Dodaj do ulubionych

Mówić czy nie?

17.06.07, 19:43
Napisałam ten sam post na "macochach". Tu jest link:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=64352836
A Wy, co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • tautolog Re: Mówić czy nie? 17.06.07, 20:49
      Moim skromnym zdaniem powiedzieć. Absolutnie powiedzieć.
    • pelagaa Re: Mówić czy nie? 17.06.07, 20:52
      Chyba bym powiedziala. Choc musisz liczyc, ze narazisz sie na "bycie ta zla,
      ktora sie czepia". Nie znam Twojego meza, ale chyba powienien wiedziec, ze jest
      robiony w konia, czy moze, ze daje sie robic w konia. Tylko, czy on aby nie
      woli byc tym jeleniem, niz znac przykra prawde??? Z moich obserwacji facetow
      wynika, ze oni czasem wola nie wnikac, aby nie znac gorzkiej prawdy.
      No i zostaje jeszcze pytanie, jak bedziesz sie czula, jesli go uswiadomisz, a
      on wysle kase, bo stwierdzi, ze i tak sie kaska nalezy uncertain
      Trudny temat, nie ma co.
    • nzuri Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 04:22
      Jeżeli Twój mą lubi rolę jelenia i Twoje info by go dopiło - nie mówić. Jeżeli
      mu ona doskwiera i jest z tych co to lubią znać najgorszą prawdę - powiedzieć.
      Ino nie mówić mu, że jest jeleniem tylko, że nic nie zmienili w kwestii
      punktacji a list przyjętych do liceów jeszcze nie ma. Wnioski niech sam wyciąga.
      Metodą mam rozpracowaną podawania takich informacji. Tyle, że u mnie dotyczy to
      wyciągającej kasę szwagierki.
      • konkubinka Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 09:03
        a nie masz okazji , zeby wyciagnac temat od dziewczyn przy ojcu?
        Jezeli nie, ja bym powiedziala.Ja wogole czesto otwieram mojemu oczy na rozne
        rzeczy ,bo postawa "nalezy mi sie za sam fakt, ze istnieję" wybitnie mnie
        drazni.
        A ze bedziesz ta zla?Jak nie teraz to przy innej okazji i tak bedzieszsmile
    • zielnaa Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 09:32
      oczywiście powiedzieć! Dziewczyna ordynarnie i z premedytacją kłamie i oszukuje
      w celu wyłudzenia pieniędzy - nie cierpię eufemizmów w stylu - robi w jelenia,
      sępi, wyciąga pieniądze. Zdziwiona byłabym, gdyby ojca nie interesowało takie
      zachowanie, a wolałby wersję ocukrzoną i obficie polukrowaną fałszem.
      U mnie dzieci mają ekstrasy "w nagrodę za...", "z okazji...". I oczywiście
      chodzi o realne zasługi i osiągnięcia, a nie ich fantasmagorie.
      a.
    • chalsia Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 13:06
      oczywiście, że powiedzieć.
      • lady_telimena Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 13:24
        Raczej chyba trzeba. Tyle, ze bardzo ważna jest forma i sposób w jaki zapodasz
        informacje.
        Wydaje mi się, że konieczne są ogródki, przypadkowe napomknięcia, albo
        naprowadzenie rozmowy co do ostatecznych terminów. Sprawdź najlepiej dzwoniąc
        do liceum Twojej pasierbicy czy, aby oni nie stanowią jakiegoś wyjątku.

        Generalnie każdemu rodzicowi, trudno jest zaakceptować, ze jego dziecko może
        okazać sie niedoskonałe, a już na pewno, niemile człowiek czuje się, że sam
        jest robiony w konia i traktowany jako bankomat.

        Miej to na uwadze, kiedy będziesz mu to mówiła.
    • bet66 Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 13:44
      oczywiście, ze zakabluj , dlaczego facet ma dawać jakąś forsę swoim dzieciom.
      I taka mała uwaga nasuwa się po przeczytaniu licznych wątków
      nexio_materialistycznych :
      "Nikt lepiej nie stoi na strazy portfela konkubenta , jak nexia."
      • natasza39 Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 15:35
        Nie wypowiadaj się betuś na tym wątku, bo za trudny dla cię to temat.
        Źle, nie po raz pierwszy, zrozumiałaś, o co chodzi i robisz kupę intelektualną
        publicznie i bez podtarcia.
        Wątek jest o kłamstwie, a nie o pieniądzach.
        Z góry uprzedzam, że nie dotyczy również seksu, z którym ci się prawie wszystko
        kojarzysmile
        • bet66 natasz 18.06.07, 16:41
          w zyciu nalezy kierować sie jedną mądrą zasadą " nie mój cyrk, nie moje małpy "-
          wtedy sie dobrze na tym wychodzi w kazdej sytuacji.
          A tak naprawdę to o co ci chodzi o fakty, czy o pieniądze ?
          Jezeli o to pierwsze, to powiedziedz mu , gdy już da dziewczynom extra kasę,
          nie wyjdziesz wtedy na fałszywą moralistkę.
          Jezeli chodzi o to liceum, to bym się wstrzymała, bo moze ona wyliczyła sobie,
          ze uzyska tyle punktów ze świadectwa i egzaminów, ze ma gwarantowane
          miejsce...i jak się to potwierdzi,to ty okazesz się zawistną macochą, a będzie
          to stety smutna prawda.
          • lady_telimena Bet 18.06.07, 19:31
            Nie czujesz, ze głupstwa wypisujesz?

            Czyjakolwiek zawisć nie ma nic do rzecz. Chodzi o zasady, a zasadą jest, że
            wyłudzanie pieniędzy jest złe.

            Natasza ma dylemat, słuszny i trudny do rozwiaznia.

            Nie wypowiadaj sie wiec jak nie masz nic do powiedzenia, wstydu se oszczędzisz.
            • bet66 telimeno 19.06.07, 08:43
              1. piszesz, ze natasza ma dylemat, a ja uwazam ze go nie ma , bo to nie jest
              jej sprawa, wtrącanie się w układ między cudze dzieci a ich rodziców nie
              powinno nikogo obchodzić.
              2. jezeli chodzi o kasę - to wyrażnie widać, ze nexie uwazają DODATKOWĄ kasę
              wydana na pasierbów za marnotrastwo i kazdy pretekst jest dobry, aby to wykazać.
              3. to czy pasierbice okłamują ojca jest tylko jego sprawą, bo moze on chce być
              okłamywany, ten kto nie chce sam sprawdza prawdziwość słow i nie potrzebuje do
              tego osób " życzliwych ".

              4. Ojciec na 100% i tak da te pieniądze dziewczynom, mimo, ze natasza wykazała
              się SB-ką czujnością , ale juz nigdy jej nie będzie mówił o tego typu sytuacji.

              Powtarzam, ze najlepszą dewizą dla macoch jest zasada " nie moj cyrk, nie
              moje małpy".
              • natasza39 Re: telimeno 19.06.07, 09:14
                bet66 napisała:
                > Powtarzam, ze najlepszą dewizą dla macoch jest zasada " nie moj cyrk, nie
                > moje małpy".


                hehehe dobresmile
                "Małpy" co prawda nie moje, ale rolują mojego osobistego goryla.
                Dopóki "małpy" huśtają się na własnym trapezie mogą sobie wyprawiać co im się
                podoba.
                Ciekawe, że jakoś dewiza o małpach i cyrku nie obowiązuje w przypadku
                zobowiązań finansowych "goryla" w stosunku do "małp".
                Nie tak dawno miałaś wielkie "ale" do lilianki, że powinna, w przypadku
                niemożności "goryla" zapłacić i "małpom" i "szympansicy" pieniądze.
                Dlaczego nie napisałaś tekstu o "małpach"?
                Czyżby obowiazkiem macochy miało być tylko i wyłacznie dostarczanie bananów do
                cyrku?


                A po za tym co ty masz na ten temat do powiedzenia?
                Nie masz juz od dawna żadnego "cyrku", a twój "goryl" bawi juz swoją osobą inną
                publicznośćsmile
                • bet66 natasz 19.06.07, 09:35
                  Jedno jest wiadome, ze
                  napewno nie jest obowiązkiem macoch sprawdzanie prawdziwości słow pasierbic
                  chyba, ze
                  celem jest skłocenie ojca z córkami , a wtedy składam gratulacje, bo w takich
                  przypadkach
                  zycie zawsze traci posłaniec złych wieści.
                  smile)))
                  • natasza39 Re: natasz 19.06.07, 09:53
                    bet66 napisała:

                    > Jedno jest wiadome, ze
                    > napewno nie jest obowiązkiem macoch sprawdzanie prawdziwości słow pasierbic
                    > chyba, ze
                    > celem jest skłocenie ojca z córkami

                    Jak się ma na celu skłócenie kogokolwiek z kimkolwiek, to się nie ma dylematów
                    czy powiedzieć czy nie, nawet się nie szuka "kłamstw" drugiej strony, tylko się
                    najnormalniej w świecie bzdury opowiada byle cel osiagnąć.
                    Zresztą komu ja to tłumaczę?
                    Przecież szuka skłócania jest ci znana.
                    Co prawda robisz to niezdarnie i bez polotu, dlatego ci nie wychodzi, ale wiesz
                    doskonale na czym polega to zjawisko.
                    • bet66 Re: natasz 19.06.07, 10:05
                      twoje nadmierne emocje , jakie wyrazasz w swoich postach najdobitniej
                      potwierdzają te fakty , o których piszę.
                      1. chciałaś zdeprecjonowac córki w oczach ojca
                      2. chciałas udowodnić , ze tak bardzo dbasz o jego "dobro"
                      3. chciałaś pokazać , ze jesteś taka czujna w sprawach pasierbic i ze ty tak
                      wspaniale wychowujesz swojego syna, a on tego nie potrafi, skoro dziewczyny
                      okłamują własnego tatę dla FORSY.

                      Super, to wszystko ci wspaniale wyszło, tylko zadałaś sobie pytanie, co dalej i
                      co tym osiągnęłas poza wątpliwą satysfakcją ???
                      • natasza39 Re: natasz 19.06.07, 10:52
                        bet66 napisała:

                        > twoje nadmierne emocje

                        Jak na razie to ty się bet tym emocjonujesz i podniecasz. Zapewniam
                        niepotrzebnie.,
                        Nie musisz się tak "martwić" ani o mnie, ani o mój związek.
                        I nie analizuj tak wszystkiego co piszę, bo ci czaszka pękniesmile

                        > Super, to wszystko ci wspaniale wyszło

                        A dziękuję!!!
                        Mnie ostatnio zawsze wszystko SUPER wychodzi!


              • jowita771 bet, jedno pytanie 19.06.07, 10:50
                jak widzisz, że kobiecie w autobusie złodziej wyciąga portfel z torebki, to co
                robisz? odwracasz głowę i udajesz, że nie widzisz czy jakoś sensownie reagujesz?
                • natasza39 Re: bet, jedno pytanie 19.06.07, 10:55
                  jowita771 napisał:

                  > jak widzisz, że kobiecie w autobusie złodziej wyciąga portfel z torebki, to
                  co
                  > robisz?

                  To zalezy.
                  Jak złodziej jest czyimś pasierbem, to nie należy reagować, bo go mozna
                  zdeprecjonowaćsmile


                  odwracasz głowę i udajesz, że nie widzisz czy jakoś sensownie reagujesz

                  Jowita nie znęcaj sięsmile
                  "Sensowna" reakcja jest poza granicami percepcji pewnych ludzi.
                • natasza39 A tak wogóle, to 19.06.07, 11:00
                  Nie ma sensu sensownie pytać o coś bet, bo sama widzisz, że nie pisze na temat.
                  Mozna sobie z nią "popisać" w ramach dobrego uczynku, bo kobiety całym życiem
                  jest net i tylko tam ma okazję coś powiedzieć.
                  • jowita771 Re: A tak wogóle, to 19.06.07, 11:07
                    natasza39 napisała:

                    > Nie ma sensu sensownie pytać o coś bet, bo sama widzisz, że nie pisze na
                    temat.
                    > Mozna sobie z nią "popisać" w ramach dobrego uczynku, bo kobiety całym życiem
                    > jest net i tylko tam ma okazję coś powiedzieć.

                    ty bardziej powinna się starać, bo jak my tu, na forumiewink, z nią nie pogadamy,
                    to kto?
                    • natasza39 Re: A tak wogóle, to 19.06.07, 11:24
                      jowita771 napisał:
                      >jak my tu, na forumiewink, z nią nie pogadamy, to kto?

                      W tym rzecz.
                      Ale my tutaj, to jednak, dobre kobiety jesteśmysmile

                  • bet66 Re: A tak wogóle, to 19.06.07, 15:27
                    natasza39 napisała:
                    > Nie ma sensu sensownie pytać o coś bet, bo sama widzisz, że nie pisze na
                    temat.
                    > Mozna sobie z nią "popisać" w ramach dobrego uczynku, bo kobiety całym życiem
                    > jest net i tylko tam ma okazję coś powiedzieć.



                    Hehe,
                    ale to ty natasza pierzesz swe prywatne brudy na forum.
                    • natasza39 Re: A tak wogóle, to 19.06.07, 15:44
                      bet66 napisała:
                      > ale to ty natasza pierzesz swe prywatne brudy na forum.

                      Robiąc tobie przyjemność, bo uwielbiasz się taplać w gnoju.

                      No, ale zostawiam cię na dzisiaj w tym bajorku.
                      Juz mi się znudziło gadać z toba. Strasznie mnie męczy zniżanie się do twojego
                      poziomu.
                      Pa i zyczę owocnego nurzania się w błotku.
                      • agamagda Re: A tak wogóle, to 19.06.07, 15:52
                        Znowu zła faza ksieżyca działa na biedną Bet.

                      • bet66 Re: A tak wogóle, to 19.06.07, 15:53
                        natasza39 napisała:
                        > Robiąc tobie przyjemność, bo uwielbiasz się taplać w gnoju.
                        > No, ale zostawiam cię na dzisiaj w tym bajorku.
                        > Juz mi się znudziło gadać z toba. Strasznie mnie męczy zniżanie się do
                        twojego poziomu.
                        > Pa i zyczę owocnego nurzania się w błotku.



                        Wiem, ze ty robisz najlepsze bajorko i błotko, bo jesteś specjalistką
                        od kanalizacji i szmba.. ...moja ty cudna pani inzynier sanitarna.
                        PA, do jutra.
                        • natasza39 Re: A tak wogóle, to 19.06.07, 22:18
                          bet66 napisała:
                          >moja ty cudna pani inzynier sanitarna.

                          E tam bez przesady, nie cudna. śliczna tylkosmile
                          Nie potraktuj tego jak kosza, ale nie narzucaj mi się tak nachalnie, bo dla kogo
                          jak dla kogo, ale dla ciebie, betuś, to ja preferencji nie zmienię.

                • bet66 Re: bet, jedno pytanie 19.06.07, 15:23
                  jowita771 napisał:
                  > jak widzisz, że kobiecie w autobusie złodziej wyciąga portfel z torebki, to
                  co robisz? odwracasz głowę i udajesz, że nie widzisz czy jakoś sensownie
                  reagujesz?


                  Pytanie mocno nieadekwatne do sytuacji opisywanej przez nataszę.
                  a tak na marginesie
                  nie jeżdzę autobusami.
                  a co wg ciebie jest "sensowną reakcją"?
                  smile)))

                  • jowita771 Re: bet, jedno pytanie 19.06.07, 17:11
                    pytanie bardzo adekwatne, w obu przypadkach chodzi o nieuczciwe wzbogacenie się.

                    co do sensownej reakcji, to rzeczywiście moze być różnie - jeśli jadę z
                    dzieckiem, a kradnący jest dużo większy ode mnie, to może lepiej się nie
                    mieszać.
                    ale zostawmy takie sytuacje, wyobraź sobie, że za zwrócenie uwagi na kradzież
                    nie poniesiesz konsekwencji w postaci wybitych zębów itp.
                    reagujesz, czy udajesz, że nie widzisz złodziejstwa?
      • pelagaa Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 20:12
        > "Nikt lepiej nie stoi na strazy portfela konkubenta , jak nexia."

        Zasadniczo sie sie Toba zgadzam, co do reguly wink
        Ale w tym watku nie o kaske chodzilo, a robienie z ojca jelenia i czy to aby na
        pewno nie jest swiadome bycie jeleniem. Tak jak dla mnie wink Toz internet dla
        srednio inteligentnego facia nie jest trudny do przekopania.
        I teraz pozostaje pytanie, czy facet CHCE byc uswiadomiony, czy celowo daje sie
        robic w konia.
        No i czy poslaniec nie polegnie w zamian za ZLE wiesci...
    • m-jak-magi Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 14:50
      a ja bym o watpliwych sukcesach pasierbic nie mowila. sam sie niedlugo dowie
      wiec nie ma co wkladac kij w mrowisko.
      co do pieniedzy - na podstawie wlasnych doswiadczen jeszcze wypowiedziec sie
      nie moge bo moj synus 4miesieczniak i po forse jeszcze garsci nie wyciaga.
      u mnie w domu nie bylo zarabiania na kieszonkowe.
      my dostawalismy pieniadze rodzicow co miesiac - i musialo na drobne
      przyjemnosci starczyc.
      obowiazki w domu byly ale nie byly oplacane. wykonywalismy je z bratem bo
      musielismy a nie dla kasy.
      • kasia_kasia13 Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 15:09
        > my dostawalismy pieniadze rodzicow co miesiac - i musialo na drobne
        > przyjemnosci starczyc.
        > obowiazki w domu byly ale nie byly oplacane. wykonywalismy je z bratem bo
        > musielismy a nie dla kasy.


        U mnie tez nie ma zarabiania na kieszonkowe.
        Ja kieszonkowe daje corce co miesiac i jest to niezalezne od jej zachowania czy
        stopni (choc na razie, odpukac, nie jest zle). Uwazam, ze kary finansowe
        (obciecie kieszonkowe) nie sa dobre.
        W domu kazdy ma swoje obowiazki i nikt za ich wykonywanie nikomu nie placi.
        • kasia_kasia13 Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 15:12
          Nie jest do konca jasne czy Natasza mowi o kieszonkowym, o extra kasie oprocz
          kieszonkowego czy tez o prezencie/extra kasie z okazji jakiegos wydarzenia
          (wtedy logiczne, ze prezent z okazji zdania egzaminow dostaje sie, gdy sie te
          egzaminy faktycznie zdalo).
          • natasza39 Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 15:22
            kasia_kasia13 napisała:

            > Nie jest do konca jasne czy Natasza mowi o kieszonkowym, o extra kasie oprocz
            > kieszonkowego czy tez o prezencie/extra kasie z okazji jakiegos wydarzenia


            Nie mówię o tzw. "kieszonkowym".
            Kieszonkowe dziewczyny dostają co miesiąc plus zakupywane sa im karty do
            komórek.
            Tutaj mowa o extra kasie.
            Extra kasę, czy wymarzone prezenty, dzieci dostają z okazji uroczystości:
            urodziny, imieniny, dzień dziecka, mikołaj itp, etc.
            Ewentualna dodatkowa kasa zawsze w formie premii była przez ojca wypłacana na
            koniec roku, jako taka nagroda za dobre wyniki w nauce.
            Zreszta problem nie lezy w "dawaniu", ale w "kłamaniu".
            Jeśli kłamstwo dytyczy kwestii ukrywania waznych informacji, za które ma
            dziecko dostać kasę, to jest to wyłudzanie.
    • agamagda Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 15:16
      Natasza,
      Co do zasady powiedzieć.
      Widzisz, ja stoję na stanowisku, że dziecko (z pełnej czy niepełnej rodziny),
      powinno nauczyć się, ze pieniadze dostaje się za wykonaną pracę i ze pieniądze
      się zarabia, a nie dostaje (od razu dodam, żeby nie wywoływać polemiki, ze to
      moje podejście i wcale nie uważam, go za jedynie słusze. Wg mnie jest logiczne).

      Do tej sytuacji, trzeba podejść spokojnie, ale też konsekwentnie. Napisałaś, że
      od jakiekoś czasu młode rolują ojca. Ja bym tego nie poruszała w rozmowie
      dotyczącej kwestii liceum. Trzymałabym się tylko konkretów i danej sytuacji.
      Nie wchodziłabym w dyskusję o wychowaniu, o stanie posiadania, o tym czy go
      stać, czy nie. W tym przypadku problemem jest kłamstwo, a dopiero pośrednio
      próba wyciągnięcia kasy.

      A teraz drugie pytanie, raczej do Ciebie, a nie do dyskusji na forum. Czy
      sądzisz, że Twój M, nie widzi problemu i czy, nie sądzisz, ze dla niego nie
      jest łatwiej zaakceptować słowa córek bez specjalnego wnikania, bo w ten sposób
      uniknie konfliktów raz z córkami, dwa z Ex żoną, która, o ile pamietam, nie
      jest istotą łatwą we współżyciu.
      Bo jeśli wydaje Ci się, że coś w tym moze być na rzeczysmile, to się zastanów,
      czy chciałabyś wchodzić w taki układ i go naprostowywać.
      • natasza39 Re: Mówić czy nie? 18.06.07, 15:30
        agamagda napisała:

        > Natasza,
        > Co do zasady powiedzieć.
        > Widzisz, ja stoję na stanowisku, że dziecko (z pełnej czy niepełnej rodziny),
        > powinno nauczyć się, ze pieniadze dostaje się za wykonaną pracę i ze
        pieniądze
        > się zarabia, a nie dostaje (od razu dodam, żeby nie wywoływać polemiki, ze
        to
        > moje podejście i wcale nie uważam, go za jedynie słusze. Wg mnie jest
        logiczne)


        Ja mam identyczne podejście do tematu, ale też jest to MOJE zdanie i nikomu go
        nie narzucam.
        Kazdy wychowuje, lub "uchowuje" dzieci jak chce. To logiczne.

        > .
        >
        > Do tej sytuacji, trzeba podejść spokojnie, ale też konsekwentnie. Napisałaś,
        że
        >
        > od jakiekoś czasu młode rolują ojca. Ja bym tego nie poruszała w rozmowie
        > dotyczącej kwestii liceum. Trzymałabym się tylko konkretów i danej sytuacji.
        > Nie wchodziłabym w dyskusję o wychowaniu, o stanie posiadania, o tym czy go
        > stać, czy nie. W tym przypadku problemem jest kłamstwo, a dopiero pośrednio
        > próba wyciągnięcia kasy.
        >
        > A teraz drugie pytanie, raczej do Ciebie, a nie do dyskusji na forum. Czy
        > sądzisz, że Twój M, nie widzi problemu i czy, nie sądzisz, ze dla niego nie
        > jest łatwiej zaakceptować słowa córek bez specjalnego wnikania, bo w ten
        sposób
        >
        > uniknie konfliktów raz z córkami, dwa z Ex żoną, która, o ile pamietam, nie
        > jest istotą łatwą we współżyciu.

        Myślę, że łatwiej. Tak jak napisała pelaga, faceci już tak mają.
        Chyba uważają, że jak dadzą kasę to sa super-hiper ojcami niezależnie od
        motywacji dawania owej kasy.

        > Bo jeśli wydaje Ci się, że coś w tym moze być na rzeczysmile, to się zastanów,
        > czy chciałabyś wchodzić w taki układ i go naprostowywać.

        Nie zamierzam "naprostowywać" tego faktu. Tym niemniej nie zamierzam patrzeć
        jak jest rolowany, bo straci zupełnoie szacunek dzieci, pozostając dla nich
        frajerem, któremu można wmówić że w nocy słońce świeci.
        Swoją drogą, w przyszłości zapewne tak potraktują swojego chłopaka,
        czynarzeczonego i wtedy może je spotkać rozczarowanie.
        Ale to juz nie mój problem.
    • natasza39 No więc powiedziałam. 18.06.07, 21:44
      Używając dyplomacji.
      Poprosiłam go, aby jeszcze raz mi powtórzył co powiedziała starsza, bo tak jakoś
      chaotycznie to za pierwszym razem powiedział i wydaje mi się, ze coś pokręcił i
      dlatego pozwoliłam sobie sprawdzić to co mówił w necie, bo chyba źle zrozumiał.
      Zastrzegłam przy tym, że gdyby dziecko go okłamało, to jednak powinien wiedzieć,
      bo on tez chyba po odkryciu kłamstwa mojego dziecka nie kryłby tego.
      Tak nawiasem mówiąc, to po przeanalizowaniu wszystkich faktów jestem na dzień
      dzisiejszy raczej pewna, ze mój mężulek cześć wypowiedzi dziecka napewno pokręcił.

      Przyjął to jak najbardziej spokojnie, sprawdził raz jeszcze i okazało się, ze
      miałam rację. Młoda kłamała, co do tego, ze została już przyjęta, ale kręciła
      ojcu, ze musiał żle zrozumieć, bo jej chodziło o to, że złożyła na razie papiery
      tu i tu, a nie że się tu i tu dostała.
      Jesli przyjmie to "tłumaczenie", to ja przyjmuję do wiadomości, ze lubi swoje
      poroże jelenia i jak chce z nim łazić na łbie jego sprawa.
      Z tymi punktami, to sam pokręcił, bo ona powiedział mu ile minimalnie trzeba
      mieć żeby w ogóle składać do tego liceum, a on zrozumiał, że maksymalnie można
      tyle dostać.
      Tak mi owo "nieporozumienie", jak określił, wyjasnił.

      No cóż.... uważam, ze swoje zrobiłam i powiedzenie mu o moich wątpliwościach
      było moim obowiązkiem.
      Starszej córce, o której piszę, taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy i
      myslę, ze po prostu nie chciała ojcu mówić całej prawdy, bo te egzaminy nie
      poszły jej za dobrze.
      Pęd i ambicje matki i ojca do tego, zeby dziecko dostało się do najbardziej
      renomowanego liceum w mieście, tez robia swoje i ona jest najnormalniej w
      świecie pod ich presja trochę.
      Nawet jak skłamała, to nie zrobiła tego z wyrachowania, a bardziej po to, zeby
      jej wszyscy dali święty spokój.
      Natomiast młodsza, to taka mała kłamczucha. Ulubienica ojca, która zawsze jest:
      niewinna, uwzięli się na nią itd, etc.
      Ojciec jej zawsze wierzy i ja tłumaczy. Nawet, jak ja opiernicza, to z tonu
      głosu sadzę, że opiernicza ja jakby bardziej pokojowo, niz starszą.


      Reasumując swoje zdanie powiedziałam i czekam co zrobi z cała prawdą ojciec.
      Najgorsze jest to, ze on i jego ex na wszystkie problemy wychowawcze maja zawsze
      odmienne zdanie.
      Traci na tym starsza, bo nie ma wymarzonego swiętego spokoju, a zyskuje młodsza,
      bo gra na dwa fronty.
      • agamagda Re: No więc powiedziałam. 18.06.07, 22:03
        Cieszę się, ze zdecydowałaś się powiedzieć. Obiektywnie to dobra decyzja dla
        wszystkich zainteresowanych.

        Jesli przyjmie to "tłumaczenie", to ja przyjmuję do wiadomości, ze lubi swoje
        > poroże jelenia i jak chce z nim łazić na łbie jego sprawa.


        Czasami tak jest IM łatwiej, dla Ciebie to będzie również wskazówka, jak w
        relacjach na linii on - jego dzieci - Ty postępować. I nie chodzi mi o chowanie
        głowy w piasek czy olewanie pewnych spraw, ale branie pod uwagę, ze faceci
        czasami nie chcą widzieć zbyt "meczących" spraw, czy podejmować trudniejszych
        decyzji.

        > Pęd i ambicje matki i ojca do tego, zeby dziecko dostało się do najbardziej
        > renomowanego liceum w mieście, tez robia swoje i ona jest najnormalniej w
        > świecie pod ich presja trochę.


        To chyba temat na inny wątek - taki pod tytułem, gdzie się kończy zrowa ambicja
        a zaczyna wyścig szczuró dla dobra (?) naszych dzieci. Zresztą tak jak wątek o
        odmiennych poglądach rodziców na wychowanie (nawet) wspólnych dzieci.

        W każdym razie dobrze że się skończyło bez ofiar smile w ludziach, czy uczuciach:-
        )
        • natasza39 Re: No więc powiedziałam. 18.06.07, 22:12
          agamagda napisała:

          > W każdym razie dobrze że się skończyło bez ofiar smile w ludziach, czy uczuciach:

          No akurat tego sie raczej nie bałamsmile
          Gówno warty byłby nasz czteroletni związek gdyby uczucia mogły być narażone na
          szwank po czymś takim.
          Moje wątpliwości dotyczyły problemu wtrącania się jako takiego w ogóle.
          Jestem człowiekiem z zasady nie wtrącającym się do czyichkolwiek układów.
          Owszem, jak spyta mnie ktoś o radę to jej udzielam, ale nie na zasadzie, że
          widzę i komentuję.
          To był nieliczny w moim życiu epizod, że nie pytana o radę powiedziałam o swoich
          wątpliwościach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka