Na kilku forach znalazłam wątki o "patologicznym skąpstwie".
forum.gazeta.pl/forum/w,384,60745581,,Patologiczne_skapstwo.html
forum.gazeta.pl/forum/w,16,9059701,,szczyty_skapstwa_.html
forum.gazeta.pl/forum/w,96921,110033297,,Przypadki_skrajnego_skapstwa.html
forum.gazeta.pl/forum/w,16,72618380,72618380,Najbardziej_skapy_facet_ranking_.html
I tak sobie poczytałam i doszłam do wniosku, ze jestem patologiczna, bo naprawdę nie wszystko wydaje mi się w nich dziwne.
Przykłady?
- podwójny obieg wody (moje marzenie proekologiczne)
- wyłączanie stand-by na noc
- gaszenie pilota od piecyka gazowego na noc (kiedyś uważałam, że jest to bzdura, ale gdy zobaczyłam oszczędności rzędu 15 zł za rachunek, to przemyślałam sprawę)
- kupowanie ciuchów dla dziecka w lumpie (tempo wyrastania z ciuchów jest niesamowite)
- wieszanie prania tak, żeby nie trzeba było prasować (prasować lubię, ale nie jest to moje hobby)
Znalazłabym więcej, ale mi dzieci wstały
A Wy? Jakie macie metody na
rozsądną oszczędność/ekologiczne podejście do zasobów? Co z tamtych wątków się Wam podoba, co mogłybyście wdrożyć?
Uwaga od Adminki (c'est moi) - jeśli wątek zacznie się przemieniać w oceniająca innych jatkę, poleci ino świst