Witam, jestem ojcem prawie czteroletniej Amelki. W okolicach jej 7-8. roku życia mam zamiar posłać ją do szkoły muzycznej. Wcześniej jednak chciałbym aby uczestniczyła w prywatnych lekcjach. Nie mam zamiaru robić z niej zawodowego muzyka. Po prostu chcę aby umiała 'muzykować' a jeżeli się jej spodoba to pójdzie na drugi stopień (gdzie tam do tego

). Moje pytanie brzmi, jaki instrument można rozważyć oprócz pianina? Dodam, że córka ma słuch absolutny więc smyczki wchodzą w grę. Osobiście rozważam tylko pianino ponieważ jest najbardziej popularne, można na nim wykonywać dowolny rodzaj muzyki itp. Bardzo też podoba mi się brzmienie wiolonczeli, saksofon odpada bo go nie cierpię. Inne dęte - chyba za wcześnie na ten wiek (uwielbiam trąbkę). Córka oczywiście jeszcze nie ma sprecyzowanego gustu, jest zbyt mała i co jej podsunę to na tym będzie grać. Obecnie uczę ją w domu na takim zabawkowym keyboardzie, jest mały, klawisze ma małe i łatwo jej się palcami gra (na razie pojedyńczymi, ale wlazł kotek na płotek gra już na dwie ręce/palce). Sam gram na akordeonie ale mimo, że jestem dość tęgim facetem to po całym dniu pracy czasami sam widok 15kg instrumentu jest odpychający i muszę się zmuszać do ćwiczeń. Mieszkamy w domu jednorodzinnym więc nie ograniczają nas sąsiedzi, finanse na instrument mam zaplanowane więc można tą kwestię pominąć. Dobrze by też było gdyby instrument nie był w jakimś stopniu wiążący na przyszłość, czyli jeżeli się córce nie spodoba to bez problemu może go zmienić na starcie w pierwszym stopniu SM.