ehhh

          innym "fantastycznym" a przede wszystkim "swiezym" pomyslem jest łączenie filmu
          kostiumowego ze wspolczesna sciezka dzwiekowa. Podejrzewam, ze Coppoola
          spodobalo sie Moulin Rouge i chciala tak samo, sęk w tym, ze jest tu bardzo
          niekonsekwentna, wiec miesza wspolczesne gitary z kameralna muzyka z epoki oraz
          ariami operowymi i efekt koncowy jest co najwyzej schizofreniczny, ale przede
          wszystkim nijaki :/

          Generalnie jedno wielkie E TAM. Caly czas porowywalem ten film z "Elisabeth"
          Kapura, z ktorego po pierwsze bardzo duzo sie dowiedzialem, po drugie bylem
          zachwycony wizualna strona filmu, a po trzecie calosc byla swietnie zagrana, a
          rola Blanchett jest absolutnym arcydzielem. W przypadku "Marii Antoniny" bronią
          sie tylko pastelowe krynoliny...
          • paolo630 kiedy Marysię gra Krysia... 07.01.07, 15:42
            ...Nudst znaczy Dunst, toto nie może być dobre...Jedyne co ma dobre ta aktorka
            to kopia kurewskiego spojrzenia Jeniffer Jason Leigh. I widocznie jakieś
            umiejętności hollyłódziowe które pozwalają ją obsadzać na właściwym
            producencie, tzn we włąściwej produkcji...

            A amerykańscy gimnazjaliści - cóż, polska średnia nie odbiega od amerykańskiej -
            jak to w gimnazjach - równanie z limesem -n
            • sutekh1 Re: kiedy Marysię gra Krysia... 08.01.07, 15:52
              i właśnie za takie kurewskie spojrzenie mężczyźni gotowi sa zabijać
              (wirtualnie), żeby posiąść posiąść posiąść to spojrzenie z cała resztą nawet
              gdyby była zadżumiona.
              • paolo630 Re: kiedy Marysię gra Krysia... 08.01.07, 15:57
                nie przeczę;-) Ale to tylko kopia...
            • kubissimo Re: kiedy Marysię gra Krysia... 08.01.07, 16:09
              a ja sie wlasnie zastanawialm nad Dunst, ktora generalnie lubie, ale to chyba
              wszystko jest odcinaniem kupownow od swietnej roli w Wywiadzie z wampirem.
              jej dorosle role sa wlasciwie na jedno kopyto :/

              klasyczny uklad, kiedy dziecieca gwiazda dorasta i okazuje sie, ze talent sie
              rozmyl. Przypadek Dunst nie jest moze tak bolesny jak u Anny Paquin, ktora
              dostala Oscara za role w Fortepianie, a potem wyrosla na najwiesze aktorskie
              drewno swiata, ktore mimo to moze sie szczycic zdobyciem nagrody Akademii,
              niemniej mialem wieksze oczekiwania co do Dunst i kolejny raz sie
              rozczarowalem :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka