emersee
04.09.13, 07:15
Mam problem. Do tej pory był dla mnie błachy i nie znaczący, ale powoli zaczynam się denerwować. Mianowicie mam problem z moim narzeczonym. Uważa, że lepiej traktuję psa niż jego (bardziej się o nie troszczę, bardziej się ciesze na ich widok, itp.) Shih to wymagająca rasa i potrzebuje też sporo uwagi, pielęgnacji. On tego nie rozumie. Przez swoje życie miał burki trzymane na dworze, przy budzie. Kocham psiaczka ponad życie i chcę dla niego jak najlepiej. Wybieram dobrą, droższą karmę, używam dobrych szamponów, przemywam pyszczek, szczotkuje go codziennie, obcinam pazurki...robie te wszystkie czynności, których ta rasa wymaga. Czasami boję się powiedzieć narzeczonemu, że idę do weterynarza na badania kontrolne. On pyta się wtedy: "a coś mu jest?" ja odpowiadam "nie, chyba nie. nie jestem weterynarzem, ale może warto przebadać". Wtedy widzę jego wzrok i już wiem, że to mu sie nie podoba i jak wrócę od weterynarza, to albo będzie niepotrzebne gadanie, albo patrzenie spod byka. Nie wiem jak pogodzić jego z psem. Jak mam mu uświadomić to, że to co robię jest konieczne.... :( Psem zajmuję się tylko ja... on czasami go pogłaszcze i pobawi się jak psinka podkłada mu sama piłeczkę lub swoją ulubioną skarpetkę. :( wsparcia z jego strony nie mam wogóle. A ja kocham tą rasę i z niej nie zrezygnuję :(