Dodaj do ulubionych

strach przed miastem

22.09.07, 17:17
Cześć,
jestem w trakcie robienia prawa jazdy na motocykl (prawa jazdy na samochód nie
mam i raczej długo mieć nie będę). Były już cztery godziny jazd, ósemki kręcę,
biegi zmieniam, ruszam, hamuję.... i czuję, że zbliża się wyjazd na miasto.

Boję się go. Boję się, że nie mam odruchu patrzenia w lusterka (a jak już
patrze to i tak wszystko takie krzywe..), że nie pamiętam o migaczach, że
zapomnę przepisy (jakoś niepewnie się czuję ze swoją wiedzą w tym zakresie)...

Czy to jest normalne? Czy ja po prostu jestem jakaś za strachliwa na motocykl
i skoro głupiego wyjazdu do miasta się boję, to z jazdą codzienną też sobie
nie poradzę?
Czy bałyście się wyjazdu do miasta?
Obserwuj wątek
    • marzkaf Re: strach przed miastem 23.09.07, 09:15
      Witaj:)
      Przede wszystkim musisz podejść do tego spokojnie i z opanowaniem.
      Musisz się skoncentrować na jeździe i innych uczestnikach ruchu,
      koniecznie wyćwiczyć w sobie odruch patrzenia w lusterka(ćwiczenie,
      ćwiczenie i jeszcze raz ćwiczenie!)i włączania kierunkowskazów.
      Zacznij już na placu i w miarę notorycznego stosowania się utrwali.
      Piszę to z perspektywy kierowcy samochodu, prawko kat.B mam od 12
      lat i sporo jeżdżę.
      Na pociechę...ja też jestem w trakcie kursu kat.A i mam już 4h jazd
      za sobą, ale w porównaniu z Tobą jestem daleko w tyle. Ósemek nie
      kręcę, biegów nie zmieniam. Instruktor stwierdził, że za szybko
      jeżdżę i kazał na ostatnich zajęciach jeździć wyłącznie na pierwszym
      biegu. Zdążyłam już 2 razy położyć moto i zaczynam się zastanawiać
      czy aby nadaję się na kierowcę moocykla:(
      Ja, pomimo mojego sporego doświadczenia w miejskiej jeździe też boję
      sie wyjazdu motocyklem do miasta, tak więc jest to chyba stały
      element nauki...taka niepewność pomoże w większej koncentracji i
      zwiększeniu uwagi na drodze.
      Trzymam kciuki i powodzenia!!!

      p.s.skąd jesteś?

      Marzka
      Łódź
      • sarawi strach przed miastem 23.09.07, 11:50
        Podstawowe pytanie: co sklonilo Cie do robienia prawa jazdy, skoro
        sie boisz? - z Twojego listu jasno wynika, ze to strach, zwlaszcza,
        ze sama napisalas, iz prawa jazdy na samochod nie masz i pewnie
        dlugo miec nie bedziesz, a wydawac by sie przeciez moglo, ze auto to
        nieco bezpieczniejszy pojazd, niz motocykl?

        Nie obraz sie, ale uwazam, ze ludzie, ktorzy przez dlugi okres czasu
        nie moga sie przekonac do prowadzenia pojazdow (samochodow,
        motocykli), nie maja tzw. wyczucia, nie powinni wsiadac za
        kierownice, bo stwarzaja tylko zagrozenie dla ruchu drogowego, a
        takze samego siebie - stres nie pozwala na podejmowanie szybkich,
        prawidlowycyh decyzji.
        • nakanapie.pl Re: strach przed miastem 24.09.07, 15:00
          Chcę jeździć motocyklem, bo uważam go za zdecydowanie najbardziej praktyczny i
          przyjemny sposób przemieszczania się z miejsca w miejsce. Nigdy nie bałam się
          ani jazdy, ani prędkości, ani innych pojazdów.
          Jedyne czego się boję to własna nieumiejętność i brak doświadczenia. Większość
          ludzi na kursie to osoby jeżdżące samochodem i mające pewne odruchy wyrobione.
          Nie mają problemu z czymś takim jak konieczność spoglądania w lusterko. Boję
          się, że przez własną głupotę zrobię krzywdę sobie lub komuś (bo zapomnę wrzucić
          migacz i sprawdzić co mam za plecami po czym ee.. spróbuję wymusić pierwszeństwo
          na tirze :-D)

          Źle odczytałaś moje motywy - samochód najzwyczajniej w świecie nie jest mi
          potrzebny, ciężko też jest powiedzieć, że przez długi czas nie mogłam się
          przekonać do prowadzenia (mam 21 lat).

    • mko76 Re: strach przed miastem 23.09.07, 12:42
      Cześć,
      nie martw się za bardzo i przede wszystkim nie słuchaj tego co mówi
      sarawi. Strach jest naturalny, zwłaszcza jeżeli nie kierujesz
      samochodem i nie masz obycia w ruchu. Ja na kursie byłam mniej
      więcej rok temu i mimo ponad 10 lat poruszania się samochodem też
      się bałam. Na szczęście na kursie instruktor jedzie za tobą z tyłu i
      cię osłania - no i na pierwszą jazdę na pewno wybierze mniej
      ruchliwą drogę. Mój instruktor na pierwszym wyjeździe na miasto
      musiał nawet wyskakiwać z samochodu bo przewrócił mi się motocykl. I
      to na przejściu dla pieszych przy dużym skrzyżowaniu ;) No ale jakoś
      dałam radę. Trzymam kciuki - na pewno będzie dobrze.
      • sarawi strach przed miastem 23.09.07, 20:36
        Nigdzie nie napisalam, ze powinna mnie posluchac i dac sobie spokoj
        z robieniem prawa jazdy! Czytaj ze zrozumieniem! - wyrazilam jedynie
        swoja opinie, do ktorej mam prawo, na temat ludzi, ktorzy mimo
        strachu, obaw, niepewnosci, nieznajomosci przepisow itd. wsiadaja za
        kierownice i stwarzaja niebezpieczenstwo na drodze, moga zrobic
        krzywde sobie i innym. Taka jest prawda. Moze to tylko czasowy
        strach, ale jesli nie przejdzie - po co sie meczyc? Znam kilka osob,
        ktore maja prawo jazdy, ale nawet nie wsiadaja za kierownice, chyba,
        ze musza - a wtedy zaczyna sie horror. Nie wsiadlabym z kims takim
        do samochodu/na motocykl, a jako uczestnicy ruchu drogowego zwykle
        mnie strasznie denerwuja (z wyzej wymienionych powodow).
        Jazda po miescie, zwlaszcza na motocyklu, jest na pewno duzym
        wyzwaniem na poczatku, ale jesli nie poczujesz tego czegos, bedzie
        jeszcze gorzej ... Na motocyklu musisz myslec za siebie i wszystkich
        wkolo, zwlaszcza, jesli otacza Cie mnostwo innych uzytkownikow
        drogi, musisz miec oczy dookola glowy! Nie przelamiesz strachu - nie
        wroze sukcesu. ot, tyle ...
        • majca1971 Re: strach przed miastem 23.09.07, 22:49
          Mh...Czy nie przelamie strachu nie bylabym taka pewna. Ja trzeslam
          portkami za kazdym razem jak jechalam na plac , potem jak juz
          zrobilam prawko to dopiero sie zaczelo. Nikt nie jechal za mna, nikt
          nie siedzial z tylu, nikt nie kontrolowal tego co robie. A ze wszad
          kierowcy ktorzy jak jezdza, widac kazdego dnia. Dzisiaj po roku
          jazdy, polozeniu moto w korku drugiego dnia samodzielnego jezdzenia,
          gumy zlapanej na trasie razem z plecaczkiem, zaliczenia zepsucia sie
          sprzegla, jezdze i nie czuje takiego strachu jak pierwszego
          miesiaca, ale respekt przed miastem. Jazda poza miastem , poznawanie
          motocykla, jego mozliwosci, opanowanie skretow, przyczepnosc kapci,
          to pomaga. Glowa do gory.
          • sarawi strach przed miastem 24.09.07, 00:20
            Nie napisalam, ze po przeczytaniu jej wypowiedzi jestem na 100%
            pewna, ze nie przelamie strachu !!! JEZELI nie przelamie strachu po
            jakims czasie, nie wydaje mi sie, zeby byla kiedykolwiek naprawde
            dobrym kierowca ...
            CZY PRZESTANIECIE SIE WKONCU CZEPIAC? :)))
    • goha66 Re: strach przed miastem 24.09.07, 08:00
      nakanapie.pl napisała:
      Czy ja po prostu jestem jakaś za strachliwa na motocykl i skoro
      głupiego wyjazdu do miasta się boję, to z jazdą codzienną też sobie
      nie poradzę?

      Zdecydowana większość z nas robi prawo jazdy kat. A kilka lat
      później niż B, więc jesteśmy "oswojone" z ruchem ulicznym,
      zweryfikowałyśmy nasze umiejętności, refleks i znajomość przepisów
      podczas przemieszczania się przez miasto furaczem (pozostaje
      nam "tylko" opanowanie jazdy innym pojazdem... Ludziom takim jak Ty
      (którzy nie mają kat. B) jest z pewnościa trudniej - stąd większy
      stres i strach. Do tego dochodzi jeszcze zapewne załamywanie rąk
      rodziny ("po co Ci ten motocykl" "Ty się do tego nie nadajesz"
      ect.) ... i człowiek zupełnie traci wiarę w to, że wogóle utrzyma
      kierownicę w rękach, a motocykl w pionie.
      Moja rada dla Ciebie - jeżeli jeżdzisz rowerem - wybieraj się nim
      częściej na przejażdżki po mieście (pojazd jest Ci znany, wiec
      pozostanie tylko połowa stresu - ta zwiazana z wykorzystaniem w
      praktyce przepisów), jeśli nie używasz takiego środka transportu
      poproś kogoś ze znajomych o powożenie Cię po mieście furaczem -
      nauczysz sie oceniać sytuacje na drodze, bedziesz mogła podejmować
      właśne decyzje np. tu już bym hamowała, teraz trzeba przepuścić
      pieszych itd. - trochę jak na symulatorze :)) ... po kilku takich
      przejażdżkach powinnaś już mieć odrobinę pewności co do
      wykorzystywania wiedzy z zakresu ruchu drogowego. życzę Ci
      powodzenia (i pamietaj, że nie taki diabeł straszny)
    • monique76 Re: strach przed miastem 24.09.07, 08:43
      Witam
      ja powiem z wlasnego doswiadczenia - mialam stracha przed wyjazdem
      na miasto - ale balam sie nie samego ruchu miejskiego tylko tego ze
      nie poradze sobie z motocyklem, że nie bede wiedziala jaki bieg
      wrzucic itd.. Ale poradzilam sobie bez problemu. Tyle ze po pierwsze
      instrukotr siedzial ze mna na motocyklu, a po drugie jezdze
      samochodem od 14 lat.
      Mimo jazdy samochodem, na moto notorycznie zapominalam wylaczyc
      kierunkowskazy:) jeszcze na godzine przed egzaminem zapominalam o
      tych cholernych kierunkach:) na egzaminie bardzo sie z tym
      pilnowalam:-)

      Po przeczytaniu Twojego postu naszlo mnie pytanie - dlaczego
      twierdzisz ze prawka na samochod dlugo miec nie bedziesz? Bo sie
      boisz? w autku czulabys sie troche bezpieczniej niz na moto.. Moze
      sporbuj jednak napierw zrobic prawko na samochod, pojezdzij troche
      autkiem, nabierz wprawy, a potem wroc do motocykla?

      Ps. Po 4 godzinach placu bylo mi jeszcze daleko do wyjechania na
      miasto. W warszawskim Pro-motorze na miasto wyjezdza sie chyba na 14-
      16 godzinie jazd..
      • avocado67 Re: strach przed miastem 24.09.07, 09:44
        Ja też miałam pietra, pierwszą jazdę w mieście - i to też chyba była 12 albo 13.
        godzina - przestałam w korkach, w strasznym upale. Mimo że prawko na auto
        zrobiłam 20 lat wcześniej i te paręset tysięcy kilometrów przejechałam,
        obawiałam się, że sobie nie poradzę, biegi, sprzęgło, nie wywalić się,
        omatkoboska! No i co? No i trzeci sezon jeżdżę i jest super. To normalne, że
        człowiek się boi. Myślę, że znacznie gorsze jest to poczucie pewności po
        samodzielnym przejechaniu 2000-3000 km, kiedy się człowiekowi wydaje, że jest
        "miszczem świata", bo wtedy zwykle przychodzi gleba i powrót do rzeczywistości.
        Pół biedy jak skończy się na siniakach i lekkim przerysowaniu chromu.
        • m0jo Re: strach przed miastem 24.09.07, 10:36
          podobno, ten pierwszy raz jest zawsze najbardziej stresujacy. przyznam szczerze,
          ze ja juz sie nie moge doczekac jazdy po miescie. pozatym jedziesz w odblaskowej
          kamizelce, za toba instruktor z wywaloną "eLką" na dachu, wszyscy dookola widza,
          ze sie uczysz, nie wszyscy odrazu sa (jak to pisala avokado) 'miszczami swiata'.
          nalezaloby opanowac kierunki i lusterka, bo to podstawa.
          zycze powodzenia i pamietaj - ten kto sie nie boi, ten jest glupcem.

          ps. ja chce juz sprobowac jazdy na miescie, a jeszcze placu nie zaczelam :| moj
          instruktor sie obija i przeklada mi manewry..
          a dzisiaj slyszalam, ze w pazdzierniku ma spasc snieg (tfu tfu.. mam nadzieje,
          ze to brednie)

          pozdr..
          • nakanapie.pl Re: strach przed miastem 24.09.07, 15:03
            Ten śnieg to też mnie ucieszył TAAAAAAAK bardzo :-/ Szlag by go trafił, słońce
            ma być do końca listopada!
    • winnix Re: strach przed miastem 24.09.07, 15:58
      Ja nie miałam czasu się zestresować. Przyszłam na trzecią godzinę i
      zostałam, ku mojemu przerażeniu, wypędzona na miasto. Jechałam
      40km/h, ale było git. Nic nie zgasło, nikt mnie nie zlinczował, nic
      się nie wywaliło, bez problemów. A potem już się tylko cieszyłam, że
      znowu mam jazdy:)

      Ale, muszę dodać ale. Tak jak dziewczyny pisały, nie mając prawka na
      samochód, nie wiesz ile masz "talentu" do bycią kierowcą. Ja jeżdżę
      autem i wiem, że jeżdżę dobrze, uwielbiam prowadzić i mam smykałkę
      do pojazdów mechanicznych. Nie chcę Cie w żadnym wypadku zniechęcać
      ani straszyć, ale weź pod uwagę, że może się okazać, że to nie dla
      Ciebie. Z pozytywów - będziesz miałą odblaskowe "L" na klacie, za
      Tobą będzie instruktor i ludzie naprawdę mają sporą dawkę
      wyrozumiałości dla uczących się, a dla dziewczyn na moto to już w
      ogóle. Ze mnie instruktor się śmiał, że chyba mu nie powiedziałam,
      że jestem sławna, bo wszyscy się na mnie gapią i cieszą pyski:)
      Także byłam mile zaskoczona stopniem cierpliwości innych
      użytkowników drogi. Nie mówiąc już o tym, że na pierwszej lekcji
      pozdrowił mnie gość na ścigaczu, co przeżywałam kilka dni. Na
      kolejnych lekcjach: pogadałam sobie z innym gościem na ścigaczu na
      światłach, pozdrowił mnie czopperowiec, jeszcze inny gość na
      ścigaczu po wyprzedzeniu mnie zwolnił i zrobił "wrum, wrum" gazem,
      po czym śmignął dalej, no i mój faworyt, gość w samochodzie, który
      stanął obok na światłach jak czekałam na instruktora i wypytywał jak
      mi się jeździ, kiedy mam egzamin i ogólnie stwierdził, że zajebiście
      i życzy mi powodzenia:) Więc jazdy na mieście dawały sporo
      pozytywnych przeżyć:)

      Na koniec tylko powiem, że zgadzam się z sarawi, jak ktoś jeździ i
      się boi, to niech nie jeździ w ogóle. Ciebie to się nie tyczy, bo na
      razie jeszcze nie sprawdziłaś i nie wiesz, czy Ci przejdzie strach,
      czy nie.

      Pozdrawiam, nic się nie denerwuj, trzymaj kciuki za mój egzamin, a
      ja będę trzymać za Twój ;))
      • megi847 Re: strach przed miastem 24.09.07, 20:52
        kolezanko.głowa go góry!!! no pewnie że przezwycięzysz strach,to norma,i raczej
        zadna z nas nie wyruszała na miasto za pierwszym razem bez odrobiny
        strachu...Jak nie sprobujesz nie bedziesz wiedziala.a zobaczysz ze dostaniesz
        takiego kopa...(entuzjazmu),ze bedziesz tylko odliczac godziny do nastepnej
        jazdy po miescie. Ja tez nie mam prawka na B,a na moto dopiero od roku...za to
        jezdze dopiero od 3miesiecy..(na B zdaje za miesiac),Moje pierwsze starcie z
        miastem...pamietam...ze ciagle mialam jakies niespodzianki,albo sluchawki nie
        działaly podczas gdy instruktor podobno krzyczal do mnie zebym wolniej jechala a
        ja pędziłam wowczas 80km/h w terenie zabudowanym!!!!!bo licznik wskazywał w
        milach a nie km/h i nie miałam pojęcia jaką predkościa jade...:):):):)Po
        drugie,,jakis psiak wyskoczyl mi na ulice nagle,wiec od razu poćwiczyłam na
        zywioła hamowanie awaryjne:), pożniej zepsuta sygnalizacja świetlna i
        przytomnośc umyslu na skrzyzowaniu kogo pierwszego przepuścic:). jakas śmieciara
        władowała mi sie na ulicy ,ktorej nie mogłam wyminąc bo z przeciwka mieli
        pierwszeństwo i stałam tak do usr...smierci az sie rozrzedziło...,bo nie mogłam
        szybko i zwinnie ruszyc tak zebym i ja i instruktor sie zmiescil przed
        nadjedzajacycm z przeciwka pojazdem.Wiec myslisz ze to nie byl hard core i nie
        przysporzył mi strachu?jasne!!!! ale póżniej byłam z siebie dumna...choć nic w
        sumie nie zrobiłam nadzwyczajnego,ale emocji było sporo.Co do lusterek,tez nie
        mialam odruchu patrzenia w nie...i chyba ze 100 razy słuszalam jak instruktor mi
        o nich przypominal.Nie martw sie o nic,dasz rade.Zobaczysz ze to nie jest takie
        trudne.Praktyka czyni mistrza!!!!powodzenia!!!!Megi
    • dragon600 Re: strach przed miastem 25.09.07, 07:47
      A ja już trochę jeżdżę i każdy wyjazd na miasto budzi obawy.

      Jazda po mieście to nieustanna walka.
      Z tymi co się im bardziej spieszy, z tymi co nie patrzą w lusterka,
      z tymi co myślą "chyba zdążę", z dziurami, z koleinami, z plamami
      oleju ze starych rupieci, z pieszymi którzy myślą, że są świętymi
      krowami i wchodzą Ci na pasy wprost przed motocykl, z tymi co nie
      lubią motocykli, itd., itp...

      No i jeszcze jak spojrzeć na statystyki to najwięcej konfrontacji
      puszka-motocykl ma miejsce w mieście.

      Stąd te obawy, że dzisiaj może się nie uda wygrać tej bitwy...
      (potwierdzone osobistym doświadczeniem - w zeszłym roku raz
      przegrałem - właśnie w mieście - ślepy wykonał klasyczny lewoskręt
      wprost przede mnie).

      Ale najważniejsza sprawa to walczyć ze swoimi lękami.
      Gdy wsiadam na motocykl to już nie myślę o tym czego się boję, tylko
      jak tego uniknąć.
    • nakanapie.pl Re: strach przed miastem 25.09.07, 21:32
      HA!
      dziękuję Wam dziewczyny za wsparcie :-)
      Dobrze przewidywałam, że długo na placu nie pojeżdżę. Dziś miałam trzecią jazdę
      (czyli 5 i 6 godzina), wyjechałam z placu na "miasto".

      Cudzysłów ze względu na to, że były to absolutne peryferie Poznania, ludzie
      rozrzucają gnojówkę po polach, słońce świecie, ptakami i muchami zawiewa, a
      przejeżdżające ciężarówki urządzają piaskowy peeling twarzy :-)
      A. I instruktor krzyczy przez radio "SZYBCIEJ!"

      Dodatkowo okazało się, że jestem jedyną osobą na kursie nie mającą prawka na
      samochód i ZAPOMNIELI mi powiedzieć, że powinnam być słuchaczem wykładów z
      przepisów drogowych dla samochodziarzy (a teraz to już po fakcie) ;-)

      W czwartek kolejna jazda. Poznaniacy - drżyjcie, bo prawdopodobnie zbliżę się do
      cywilizacji ;-)
      • kasia-wubasia Re: strach przed miastem 25.09.07, 22:44
        Najważniejsze, że dajesz rade! A gdzie jeździłaś? Nie wiem czy dobrze się
        orientuję, ale ten Twój o.s.k. to chyba w okolicy Garbar jest, więc raczej w
        centrum... Trzymam kciuki za dalsze jazdy!
      • m0jo Re: strach przed miastem 27.09.07, 00:40
        gratuluje! najwazniejsze to przelamac sie.. sprobuwac.. a pozniej juz z gorki! w
        koncu do odwaznych swiat nalezy :>
        ja w najblizsza srode lece na wroclaw ..wrr..wrr.. korki w ktorych przyjdzie mi
        stac, bo instruktor sie swoją puszką pandory nie przecisnie pomiedzy innymi -jak
        moglabym zrobc to np ja :P :)
        • jazz-use1 Re: strach przed miastem 27.09.07, 01:57
          hie hie
          ja czasem stoję motongiem w korkach "dla relaksu"
          ale tylko do czasu aż inny motong przeleci obok :PP
          • pszczola35 Re: strach przed miastem 27.09.07, 09:10
            Brawo, dziewczyno:-)) Nie bój się miasta:-) Ci, w autkach ,wbrew
            pozorom uważają na kursantów dosiadających 2oo:-D Dla wprawy, jak
            już zdasz egzam na kat.A, przyjedź do W-wy:-D Tutaj polatać po
            ulicach, to majstersztyk:-))

            Serdeczności i wytrwałości:-))

            miodopędny owad:-D
            • monique76 Re: strach przed miastem 27.09.07, 09:57
              Eee tam, Pszczola, nie demonizuj Warszawy:) da sie przezyc:) autkiem
              jezdze od 14 lat, na moto od 3 miesięcy i im dalej w las tym wieksza
              frajde mam:) I jak na razie (tfu, tfu, na psa urok;-))) zadnej
              stluczki.. :)
              • pszczola35 Re: strach przed miastem 30.09.07, 20:40
                Ależ nie demonizuję, Monia:-D Jednakże poruszanie się po W-wie
                wymaga jako takiej wprawy:-))

                A przede wszystkim, jak to mówi jedno z moich najbliższych: jeździć,
                jeździć i jeszcze raz jeździć:-) I właśnie - nie bać się miasta!

                Pozdróweczka, Aga
    • nakanapie.pl Ciąg dalszy... 27.09.07, 16:15
      1. O.S.K. faktycznie jest na garbarach, ale plac na zadupiu, toteż przedwczoraj
      jeździłam po wsiach.
      2. Dziś znowu miasto, ale takie bardziej miejskie - garbary, rondo śródka, no
      poznańskie śródmieście. Zabawne było to, że wszędzie powyłączali sygnalizację
      świetlną - na rondach młyn, na skrzyżowaniach tym bardziej, jak instruktor mówi
      "jedź" to trzeba jechać od razu.. a ja się oczywiście "przygotowuję" (a jaki ja
      mam bieg? a czy mam? a może tego gazu to tak delikatnie, żeby w kogoś przed sobą
      nie wjechać?) instruktor zaczął jechać....
      Skończyło się tym, że on cofał się ze środka ronda, a ja miałam krótką wizję pt.
      "Bohaterski instruktor zginął próbując przeprawić kursantkę przez trudną sytuację".

      Ku pamięci potomnych:
      miasta nie należy się bać. Należy tylko być bardzo ostrożnym.
      • winnix Re: Ciąg dalszy... 27.09.07, 16:28
        Hehe, garbary i okolice rataj w godzinach szczytu to jest masakra.
        Pecha miałaś z tymi światłami, no ale się zdarza. Wiem, że to się
        łatwo mówi, ale ja jak jeździłam, to dojeżdżając do świateł nigdy
        nie schodziłam biegami do zera, najpierw do dwójki (bo mi się
        instruktor toczyć zawsze kazał) i na tej dwójce się toczyłam,
        przygotowana na gaz jakby się zmieniło na zielone, jak już
        widziałam, że się nie zmieni, to schodziłam na jedynkę. Na początku
        stałam na jedynce, bo się bałam, że jak się zmieni światło, to zanim
        ja tę jedynkę wrzucę, to mnie ludzie z tyłu zlinczują. Potem zaczęła
        mnie ręka boleć od trzymania sprzęgła i wrzucałam na luz:)
        W każdym razie chodziło mi o to, że jak sobie opracujesz taki system
        schodzenia biegami przed światłami, to odpadnie Ci dylemat na którym
        biegu jesteś. Nie wiem czy to jasno opisałam, mam nadzieję, że tak:)

        Aha i raz goniłam autobus, bo się chciałam popisać przed znajomymi,
        którzy stali w samochodzie na pasie obok, jak to ja ładnie ruszam.
        Tak się wczułam, że przygazowałam mocno, a instruktor prawie się
        popłakał ze śmiechu i tylko krzyczał "Daj mu fory! Daj mu fory!" :)
        Ale to na jednej z pierwszych godzin było :)

        Ja głównie jeździłam po piątkowie/winogradach/okolice
        niestachowskiej.
        • nakanapie.pl Re: Ciąg dalszy... 30.09.07, 09:13
          muah, śliczna historia :-)

          z biegami kombinuje tak, jak pisałaś, tylko instruktor nie pozwala stawać na
          luzie w mieście - właśnie dlatego, że jak się ma 1 to jest się w jakiś sposób
          "bezpieczniejszym" bo bardziej mobilnym.

          Dodam, że w lewej ręce mam taki zakwas, że butelki nie mogę otworzyć inaczej niż
          zębami ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka